W Gostyninie więcej „niebezpiecznych” się nie zmieści. Dyrektor się wreszcie zbuntował

Udostępnij

Dziennikarka, publicystka prawna, w latach 1989–2017 publicystka dziennika „Gazeta Wyborcza”, od 2017 publicystka tygodnika „Polityka”, laureatka Nagrody im. Dariusza Fikusa…

Więcej

Po odmowie przyjęcia kolejnego pacjenta zapewne media zaalarmują, że „niebezpieczni” będą na wolności, grożąc naszemu bezpieczeństwu. I odbędzie się rytualna histeria, po której dyrektor albo złoży dymisję, albo przyjmie 92. „pacjenta”. Tymczasem upychanie ludzi w KOZZD to przyczynianie się do tworzenia zagrożenia dla zdrowia i życia ok. 200 osób



Spodziewany kryzys nadszedł: dyrektor ośrodka w Gostyninie zapowiada, że nie przyjmie tam już żadnego „pacjenta”. Napisał do prezesa Sądu Okręgowego w Szczecinie, że jeśli orzeknie zapowiadane umieszczenie w KOZZD pana Z.M., to nie wpuści go za bramę. Sąd ma bezpieczne wyjście z sytuacji. Ale problem jest systemowy. I palący.

 

W Krajowym Ośrodku Zapobiegania Zachowaniom Dyssocjalnym na powierzchni przeznaczonej dla kilkunastu osób upchnięto ich już 91. Wszyscy – według oceny biegłych i sądu – skrajnie niebezpieczni. Niebezpieczni, a można ich upychać jak śledzie w beczce? Komuś brakuje wyobraźni. I odpowiedzialności.

 

Gostynin przez lata nikogo nie obchodził

 

Po latach wyobraźnia zadziałała widać u dyrektora KOZZD Ryszarda Wardeńkiego – zdał sobie sprawę, że za chwilę on sam może odpowiadać za sprowadzenie niebezpieczeństwa dla życia i zdrowia „pacjentów” i personelu.

 

Nikogo przez lata skandal w KOZZD nie obchodził. Umieszczeni tam po odbyciu kary byli skazani dla większości opinii publicznej nie zasługują na ludzkie traktowanie.

 

Ponieważ nikogo to, co się dzieje w ośrodku (poza Rzecznikiem Praw Obywatelskich, organizacjami zajmującymi się prawami człowieka, psychiatrami i psychologami), nie obchodziło, władza mogła – zamiast wyłożyć pieniądze na nowy ośrodek – po prostu zwiększać na papierze (w rozporządzeniu) liczbę miejsc w placówce.

 

Żyrował to swoim nazwiskiem minister zdrowia, pod którego podczepiono ośrodek, by udawać, że nie jest on więzieniem, tylko placówką leczniczą.

 

W ten sposób z kilkunastu miejsc zrobiło się 60. I na fikcyjnych 60 miejsc przypada teraz 91 osób. Śpiących w jednoosobowych pokojach po ośmiu, na piętrowych pryczach. Dwa tygodnie temu ogłosili głodówkę protestacyjną – kolejną. Cud, że jeszcze nikt nie zginął.

 

Krąg strachu

 

Teraz i minister zdrowia przestraszył się odpowiedzialności za te tragiczne warunki i oszukańcze machinacje z miejscami. Odpowiedzialny za KOZZD wiceminister zdrowia Maciej Miłkowski napisał do wiceministra sprawiedliwości Michała Wosia, że „pacjenci” do KOZZD nie mogą już być przyjmowani:

 

„Nadmierne zagęszczenie, jakie panuje w ośrodku (łóżka piętrowe, po kilka osób na bardzo małej powierzchni), uniemożliwią przyjęcie nowych pacjentów, a brak powierzchni lokalowej zagraża bezpieczeństwu personelu i pacjentów, nie pozwala również na stworzenie dodatkowych sal i łóżek dla pacjentów. Przebywanie pacjentów w salach wieloosobowych powoduje liczne akty agresji słownej i fizycznej pacjentów wobec personelu oraz składanie przez pacjentów licznych pozwów sądowych związanych z warunkami pobytu. Zmiana rozporządzenia Ministra Zdrowia i zwiększenie liczby łóżek w samym akcie prawnym w żaden sposób nie wpłynie na poprawę warunków lokalowo-przestrzennych i sanitarnych”.

 

Miłkowski zwraca uwagę, że sześć osób umieszczono w KZZD bezprawnie – decyzją sądu o „zabezpieczeniu” na podstawie przepisów stosowanych do rzeczy, a nie ludzi. Sąd Najwyższy w 2019 r. uznał, że to niedopuszczalne, a mimo to sądy wciąż tak orzekają.

 

Dalej wiceminister pisze: „Jednocześnie zauważam, że w stosunku do 20 pacjentów przebywających w ośrodku, wobec których biegli wnioskowali wielokrotnie do Sądu Okręgowego w Płocku o zwolnienie tych osób albo zastosowanie wobec nich nadzoru prewencyjnego lub umieszczenie w szpitalu psychiatrycznym, nie została podjęta dotychczas żadna decyzja ze strony sądu”.

 

Dlaczego? Sędziowie boją się odpowiedzialności za wypuszczenie kogokolwiek z KOZZD. Przez siedem lat wypuścili – na wniosek biegłych – tylko jedną osobę.

 

Ktoś za to odpowie

 

W ogóle wszystko opiera się na strachu. Przez lata skazani po odbyciu kary po prostu wychodzili na wolność. Teraz kiedy pojawiła się możliwość umieszczenia ich w KOZZD, dyrektorzy więzień chętnie ślą odpowiednie wnioski do sądów. Częściowo ze strachu przed odpowiedzialnością, jeśli wypuszczony popełni przestępstwo.

 

Biegli z kolei ze strachu wolą stwierdzić, że dana osoba stanowi niebezpieczeństwo, niż że nie stanowi. Sąd boi się tej opinii nie podzielić. A potem boi się wypuścić z KOZZD. Krąg strachu i niemożności się zamyka. A że dyrektor KOZZD bał się odmówić przyjęć, a minister zdrowia posłusznie zwiększał na papierze liczbę miejsc – interes kręcił się bez przeszkód i rząd nie czuł się w obowiązku wyasygnować drobnej sumy na budowę nowego ośrodka.

 

Teraz w oczy zagląda im odpowiedzialność karna za niedopełnienie obowiązków i narażenie zdrowia i życia. Swoim pismem minister zdrowia chce się podzielić odpowiedzialnością. Wszak minister sprawiedliwości jest też prokuratorem generalnym…

 

Rytualna histeria

 

Inna rzecz, że miesiąc temu, na poświęconym sytuacji w KOZZD posiedzeniu senackich komisji praw człowieka i zdrowia, Ministerstwo Sprawiedliwości obiecało odnieść się do propozycji legislacyjnych dotyczących KOZZD i do dziś tego nie zrobiło.

 

W jego gestii byłoby uregulowanie sprawy wykonywania postanowień sądów o umieszczeniu kogoś w ośrodku. Zresztą to MS było autorem (za rządów PO) ustawy o KOZZD. Teraz unika odpowiedzialności.

 

Po odmowie przyjęcia kolejnego pacjenta zapewne media zaalarmują, że „niebezpieczni” będą na wolności, grożąc naszemu bezpieczeństwu. I odbędzie się rytualna histeria, po której dyrektor albo złoży dymisję, albo przyjmie 92. „pacjenta”.

 

Tymczasem wystarczy, żeby sąd orzekł – jeśli to naprawdę niezbędne – zamiast umieszczenia w KOZZD nadzór prewencyjny, przewidziany w tej samej ustawie dla „niebezpiecznych”.

 

Z ewaluacji działania ustawy, którą przeprowadzono dwa lata temu, wynika, że taki nadzór jest skuteczny w 100 proc. – nikt nim objęty nie popełnił przestępstwa.

 

Tak więc Sąd Okręgowy w Szczecinie, który ma orzec 19 lutego w sprawie pana Z.M., ma bezpieczną alternatywę. Podobnie jak inne sądy. Upychanie ludzi w KOZZD to przyczynianie się do tworzenia zagrożenia dla zdrowia i życia ok. 200 osób – licząc personel. Sądy powinny i tę okoliczność brać pod uwagę.

 

Ewa Siedlecka jest publicystką „Polityki”. Ten tekst ukazał się na jej Blogu Konserwatywnym.



Autor


Dziennikarka, publicystka prawna, w latach 1989–2017 publicystka dziennika „Gazeta Wyborcza”, od 2017 publicystka tygodnika „Polityka”, laureatka Nagrody im. Dariusza Fikusa…


Więcej

Opublikowany

18 lutego 2021







Inne artykuły tego autora

27.03.2021

Nowe kłopoty PiS. Bunt narzędzi do zadań specjalnych

12.01.2021

Skazani będą nadzorować sędziów?

08.01.2021

Czego takiego doświadczył Rokita? O „żarciku” prezydenta Dudy i kompromitacji urzędu RPO

22.12.2020

PiS spełnia obietnice – znosi immunitety. Opozycji. Na początek Scheuring-Wielgus

07.12.2020

Trybunał w Strasburgu oceni praktyki polskiej policji wobec demonstrantów

28.11.2020

Represje za niezależność. Prokurator nie chciał aresztu dla uczestniczki protestu, został przeniesiony

21.10.2020

Akcja „Anihilacja RPO” odwołana. Bunt w Trybunale Przyłębskiej narasta

19.10.2020

Siedlecka: PiS traktuje Trybunał jak prawną prostytutkę

01.10.2020

Ewa Siedlecka: Zwierzęta polityczne

28.09.2020

[WYWIAD] Adam Bodnar o naszych prawach i tym, co im zagraża

04.09.2020

Siedlecka: W sprawie Rzecznika Praw Dziecka opozycja idzie w ślady Ordo Iuris

04.06.2020

Siedlecka: Stan postprawia. TK Przyłębskiej przyklepał neosędziów

01.06.2020

Były członek PKW o wyborach, których nie było

06.04.2020

Siedlecka: Szaleńcze mutacje wyborczego wirusa w PiS

21.02.2020

Neo-KRS, mąż, kochanka i żona

11.02.2020

Nawacki – wzór sędziego „dobrej zmiany”. Zawdzięcza partii wszystko

11.02.2020

Siedlecka: Kto w Polsce sądzi gwałciciela i zabójcę dziecka? Sędzia czy opinia publiczna?

21.01.2020

„Kasta”, czyli niewybuch w TVP. Kapcie widzom nie spadły

20.12.2019

Siedlecka: Wojna sędziów z władzą PiS. Jest szansa na zwycięstwo

13.12.2019

Siedlecka: PiS ogłasza sędziom stan wojenny, ale jest skazany na porażkę



Wesprzyj nas!

Archiwum Osiatyńskiego powstaje dzięki obywatelom i obywatelkom gotowym bronić państwa prawa.


10 
20 
50 
100 
200