Taborowski: Decyzja TSUE w sprawie zabezpieczenia zapadnie szybko

Udostępnij

Absolwentka prawa na Uniwersytecie Warszawskim. Dziennikarka działu prawnego "Gazety Wyborczej". Wcześniej przez 11 lat pracowała w „Dzienniku Gazecie Prawnej” (do…

Więcej

- Ktoś, kto mówi o niewykonywaniu zabezpieczenia, musi się liczyć z tym, że to oznacza konieczność uszczuplenia środków polskich obywateli, którzy będą taką decyzję musieli sfinansować ze swojej kieszeni - mówi dr Maciej Taborowski, prawnik, zastępca Rzecznika Praw Obywatelskich.



Wywiad z Maciejem Taborowskim ukazał się w „Gazecie Wyborczej” 12 lutego 2020 roku. Archiwum Osiatyńskiego dziękuje za możliwość przedruku.

 

Ewa Ivanova: Polsce grożą 2 mln euro kary dziennie?

 

Maciej Taborowski, prawnik, specjalista w zakresie prawa Unii Europejskiej, zastępca Rzecznika Prawa Obywatelskich: Pojawiły się doniesienia medialne, jakoby znany był projekt postanowienia Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w tej sprawie. Wydaje mi się mało prawdopodobne, by taka informacja pochodziła od TSUE. Wprawdzie TSUE mógłby tego typu karę, podobnie jak w przypadku Puszczy Białowieskiej, (co najmniej 100 tys. euro dziennie) ustanowić, ale jedynie na wypadek, gdyby okazało się, że Polska nie przestrzega ustanowionego zabezpieczenia.

 

Na razie nie ma nawet zabezpieczenia. Jest jedynie wniosek Komisji Europejskiej. Być może tego typu informacja znalazła się w uzasadnieniu tego wniosku, który jest przesyłany także rządowi polskiemu i jego pełnomocnikom. Komisja mogła albo wnioskować o ustanowienie takiej kary, albo spekulować, że o taką karę wystąpi, gdyby ustanowione na jej wniosek zabezpieczenie nie byłoby przestrzegane.

 

Kiedy TSUE może wydać zabezpieczenie w sprawie Izby Dyscyplinarnej czy szerzej postępowań dyscyplinarnych?

 

Spodziewam się szybkiej decyzji. Konkretnej daty jednak nikt nie jest w stanie podać.

 

W sprawie Puszczy Białowieskiej Trybunał potrzebował siedmiu dni na wydanie zabezpieczenia tymczasowego, tj. bez wysłuchania rządu polskiego, a ostateczne, już po wysłuchaniu rządu, wydał dopiero po czterech miesiącachW sprawie czystki w Sądzie Najwyższym tymczasowe zabezpieczenie wydano po 17 dniach, a ostateczne – po ponad dwóch miesiącach.

 

Rząd ma czas na zajęcie stanowiska do 13 lutego. I przypuszczam, że przed tą datą decyzja TSUE nie zapadnie. Skoro rząd ma możliwość zajęcia stanowiska, to znaczy, że TSUE nie chciał orzekać bez wysłuchania drugiej strony. Myślę, że stało się tak, ponieważ w grę wchodzi skomplikowana i wrażliwa kwestia: w efekcie decyzji TSUE wyłączona może zostać jedna z izb Sądu Najwyższego.

 

Czy Trybunał jest związany zakresem wniosku Komisji Europejskiej?

 

Nie. TSUE może ukształtować zakres środka zabezpieczającego inaczej, także szerzej, niż przewiduje wniosek. Może zrobić wszystko, co konieczne, aby zabezpieczyć wynik prowadzonego postępowania i uniknąć nieodwracalnych szkód dla systemu unijnego. Skarga Komisji jest kompleksowa, dotyczy wielu elementów systemu dyscyplinarnego: Izby Dyscyplinarnej jako sądu ostatniej instancji, KRS jako organu wpływającego na nominacje sędziowskie do ID, dotyczy wyznaczania przez prezesa Izby Dyscyplinarnej składów sądów dyscyplinarnych do rozpatrywania poszczególnych spraw. Mamy w skardze także zarzuty proceduralne dotyczące prawa sędziów do obrony.

 

Zabezpieczenie mogłoby być szersze, obejmować nie tylko wstrzymanie funkcjonowania Izby Dyscyplinarnej?

 

Tak by mogło być. Gdyby jego zakres był porównywalny z zakresem skargi, czyli szeroki, to system dyscyplinarny sędziów, ale po części również innych zawodów prawniczych, zbudowany w Polsce byłby praktycznie sparaliżowany.

 

Izba Dyscyplinarna działa mimo orzeczeń i uchwały Sądu Najwyższego, z których wynika, że nie jest sądem i jej orzeczenia są na tyle poważnie wadliwe, że mogą być wzruszone. Przedstawiciele rządu komunikują, że nie przejmą się zabezpieczeniem TSUE. Przykładowo minister Łukasz Schreiber pytany w TOK FM o to, czy jeśli unijny Trybunał wyda decyzję o zabezpieczeniu, polski rząd będzie je respektował, odpowiedział: „Polski rząd nie będzie się uginał przed żadnymi takimi próbami, które ingerują w nasz proces legislacyjny. Nie ma na to absolutnie zgody, aby sobie pozwolić na narzucanie takiego upokarzającego dyktatu”. Według pana Trybunał dysponuje takimi środkami, które mogłyby zmusić rząd do ustępstw?

 

Jeżeli zabezpieczenie nie będzie wykonywane, to w tym samym postępowaniu Komisja może wnieść o zastosowanie kary pieniężnej. Zwykle w takich przypadkach ustalona jest kara dzienna. Także ktoś, kto mówi o niewykonywaniu zabezpieczenia, musi się liczyć z tym, że to oznacza konieczność uszczuplenia środków polskich obywateli, którzy będą taką decyzję musieli sfinansować ze swojej kieszeni.

 

PiS próbuje sparaliżować skutki uchwały Sądu Najwyższego, sięgając po całkowicie zależny od partii Trybunał Konstytucyjny, który wstrzymał skutki tej uchwały. Czy to nie strzał w kolano? Sądy powszechne mogą zacząć kierować pytania prejudycjalne dotyczące TK, który zamiast usuwać z systemu niekonstytucyjne przepisy, legitymizuje ustawowe bezprawie.

 

Z perspektywy prawa unijnego zabezpieczenie Trybunału Konstytucyjnego nie jest skuteczne i nie wywiera takich skutków prawnych, jakich chciałby TK. Jeżeli bowiem jakieś orzeczenie stoi na przeszkodzie prawidłowemu zastosowaniu prawa unijnego, to sądy powszechne i SN muszą je pomijać. Także nie ma konieczności kierowania takiego pytania. Ale polski Trybunał wpadł w inną pułapkę: jeśli sąd krajowy, w tym wypadku TK, wydając zabezpieczenie, zawiesił możliwość stosowania prawa unijnego w rozumieniu listopadowego wyroku TSUE, to ma automatycznie obowiązek zadać TSUE pytanie prejudycjalne. A tego nie zrobił. To naruszenie prawa unijnego, bo TK jest sądem ostatniej instancji na potrzeby procedury prejudycjalnej.

 

Komisja mogłaby zareagować na działania TK?

 

Mogłaby sięgnąć nawet po procedurę przeciwnaruszeniową. Takie kroki zainicjowano przecież wobec Francji, gdy jeden z sądów najwyższych naruszył obowiązek zadania pytania prejudycjalnego. TSUE stwierdził w tym postępowaniu, że Francja naruszyła w ten sposób prawo UE.

 

Czy TSUE mógłby się zająć statusem polskiego TK?

 

Taka możliwość istnieje zarówno w procedurze prejudycjalnej, jak i w ramach skargi przeciwnaruszeniowej. TK zadał bowiem już kiedyś pytanie prejudycjalne, a ponadto przyznał sobie prawo kontrolowania ustaw pod kątem zgodności z traktatami unijnymi. Zatem TK stosuje prawo unijne, a jeżeli tak, to powinien spełniać wszystkie wymogi sądu w rozumieniu prawa UE, w tym być sądem niezależnym i niezawisłym.

 

Organy unijne zapewne zareagują także na nową „ustawę kagańcową”, która zmierza do tego, aby uniemożliwiać polskim sądom realizację listopadowego wyroku TSUE, a więc możliwość badania, czy skład z udziałem osoby powołanej przy pomocy neo-KRS stanowi niezależny sąd w rozumieniu prawa unijnego. Ale co do tego czasu mają robić sędziowie: przestrzegać ustawy, czy realizować listopadowy wyrok TSUE?

 

Ustawa uderza w szereg fundamentalnych zasad, na których opiera się Unia Europejska, np. w zasadę skutecznej ochrony sądowej oraz zasadę lojalności, która zobowiązuje ustawodawcę i każdy organ państwa członkowskiego do stosowania orzecznictwa TSUE. Nie wyobrażam sobie, aby przepisy w tym kształcie mogły funkcjonować w systemie unijnym. Także można się spodziewać dość szybkiej reakcji Komisji i procedury przeciwnaruszeniowej. A co powinny do tego czasu robić sądy? Mogą odmówić stosowania tych przepisów zgodnie z zasadą pierwszeństwa prawa unijnego. Ograniczenie skuteczności orzecznictwa unijnego Trybunału to jedno z najbardziej rażących naruszeń prawa unijnego.

 

Czy fundamentalne naruszanie zasad praworządności może się odbić w przyszłości na wypłacie środków unijnych?

 

Ten mechanizm zapisany w rozporządzeniu jest połączony z nowym budżetem. O ile budżet jest przyjmowany jednomyślnie, o tyle rozporządzenie jest przyjmowane kwalifikowaną większością głosów. Jeśli znajdzie się wystarczająca większość do przyjęcia rozporządzenia, to zostanie ono przyjęte. Na razie rozporządzenie jest powiązane politycznie z procedurą budżetową, ale wyobrażam sobie, że te dwie kwestie mogą się od siebie oderwać i zacząć funkcjonować samodzielnie.

 

Ile obecnie postępowań prejudycjalnych toczy się przed TSUE w sprawie polskiego sądownictwa?

 

W sumie mamy kilkanaście spraw. Wśród nich są bardzo ciekawe pytania prejudycjalne. Pytania sędzi Bator-Ciesielskiej, która zapytała o wpływ delegacji sędziego – dokonywanej uznaniową decyzją ministra sprawiedliwości – na niezależność sądu. Istotne są też pytania SN dotyczące sędziego Waldemara Żurka i sędzi Moniki Frąckowiak. Uchwała trzech izb SN nie dotyka statusu nowych sędziów powołanych z udziałem nowej KRS. Jej skutki dotyczą sfery procesowej. Natomiast te dwa pytania dotyczą kwestii powołania sędziów i tego, czy powołanie sędziego w sposób rażąco sprzeczny z prawem krajowym może mieć wpływ na kryteria europejskie. To pytania wprost o to, czy taki sędzia jest sędzią i czy wydawany przez niego wyrok jest wyrokiem. Niewykluczone, że po orzeczeniach TSUE w tej sprawie SN będzie musiał wrócić do kwestii statusu nowych sędziów. Jest też pytanie adwokackiego sądu dyscyplinarnego z Warszawy.

 

W skrócie dotyczy ono możliwości doprowadzenia adwokata przed Izbę Dyscyplinarną przez ministra sprawiedliwości prokuratora generalnego, nawet gdy sądownictwo adwokackie nie dostrzeże podstawy do uruchomienia takiego postępowania. Sąd ten zadał też m.in. pytanie o to, czy sam może takie pytania zadawać. Tutaj podkreślenia wymaga, że w momencie, w którym toczy się dialog między organem, który zadał pytanie prejudycjalne i TSUE, to nikt nie powinien w tego typu postępowanie ingerować. Rozstrzygnięcie w tej sprawie może podjąć wtedy tylko TSUE.

 


 

Kwestie dotyczące praworządności w Polsce oraz w całej Unii Europejskiej będziemy dalej monitorować oraz wyjaśniać na łamach Archiwum Osiatyńskiego, a także – po angielsku – na stronie Rule of Law in Poland.

 

Podoba Ci się ten artykuł? Zapisz się na newsletter Archiwum Osiatyńskiego. W każdą środę dostaniesz wybór najważniejszych tekstów, a czasem również zaproszenia na wydarzenia.



Autor


Absolwentka prawa na Uniwersytecie Warszawskim. Dziennikarka działu prawnego "Gazety Wyborczej". Wcześniej przez 11 lat pracowała w „Dzienniku Gazecie Prawnej” (do…


Więcej

Opublikowany

13 lutego 2020







Inne artykuły tego autora

01.04.2020

Prof. Ewa Łętowska: „Kształtuje się nowe spojrzenie TSUE na wymiar sprawiedliwości w krajach Unii”

22.03.2020

Wybory prezydenckie 2020. Michał Wawrykiewicz: „W świetle prawa można mówić o planowaniu przestępstwa”

29.01.2020

Rzecznik uzurpator. Ściga sędziów bez podstaw prawnych

06.11.2019

Piękny baner Marcina Warchoła. Co łączy wiceministra sprawiedliwości z oskarżonym biznesmenem

25.10.2019

Nie ma kary za wieszanie na szubienicach wizerunków europosłów

25.10.2019

Sąd znalazł sposób na przepis Ziobry. Prokurator nie może być nadsędzią

25.04.2019

Kaczyński, Lenin i emotikon. Sędzia ścigany, bo miał znieważyć „wodza”

16.04.2019

Rzecznik od Ziobry ściga prokuratorów: na celowniku Korneluk, Gembalczyk, Parchimowicz

26.03.2019

Prokuratura grozi „Wyborczej” sądem. Bo „patologie prokuratury” nie istnieją

18.03.2019

Efekt „reformy” – prokuratura Ziobry coraz mniej wydolna

22.02.2019

Minister kontroli, nacisków i ręcznego sterowania. Zbigniew Ziobro dzieli i rządzi w resorcie sprawiedliwości

19.02.2019

Ranking sądów posłużył Ziobrze do czystki wśród prezesów. Ministerstwo nie chce go pokazać

12.02.2019

Dyscyplinarka dla prokuratorów to odwet za reportaż TVN?

05.02.2019

Sprawa dyscyplinarna prokuratora, który uczestniczył w demonstracji. Sędzia kazała legitymować publiczność

28.01.2019

Prokurator, który Ziobrze się nie kłania. Jak „dobra zmiana” ściga Krzysztofa Parchimowicza



Wesprzyj nas!

Archiwum Osiatyńskiego powstaje dzięki obywatelom i obywatelkom gotowym bronić państwa prawa.


10 
20 
50 
100 
200