Prof. Sadurski dla „Wyborczej”: Tzw. TK uznał, że prawem łaski prezydent może określić grupę osób całkowicie ponad prawem

Udostępnij

Konstytucjonalista, profesor Wydziału Prawa Uniwersytetu w Sydney, dziekan Wydziału Prawa Europejskiego Instytutu Uniwersyteckiego we Florencji (2003-2006), profesor nadzwyczajny Uniwersytetu Warszawskiego,…

Więcej

Znaczy to, że prezydent może ogłosić, że będzie decydował o prawie łaski metodą rzutu monetą, ułaskawiał katolików, nie ateistów. Sędziowie tzw. TK mylą prerogatywę z nieograniczoną arbitralnością



Tekst pochodzi ze strony Gazety Wyborczej gdzie został opublikowany 19 lipca 2018 roku.

 

Tzw. Trybunał Konstytucyjny przyzwyczaił nas już do tego, że w sporach między wszechwładzą PiS a prawami obywateli, kompetencjami sądów a treściami konstytucyjnymi zawsze staje po stronie PiS i – odwracając tradycyjne rozumienie roli sądu konstytucyjnego, będącego obrońcą konstytucyjnych treści przed zakusami polityków – broni antykonstytucyjnej rewolucji PiS. Nigdy jednak nie uczynił tego tak ostentacyjnie jak w rozstrzygnięciu z 17 lipca. Trybunał znów okazał się wiernym sprzymierzeńcem partii.

 

To wyrok pozbawiony legitymacji, bo choć w tym składzie akurat nie uczestniczyli dublerzy, to wszystkie składy wyznaczane są przez nieprawidłowo wybraną na funkcję prezesa TK mgr Przyłębską, więc żaden to wyrok i nie ma żadnej mocy konstytucyjnej. Ma jednak aspekt polityczny i prawny.

 

Aspekt polityczny jest łatwy do objaśnienia: w dniach, gdy rozstrzyga się nierówna walka między konstytucyjnymi umocowaniami sędziów Sądu Najwyższego a pozbawioną skrupułów władzą wykonawczą, Trybunał Konstytucyjny oznajmił, że Sąd Najwyższy jest niczym, a władza wykonawcza – wszystkim.

 

Prezydent może wszystko – w tym przypadku w zakresie prawa łaski – a ponieważ Andrzej Duda jest pozbawiony podmiotowości, oznacza to, że wszystko może Jarosław Kaczyński. Potrzebował Mariusza Kamińskiego do swojej rządowej układanki politycznej po wyborach, to go dostał, i żadne postępowania sądowe w tym nie mogły przeszkodzić. Sądy sprowadzone zostały do roli, jaką wyznacza im „centralny ośrodek dyspozycji politycznej”.

 

Aspekt prawny jest trochę bardziej złożony. Nobilitując ten wyrok ponad miarę, można powiedzieć, że opiera się on na trzech tezach – i wszystkie trzy są nonsensowne.

 

Teza pierwsza: konstytucyjne prawo łaski jest prerogatywą prezydencką, której zakres nie podlega żadnym ograniczeniom – ani opartym na interpretacji konstytucji, ani na zdrowym rozsądku. W oficjalnym komunikacie tzw. TK (pisemnego uzasadnienia jeszcze nie ma) napisano: „W konstytucyjnym pojęciu prawa łaski mieści się również akt abolicji indywidualnej, polegający na zakazie wszczęcia postępowania wobec określonej osoby albo na wstrzymaniu i umorzeniu postępowania już wszczętego”.

 

Proszę zwrócić uwagę na słowa o „zakazie wszczęcia postępowania”. Zdaniem jurystów z tzw. TK prezydent może zakazać nawet postępowania jeszcze niewszczętego! A zatem prezydent może profilaktycznie określić osobę lub grupę osób pozostających całkowicie ponad prawem.

 

To oczywisty nonsens, ale bardzo niebezpieczny – tak samo, jak niebezpieczne jest uznanie, iż skoro „prerogatywy Prezydenta mają charakter władczy i osobisty”, to żaden inny organ nie może dokonywać ich interpretacji.

 

Znaczy to, że prezydent może ogłosić, że będzie decydował o prawie łaski metodą rzutu monetą, ułaskawiał katolików, nie ateistów. Sędziowie tzw. TK mylą prerogatywę z nieograniczoną arbitralnością.

 

Teza druga brzmi: żaden sąd nie może doprecyzowywać treści kompetencji prezydenckich. Teoria ta zakłada, że znaczenie słów „prawo łaski” jest tak oczywiste, że nie wymaga ono dalszej interpretacji, gdyż ograniczałaby ona pozycję prezydenta.

 

Przypomnijmy o kontekście sprawy – Sąd Najwyższy musiał odpowiedzieć na pytanie prawne innego składu SN, który rozpatrując sprawę związaną z zarzutami potomków Andrzeja Leppera przeciwko Kamińskiemu, potrzebował odpowiedzi na pytanie, czy „prawo łaski” dla osoby nieprawomocnie skazanej jest prawnie skuteczne. Sąd Najwyższy od odpowiedzi nie mógł uciec, gdyż zależało od niej dalsze postępowanie sądowe.

 

Odrzucenie prawa – w istocie, obowiązku – Sądu Najwyższego do dokonywania takich rozstrzygnięć opiera się na przyjęciu, że skoro konstytucja mówi zdawkowo o „prawie łaski”, to nic jej nie może ograniczać.

Co ze zdrowym rozsądkiem? Czy prezydent RP jest jako jedyny uprawniony do interpretowania własnej prerogatywy? Czy może „ułaskawić” maturzystkę – swoją wielbicielkę z Twittera – która dostała dwóję w szkole? Przedsiębiorcę, który musi zapłacić karę umowną? Naukowca wyrzuconego z uniwersytetu za plagiat? To sprowadzanie rozumowania tzw. TK do absurdu – ale takim samym absurdem jest „prawo łaski” w odniesieniu do nieprawomocnego wyroku, bo osoba skazana nieprawomocnie nie jest winna.

 

Ułaskawienie niewinnej osoby jest równie sensowne, jak przywrócenie do pracy osoby, która nie została zwolniona.

 

Trzecia teza dotyczy „niekonstytucyjności przepisów konstytucji”. Jak stwierdza komunikat tzw. TK, ci, którzy krytykują użycie prawa łaski przez prezydenta względem osoby nieprawomocnie skazanej, „w istocie stwierdzają niekonstytucyjność art. 139 [o prawie łaski] i art. 144. ust. 3 pkt 18 [o braku potrzeby kontrasygnaty premiera w stosunku do prezydenckiego aktu prawa łaski]”.

 

Przypisawszy takie dziwaczne mniemanie swym adwersarzom, tzw. TK tryumfalnie konkluduje: „Zabieg powyższy jest niedopuszczalny, ponieważ nie można stwierdzić niezgodności z Konstytucją samych postanowień Konstytucji”.

 

To raczej parciany sofizmat, w którym widzę ciężką rękę agenta Muszyńskiego – choć nie był w składzie orzekającym, być może sprawował kontrolę operacyjną nad sędziami.

 

Nikt nie mówi, że art. 139 o prawie łaski jest niekonstytucyjny. Krytycy mówią, że wykonywanie prawa łaski podlega pewnym ograniczeniom, wynikającym ze znaczenia słów, zdrowego rozsądku i celu przepisów. Interpretacja przepisu nie jest twierdzeniem, że jest niekonstytucyjny.

 

Teza przeciwna, która przejdzie do historii jurysprudencji jako „doktryna Jędrejka” – bo to ten sędzia był sprawozdawcą w sprawie – musi zakładać, że jakakolwiek interpretacja przepisu konstytucji prowadząca do ograniczenia dowolności jego stosowania jest równoznaczna ze stwierdzeniem, że przepis konstytucji jest niekonstytucyjny. To śmiała teza – także w tym sensie, że można z niej się zdrowo śmiać.

 

Ale ogólny wniosek nie skłania do wesołości. Twórcy konstytucji z 1997 zawarli w niej pewne przepisy ogólne i pozbawione szczegółowych wyjaśnień (np. co do prawa łaski albo składu KRS, albo wolności zgromadzeń itp.), licząc na zdrowy rozsądek i dobrą wolę tych, którzy będą je stosowali. Taka jest natura konstytucji.

 

Nie przewidzieli, że do władzy przyjdą gangsterzy, którzy konstytucyjne przepisy obrócą przeciw samej konstytucji, udając Greka i mówiąc, że nie widzą konstytucyjnych zakazów działań naruszających ustrój. W tym przede wszystkim zasadę podziału władz, którą Andrzej Duda tak bezwstydnie naruszył, „ułaskawiając” Kamińskiego, bezczelnie mówiąc przy tym, że w ten sposób „uwalnia” system wymiaru sprawiedliwości od tej sprawy. A teraz tzw. TK uwolnił prezydenta od konstytucji.



Autor


Konstytucjonalista, profesor Wydziału Prawa Uniwersytetu w Sydney, dziekan Wydziału Prawa Europejskiego Instytutu Uniwersyteckiego we Florencji (2003-2006), profesor nadzwyczajny Uniwersytetu Warszawskiego,…


Więcej

Opublikowany

20 lipca 2018







Inne artykuły tego autora

23.07.2020

Prof. Sadurski: Kłamstwo to demonstracja bezkarności władzy. I test lojalności dla zwolenników

26.06.2020

Prof. Sadurski do Andrzeja Dudy: Oto dlaczego na pana nie zagłosuję

09.02.2020

Wojciech Sadurski: Ziobro trzymał kilkaset etatów, by zapełnić je swoimi ludźmi

29.09.2019

Prof. Sadurski: Jeśli PiS przegra wybory parlamentarne, Kaczyński może pójść siedzieć. Dlatego w kampanii nie zawaha się przed niczym

22.07.2019

Polska po 2015 roku: populizm – autorytaryzm – demokracja

12.04.2019

Sadurski – profesor ścigany przez PiS. „Jako człowiek dorosły wiem, co robię, i mogłem się tego spodziewać”

22.03.2019

Prof. Sadurski: Jeśli PiS przegra wybory parlamentarne, Kaczyński może pójść siedzieć. Dlatego w kampanii nie zawaha się przed niczym

26.10.2018

Oskarżam. Jarosława Aleksandra Kaczyńskiego, urodzonego 18 czerwca 1949 r. w Warszawie…

18.06.2018

Prof. Sadurski dla „Wyborczej”: Pytania referendalne Dudy dzielą się na trzy kategorie: zbędne, bezsensowne i szkodliwe

18.06.2018

Pierwsza prezes Sądu Najwyższego się broni. To ona, nie zagranica, jest prawdziwym problemem dla Kaczyńskiego

09.06.2018

List profesorów prawa do Timmermansa: ustawa o SN powinna być pilnie rozpatrzona przez Trybunał Sprawiedliwości

19.04.2018

Zwołując posiedzenie KRS, Pierwsza Prezes SN zmarnowała okazję, aby zawalczyć o rządy prawa



Wesprzyj nas!

Archiwum Osiatyńskiego powstaje dzięki obywatelom i obywatelkom gotowym bronić państwa prawa.


10 
20 
50 
100 
200