Prawie 200 miast, tysiące ludzi na ulicach: „Każdy z sędziów będzie jedną z 10 tys. barykad praworządności”

Udostępnij

Absolwentka MISH na UAM, ukończyła latynoamerykanistykę w ramach programu Master Internacional en Estudios Latinoamericanos. 3 lata mieszkała w Ameryce Łacińskiej.…

Więcej

Tysiące obywateli z dużych i małych miast pokazało w środę 18 grudnia, że nie zgadzają się na złożoną w rocznicę stanu wojennego ustawę PiS. Na prawo, zwane dyscyplinującym, kagańcowym i represyjnym, wymierzone w niezależność sędziów. "Prędzej czy później zwyciężymy, bo dobro zawsze triumfuje nad złem" - mówił przed Sejmem sędzia Igor Tuleya



Bełchatów, Biała Podlaska, Białystok, Bielsk Podlaski, Bielsko Biała, Bochnia, Chojnice, Ciechanów, Człuchów, Dąbrowa Górnicza, Dębica Drawsko Pomorskie, Dzierżoniów, Elbląg, Ełk, Giżycko, Głogów, Gorlice, Iława, Jarocin, Jarosław, Jelenia Góra, Jeziorany, Łomża, Łowicz, Łódź, Mielec, Międzyrzecz, Morąg, Mrągowo i ponad setka (!) innych miast protestowała przeciwko ustawie likwidującej pozostałości niezależności sędziowskiej pod władzą PiS.

 

Największa manifestacja odbyła się w Warszawie, ale setki i tysiące osób protestowały również w Poznaniu, Gdańsku, Wrocławiu, Lublinie. Pod Sejm przyszło co najmniej kilka tysięcy osób, powiewały flagi Polski i UE, również tęczowe. Na manifestacji byli również dziennikarze OKO.press.

Widać było transparenty z napisem Konstytucja. Sejm – już tradycyjnie w przypadku manifestacji przeciwko działaniom PiS – został szczelnie otoczony barierkami.

 

Tuleya: Będziemy walczyć do końca

 

Jako jeden z pierwszych na warszawskiej manifestacji przemawiał sędzia Igor Tuleya:

 

„Często pytacie, jak możecie wspierać sędziów. Już robicie dużo, wystarczy, że z nami jesteście. Są takie chwile, że słowa są zbędne. Dziś po raz kolejny ważą się losy wolnych sądów. Nie mogę wam obiecać, że wygramy tę bitwę, ale mogę obiecać, że sędziowie pokażą, że są w stanie wszystko zrobić w obronie konstytucji. Będziemy walczyć do końca, każdy z nas będzie jedną z 10 tysięcy barykad praworządności” – mówił sędzia Tuleya.

 

Dalej Tuleya: „Prędzej czy później zwyciężymy, bo dobro zawsze triumfuje nad złem. Nie damy sobie ukraść godności i pamięci. Uczyliśmy się obrony godności  od nauczycieli, lekarzy, rodziców niepełnosprawnych dzieci – dziś jest czas próby dla sędziów. Zapamiętajcie nas w sędziowskich togach rozmawiających z młodzieżą na festiwalu Jerzego Owsiaka, a gdy przyjdzie moment, że nas zabraknie, mówcie swoim dzieciom, że kiedyś były wolne sądy. Bo jeśli zostanie pamięć, wszystko da się odbudować. Wolne sądy również”.

 

Sędziego pożegnały owacje.

 

Przemawiała również sędzia Anna Korwin-Piotrowska.

 

„Sądy nie są dla nas, sędziów. Bronicie siebie samych. Cztery wolności są wymienione w Karcie Atlantyckiej: wolność poglądów, religii, od niedostatku i strachu. Tych wolności nie da się zachować bez wolnych sądów”.

 

Ze sceny sędziowie widzieli morze głów, bo z minuty na minutę przed Sejm przychodziło coraz więcej ludzi.

 

Odbierają nam nawet nazwiska

 

Pod Sejmem przemawiała Danuta Przywara z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka:

 

„Bronić praw i wolności człowieka można skuteczniej, gdy możemy liczyć na niezawisłe sądy i sędziów. Jeśli pozwolimy na zamach na niezależność sądownictwa, cofniemy się do okresu PRL, a każdy z nas w sporze z władzą będzie całkowicie bezbronny. Naszą siłą jest solidarność – sędziów, prokuratorów, adwokatów, nauczycieli, lekarzy. Wspólnie stańmy na straży demokratycznego państwa prawa. Możemy liczyć na wsparcie instytucji międzynarodowych, ale nikt za nas o nasze prawa walczyć nie będzie”.

 

Sędzia Małgorzata Kluziak:

 

„Odbiera nam się wolność wypowiedzi. Zaraz odbierze się ją wam wszystkim. Odbiera nam się wolność interpretacji przepisów. Odbiera nam się godność, a na koniec nasze nazwiska, nazywając nas Paweł J., Krystian M., Ewa M., Anna B.”

 

„Jarosław K., Zbigniew Z.” – odpowiedzieli gromko protestujący.

 

Sędzia Piotr Gąciarek:

 

„Jeśli ktoś myśli, że polskich sędziów da się zastraszyć, to się grubo myli. Wierzę, że jesteśmy mentalnie przygotowani nawet na utratę pracy. Nie walczymy o swoje stanowisko tylko o prawo każdego z was do uczciwego procesu. Jeśli ktoś mówi, że miejsce sędziów jest na sali sądowej, a nie na manifestacjach i w studiach telewizyjnych, zgadzam się. Ale czasy nie są normalne i nie możemy milczeć, bo bylibyśmy jak lekarze milczący o szkodliwości palenia pod dyktando władzy.”

 

Z telebimu puszczono przesłanie do sędziów nagrane przez laureatkę literackiej nagrody Nobla Olgę Tokarczuk: „Jesteśmy świadomi, w jakiej jesteście opresji, jak cierpią wasze rodziny i chcę wam tylko powiedzieć, że jesteśmy z wami”.

 

Wolne sądy, wolni ludzie

 

Wśród protestujących pod Sejmem dominowali ludzie raczej w średnim wieku. „Wolne sądy, wolni ludzie!” – skandowano. I do tego: „Cześć i chwała sędziom niezłomnym”. Na wielkim transparencie napis: „Europo, ratuj!”. Flag polskich było jednak o wiele więcej niż flag Unii Europejskiej”.

 

„Naszą siłą solidarność” – skandowali manifestanci. „Czy się poddamy? Nigdy!” I jeszcze: „PiS jest nagi!” w odpowiedzi na przytoczone ze sceny „Nowe szaty króla” Hansa Christiana Andersena.

 

Ze sceny przemawiał również przedstawiciel młodszej części protestujących, 17-latek: „Dziś nie ma tutaj zbyt wielu młodych ludzi. Ale nie wierzcie, że młodych ludzi nie obchodzi polityka, że nie obchodzi ich niezależność sądów” – zwrócił się do protestujących.

 

Głos zabrała reżyserka Agnieszka Holland:

 

„Zaczynamy rozumieć, co to jest prawo i sprawiedliwość. Komu służą te wartości? Służą nam, obywatelom. Nie wierzcie w kłamstwa które sączą się z mediów publicznych, z trybuny sejmowej, w kłamstwa wypowiadane przez najwyższych przedstawicieli państwa. Ta ustawa nie jest niczym innym niż kneblem. Nie wierzcie, że ustawa jest wzorowana na ustawach francuskich i niemieckich. To kłamstwo. Wypowiadane przez premiera i wiceministrów sprawiedliwości, tę szajkę hunwejbinów. Temu kłamstwu służy również niestety, mówię to ze wstydem, prezydent Polski”.

 

„Andrzej D.” – odpowiedział tłum.

 

„Różne reżimy posługiwały się kłamstwem jako główną bronią. Ale kłamstwo ma krótkie nóżki. Dziękuje sędziom, dziękuję wolnym sądom” – zakończyła Holland.

 

 

 

 

Hashtag #Wolne sądy osiągnął prawie 7 tys. Tweetów. Z protestów nadawali też uczestnicy z mniejszych miejscowości: Zgierza, Rzeszowa, Wałbrzycha…

 

„Tylu nas tu jeszcze nie było, nawet latem 2017 – dopiero 18, a już jest z tysiąc osób” – pisał użytkownik z Włocławka. Ktoś inny był zaskoczony dużą frekwencją w Tychach.

 

https://twitter.com/WolnyPoznan/status/1207344655110725634

 

Krakowie na scenie stała klatka, w której zamknęła się osoba przebrana za Temidę, boginię sprawiedliwości. Obok przemawiała m.in. prezeska stowarzyszenia sędziów Themis Beata Morawiec:

 

„Na dzisiejsze spotkanie przyszło wielu sędziów i prokuratorów. Nie jesteśmy anonimowi, jesteśmy tu obok was. Nie damy się zastraszyć!”

 

Tłum klaskał. Krzyczano: „Są trzy władze, a nie jedna”. Na transparencie: „Europo nie odpuszczaj!”

 

„Musi być władza, która ma nadzór nad swawolą pozostałych władz, będziemy dalej trwać w opozycji przeciwko łamaniu konstytucji” – mówiła Morawiec.

 

„Nie ma wolnych obywateli bez niezależnych i niezawisłych sądów!”.

 

To ostatnie zdanie padło z wielu ust w wielu miastach.

 

Emblematy partyjne nie były mile widziane. W Tarnowie ich zabroniono. W Gdańsku sędziowie mówili: „Nie jesteśmy antypisem, jesteśmy za przestrzeganiem prawa. Są tu przedstawiciele różnych partii. Jeżeli kiedykolwiek i wam przyjdzie ochota na manipulowanie sądami, również również wyjdziemy na ulice”.

 

„Dobra władza sądom nie przeszkadza!” – skandował tłum.

 

Protestowała też Częstochowa.

 

„Walczymy o to, żeby móc spokojnie te sprawy rozstrzygać, bez nacisków ze strony władzy, które oczekują takich czy innych rozstrzygnięć, na przykład dlatego, że będą się bardziej podobały. Walczymy o to, żeby w sposób wolny i niezawisły każda sprawę osądzić – wiemy, że państwo to rozumiecie”- wiceprzewodnicząca śląskiego oddziału stowarzyszenia sędziów Iustitia.

 

„Jeśli ta ustawa przejdzie, nie zejdziemy z ulic”- mówiła działaczka KOD. „To my musimy zdecydować, czy zostajemy w Unii czy wychodzimy, bo tak chce pan Kaczyński i jego klika”.

 

„Pedały z sędziami!”

 

Poznaniu jednym z przemawiających był Łukasz Jurewicz ze stowarzyszenia Grupa Stonewall, która co roku organizuje w Poznaniu marsz równości:

 

„Dla nas osób LGBT ta walka też jest ważna. Na co dzień mierzymy się z różnymi formami dyskryminacji, także w prawie, ale bez niezależnych sądów, niewiele się zmieni. Potrzebujemy niezależnego wymiaru sprawiedliwości, który będzie kierował się konstytucją, Powszechną Deklaracją Praw Człowieka, prawem UE. Nikt z nas nie chce być sądzony z polecenia rządzących polityków i polityczek, którym nie po drodze z tolerancją i różnorodnością.

 

To właśnie niezależne sądy uchylały bezpodstawne zakazy marszy równości, dusiły w zarodku zapędy samorządowców do ograniczania wolności zgromadzeń, pokazywania kim jesteśmy. Dlatego walka o niezawisłość sądów, to też walka o prawa osób LGBT plus.

 

Od zawsze stajemy po stronie dyskryminowanych – wiemy, jak to jest słyszeć o sobie „choroba”, „zaraza”, jak to jest, być używanym przez władzę do własnych celów. Dlatego od zawsze: pedały z kobietami, pedały z niepełnosprawnymi, pedały w obronie klimat i wreszcie pedały i sędziowie!”

 

Oto powód protestów

 

Obywatele wyszli na ulice, bo w nocy z 12 na 13 grudnia na stronach sejmowych pojawił się projekt PiS, który zmroził demokratyczną opinię publiczną. Ustawa, szybko nazwana dyscyplinującą, kagańcową i represyjną, zabrania sędziom stosować się do wyroków TSUE i knebluje trzecią władzę – wg projektu (szczegółową analizę represyjnych paragrafów publikujemy niżej) sędziowie m.in. nie mogą wypowiadać się w sprawach publicznych. Prof. Ewa Łętowska nazwała projekt niekonstytucyjnym oraz „niedemokratycznie obraźliwym”.

 

Ustawę PiS skrytykowało większość instytucji i stowarzyszeń zajmujących się praworządnością i prawami obywatelskimi, a nawet Biuro Analiz Sejmowych, nad którym instytucjonalną kontrolę sprawują politycy PiS. BAS wręcz nokautuje projekt i punktuje jego fundamentalne wady: m.in. naruszanie fundamentalnych zasad prawa UE, w tym pierwszeństwo unijnych przepisów, niezależność sądów oraz niezawisłość sędziów.

 

Pierwsze czytanie projektu zaplanowano na czwartek 19 grudnia o godz. 12.30. Wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki ujawnił już, że Ministerstwo Sprawiedliwości zgłosiło do nie niego swoje poprawki. Nie wiadomo na razie, czy korekty resortu Ziobry łagodzą czy też zaostrzają dyscyplinujące sędziów przepisy.

 

Gwóźdź do trumny trzeciej władzy

 

Proces psucia sądownictwa trwa od dawna, ale ostatnia inicjatywa legislacyjna PiS jest jak gwóźdź do trumny:

 

  • grozi sędziom i prokuratorom karami, a nawet usunięciem z zawodu za kwestionowanie legalności nowego KRS i zamknięcie drogi do podważania reform;
  • kary za „utrudnianie” działania wymiaru sprawiedliwości o działania „o charakterze politycznym”;
  • zobowiązać sędziów do całkowitej jawności oraz upublicznienia informacji o stowarzyszeniach i fundacjach, do których należą, o partiach do których należeli, jakie prowadzą portale i jakie mają konta, z których mogą komentować;
  • rozwiązanie kolegiów ograniczenie samorządów sędziowskich.

 

„To koniec trójpodziału władzy oraz krok w kierunku wyprowadzenia Polski z Unii Europejskiej!” – pisali w komunikacie stowarzyszenia sędziów Iustitia i Themis, stowarzyszenie adwokatów Defensor Iuris, stowarzyszenie prokuratorów Lex Super Omnia, Inicjatywę Wolne Sądy, Komitet Obrony Demokracji, Obywatele RP, Akcja Demokracja, Front Europejski i Helsińska Fundacja Praw Człowieka.

 

Nowe kary mają zastraszyć i odstraszyć

 

Najpoważniejsze zmiany dotyczą wprowadzenia ostrych sankcji dla sędziów za obronę niezależności wymiaru sprawiedliwości. Karami PiS chce uciszyć nie tylko sędziów sądów powszechnych, ale też sędziów Sądu Najwyższego oraz prokuratorów.

 

Posłowie PiS chcą by do katalogu przewinień sędziów sądów powszechnych (czyli rejonowych, okręgowych i apelacyjnych), za które odpowiadają dyscyplinarnie dopisać:

 

– Odmowę stosowania przepisu ustawy, jeżeli jego niezgodności z Konstytucją lub umową międzynarodową nie stwierdził Trybunał Konstytucyjny.

 

PiS pod groźbą sankcji chce zmusić sędziów, by na własną rękę lub poprzez pytania prawne do SN lub TSUE, nie oceniali zgodności z Konstytucją lub z prawem europejskim przepisów uchwalonych przez obecną władzę.

 

PiS w uzasadnieniu do projektu daje bowiem prymat w tej kwestii Trybunałowi Konstytucyjnemu, który jest pod kontrolą sędziów skierowanych tam przez PiS.

 

– Działania lub zaniechania mogące uniemożliwić lub istotnie utrudnić funkcjonowanie wymiaru sprawiedliwości.

 

To furtka do stawiania zarzutów dyscyplinarnych niepokornym sędziom za obronę wolnych sądów. Co jest „działaniem utrudniającym” będą definiować rzecznicy dyscyplinarni powołani przez Ziobrę. Mogą to być np. uchwały samorządu sędziowskiego.

 

– Działania kwestionujące istnienie stosunku służbowego sędziego lub skuteczność jego powołania.

 

To ma zastopować badanie legalności neo-KRS przez sędziów oraz wykonywanie przez nich wyroku TSUE, który nakazuje badanie czy sędzia orzekający w danej sprawie został prawidłowo powołany.

 

W uzasadnieniu do projektu posłowie PiS piszą, że prezydent powołując sędziów ma ostatnie słowo i nikt nie ma prawa podważać jego decyzji, nawet jeśli w procesie powoływania sędziów były uchybienia.

 

– Działania o charakterze politycznym.

 

To szeroka furtka do dyscyplinarek dla sędziów za publiczną obronę wymiaru sprawiedliwości. To może zniechęcić ich do spotkań z obywatelami. Może to być też sposób na uciszenie stowarzyszeń sędziowskich m.in. Iustitii i Themis.

 

Do wydalenia z zawodu włącznie

 

Za złamanie nowych przepisów dyscyplinarnych projekt zakłada karę przeniesienia na inne stanowisko lub wydalenie z zawodu. Zaś za mniejsze „uchybienia” wprowadza się dodatkowo nową karę pieniężną w postaci miesięcznego wynagrodzenia.

 

Nowe przepisy grożą karami sędziom, którzy kwestionują „umocowania sądów i trybunałów, konstytucyjnych organów państwowych oraz organów kontroli i ochrony państwa”.

 

Te regulacje oraz nowe przepisy dyscyplinarne dotyczą też sędziów Sądu Najwyższego, prokuratorów, sędziów wojskowych i w ograniczonym zakresie sędziów NSA.

 

Izba Kontroli wszystkiego

 

PiS dorzuca do tego kolejne przepisy poszerzające kompetencje powołanej przez PiS nowej Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych, kosztem starych Izb SN.

 

Izba Kontroli dostaje na wyłączność sprawy dotyczące niezawisłości i niezależności sędziego. Jej uchwały mają wiązać pozostałe Izby SN. A ona sama nie jest związana uchwałami pozostałych Izb.

 

Zaś wnioski o wyłączenie sędziów z powodu zastrzeżeń co do ich legalności mają być pozostawione bez rozpoznania. To cios w stary SN i próba zablokowania jakichkolwiek orzeczeń podważających status nowej KRS i Izby Dyscyplinarnej.

 

Legalności nowej KRS nie będzie mógł też podważać Naczelny Sąd Administracyjny. PiS po raz pierwszy bierze się za zmiany w przepisach dotyczących sądownictwa administracyjnego, bo te sądy też angażują się w obronę niezależności wymiaru sprawiedliwości. To również skutek podważania przez nie decyzji Komisji Weryfikacyjnej powołanej przez PiS do badania reprywatyzacji w Warszawie.

 

Sędziowie mają ujawnić aktywność w sieci i stowarzyszeniach

 

Kolejne uderzenie to przepisy ograniczające w praktyce prawo do zrzeszania się w stowarzyszeniach oraz prawo do zajmowania głosu w debacie publicznej dotyczącej wymiaru sprawiedliwości.

 

I tak sędziowie oraz prokuratorzy będą musieli złożyć oświadczenia w których podadzą:

 

– Do jakich stowarzyszeń i fundacji należą, jakie funkcje w nich pełnią i przez jaki okres,

– Do jakich partii należeli przed powołaniem na urząd sędziego, zwłaszcza przed rokiem 1989,

– Jakie prowadzą portale, strony internetowe lub na jakich portalach dotyczących spraw publicznych mają konta, z których można komentować.

 

Dotyczy to też kont anonimowych i pod pseudonimem. Sędziowie mają podać nazwy tych portali i swoje pseudonimy pod którymi komentują. Oświadczenia te trafią do ministra sprawiedliwości i będą publikowane w Biuletynie Informacji Publicznej.

 

Autorzy złożonego projektu tłumaczą to potrzebą większej wiedzy obywateli o sędziach, którzy prowadzą ich sprawy.

 

To uderzenie w sędziów, którzy komentują działania obecnej władzy w internecie. Wiedza o tym kto jest aktywny w stowarzyszeniach i w internecie może być wykorzystana przeciwko sędziom do podważania ich niezawisłości i zniechęcić do krytyki obecnej władzy. Będzie też pomocna rzecznikom dyscyplinarnym ministra Ziobry do wszczynania dyscyplinarek.

 

W ten sposób PiS dowie się też kto należy do stowarzyszeń sędziowskich krytycznych wobec ministra Ziobry, w szczególności do Iustitii i Themis. Ta wiedza może być wykorzystana do szykanowania tych sędziów i do represji.

 

Wymóg złożenia takich oświadczeń nałożono też na prokuratorów, co uderzy w niezależnych prokuratorów ze stowarzyszenia Lex Super Omnia, na czele z Krzysztofem Parchimowiczem.

 

PiS rozwiązuje Kolegia w sądach

 

Ważną zmianą jest rozwiązanie Kolegiów działających przy sądach apelacyjnych i okręgowych. Zasiadają w nich prezesi sądów i sędziowie wybrani przez środowisko sędziowskie. Kolegia są ciałem doradczym i opiniującym w sądach.

 

PiS chce je rozwiązać, bo niezależni sędziowie wprowadzili do Kolegiów swoich przedstawicieli i recenzowali w nich poczynania prezesów sądów powołanych przez PiS oraz „reformy” obecnej władzy w sądach. Opiniowali też sędziów – często negatywnie – do awansów rozdzielanych przez nową KRS. A później – z uwagi na zastrzeżenia do legalności nowej KRS – powstrzymywali się od opiniowania kandydatów.

 

Kolegia przyjmowały też krytyczne stanowiska wobec nowej władzy. To się nie podobało resortowi Zbigniewa Ziobry i jego stronnikom w sądach. Dlatego obecne Kolegia będą rozwiązane i zastąpią je nowe, w których będą prezesi sądów, często powołani przez ministra Ziobrę.

 

Na przykład w Kolegium przy sądzie apelacyjnym zamiast sędziów będą prezes sądu apelacyjnego i podlegli mu prezesi sądów okręgowych. Posłowie PiS przekonują, że ma to poprawić zarządzanie sądami.

 

Zamach na samorząd sędziowski

 

Projekt ogranicza również samorząd sędziowski czyli Zgromadzenia ogólne sędziów. PiS chce by na Zgromadzenie mógł przyjść każdy sędzia, a nie jak do tej pory tylko delegaci z sądów. Z tym, że rozdziela sędziów na zgromadzenia sądów apelacyjnych, okręgowych i rejonowych. Teraz sędziowie wszystkich szczebli spotykają się razem, co ułatwia wymianę zdań.

 

Posłowie PiS chcą też ograniczyć głos Zgromadzeń oraz Kolegiów. Projekt ustawy zakłada zakaz prowadzenia obrad nad „sprawami politycznymi, w szczególności zakazane jest podejmowanie uchwał wyrażających wrogość wobec innych władz Rzeczpospolitej i jej konstytucyjnych organów, a także krytykę podstawowych zasad ustroju Rzeczypospolitej Polskiej”.

 

To kolejny przepis, który ma uciszyć sędziów. Bowiem na Zgromadzeniach często podejmowane były uchwały krytykujące resort sprawiedliwości, nową KRS, czy Izbę Dyscyplinarną oraz „reformy” w sądach. Ale przede wszystkim Zgromadzenia broniły praworządności, niezależności sędziów oraz wymiaru sprawiedliwości.

 

Uchwały pomogły też skonsolidować środowisko sędziów w całej Polsce w obronie wolnych sądów i były ważnym sygnałem dla obywateli. Można założyć, że złamanie takiego zakazu przez sędziów będzie skutkowało dyscyplinarką, tym bardziej, że projekt zakłada, że sędziowie na Zgromadzeniach mają głosować imiennie. Co ułatwi rzecznikowi dyscyplinarnemu wyłapanie niepokornych sędziów.

 

PiS chce ponadto zmarginalizować uprawnienia Zgromadzeń. Nowy projekt nie przewiduje, że będą one opiniować kandydatów do nominacji sędziowskich przez nową KRS. Opinie są przesuwane do Kolegiów. Sędziowie co najwyżej będą mogli wybrać swoich delegatów na zebrania Kolegiów w sprawie nominacji.

 

Ten przepis to ma być sposób na uciszenie Zgromadzeń, bo odmawiały one opiniowania kandydatów do awansów sędziowskich dla nowej KRS z powodu podważania jej legalności.

 

Rzecznicy dyscyplinarnych mogą wszystko

 

Projekt zwiększa władzę rzeczników dyscyplinarnych dla sędziów sądów powszechnych, powołanych przez ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobrę. Czyli Piotra Schaba i jego zastępców Przemysława Radzika i Michała Lasoty.

 

Dostają prawo prowadzenia postępowania dyscyplinarnego w każdej sprawie dotyczącej sędziego. Sędziowie do tej pory stali na stanowisku, że przepisy nie pozwalają im ścigać sędziów sądów rejonowych i okręgowych. Odmawiali też z tego powodu stawiania się na przesłuchania.

 

Wprowadzenie nowych przepisów potwierdza więc, że wątpliwości sędziów były zasadne. Rzecznicy dyscyplinarni Ziobro oprócz tego, że będą mogli teraz ścigać wszystkich sędziów, to również będą mogli nakładać na nich kary do 3 tys. zł, za niestawienie się na przesłuchanie.

 

Ponadto Piotr Schab i jego zastępcy dostali uprawnienie do powoływania rzeczników dyscyplinarnych działających przy sądach. To ważne, bo ci rzecznicy dyscyplinarni często nie chcieli ścigać niezależnych sędziów za obronę wolnych sądów. Dlatego Schab, Radzik i Lasota dostali prawo do doboru bardziej uległych rzeczników.

 

Skąd ten pośpiech

 

Ponadto posłowie PiS w złożonym projekcie proponują wprowadzają regulacje, które:

 

– Mają zapewnić „szybszy” wybór nowego prezesa Sądu Najwyższego, który zastąpi obecną prezes SN Małgorzatę Gersdorf, której kadencja kończy się na wiosnę 2020 r. Projekt zakłada m.in., że kandydata na prezesa będzie mógł zgłosić każdy sędzia SN.

– Ograniczają autonomię NSA – teraz to prezydent, będzie ustalał regulamin funkcjonowania tego sądu;

– Ograniczają możliwość odwołania się sędziów od uchwał nowej KRS dotyczących awansów sędziowskich.

 

W praktyce będzie to oznaczało, że jeśli nawet ktoś został powołany przez prezydenta mimo uchybień w procesie nominacji przed nową KRS, to nikt już nie będzie mógł podważyć decyzji prezydenta.

 


 

Kwestie dotyczące praworządności w Polsce oraz w całej Unii Europejskiej będziemy dalej monitorować oraz wyjaśniać na łamach Archiwum Osiatyńskiego, a także – po angielsku – na stronie Rule of Law in Poland.

 

Podoba Ci się ten artykuł? Zapisz się na newsletter Archiwum Osiatyńskiego. W każdą środę dostaniesz wybór najważniejszych tekstów, a czasem również zaproszenia na wydarzenia.



Autor


Absolwentka MISH na UAM, ukończyła latynoamerykanistykę w ramach programu Master Internacional en Estudios Latinoamericanos. 3 lata mieszkała w Ameryce Łacińskiej.…


Więcej

Opublikowany

18 grudnia 2019







Inne artykuły tego autora

03.07.2020

Prezydent „obrońcą pedofila”? Prof. Płatek: Duda tym razem mógł postąpić dobrze

14.06.2020

41 godzin w areszcie, kajdanki, rozbieranie do naga, przysiady. Wstrząsająca rozmowa z Anną W.

11.06.2020

Aktywiści zwolnieni z aresztu. Prawnicy: zarzut absurdalny, zatrzymanie nielegalne. „To represje”

28.05.2020

Nie będzie 10 tys. kary dla artystów! Sanepid: bezkrytycznie podeszliśmy do policyjnej notatki

14.05.2020

Polska homofobem Europy. W całej Unii żadne państwo nie traktuje obywateli LGBTI gorzej

18.02.2020

Wagina dentata, czyli co gryzie prawicę. I prokuraturę

07.02.2020

Państwo bezczynnie patrzy na strach kobiet. Kupują gaz, by obronić się same

03.02.2020

Był w kominiarce, masturbował się, groził gwałtem. Prokuratura: wybryk nieobyczajny

31.12.2019

Neofaszyści z „patelni” aresztowani. Zaatakowali aktywistów gazem za bycie „antyfaszystowskim ścierwem”

15.12.2019

„Aborcja bez granic”: kobiety dzwonią bez przerwy, a prawica śle donosy do prokuratury

27.11.2019

Dramat z biegłymi sądowymi. Mogą złamać życie podsądnemu, a nikt ich nie sprawdza

17.10.2019

„Zacieranie granicy między państwem, a partią”. OBWE podsumowuje polskie wybory

23.09.2019

W 5 min. może zdecydować, czy więzień stanowi zagrożenie. Psychologiem może się dziś ogłosić każdy. Ustawy brak

13.09.2019

PiS bezkarny. Prokuratura z uporem umarza śledztwo w sprawie antyuchodźczego spotu. RPO walczy dalej

06.09.2019

ONZ chce od Polski dodatkowego sprawozdania z walki z rasizmem. „Uznano, że sytuacja jest niepokojąca”

05.09.2019

Komitet ONZ do Polski: Brak dostępu do aborcji jak tortura. Państwo nie walczy z nieludzkim traktowaniem

27.07.2019

ONZ sprawdza, jak Polska walczy z torturami. Jest fatalnie. RPO: miejsca detencji wciąż poza kontrolą

06.03.2019

„Solidarność” pracowników sądowych spuszcza z tonu: zamiast 1000 zł podwyżki, chce tylko 450 zł

28.02.2019

Pracownicy sądów zarabiają po 1800 zł. Bez nich sądy czeka paraliż. Protest to ostatnie ostrzeżenie

25.02.2019

Testament Adamowicza. RPO przekazał premierowi 20 rekomendacji



Wesprzyj nas!

Archiwum Osiatyńskiego powstaje dzięki obywatelom i obywatelkom gotowym bronić państwa prawa.


10 
20 
50 
100 
200