Skarga nadzwyczajna w świecie sprawiedliwości i polityki

Udostępnij

prof. dr hab., filozof prawa, kierownik Katedry Teorii Filozofii Państwa i Prawa Wydziału Prawa Uniwersytetu Gdańskiego, Laureat nagrody im. Edwarda…

Więcej

Wyglądająca na pierwszy rzut oka bardzo wzniośle instytucja skargi nadzwyczajnej jako realizacja idei sprawiedliwości nabiera nieco innego charakteru, kiedy oglądamy ją na tle całej tzw. reformy – od Trybunału Konstytucyjnego, przez Sąd Najwyższy i Krajową Radę Sądownictwa, aż po organizację sądów powszechnych.



26 marca Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych SN wydała pierwsze orzeczenie w sprawie wniesionej w trybie skargi nadzwyczajnej. Ten nowy środek kontroli wprowadziła, jak wiadomo, ustawa o Sądzie Najwyższym z 8 grudnia 2017 roku (art. 89 i n.). Wśród prawników wywołał on początkowo bardzo burzliwą dyskusję, która później nieco przygasła, ale teraz z pewnością odżyje na nowo.

 

Sprawa rozpatrzona przez Izbę dotyczyła skargi Rzecznika Praw Obywatelskich i była w pewnym sensie oczywista – oto bowiem kilkanaście lat temu w postępowaniu spadkowym zapadły w tym samym sądzie w różnym czasie dwa sprzeczne ze sobą orzeczenia. Mieliśmy więc do czynienia z pewnym chaosem prawnym o fatalnych skutkach i w interesie zainteresowanych obywateli było uchylenie późniejszego z nich. W kolejce czekają już jednak kolejne przypadki, tym razem z wniosku Prokuratora Generalnego, i być może nie będą już one tak oczywiste.

 

Instrument dla Rzecznika Praw Obywatelskich i Prokuratora Generalnego

 

I to jest właśnie problem, który wzbudził moje zainteresowanie jako filozofa prawa. Wprawdzie ustawa o Sądzie Najwyższym w art. 89 § 1 określa tylko trzy sytuacje upoważniające do wniesienia skargi nadzwyczajnej i daje taką kompetencję głównie tylko tym dwóm organom (Rzecznikowi Praw Obywatelskich i Prokuratorowi Generalnemu), to jednak nakładają się na to pewne faktyczne konteksty.

 

Te konteksty to z jednej strony kompletnie różny charakter tych dwóch organów, z drugiej ich aktualna obsada personalna, z trzeciej w końcu cała tzw. reforma wymiaru sprawiedliwości.

 

Powstają bowiem pytania, czy biorąc pod uwagę te trzy aspekty skarga nadzwyczajna jest w obu przypadkach rzeczywiście tym samym instrumentem kontroli i czy u podstaw jej zastosowania rzeczywiście leżą te same pobudki?

 

Nie będziemy tutaj szczegółowo opisywać wszystkich proceduralnych aspektów przyjętych rozwiązań, ograniczymy się do niezbędnych elementariów. Na czym polega problem z tą szczególną instytucją? Ma jakby dwie warstwy – jedną dosyć wzniosłą i filozoficzno-prawną, drugą bardziej przyziemną i polityczno-instrumentalną.

 

Skarga nadzwyczajna w świecie sprawiedliwości

 

Ta pierwsza sprowadza się do następującego pytania – co mamy zrobić, jeśli stwierdzimy, że w przeszłości zapadły przed sądami jakieś rażąco niesprawiedliwe i sprzeczne z prawem wyroki, których nie można wzruszyć w drodze dostępnych nadzwyczajnych środków zaskarżenia? Spuścić nad nimi zasłonę milczenia z uwagi na upływ czasu w imię pewności i stabilności porządku prawnego? Czy też optować za możliwością ich zmiany nawet po wielu latach w imię szeroko pojętej sprawiedliwości?

 

Na pierwszy rzut odpowiedź wydaje się prosta – jeśli to tylko możliwe, powinna zwyciężyć sprawiedliwość i należy wyrzucić z porządku prawnego takie orzeczenia. Tylko że nie bardzo wiadomo, dlaczego potrzebna nam do tego była nowa instytucja w postaci skargi nadzwyczajnej. Skoro chodzi o sytuacje rzadkie i ekstremalne, dlaczego nie wystarczyły dotychczas istniejące środki zaskarżenia w postaci skargi kasacyjnej i nadzwyczajnego wznowienia postępowania? I dlaczego tych ostatnich nie można było po prostu tak zmodyfikować, by osiągnąć te same cele, które przyświecają skardze nadzwyczajnej? No tak, ale wówczas zniknąłby ten spektakularny efekt nowej, wreszcie sprawiedliwej władzy myślącej o zwykłych ludziach i rzecz sprowadziłaby się do społecznie mało interesujących proceduralnych technikaliów.

 

Skarga nadzwyczajna w świecie polityki

 

Te ostatnie pytania wyprowadzają nas niestety ze szlachetnej sfery sprawiedliwości i wkraczamy w drugą, dużo mniej idealistyczną sferę polityki.

 

Wyglądająca na pierwszy rzut oka bardzo wzniośle instytucja skargi nadzwyczajnej jako realizacja idei sprawiedliwości nabiera nieco innego charakteru, kiedy oglądamy ją na tle całej tzw. reformy – od Trybunału Konstytucyjnego, przez Sąd Najwyższy i Krajową Radę Sądownictwa, aż po organizację sądów powszechnych.

 

Rzecznik Ministerstwa Sprawiedliwości żali się raz na jakiś czas w środkach masowego przekazu, że aktualnemu kierownictwu resortu przyświecają wyłącznie bardzo szlachetne intencje i dobro wymiaru sprawiedliwości, a tymczasem są podejrzewani o polityczne instrumentalizowanie zasadniczych rozstrzygnięć dotyczących wymiaru sprawiedliwości.

 

Tylko nie wiedzieć czemu, tak trudno uwierzyć w szczerość tych zamiarów nie tylko większości polskich prawników, zwłaszcza sędziów, lecz także organom i instytucjom europejskim (Komisji Weneckiej, Parlamentowi Europejskiemu, Komisji Europejskiej, Rzecznikowi Generalnemu czy Trybunałowi Sprawiedliwości Unii Europejskiej). Wszystko bowiem wskazuje na to, że głównym celem tzw. reformy jest polityczne podporządkowanie organów wymiaru sprawiedliwości i wspomniani wyżej zwykli ludzie odczują to boleśnie na własnej skórze.

 

W rezultacie także skarga nadzwyczajna może – chociaż nie musi i nie powinna – okazać się w ostatecznej instancji jedynie populistycznym instrumentem w realizacji określonej polityki aktualnej władzy, dodatkowo legitymizującym i przykrywającym nie zawsze zgodne z Konstytucją działania.

 

Biorąc pod uwagę wspomniane wyżej konteksty nie mamy niestety żadnej gwarancji, że skarga nadzwyczajna nie będzie używana w celach, którym ze swojej istoty nie powinna służyć.

 

Niełatwo być Rzecznikiem Praw Obywatelskich

 

Trzeba przyznać, że stawia to w trudnej roli Rzecznika Praw Obywatelskich, czemu zresztą sam dał wyraz w publicznych oświadczeniach, nie ukrywając swoich wątpliwości. Z jednej bowiem strony ma do dyspozycji instrument, który jest w stanie naprawić niesprawiedliwości pewnych wyroków sądowych w interesie praw i wolności obywatelskich i trudno, by z niego nie korzystał, ponieważ taka jest przecież jego główna rola. Z drugiej jednak strony skorzystanie przez niego z tego instrumentu może być propagandowo wykorzystane jako rzekoma faktyczna legitymizacja wszystkich pozostałych – a budzących ogromne wątpliwości – aspektów tzw. reformy wymiaru sprawiedliwości i zrównanie jego intencji z intencjami Prokuratora Generalnego w aktualnej obsadzie personalnej.

 

Fakt, niełatwo być Rzecznikiem Praw Obywatelskich, ale taka jest istota tej instytucji. Poza tym nikt nie obiecywał, że będzie łatwo, Panie Rzeczniku.

 


 

Podoba Ci się ten artykuł? Zapisz się na newsletter Archiwum Osiatyńskiego. W każdą środę dostaniesz wybór najważniejszych tekstów, a czasem również zaproszenia na wydarzenia.

 



Autor


prof. dr hab., filozof prawa, kierownik Katedry Teorii Filozofii Państwa i Prawa Wydziału Prawa Uniwersytetu Gdańskiego, Laureat nagrody im. Edwarda…


Więcej

Opublikowany

1 kwietnia 2019





Inne głosy w debacie



Inne artykuły tego autora

02.08.2019

Prof. Zajadło: Państwo PiS poza granicą kulturową Europy. Siedem grzechów głównych

04.07.2019

Po co PiS-owi konstytucja? Po nic. Woli państwo bez prawdziwej Konstytucji

20.06.2019

Krótka historia pewnego pozwu

20.05.2019

Jerzy Zajadło: Widmo von Kirchmanna

20.05.2019

Jerzy Zajadło: Czy projekt ustawy może być deliktem konstytucyjnym? (Rdza na tarczy, kłonica zamiast miecza)

27.03.2019

Władza ponad władzą

20.02.2019

Jerzy Zajadło: Dlaczego podział władzy jest tak ważny?

06.02.2019

Jerzy Zajadło: Prawo a Sprawiedliwość. Partia oksymoronu

30.12.2018

Analiza: Niedemokratyczne państwo bezprawia

20.12.2018

Jerzy Zajadło o przemówieniu Andrzeja Dudy w TK: Agresja urażonej megalomanii

17.12.2018

Jerzy Zajadło: Co po kryzysie konstytucyjnym? Sięgnijcie do Fullera

15.11.2018

Jerzy Zajadło: Nihil hoc ad ius, ad Deram

11.11.2018

Jerzy Zajadło: Sąd sądem (bez znanego podtekstu)

29.10.2018

Jerzy Zajadło: Prawoznawstwo: gdy rozum śpi, budzą się demony pseudonauki

25.10.2018

Jerzy Zajadło: Kazus Hanny Zdanowskiej w pułapce reguł kolizyjnych

23.09.2018

Prawoznawstwo – broń się! [FELIETON]

17.06.2018

Pytania referendalne – konstytucyjny dyletantyzm czy polityczna manipulacja?

01.03.2018

Sprawiedliwość tranzycyjna po PiS-ie?

01.03.2018

Taniec nad otchłanią. Poezja na nasze czasy, której nie ma w prezydenckiej Antologii Niepodległości

15.02.2018

Polska pod pręgierzem formuły Radbrucha



Wesprzyj nas!

Archiwum Osiatyńskiego powstaje dzięki obywatelom i obywatelkom gotowym bronić państwa prawa.


10 
20 
50 
100 
200