Prof. Sadurski do Andrzeja Dudy: Oto dlaczego na pana nie zagłosuję

Udostępnij

Konstytucjonalista, profesor Wydziału Prawa Uniwersytetu w Sydney, dziekan Wydziału Prawa Europejskiego Instytutu Uniwersyteckiego we Florencji (2003-2006), profesor nadzwyczajny Uniwersytetu Warszawskiego,…

Więcej

Jako strażnik konstytucji zawiódł Pan na całej linii. Tak Pan jej "strzegł", jak Papkin strzegł interesów swego pryncypała, Cześnika.



Ubiegając się o reelekcję, stojąc na czele rankingów kandydatów – prosi Pan o głosy wszystkich wyborców. Odpowiadam więc: nie zamierzam na Pana głosować. Uważam, że był Pan fatalnym prezydentem i nie zasługuje Pan na mój głos. Pański dorobek z lat 2015-2020 jest katastrofalny.

 

Przyjmuję dla uproszczenia, że prezydent w polskim systemie konstytucyjnym ma trzy główne funkcje: jest przedstawicielem Rzeczypospolitej w świecie, zwierzchnikiem sił zbrojnych i strażnikiem konstytucji. Oczywiście prezydent ma pośrednie kompetencje we wszystkich innych sprawach poprzez prerogatywę wetowania ustaw, ale są to kompetencje „pośrednie” i niezupełnie władcze, gdyż weta mogą być obalone silniejszą większością.

 

W dwóch pierwszych kompetencjach działał Pan, w moim przekonaniu, na szkodę Rzeczypospolitej. W polityce zagranicznej był Pan twarzą oddalania się od Unii Europejskiej i bezrefleksyjnego zwasalizowania względem obecnej administracji USA. W polityce obronnej nic Pan nie zdziałał w związku z kryzysem w zakresie modernizacji uzbrojenia, a na dodatek tolerował Pan przez lata groteskowego ministra obrony narodowej Antoniego Macierewicza, obecnie zaś jego kosztowną a absurdalną „podkomisję smoleńską”, ulokowaną wszak w MON, a więc pod Pana skrzydłami.

 

Ale o tym nie chcę pisać szczegółowo, bo to nie moja dziedzina. Znam się za to na trzeciej kompetencji: ochronie konstytucji. Tu zawiódł Pan na całej linii. Nie tylko nie obronił Pan konstytucji – na którą Pan przysięgał – przed zamachami ze strony liderów Pańskiej partii, ale aktywnie przyczynił się Pan do kompletnego upadku jej znaczenia w polskiej polityce. Tak Pan „strzegł” konstytucji, jak Papkin strzegł interesów swego pryncypała, Cześnika.

 

Zacznę od sprawy praktycznie najmniej ważnej – w tym sensie, że mającej najmniejsze konsekwencje w świecie realnym – ale najbardziej zapewne symbolicznej, gdyż ukazującej jednocześnie Pańskie niezdecydowanie, indolencję, fanfaronadę i podporządkowanie partii rządzącej. W roku 2018 hucznie oznajmił Pan, że przedstawi projekt nowej konstytucji. Pięknie. Od kogo, jak nie od Strażnika Konstytucji oczekiwać propozycji poprawek, a nawet i całościowego zastąpienia ustawy zasadniczej nowiutkim dokumentem?

 

Co prawda, nigdy nie wyjaśnił Pan przekonywająco powodów tak radykalnego kroku – w końcu zmiana konstytucji przeciętnie w państwach demokratycznych zdarza się raz na kilka pokoleń i poprzedzona bywa zazwyczaj jakimiś traumatycznymi wydarzeniami, takimi jak wojna czy rewolucja. Pan zaś ograniczył się do kilku bezpodstawnych zarzutów pod adresem obecnej konstytucji (np., że jest „konstytucją okresu przejściowego”, co jest po prostu nieprawdą: taką była tzw. Mała Konstytucja z 1992, albo że nie zapobiegła… obniżeniu wieku emerytalnego) i paru nic nie znaczących ogólników co do nowej (np., że ma to być Konstytucja Obywateli, a nie elit) – ale dobrze. Każdy ma prawo zaproponować zmianę konstytucji, a prezydent w szczególności.

 

Notabene, już na początku owego procesu dokonał Pan zabawnego złamania konstytucji, może z prostej niewiedzy, postulując konsultatywne referendum konstytucyjne, choć w obecnie obowiązującej konstytucji, na przestrzeganie której Pan przysięgał, nie ma w ogóle takiej procedury. Referendum konstytucyjne jest możliwe tylko w odniesieniu do już przyjętego projektu konstytucji. A zatem na dzień dobry, w procesie zmiany konstytucji, popełnił Pan konstytucyjną omyłkę. No, ale może prawnicy Pana źle poinformowali.

 

Przez wiele miesięcy Pański urząd i Pańscy propagandyści zajmowali się głównie tym. Odbywały się konferencje i seminaria. Sprzyjający Panu konstytucjonaliści (kategoria ludzi, nie da się ukryć, mało liczna) z entuzjazmem zaczęli planować konferencje i granty, a Pańska Rada Rozwoju odbyła uroczystą debatę, transmitowaną na żywo, dzięki czemu wysłuchałem m.in. pani dr Barbary Fedyszak-Radziejowskiej, która przekonywała, jak bardzo nowa konstytucja będzie potrzebna polskim rolnikom. Inni zgodnie ze staranną rozpiską mówili o rozmaitych innych działach, a prof. Andrzej Waśko najpiękniej mówił o symbolicznej treści nowej konstytucji, która nareszcie odda sprawiedliwość polskiej wspólnocie narodowej, tradycji, pamięci i wszystkim innym świętościom. Trochę się nawet wzruszyłem.

 

I co? I nic. Nagle, ni stąd, ni zowąd temat nowej konstytucji zniknął. Nie miał Pan na tyle uczciwości, by wyjaśnić swym Rodakom, dlaczego tak potrzebna konstytucja nagle przestała być niezbędna. Wyprowadził Pan w pole wielu specjalistów, którzy pochopnie potraktowali Pana poważnie – nie mówiąc już o obywatelach, których własnością miała wszak być ta nowa konstytucja. Media komentowały: Ktoś na Nowogrodzkiej zdecydował, że pomysł nowej konstytucji stał się obciążeniem dla partii rządzącej. Może tak, może nie. Ale Pana wycofanie się rakiem z tego pomysłu – wszak dotyczącego najważniejszego dokumentu prawnego w państwie, pokazało Pańską słabość względem Pana zwierzchników politycznych, nieuczciwość wobec współpracowników i obywateli, a także kabotyńską skłonność do pustych gestów.

 

Sprawa nowej konstytucji tylko stwarza klimat do oceny Pańskiej roli konstytucyjnej. Szkody z tego wynikające są niewielkie. Nie można jednak tego samego powiedzieć o Pańskich nagminnych, częstych i bardzo poważnych aktach łamania konstytucji. Wymienię tylko kilka, bo na wszystkie nie starczyłoby papieru ani miejsca na ekranie.

 

Trybunał Konstytucyjny: haniebny rozdział w dziejach Pańskiej prezydentury

 

Na samym początku swej kadencji podważył Pan dalsze funkcjonowanie najważniejszego organu kontroli konstytucyjności w Polsce, odmawiając zaprzysiężenia trzech prawidłowo wybranych sędziów Trybunału Konstytucyjnego: Romana Hausera, Krzysztofa Ślebzaka i Andrzeja Jakubeckiego (wybranych, przypomnę, w tej samej kadencji, w której pojawiły się dla nich wakaty), a przyjął Pan (chybcikiem, w środku nocy, pod bacznym okiem Prezesa) „ślubowanie” od trzech dublerów „wybranych” przez Sejm nowej kadencji na miejsca już zajęte.

 

Popełnił Pan w ten sposób najpoważniejszy delikt konstytucyjny, przywłaszczając sobie nieznane konstytucji prawo prezydenta do oceny wyboru sędziego TK przez Sejm. Przyjęcie ślubowania jest aktem czysto ceremonialnym, który wykorzystał Pan do zadania ciosu trybunałowi, z którego już się ten organ nie podniósł. Dzisiejszy organ pod zarządem mgr Przyłębskiej, z prok. Piotrowiczem i dr hab. Pawłowicz, to wyłącznie fasada, a fakt przyjęcia przez Pana ślubowania od tych dwóch osób, również wstydliwie i w nocy, zamyka ponurą klamrą ten najbardziej haniebny rozdział w dziejach Pańskiej prezydentury.

 

Podpisał Pan kilkanaście niekonstytucyjnych ustaw

 

W ciągu swej kadencji, podpisał Pan co najmniej kilkanaście ustaw w sposób oczywisty niekonstytucyjnych, wbrew jednomyślnym opiniom takich ciał jak Sąd Najwyższy (jeszcze wówczas nieprzejęty) czy Rzecznik Paw Obywatelskich, a także rad naukowych wydziałów prawa, licznych organizacji pozarządowych, nie licząc Pańskiego promotora z UJ. Oczywiście, takie rekomendacje w niczym Pana nie wiążą, ale sam ich fakt powinien był wpłynąć na Pana refleksję nad tym, co Pan podpisuje.

 

Dotyczy to np. ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa, która podporządkowała ten ważny organ większości parlamentarnej. Co prawda, na początku zawetował Pan pierwszą wersję tej ustawy, ale parę miesięcy później podpisał Pan drugą wersję, której istota, czyli wybór przez Sejm, pozostała niezmieniona.

 

Tak samo z ustawą o Sądzie Najwyższym (podpisał Pan nową wersję, która okazała się tak skandaliczna, że dopiero interwencja TSUE uratowała na jakiś czas ten sąd przed natychmiastowym zdominowaniem przez polityków). Tak samo z ustawą o ustroju sądów powszechnych, której nawet nie fatygował się Pan wetować, a która podporządkowała sądy woli ministra sprawiedliwości i ustanowiła system dyscyplinarny prześladujący sędziów za niezgodne z preferencjami władzy orzeczenia.

 

Mimo jednoznacznego orzeczenia Naczelnego Sądu Administracyjnego z września 2018, który dostrzegł fundamentalną wadę administracyjną w systemie powoływania sędziów rekomendowanych przez neoKRS (brak możliwości odwoływania się od rekomendacji negatywnych, niezgodny z konstytucyjnym prawem do sądu), przyjął Pan ślubowanie od wadliwie rekomendowanych sędziów, obsadzając w ten sposób najwyższą instancję sądową w Polsce sędziami o dającym się zakwestionować statusie. W szczególności, powołuje Pan nadal „sędziów” do kuriozalnego potworka instytucjonalnego, jakim jest tzw. Izba Dyscyplinarna, będąca organem inkwizycyjnym, powołanym do prześladowania niezależnych sędziów.

 

Całkiem niedawno podpisał Pan tzw. ustawę kagańcową z grudnia 2019, która wprowadziła nowe zasady wyboru Pierwszego Prezesa SN, co umożliwiło wprowadzenie na to stanowisko Pana stronniczki, a ponadto narzuciła sędziom niespotykane w świecie demokratycznym obostrzenia dotyczące ich wypowiedzi i działań publicznych, a także zakazujące im prowadzenia normalnych działań procesowych.

 

Pozwolił Pan na polityczne podporządkowanie prokuratury i służby cywilnej

 

Wcześniej podpisał Pan nową ustawę, która pozwoliła na objęcie całkowitej kontroli politycznej nad prokuraturą przez scalenie struktury prokuratury ze strukturą ministerialną i uczynienie ministra sprawiedliwości (aktywnego polityka) głową prokuratury. Jak oceniła Komisja Wenecka, system ten nie gwarantuje niezależności i autonomii prokuratury i nie stwarza zabezpieczenia przed interwencją rządu w poszczególnych sprawach.

 

Podpisując ustawę o służbie cywilnej z 30 grudnia 2015 r., zaakceptował Pan zniesienie neutralności i profesjonalności służby cywilnej przez wprowadzenie czysto politycznych kryteriów powołań do tej służby i obsadzenie wszystkich kierowniczych stanowisk zwolennikami partii władzy. Jest to sprzeczne z art. 153 konstytucji, która wymaga „zawodowego, rzetelnego, bezstronnego i politycznie neutralnego wykonywania zadań państwa” przez korpus służby cywilnej.

 

Już w listopadzie 2015 r. dokonał Pan „ułaskawienia” dwóch czołowych funkcjonariuszy służb specjalnych, w tym Mariusza Kamińskiego, będących jednocześnie aktywnymi politykami Pana partii, mimo że w tym czasie nie byli jeszcze skazani prawomocnym wyrokiem. W ten sposób zadrwił Pan z konstytucyjnej prerogatywy prezydenckiej (nie można ułaskawić osoby niewinnej, a za taką uważa się osobę nie skazaną prawomocnym wyrokiem), zablokował normalny bieg instancyjny wymiaru sprawiedliwości i umożliwił Pan swojemu zwierzchnikowi politycznemu powołanie tych osób do czołowych funkcji w służbach specjalnych, mimo ciążącego na nich nieprawomocnego skazania za niezmiernie ciężkie przestępstwa.

 

Podpisał Pan ustawę kompromitującą Polskę w świecie

 

Podpisał Pan, na początku 2018 r., kompromitującą Polskę w świecie ustawę o tzw. pomawianiu Narodu, zawierającą przepisy umożliwiające karanie za nieprawomyślne dziś opinie na temat Holocaustu. Jednocześnie, podpisując tę ustawę, skierował Pan ją do kontroli następczej przez TK (już wówczas w pełni upolityczniony), co dowodzi niezrozumienia swej roli przez Pana: jeśli prezydent ma wątpliwości co do konstytucyjności ustawy, która trafia na jego biurko, ma wręcz obowiązek, a nie tylko prawo, skierować ją do TK w trybie kontroli wstępnej. A zatem: podpisując ustawę zaświadczył Pan, że nie ma Pan wątpliwości konstytucyjnych, ale kierując od razu tę samą ustawę do kontroli przez TK – okazał Pan, że takie wątpliwości ma. Szczególny to przypadek schizofrenii konstytucyjnej.

 

Podpisywał Pan ustawy w oparciu o polityczne transakcje, a nie o standardy konstytucyjne. Ostatnim takim przykładem jest podpisanie przez Pana w marcu 2020 r. ustawy, przekazującej prawie 2 mld zł PiS-owskiej machinie propagandowej, a głównie TVP. Cyrk medialny, zorganizowany w Pańskim pałacu i z Pana udziałem, miał Pana i wodzów przekonać, że w zamian za ten podpis Jacek Kurski zostanie usunięty ze stanowiska Prezesa Zarządu. Bliski kompan Prezesa Krzysztof Czabański okrutnie z Pana zadrwił, wprowadzając Kurskiego z powrotem do Zarządu w kilka dni po tej szopce. Nie żal mi Pana – choć został Pan upokorzony i ośmieszony – ale żal mi obywateli i podatników, którzy przez Pana płacą ogromne pieniądze na mającą ich ogłupiać indoktrynację.

 

Na koniec powiem coś, co być może Pana zaskoczy. Nie, nie uważam Pana za głównego winowajcę w procesie upadku polskiej konstytucji, z tych samych przyczyn, dla których nie uważam mgr Przyłębskiej za główną winowajczynię upadku Trybunału Konstytucyjnego. Oboje jesteście równie bezwolni i podlegli arbitralnej woli despoty. Czy czynicie to z pazerności, naiwności, narcyzmu czy słabości charakteru – nie wiem i mówiąc szczerze nie interesuje mnie to. Ale właśnie dlatego nie otrzyma Pan mojego głosu.

 

Obywatel Rzeczypospolitej Polskiej Wojciech Sadurski

 

Tekst prof. Sadurskiego ukazał się pierwotnie w „Gazecie Wyborczej”. Archiwum Osiatyńskiego dziękuje za możliwość przedruku.



Autor


Konstytucjonalista, profesor Wydziału Prawa Uniwersytetu w Sydney, dziekan Wydziału Prawa Europejskiego Instytutu Uniwersyteckiego we Florencji (2003-2006), profesor nadzwyczajny Uniwersytetu Warszawskiego,…


Więcej

Opublikowany

26 czerwca 2020







Inne artykuły tego autora

23.07.2020

Prof. Sadurski: Kłamstwo to demonstracja bezkarności władzy. I test lojalności dla zwolenników

09.02.2020

Wojciech Sadurski: Ziobro trzymał kilkaset etatów, by zapełnić je swoimi ludźmi

29.09.2019

Prof. Sadurski: Jeśli PiS przegra wybory parlamentarne, Kaczyński może pójść siedzieć. Dlatego w kampanii nie zawaha się przed niczym

22.07.2019

Polska po 2015 roku: populizm – autorytaryzm – demokracja

12.04.2019

Sadurski – profesor ścigany przez PiS. „Jako człowiek dorosły wiem, co robię, i mogłem się tego spodziewać”

22.03.2019

Prof. Sadurski: Jeśli PiS przegra wybory parlamentarne, Kaczyński może pójść siedzieć. Dlatego w kampanii nie zawaha się przed niczym

26.10.2018

Oskarżam. Jarosława Aleksandra Kaczyńskiego, urodzonego 18 czerwca 1949 r. w Warszawie…

20.07.2018

Prof. Sadurski dla „Wyborczej”: Tzw. TK uznał, że prawem łaski prezydent może określić grupę osób całkowicie ponad prawem

18.06.2018

Prof. Sadurski dla „Wyborczej”: Pytania referendalne Dudy dzielą się na trzy kategorie: zbędne, bezsensowne i szkodliwe

18.06.2018

Pierwsza prezes Sądu Najwyższego się broni. To ona, nie zagranica, jest prawdziwym problemem dla Kaczyńskiego

09.06.2018

List profesorów prawa do Timmermansa: ustawa o SN powinna być pilnie rozpatrzona przez Trybunał Sprawiedliwości

19.04.2018

Zwołując posiedzenie KRS, Pierwsza Prezes SN zmarnowała okazję, aby zawalczyć o rządy prawa



Wesprzyj nas!

Archiwum Osiatyńskiego powstaje dzięki obywatelom i obywatelkom gotowym bronić państwa prawa.


10 
20 
50 
100 
200