Prof. Safjan o orzeczeniu Trybunału Sprawiedliwości UE: Polska będzie w UE albo poza nią

Udostępnij

Absolwentka prawa na Uniwersytecie Warszawskim. Dziennikarka działu prawnego "Gazety Wyborczej". Wcześniej przez 11 lat pracowała w „Dzienniku Gazecie Prawnej” (do…

Więcej

Bez gwarancji dotyczących niezależności sądów państwo przestaje w gruncie rzeczy należeć do wspólnoty prawa, jaką jest UE - mówi prof. Marek Safjan, sędzia Trybunału Sprawiedliwości UE, były prezes Trybunału Konstytucyjnego



Ewa Ivanova: TSUE zawiesił ze skutkiem natychmiastowym Izbę Dyscyplinarną Sądu Najwyższego. Zastosował zabezpieczenie na wniosek Komisji Europejskiej. Co to w praktyce oznacza?

 

Prof. Marek Safjan: Izba Dyscyplinarna od momentu ogłoszenia postanowienia nie może działać. Nie może orzekać, podejmować żadnych czynności w ramach postępowań dyscyplinarnych sędziów aż do zakończenia sprawy Komisji przeciwko Polsce.

 

Postanowienie o środkach tymczasowych zostało wydane przez Wielką Izbę TSUE, w 15-osobowym składzie.

 

To podkreśla ogromną rangę tego orzeczenia. Nie rozstrzygał jednoosobowo wiceprezes TSUE. Mamy do czynienia ze sprawą, która dotyka istoty państwa prawa. Istoty wartości, które są – mówiąc obrazowo – kodem genetycznym Unii Europejskiej. Bez niezależnych i bezstronnych sądów nie może funkcjonować unia prawa, którą jest UE. Jeżeli w jednym państwie są tego rodzaju problemy, to cała wspólnota nie może funkcjonować.

 

Dlaczego TSUE zdecydował się na tak radykalny krok?

 

Zostało wykazane istnienie prawdopodobieństwa zagrożenia systemowego dla wymiaru sprawiedliwości w Polsce. Czyli w uproszczeniu: istnieje poważna obawa, że polski wymiar sprawiedliwości dozna nieodwracalnych szkód w wyniku działalności Izby Dyscyplinarnej. Jeszcze raz powtórzę: nieodwracalnych szkód. To mocne stwierdzenie.

 

TSUE uznał, że już samo ryzyko wszczynania postępowań dotyczących sędziów może być traktowane jako środek politycznego nacisku. A takie postępowania nie mogą być wykorzystywane do wywierania presji na sędziów w kwestiach orzeczniczych, zwłaszcza gdy zadają pytania prejudycjalne…

 

Kto jest adresatem dzisiejszego orzeczenia TSUE? Kto ma obowiązek je zrealizować?

 

Oczywiście polski rząd. Stroną w tej sprawie jest Polska reprezentowana przez rząd. Adresatem postanowienia jest także Izba Dyscyplinarna, która musi natychmiast przestać działać.

 

A czy Izba Dyscyplinarna może orzekać w sprawach prokuratorów, adwokatów, radców i innych zawodów? Chyba formalnie zabezpieczenie nie dotyczy tego rodzaju postępowań?

 

Treść postanowienia wskazuje powody, dla których Izba Dyscyplinarna nie może obecnie kontynuować swojej działalności, a mianowicie ryzyko braku niezawisłości i bezstronności przy orzekaniu. Odwróćmy pytanie: czy można sobie wyobrazić, że sędzia uznany za niespełniającego gwarancji podstawowych dla jego statusu albo co najmniej ryzykujący niespełnieniem takich gwarancji mógłby orzekać w jednej kategorii spraw, a w drugiej by nie mógł? Czy stawałby się nagle w odniesieniu do prokuratorów i radców prawnych niezależny i bezstronny? To, że w postanowieniu TSUE mówi się o postępowaniach dyscyplinarnych wobec sędziów, wynika z charakteru postępowania głównego przed TSUE, ale przecież kryteria niezawisłości i bezstronności mają charakter niepodzielny: albo sędzia może orzekać, albo nie. Nie ma tu sytuacji pośredniej, inne stanowisko prowadziłoby do ewidentnej sprzeczności.

 

Co się stanie, jeśli polski rząd nie wykona postanowienia TSUE i Izba Dyscyplinarna będzie dalej działać? Możemy spodziewać się kar?

 

Nie wyobrażam sobie niewykonania orzeczenia TSUE. W postanowieniu nie mówi się o karach, ale nie ulega żadnej wątpliwości, że jeśli Polska nie zrealizuje orzeczenia, Komisja Europejska będzie mogła wnieść o kary pieniężne.

 

Niewykonanie postanowienia o środkach tymczasowych byłoby niezwykle poważnym złamaniem unijnych traktatów. Proszę pamiętać, że kary nie byłyby w takim przypadku najgorszym skutkiem. Niewykonanie takiego orzeczenia oznaczałoby tak naprawdę odebranie polskiemu wymiarowi sprawiedliwości wiarygodności. Konsekwencje zagrażałyby systemowo wszystkim sądom w naszym kraju.

 

Czy w konsekwencji sądy innych państw mogłyby przestać uznawać orzeczenia polskich sądów, bo zostały wydane przez organy niegwarantujące niezależności?

 

Oczywiście. Skutki niewykonania orzeczenia tej rangi byłyby katastrofalne. Polska straciłaby wiarygodność jako partner w UE w dialogu sądowym, a szerzej – w funkcjonowaniu przestrzeni prawnej Unii. Bez gwarancji dotyczących niezależności sądów państwo przestaje w gruncie rzeczy należeć do wspólnoty prawa, jaką jest UE.

 

Izba Dyscyplinarna ukarała dotychczas wielu sędziów. Czy orzeczenie TSUE będzie miało wpływ na te sprawy?

 

Postanowienie TSUE nie odnosi się do tego, co było wcześniej. Ale proszę zwrócić uwagę, że w tej kwestii wypowiedział się SN, zwłaszcza w uchwale trzech połączonych izb 23 stycznia 2020 r. Jeśli chodzi o system krajowy, nie ma żadnych wątpliwości, że Izba Dyscyplinarna straciła podstawę do działania z mocą wsteczną. Uchwały trzech połączonych izb SN wyraźnie mówią o tym, że wszelkie orzeczenia tej izby, także te przeszłe, są wadliwe.

 

Z punktu widzenia prawa krajowego orzeczenia Izby Dyscyplinarnej nie wywołują skutków prawnych. Nie są wiążące, bo nie rozstrzygał ich sąd. Wiem, że potem zapadły nieco zdumiewające orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego, które zmierzały do podważenia uchwały SN, ale pamiętajmy, że bez względu na to, jaki charakter ma TK – a według mnie nie jest prawdziwym Trybunałem – nie może sparaliżować orzecznictwa SN i sądów powszechnych, które oparte są na orzecznictwie TSUE. Wyraźnie powiedział to sam TSUE w wyroku z listopada ubiegłego roku, który był odpowiedzią na pytania prejudycjalne sędziów SN.

 

To samo TSUE powtórzył w wyroku z 26 marca w sprawie Erica Simpsona przeciwko Radzie UE. Wyraźnie podkreślił, że sąd, który ma wątpliwości w sprawie prawidłowości powołania sędziego, ma możliwość z urzędu zbadać tę kwestię. TK nie może zabronić SN czy sędziom sądów powszechnych badania wadliwości nominacji sędziowskich z punktu widzenia ryzyka dla niezawisłości członka składu orzekającego. Sprawy obsady sądu są elementem gwarancji efektywnej obrony praw jednostki w krajach członkowskich.

 

Na co należy zwrócić uwagę w uzasadnieniu środowego orzeczenia TSUE?

 

Ciekawe jest to, że TSUE nawiązuje nie tylko do własnego orzeczenia z listopada ubiegłego roku, ale również do orzecznictwa polskiego Sądu Najwyższego: orzeczeń z 5 grudnia 2019 r. i 15 stycznia 2020 r. TSUE wskazuje, że kierując się wskazaniami TSUE z listopada ubiegłego roku, SN uznał, że Izba Dyscyplinarna nie gwarantuje niezależności i bezstronności. Przytacza argumenty SN, które dowodzą, że nie mamy pewności, czy ten organ gwarantuje niezależność i bezstronność.

 

Czy członkowie Izby Dyscyplinarnej SN będą mogli brać udział w zgromadzeniu, które wyłoni kandydatów na stanowisko pierwszego prezesa SN? Mogą sami kandydować na to stanowisko?

 

Dzisiejsze postanowienie nie dotyczy tej kwestii. Dotyczy kwestii orzeczniczych. Ale nie mogę sobie wyobrazić, że ktoś, kto w sprawie dyscyplinarnej nie może orzekać, bo nie ma pewności co do jego niezależności, nagle stał się bezstronny i niezawisły przy podejmowaniu innych czynności.

 

Wyboru kandydatów na tę najważniejszą funkcję dokonują sędziowie SN. Postanowienie TSUE nie odbiera sędziom Izby Dyscyplinarnej statusu sędziego. Ale jeśli istnieją tak poważne zastrzeżenia co do ich bezstronności i niezależności, to członkowie izby nie mają tytułu, aby uczestniczyć w tak doniosłej czynności. To odbierałoby wiarygodność decyzjom zgromadzenia sędziów SN, a przecież jest to decyzja o ogromnych skutkach na przyszłość, od której zależy kondycja całego wymiaru sprawiedliwości, w tym także jego niezależnego charakteru.

 

Kiedy możemy spodziewać się wyroku w sprawie skargi Komisji Europejskiej?

 

Nie wiem, ale na pewno musi zająć stanowisko rzecznik generalny. Sprawa przed TSUE dotyczy nie tylko funkcjonowania Izby Dyscyplinarnej, ale całego mechanizmu odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów. Środki tymczasowe dotyczą tylko jednego z zarzutów, a Komisja ma zastrzeżenia do całego mechanizmu dyscyplinarnego.

 

Polski rząd, zwłaszcza minister sprawiedliwości i jego zastępcy, nieustannie podkreśla, że TSUE piętnuje tylko Polskę, podczas gdy podobne rozwiązania istnieją w systemach sądownictwa innych państw UE.

 

TSUE wyraźnie zwraca uwagę na to, że w przypadku Polski chodzi nie o jeden element, ale o cały zespół składników. Groźne jest zestawienie wielu rozwiązań. W Polsce doszło do frankensteinizacji prawa: stworzono potworka prawnego, wybierając najgorsze rozwiązania z innych państw.

 

Wiceminister sprawiedliwości Sebastian Kaleta skomentował, że „TSUE nie ma kompetencji do oceny ani tym bardziej zawieszania konstytucyjnych organów państw członkowskich”.

 

Jest to smutne i dowodzi braku odpowiedzialności za słowo najwyższych funkcjonariuszy państwa. Jest dowodem niezrozumienia tego, czym jest UE i jaki autorytet ma TSUE. Lekceważenie tego autorytetu może jedynie umacniać przekonanie co do istnienia ryzyka i zagrożeń, o których mowa w postanowieniu. Powtórzmy: państwo ma swobodę kształtowania organizacji wymiaru sprawiedliwości, ale musi przestrzegać minimalnych progowych wymogów, bez których nie ma mowy o niezależności sądów i bez których nie ma mowy o efektywnym stosowaniu prawa unijnego.

 

Argument o tym, że TSUE nie może orzekać w sprawie polskiego wymiaru sprawiedliwości, polski rząd powtarza we wszystkich swych stanowiskach. A przecież TSUE wypowiedział się już wielokrotnie w tej sprawie i jasno z tych orzeczeń wynika, że może orzekać w tym zakresie.

 

Wywiad ukazał się pierwotnie 8 kwietnia w Gazecie Wyborczej. AO dziękuje za możliwość przedruku.



Autor


Absolwentka prawa na Uniwersytecie Warszawskim. Dziennikarka działu prawnego "Gazety Wyborczej". Wcześniej przez 11 lat pracowała w „Dzienniku Gazecie Prawnej” (do…


Więcej

Opublikowany

10 kwietnia 2020







Inne artykuły tego autora

01.04.2020

Prof. Ewa Łętowska: „Kształtuje się nowe spojrzenie TSUE na wymiar sprawiedliwości w krajach Unii”

22.03.2020

Wybory prezydenckie 2020. Michał Wawrykiewicz: „W świetle prawa można mówić o planowaniu przestępstwa”

13.02.2020

Taborowski: Decyzja TSUE w sprawie zabezpieczenia zapadnie szybko

29.01.2020

Rzecznik uzurpator. Ściga sędziów bez podstaw prawnych

06.11.2019

Piękny baner Marcina Warchoła. Co łączy wiceministra sprawiedliwości z oskarżonym biznesmenem

25.10.2019

Nie ma kary za wieszanie na szubienicach wizerunków europosłów

25.10.2019

Sąd znalazł sposób na przepis Ziobry. Prokurator nie może być nadsędzią

25.04.2019

Kaczyński, Lenin i emotikon. Sędzia ścigany, bo miał znieważyć „wodza”

16.04.2019

Rzecznik od Ziobry ściga prokuratorów: na celowniku Korneluk, Gembalczyk, Parchimowicz

26.03.2019

Prokuratura grozi „Wyborczej” sądem. Bo „patologie prokuratury” nie istnieją

18.03.2019

Efekt „reformy” – prokuratura Ziobry coraz mniej wydolna

22.02.2019

Minister kontroli, nacisków i ręcznego sterowania. Zbigniew Ziobro dzieli i rządzi w resorcie sprawiedliwości

19.02.2019

Ranking sądów posłużył Ziobrze do czystki wśród prezesów. Ministerstwo nie chce go pokazać

12.02.2019

Dyscyplinarka dla prokuratorów to odwet za reportaż TVN?

05.02.2019

Sprawa dyscyplinarna prokuratora, który uczestniczył w demonstracji. Sędzia kazała legitymować publiczność

28.01.2019

Prokurator, który Ziobrze się nie kłania. Jak „dobra zmiana” ściga Krzysztofa Parchimowicza



Wesprzyj nas!

Archiwum Osiatyńskiego powstaje dzięki obywatelom i obywatelkom gotowym bronić państwa prawa.


10 
20 
50 
100 
200