Jerzy Zajadło o przemówieniu Andrzeja Dudy w TK: Agresja urażonej megalomanii

Udostępnij

prof. dr hab., filozof prawa, kierownik Katedry Teorii Filozofii Państwa i Prawa Wydziału Prawa Uniwersytetu Gdańskiego, Laureat nagrody im. Edwarda…

Więcej

Argumenty z przemówienia prezydenta w Trybunale Konstytucyjnym wydają się nie tylko niezrozumiałe, lecz wręcz nielogiczne. Jeśli przyjrzeć się nieco bliżej, to okazuje się, że gdzieś w tle czai się jakaś urażona megalomania.



Przemówienie prezydenta w Trybunale Konstytucyjnym i jego krytyka pod adresem sędziów mających być jakoby źródłem prawnej anarchii już wywołały liczne komentarze. W przeważającej mierze są one krytyczne, ponieważ argumenty prezydenta wydają się nie tylko niezrozumiałe, lecz wręcz nielogiczne, ponieważ oparte na trudnych do wytłumaczenia, zwłaszcza w przypadku głowy państwa, osobistych emocjach. Jeśli bowiem przyjrzeć się nieco bliżej najbardziej kontrowersyjnym punktom tego wystąpienia, to okazuje się, że gdzieś w tle czai się jakaś urażona megalomania.

 

Zacznijmy od zarzutu, że sędziowie odesłani w stan spoczynku zmienioną ustawą o Sądzie Najwyższym powrócili do służby zaraz po pierwszym postanowieniu zabezpieczającym TSUE.

 

Z prawnego punktu widzenia mieli rację, ponieważ decyzja luksemburskiej sędzi wywierała skutek natychmiastowy i samowykonalny, co potwierdził TSUE swoją decyzją kolegialną z 17 grudnia 2018 roku. Rządzący mieli jednak inną wizję problemu – uznali, że uchwalą nową zmianę do ustawy o Sądzie Najwyższym i dopiero to, po złożeniu podpisu przez prezydenta, będzie stanowiło podstawę do powrotu sędziów na swoje stanowiska. Więcej nawet, uchwalona ustawa przewidziała, że zatrzyma czas w drodze pewnej fikcji, iż sędziowie nigdy swoich stanowisk nie utracili.

 

Z prawnego punktu widzenia skutek niby taki sam, ale w tym przypadku nie chodzi o prawo, lecz o polityczny wizerunek: to nie TSUE będzie nam dyktował co i jak mamy robić, to jest nasze prawotwórcze fiat. Sędziowie wrócili jednak na swoje stanowiska wcześniej i tym samym w niewybaczalny sposób urazili majestat prezydenckiego ego, ponieważ jego podpis pod ustawą nabrał wymiaru czysto symbolicznego.

 

Czy można sobie wyobrazić, zdaje się mówić prezydent, większą prawną anarchię niż pozbawienie mojego „ja” mocy sprawczej?

 

Drugi postawiony przez prezydenta zarzut jest z pozoru jeszcze bardziej skomplikowany, ale w gruncie rzeczy jeszcze bardziej megalomański. Prezydent zarzucił bowiem np. Pierwszej Prezes Sądu Najwyższego i Rzecznikowi Praw Obywatelskich, że nie korzystają z prawa do zaskarżenia ustaw do Trybunału Konstytucyjnego. Więcej nawet, uznał takie działanie za głęboko nieuczciwe. Tutaj także pojawia się ponownie żądanie wyrazów uznania dla prezydenckiego „ja”.

 

Jak to, zdaje się bowiem pytać prezydent, to „ja” i moja formacja polityczna od trzech lat robimy wszystko, by wreszcie przywrócić Trybunałowi Konstytucyjnemu należną mu rangę i przypisane mu funkcje kontrolne, a oni depczą i lekceważą nasze dobrodziejstwo? Czy może być większa prawna anarchia niż traktowanie Trybunału Konstytucyjnego per non est?

 

Jednego prezydent zdaje się jednak nie dostrzegać. Otóż w obu opisanych sprawach źródłem sędziowskich zachowań był właśnie ten typ uczciwości, który amerykański prawnik Lon L. Fuller określał mianem „wierności wobec prawa” (fidelity to law) składającą się na „wewnętrzną moralność prawa” (inner morality of law). Nie ma w niej, na szczęście, nawet najmniejszego miejsca na megalomanię prezydenckiego „ja”. I to właśnie ten typ prawniczej uczciwości pozwolił sędziom dostrzec, czym są, a czy nie są obecny Trybunał Konstytucyjny, Krajowa Rada Sądownictwa, Sąd Najwyższy i cała reforma wymiaru sprawiedliwości.

 

Powyższy tekst pochodzi ze strony konstytucyjny.pl gdzie opublikowany został 19 grudnia 2018 roku. Archiwum Osiatyńskiego dziękuje za możliwość jego przedruku.



Autor


prof. dr hab., filozof prawa, kierownik Katedry Teorii Filozofii Państwa i Prawa Wydziału Prawa Uniwersytetu Gdańskiego, Laureat nagrody im. Edwarda…


Więcej

Opublikowany

20 grudnia 2018







Inne artykuły tego autora

07.12.2019

Prof. Zajadło: Ziobro wszczepi niemiecki implant z XIX wieku

31.10.2019

Prof. Zajadło o Igorze Tulei: nie zapomniał o etosie sędziego, który wyznaczają prawo, prawda i sprawiedliwość

02.08.2019

Prof. Zajadło: Państwo PiS poza granicą kulturową Europy. Siedem grzechów głównych

04.07.2019

Po co PiS-owi konstytucja? Po nic. Woli państwo bez prawdziwej Konstytucji

20.06.2019

Krótka historia pewnego pozwu

20.05.2019

Jerzy Zajadło: Widmo von Kirchmanna

20.05.2019

Jerzy Zajadło: Czy projekt ustawy może być deliktem konstytucyjnym? (Rdza na tarczy, kłonica zamiast miecza)

01.04.2019

Skarga nadzwyczajna w świecie sprawiedliwości i polityki

27.03.2019

Władza ponad władzą

20.02.2019

Jerzy Zajadło: Dlaczego podział władzy jest tak ważny?

06.02.2019

Jerzy Zajadło: Prawo a Sprawiedliwość. Partia oksymoronu

30.12.2018

Analiza: Niedemokratyczne państwo bezprawia

17.12.2018

Jerzy Zajadło: Co po kryzysie konstytucyjnym? Sięgnijcie do Fullera

15.11.2018

Jerzy Zajadło: Nihil hoc ad ius, ad Deram

11.11.2018

Jerzy Zajadło: Sąd sądem (bez znanego podtekstu)

29.10.2018

Jerzy Zajadło: Prawoznawstwo: gdy rozum śpi, budzą się demony pseudonauki

25.10.2018

Jerzy Zajadło: Kazus Hanny Zdanowskiej w pułapce reguł kolizyjnych

23.09.2018

Prawoznawstwo – broń się! [FELIETON]

17.06.2018

Pytania referendalne – konstytucyjny dyletantyzm czy polityczna manipulacja?

01.03.2018

Sprawiedliwość tranzycyjna po PiS-ie?



Wesprzyj nas!

Archiwum Osiatyńskiego powstaje dzięki obywatelom i obywatelkom gotowym bronić państwa prawa.


10 
20 
50 
100 
200