Kaczyński, Lenin i emotikon. Sędzia ścigany, bo miał znieważyć „wodza”

Udostępnij

- absolwentka prawa na Uniwersytecie Warszawskim. Dziennikarka działu prawnego "Gazety Wyborczej". Wcześniej przez 11 lat pracowała w „Dzienniku Gazecie Prawnej”…

Więcej

Rzecznik dyscyplinarny Zbigniewa Ziobry skierował do sądu dyscyplinarnego sprawę sędziego, który zestawił obok siebie zdjęcia prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego i Włodzimierza Lenina - dowiedziała się nieoficjalnie "Wyborcza"



Poniższy tekst został opublikowany w Gazecie Wyborczej 25 kwietnia 2019 roku. Archiwum Osiatyńskiego dziękuje za możliwość jego przedruku.

 

Sędzia Paweł Strumiński z Sądu Rejonowego w Gliwicach latem ubiegłego roku na Twitterze zestawił dwa zdjęcia – Jarosława Kaczyńskiego i pomnika Włodzimierza Lenina. Fotografie zostały zamieszczone wspólnie, bo ich bohaterowie wykonują podobny gest: przemawiając do tłumu, mają uniesioną ku górze rękę. Kaczyński robił to, stojąc na drabince podczas miesięcznicy smoleńskiej. Lenin został uchwycony w podobnym geście, tyle że unosił prawą, a nie jak Kaczyński lewą rękę. Sędzia opatrzył fotografie komentarzem: „Wódz” oraz tzw. emotikonem, który sugerował, że wpis jest żartem. Po pewnym czasie zdjęcia usunął.

 

Teraz jeden z zastępców głównego rzecznika dyscyplinarnego sędziów sądów powszechnych Przemysław Radzik przekazał jego sprawę sądowi dyscyplinarnemu w Lublinie. Radzik został powołany przez Ziobrę na stanowisko jednego z trzech najważniejszych w kraju rzeczników w czerwcu 2018 r. Dzięki Ziobrze został także prezesem Sądu Rejonowego w Krośnie Odrzańskim. Od niedawna pracuje w stolicy: został delegowany przez ministra sprawiedliwości do Sądu Okręgowego w Warszawie (mimo sprzeciwu sędziów z tego sądu).

 

Z informacji „Wyborczej” wynika, że rzecznik Radzik skierował sprawę sędziego z Gliwic do sądu dyscyplinarnego przy Sądzie Apelacyjnym w Lublinie. We wniosku o rozpoznanie sprawy dowodzi, że sędzia znieważył Jarosława Kaczyńskiego, prezesa PiS, zestawiając jego zdjęcie z fotografią „zbrodniczego przywódcy Rosji Sowieckiej”. Miał naruszyć tym samym godność urzędu sędziego oraz zasady etyki.

 

Jak sprawą skasowanego tweeta zainteresował się rzecznik dyscyplinarny? Okazuje się, że najpierw wpisem na Twitterze zajęło się stowarzyszenie Ogólnopolski Komitet Obrony przed Sektami i Przemocą. Złożyło zawiadomienie do gliwickiej prokuratury, twierdząc, że doszło do znieważenia Kaczyńskiego. Prokuratura powiadomiła sąd w Gliwicach, a ten – rzecznika dyscyplinarnego.

 

Gliwicka prokuratura nie dopatrzyła się złamania prawa. Prokurator Renata Szołtysek odmówiła wszczęcia śledztwa. Przypomniała, że znieważenie jest ścigane z oskarżenia prywatnego, tymczasem Jarosław Kaczyński nie złożył zawiadomienia. Nie było także uzasadnionego interesu społecznego w ściganiu czynu z urzędu. Również zastępca rzecznika dyscyplinarnego Ewa Trzeja-Wagner nie znalazła podstaw do wszczęcia postępowania wobec sędziego. Z przeprowadzonego postępowania wyjaśniającego wynikało, że wpis sędziego w mediach społecznościowych nie miał na celu znieważenia kogokolwiek. Sędzia zwracał uwagę, że jego wypowiedź wyrwano z kontekstu, aby go zdyskredytować.

 

Do akcji wkroczył jednak Radzik i przejął w styczniu 2019 r. sprawę do osobistego prowadzenia. Wszczął postępowanie dyscyplinarne i postawił sędziemu zarzut naruszenia godności urzędu. Czym się kierował? „Oczywistą okolicznością w postaci popełnienia przez niego umyślnego czynu zabronionego stypizowanego w art. 216 par. 2 kk”, czyli znieważenie za pomocą środków masowego przekazu. Z pisma rzecznika możemy się dowiedzieć, co zarzuca sędziemu, ale nie wiadomo, jakiej żąda kary dyscyplinarnej.

 

Co ciekawe, o czynnościach podejmowanych w niejawnym postępowaniu wobec sędziego Strumińskiego informowało na bieżąco anonimowe hejterskie konto na Twitterze @KastaWatch. Jest ono znane z ujawniania dokumentów służbowych dotyczących sędziów oraz pism z postępowań dyscyplinarnych.

 

Sędzia Strumiński – nazywany przez prorządowe portale internetowe „żołnierzem kasty” – musiał się niedawno tłumaczyć rzecznikowi Radzikowi także z innego tweeta, w którym nazwał Mariusza Muszyńskiego agentem. Rzecznik uznał to za znieważenie. Muszyński był wielokrotnie bohaterem tekstów „Wyborczej”. Ujawniliśmy m.in., że w latach 90. był czynnym oficerem Zarządu Wywiadu UOP, a potem Agencji Wywiadu. Zgłaszając się do TK, zataił przed Sejmem swoją przeszłość w służbach specjalnych. W 2015 r. został sędzią dublerem, czyli objął w TK już obsadzone stanowisko sędziowskie.

 


 

Podoba Ci się ten artykuł? Zapisz się na newsletter Archiwum Osiatyńskiego. W każdą środę dostaniesz wybór najważniejszych tekstów, a czasem również zaproszenia na wydarzenia

 



Autor


- absolwentka prawa na Uniwersytecie Warszawskim. Dziennikarka działu prawnego "Gazety Wyborczej". Wcześniej przez 11 lat pracowała w „Dzienniku Gazecie Prawnej”…


Więcej

Opublikowany

25 kwietnia 2019





Inne głosy w debacie



Inne artykuły tego autora

16.04.2019

Rzecznik od Ziobry ściga prokuratorów: na celowniku Korneluk, Gembalczyk, Parchimowicz

26.03.2019

Prokuratura grozi „Wyborczej” sądem. Bo „patologie prokuratury” nie istnieją

18.03.2019

Efekt „reformy” – prokuratura Ziobry coraz mniej wydolna

22.02.2019

Minister kontroli, nacisków i ręcznego sterowania. Zbigniew Ziobro dzieli i rządzi w resorcie sprawiedliwości

19.02.2019

Ranking sądów posłużył Ziobrze do czystki wśród prezesów. Ministerstwo nie chce go pokazać

12.02.2019

Dyscyplinarka dla prokuratorów to odwet za reportaż TVN?

05.02.2019

Sprawa dyscyplinarna prokuratora, który uczestniczył w demonstracji. Sędzia kazała legitymować publiczność

28.01.2019

Prokurator, który Ziobrze się nie kłania. Jak „dobra zmiana” ściga Krzysztofa Parchimowicza



Wesprzyj nas!

Archiwum Osiatyńskiego powstaje dzięki obywatelom i obywatelkom gotowym bronić państwa prawa.


10 
20 
50 
100 
200