Piękny baner Marcina Warchoła. Co łączy wiceministra sprawiedliwości z oskarżonym biznesmenem

Udostępnij

Absolwentka prawa na Uniwersytecie Warszawskim. Dziennikarka działu prawnego "Gazety Wyborczej". Wcześniej przez 11 lat pracowała w „Dzienniku Gazecie Prawnej” (do…

Więcej

Wiceminister sprawiedliwości Marcin Warchoł negocjował wywieszenie baneru wyborczego z biznesmenem skazanym nieprawomocnie za przestępstwo gospodarcze. Sprawę tego biznesmena rozpatrzą teraz nominaci Ziobry



Artykuł ukazał się pierwotnie w „Gazecie Wyborczej”. Archiwum Osiatyńskiego dziękuje za możliwość przedruku.

 

– Kończymy z pobłażliwością dla przestępców gospodarczych na wielką skalę – mówił w listopadzie 2018 r. Marcin Warchoł, prawa ręka Zbigniewa Ziobry, mózg najważniejszych zmian wprowadzanych przez PiS w procedurze karnej i kodeksie karnym. Forsował zaostrzanie kar nie tylko za przestępstwa pospolite.

 

Warchoł ograł lokalsów

 

W wyborach parlamentarnych startował w Rzeszowie jako bezpartyjny z ostatniego, 30. miejsca na liście PiS. I niespodziewanie zdeklasował wielu starych wyjadaczy – dostał aż 28,5 tys. głosów. Będzie w Sejmie jednym z 19 ludzi związanych z ministrem sprawiedliwości Zbigniewem Ziobrą.

 

– Warchoł ograł lokalsów. Zaskoczył ich współpracą z prezydentem Rzeszowa Tadeuszem Ferencem związanym z SLD, kiedyś w PZPR, a potem rozmachem kampanii. Wszędzie było pełno jego wielkich banerów. Ludzie zapamiętali ogromny billboard z jego uśmiechniętą twarzą na najpopularniejszej rzeszowskiej galerii handlowej. Wszyscy zastanawiali się, skąd ma na to pieniądze – mówi nam osoba znająca kulisy kampanii na Podkarpaciu.

 

Ten billboard wisiał na najbardziej eksponowanej ścianie Galerii Rzeszów. To inwestycja związana ze znanym biznesmenem Ryszardem Podkulskim. Oficjalnie ponad rok temu wycofał się z działalności. – Formalnie odszedł z biznesu, ale kieruje szeregiem przedsięwzięć gospodarczych z tylnego fotela, tworząc złożone struktury zależnych spółek, funduszy, w których kluczowe funkcje pełnią osoby z nim związane, członkowie jego rodziny lub znajomi – mówi nam człowiek znający realia gospodarcze Podkarpacia.

 

Dlaczego billboard Warchoła na Galerii Rzeszów tak wszystkich poruszył? – Podkulski jest oskarżony przez prokuraturę. Obecnie toczy się wobec niego sprawa karna gospodarcza przed rzeszowskim sądem. To jedna z najgłośniejszych spraw na Podkarpaciu. Wiceminister, który jest twarzą walki z przestępczością gospodarczą, powinien dostrzegać ten zgrzyt – tłumaczy podkarpacki polityk.

 

„Nie śledzę lokalnych spraw sądowych”

 

Podkulski był w przeszłości dwukrotnie skazywany. Chodziło o wyprowadzenie majątku (działki) wartego 14 mln zł z Rzeszowskich Zakładów Graficznych SA. W lutym 2016 r. Sąd Okręgowy w Rzeszowie skazał Podkulskiego na trzy lata pozbawienia wolności i 100 tys. zł grzywny. Skazani zostali także m.in. jego zięć i syn. Solidarnie wszyscy mieli naprawić szkody poprzez zapłatę 14 mln zł. W maju 2017 r. wyrok utrzymał Sąd Apelacyjny w Rzeszowie.

 

Jednak w kwietniu 2018 r. Sąd Najwyższy uchylił wyrok z apelacji i przekazał sprawę do ponownego rozpatrzenia. Wskazał na uchybienie mogące mieć wpływ na orzeczenie: uzasadnienie wyroku było na tyle ogólnikowe, że nie pozwalało na dokonanie przez SN oceny prawidłowości kontroli odwoławczej. Według SN sąd apelacyjny nie poddał też ocenie dowodów z dokumentów, pozostawiając ją biegłemu.

 

Czy Warchoł wiedział o oskarżeniu i procesach biznesmena, z którym negocjował swój wyborczy billboard? Ile zapłacił za baner na Galerii Rzeszów i inne powierzchnie wynajmowane od podmiotów związanych z Ryszardem Podkulskim i jego bliskimi, np. za banery przy Capital Parku w Rzeszowie?

 

– Wszystkie materiały wyborcze opłaciłem z własnych środków prywatnych. O wyborze miejsc, gdzie były zawieszane banery i plakaty, decydował mój sztab wyborczy. Jednym z takich miejsc była największa galeria handlowa w centrum Rzeszowa – informuje Warchoł „Wyborczą”. Cen podać nie chce: – Wszelkie rozliczenia finansowe kampanii wyborczej nastąpiły zgodnie z obowiązującymi przepisami.

Nasi informatorzy mają dowody, że wiceminister osobiście spotkał się przed wyborami z Podkulskim. Warchoł to potwierdza. „Miałem jedno spotkanie z właścicielem galerii Ryszardem Podkulskim, którego celem było omówienie warunków wywieszenia plakatu wyborczego” – napisał nam. Dodał, że nie zna Podkulskiego i nie wie o opisywanych w naszych pytaniach sprawach karnych. Pisze: „Nie jestem z Rzeszowa, a od 20 lat mieszkam w Warszawie i nie śledzę lokalnych spraw sądowych”.

 

– Łącznie o mandat posła ubiegało się 5114 kandydatów. Proszę mi wskazać chociaż jednego, który zapytał właściciela budynku, na którym wieszał baner, o to, jakie ma sprawy w sądach – tłumaczy nam Warchoł. – I czy miał nawet taką prawną możliwość. Proszę mi też wskazać, czy każdy z blisko 20 tys. ludzi robiących codziennie zakupy w galerii pyta o sprawy sądowe jej właściciela. Legalnie działająca galeria w centrum miasta, najpopularniejsza w Rzeszowie. I w niej oczywiście ma biuro jej właściciel, gdzie się udałem i ustaliliśmy kwestie mojego pięknego baneru, który wszyscy podziwiali.

Warchoł podkreśla, że nie tylko jego baner wisiał na galerii: „Mój zawisł obok plakatu kandydata Koalicji Obywatelskiej”. I że były też billboardy Pawła Poncyljusza i Zdzisława Galika z KO. – Chyba większe od mojego – twierdzi.

 

Galeria nas ostrzega

 

Dział marketingu Galerii Rzeszów odpisał nam, że w okresie przedwyborczym „na naszych nieruchomościach udostępniana była komercyjnie powierzchnia reklamowa kandydatom z różnych ugrupowań – byli wśród nich kandydaci związani z PO, PiS, PSL, inicjatywą samorządową, jak i niezależni”. Sumarycznie – według galerii – największą powierzchnią reklamową dysponował kandydat z PO.

 

Przy okazji wysłano „Wyborczej” ostrzeżenie: „Informujemy o tym, ponieważ nie wątpimy, że jest Pani także zainteresowana zaangażowaniem pozostałych opcji politycznych… Chyba że Pani działanie podyktowane jest chęcią stworzenia materiału stronniczego, który ze swej natury obciążony jest ryzykiem naruszenia dobrego imienia lub zniesławienia. W takim przypadku, w razie stwierdzenia naruszenia prawa, będziemy postępowali zgodnie z obowiązującymi w polskim prawie przepisami”.

 

Czy doszło do spotkania Podkulski – Warchoł? I czy biznesmen spotykał się z innymi kandydatami? „Odnośnie do Ryszarda Podkulskiego – to osoba prywatna, która ogłosiła w zeszłym roku wycofanie się z biznesu (…). Nie pełni żadnych funkcji zarządczych w naszych przedsięwzięciach biznesowych. Z tego powodu ze zrozumiałych względów nie możemy odpowiadać na pytania dotyczące jego osoby”.

 

Ostrzega też rzecznik

 

Zapytaliśmy Podkulskiego i jego rzecznika prasowego, dlaczego „osoba prywatna”, w przeszłości skazana w dwóch instancjach, której sprawa odwoławcza toczy się aktualnie przed sądem apelacyjnym, spotykała się z wiceministrem sprawiedliwości.

 

Podkulski nie odpowiedział. Jego rzecznik Mirosław Obarski wysłał zaś ostrzeżenie: „Analizując Pani pytania, odnoszę wrażenie, że bazuje Pani na informacjach całkowicie błędnych (…). Ryszard Podkulski, którego reprezentuję, jest – w świetle przepisów polskiego prawa – osobą niewinną. Stwierdzenie z Pani SMS, że został »skazany w dwóch instancjach«, jest w świetle obowiązujących przepisów polskiego prawa nieprawdziwe i na dodatek zniesławiające. Pozdrowienia, Mirosław Obarski”.

 

Jednak zadając pytania, nie przesądzaliśmy ani o winie Podkulskiego, ani nie pisaliśmy, że ma status skazanego.

 

Obarskiego zapytaliśmy też o to, jak „osoba prywatna” może spotykać się w sprawie wyborczego baneru z wiceministrem sprawiedliwości. W kolejnym mailu rzecznik Podkulskiego przyznał, że spotkanie miało miejsce: „Spotkanie, o które Pani pyta, odbyło się, o czym mówił już Pani wiceminister. Został skierowany w sprawie baneru do działu marketingu, który zajmuje się komercyjnym wynajmem powierzchni reklamowych. Ryszard Podkulski nie pełni żadnych funkcji zarządczych. Lekarze zalecili mu radykalne zwolnienie tempa. W związku z czym już w zeszłym roku ogłosił, że wycofuje się z biznesu, o czym pisała również [lokalna] »Gazeta Wyborcza«”.

 

Nominaci Ziobry w składzie

 

„Wyborcza” ustaliła, że w sprawie Podkulskiego w Sądzie Apelacyjnym w Rzeszowie orzeka trzech sędziów zawdzięczających wiele ministrowi Ziobrze. To przede wszystkim Rafał Puchalski, którego kariera przyspieszyła za „dobrej zmiany”. Jako sędzia rejonowy z Jarosławia został delegowany do resortu sprawiedliwości, gdzie był m.in. zastępcą dyrektora strategii i funduszy europejskich. W lutym 2018 r. został prezesem Sądu Okręgowego w Rzeszowie z nominacji Ziobry. Dzięki Ministerstwu Sprawiedliwości dostał także delegację do Sądu Apelacyjnego w Rzeszowie, gdzie teraz orzeka. Jest też członkiem nowej Krajowej Rady Sądownictwa.

 

Według Onet.pl Puchalski pomagał redagować internetowej hejterce Emilii Szmydt („małej Emi”) paszkwil na temat Krystiana Markiewicza, prezesa stowarzyszenia sędziów Iustitia. Szmydt, która współpracowała z sędziami z resortu Ziobry komunikującymi się w zamkniętej grupie Kasta na serwisie WhatsApp, rozesłała anonim do sędziów w całej Polsce.

 

Zapytaliśmy Puchalskiego, jak znalazł się w składzie orzekającym. „Kwestia doboru składu orzekającego to kwestia proceduralna i powiązana ściśle z systemem losowego przydziału spraw oraz również wyłączeń sędziów w związku z art. 40 kpk” – odpisał sędzia enigmatycznie.

 

„Wyborcza” ustaliła, że jednak nie został wylosowany. Podobnie jak dwaj inni sędziowie w składzie – prezes rzeszowskiego Sądu Apelacyjnego Marek Klimczak i wiceprezes Dariusz Mazurek. Obaj dostali stanowiska dzięki Ziobrze.

 

Jak do tego doszło? Wydział karny odwoławczy w rzeszowskim sądzie apelacyjnym to garstka sędziów. Gdy Sąd Najwyższy odesłał tu sprawę odwoławczą Podkulskiego, w rzeszowskim sądzie było ich zaledwie trzech ze szczebla apelacyjnego i dwóch delegowanych z niższych szczebli. Trzech sędziów sądu apelacyjnego z mocy ustawy podlegało wyłączeniu, bo brali udział w wydaniu wyroku uchylonego przez SN.

 

W losowaniu uczestniczyli tylko Puchalski i Tomasz Wojciechowski. „W wyniku losowania, jakie odbyło się w dniu 8 maja 2018 r., sprawa została przydzielona […] do referatu […] Tomasza Wojciechowskiego” – informuje nas sędzia Piotr Moskwa, rzecznik Sądu Apelacyjnego w Rzeszowie. W maju 2018 r. Wojciechowski złożył jednak wniosek o wyłączenie ze sprawy, który został uznany za zasadny.

 

Jedynym sędzią, który pozostał, był Puchalski. Bez losowania przewodniczący wydziału karnego przydzielił mu sprawę Podkulskiego i wystąpił do prezesa sądu apelacyjnego o wyznaczenie do składu dwóch sędziów z innych wydziałów. Zarządzeniem z sierpnia 2018 r. wiceprezes Mazurek wyznaczył siebie i prezesa Klimczaka. Obaj są cywilistami, nie karnistami.

 

Puchalski: Nie wyłączę się

 

Zapytaliśmy Puchalskiego, czy widzi dziś podstawy do wyłączenia się ze sprawy Podkulskiego, skoro na związanej z nim galerii zawisł billboard byłego przełożonego sędziego z resortu sprawiedliwości? „Pana wiceministra Warchoła znam z uwagi na fakt, że byłem z-cą dyrektora w Ministerstwie Sprawiedliwości. Sugerowanie jakiegokolwiek wpływu tej okoliczności, w tym kampanii wyborczej pana posła elekta, na orzecznictwo sądu jest w mojej ocenie niedopuszczalną próbą wpływu na niezależność sądów i niezawisłość sędziów orzekających w sprawie” – odpisał nam Puchalski.

 

Zapytaliśmy Warchoła o Puchalskiego. „Rafał Puchalski był dyrektorem w Ministerstwie Sprawiedliwości. Miałem z nim kontakty wyłącznie służbowe. Od kilku miesięcy nie mam z nim żadnego kontaktu, ostatni raz na konferencji z Ministrem Z. Ziobro w Rzeszowie, gdy przekazywaliśmy Sąd Okręgowy Miastu [chodziło o nowy budynek]” – odpowiedział nam wiceminister.

 

Czy jego zdaniem sędzia powinien wyłączyć się ze sprawy Podkulskiego? Warchoł mówi, że ma swoje zdanie, ale nie wypowie go publicznie, bo może być to odczytane jako rodzaj oddziaływania na sąd.

 

W ubiegłym tygodniu miała się odbyć rozprawa w sądzie apelacyjnym, ale została odwołana, bo rozchorował się Puchalski.

 


 

Kwestie dotyczące praworządności w Polsce oraz w całej Unii Europejskiej będziemy dalej monitorować oraz wyjaśniać na łamach Archiwum Osiatyńskiego, a także – po angielsku – na stronie Rule of Law in Poland.

 

Podoba Ci się ten artykuł? Zapisz się na newsletter Archiwum Osiatyńskiego. W każdą środę dostaniesz wybór najważniejszych tekstów, a czasem również zaproszenia na wydarzenia.



Autor


Absolwentka prawa na Uniwersytecie Warszawskim. Dziennikarka działu prawnego "Gazety Wyborczej". Wcześniej przez 11 lat pracowała w „Dzienniku Gazecie Prawnej” (do…


Więcej

Opublikowany

6 listopada 2019





Inne głosy w debacie



Inne artykuły tego autora

25.10.2019

Nie ma kary za wieszanie na szubienicach wizerunków europosłów

25.10.2019

Sąd znalazł sposób na przepis Ziobry. Prokurator nie może być nadsędzią

25.04.2019

Kaczyński, Lenin i emotikon. Sędzia ścigany, bo miał znieważyć „wodza”

16.04.2019

Rzecznik od Ziobry ściga prokuratorów: na celowniku Korneluk, Gembalczyk, Parchimowicz

26.03.2019

Prokuratura grozi „Wyborczej” sądem. Bo „patologie prokuratury” nie istnieją

18.03.2019

Efekt „reformy” – prokuratura Ziobry coraz mniej wydolna

22.02.2019

Minister kontroli, nacisków i ręcznego sterowania. Zbigniew Ziobro dzieli i rządzi w resorcie sprawiedliwości

19.02.2019

Ranking sądów posłużył Ziobrze do czystki wśród prezesów. Ministerstwo nie chce go pokazać

12.02.2019

Dyscyplinarka dla prokuratorów to odwet za reportaż TVN?

05.02.2019

Sprawa dyscyplinarna prokuratora, który uczestniczył w demonstracji. Sędzia kazała legitymować publiczność

28.01.2019

Prokurator, który Ziobrze się nie kłania. Jak „dobra zmiana” ściga Krzysztofa Parchimowicza



Wesprzyj nas!

Archiwum Osiatyńskiego powstaje dzięki obywatelom i obywatelkom gotowym bronić państwa prawa.


10 
20 
50 
100 
200