Państwo prawa na peryferiach Europy

Udostępnij

prof. dr hab., profesor w Instytucie Nauk Prawnych Polskiej Akademii Nauk, członek rzeczywisty Polskiej Akademii Nauk, członek czynny Polskiej Akademii…

Więcej

Konwulsje państwa prawa, których nie zauważyli i którym nie zapobiegli na czas prawnicy: naukowcy i sędziowie, spowodowały załamanie się demokracji w Polsce



Konwulsje państwa prawa, których nie zauważyli i którym nie zapobiegli na czas prawnicy: naukowcy i sędziowie, spowodowały załamanie się demokracji w Polsce.

 

Wystąpienie prof. Ewy Łętowskiej z okazji przyznania nagrody Democracy & Diversity Institute przyznawanej przez New School for Social Research Europe Collective

 

Mieszkaniec zagranicy, zadał mi pytanie, a właściwie serię pytań. „Nagle, ni stąd, ni z owąd Polska, prymus transformacji, zdaje się wracać do kultury monowładzy. Większość (parlamentarna) – ale wybrana przez mniejszość – zmienia ustrój. Jak do tego mogło dojść? Polska państwem prawa? Prawo to miecz, wyraz siły – czy tarcza – do obrony przed samowolą? Teraz nie bardzo wiadomo. Parlament i rząd pomiatają sędziami, naród, który jeszcze wczoraj walczył o sprawiedliwość, nie bardzo się tym przejmuje. Więc co się porobiło? Przecież spełniliście wszystkie wymagania państwa prawa, wstępując do UE. A mianowicie… Czy też nam się tylko wydawało?”

 

Próbuję odpowiedzieć na te pytania. I oto wniosek ogólny.

 

Nie udało się uczynić państwa prawa czytelnym projektem społecznym, nie tylko dla szerokich mas, ale i dla samych prawniczych elit, które powinny ten projekt upowszechniać i popierać.

 

Nie udało się uczynić państwa prawa czytelnym projektem społecznym, nie tylko dla szerokich mas, ale i dla samych prawniczych elit, które powinny ten projekt upowszechniać i popierać.

 

Nie udało się przekonać, że nie wystarczy pozmieniać ileś tam ustaw, że konieczna jest systematyczna praca nad kulturą prawną, nauczaną na przykładach, rzeźbioną w umysłach i sercach. To konieczne szczególnie w kraju – jak Polska – nawiedzonym przez i mesjanizm, i komunizm, bo te dwa koncepty zatruły zdolność przewidywania, samodzielność i umiejętność dostrzegania związków przyczynowo-skutkowych. Polska to – niestety – jeden z krajów, które nigdy nie rozumiały roli instytucji i prawa jako spoiwa społecznego i zarazem fundamentu demokratycznej podmiotowości jednostki.

 

Mamy w Polsce kryzys konstytucyjny, spowodowany zmianą azymutów . W Polsce nastąpiła zmiana kierunku marszu. Początkowo droga nieznacznie odbiega od pierwotnej trasy transformacji. Z czasem jednak – dystans rośnie. Charakterystyczne, że zmiany nie dotykają tekstu samej Konstytucji. Natomiast   obejmują szerokie połacie ustawodawstwa zwykłego, czemu towarzyszy błyskawicznie idąca za tym zasadnicza zmiana standardów funkcjonowania państwa, związana z planową wymianą elit, ograniczeniem transparencji działań państwa dla ewentualnych krytyków i wyłączeniem prawnych zabezpieczeń.

 

Dokonuje się więc zasadniczy zwrot. Od otwartego – ku społeczeństwu zamkniętemu, Zarówno dosłownie, jak i kulturowo: niechęć przybyszów i obcych, uznawanie uniwersalnych wartości humanistycznych za zagrożenie dla silne eksponowanej własnej, rodzimej tradycji historycznej. Społeczeństwo nieinkluzywne charakteryzuje się brakiem otwarcia na mniejszości, rezygnacją ze stosowania dużego „wspólnego mianownika” dla prawa i polityk państwowych, umożliwiającego kształtowanie prawa i standardu w sposób pluralistyczny dla pluralistycznie zróżnicowanego społeczeństwa. . W miejsce metod demokracji deliberatywnej: dyskutuj i przekonuj, stosuje się bowiem metodę dziel i rządź, wykluczaj i różnicuj, insynuuj, strasz wrogiem i pokazuj, niezbędność jego zniszczenia dla dobra ogółu, zarządzaj zwątpieniem i efektami mrożącymi, zapewniającymi brak sprzeciwu i protestów.

 

Jednostka i mniejszość powinna po prostu podporządkować się większości. Co prawda preambuła konstytucyjna nakazuje większości parlamentarnej oszczędnie korzystać z matematycznej przewagi i nie marginalizować całkowicie mniejszości – ale bieżąca praktyka jest zgoła odmienna. Z nieufnością traktuje się organy i mechanizmy konstytucyjnie „niezależne” (zwłaszcza Trybunał Konstytucyjne i sądownictwo). Polityczne hasło „woli suwerena” to uznaje się przy tym za wystarczające, aby legitymizować monopartyjną większość parlamentarną.

 

Tym samym ‘wolą suwerena” unieważnia się legitymizację prawa opartą o inne zasady konstytucyjne, np. o konstytucyjną zasadę subsydiarności, checks and balance, niezależność pewnych ciał i organów od egzekutywy czy działania w interesie wspólnym o bardziej pluralistycznym mianowniku. Zwycięstwo wyborcze i ukształtowanie bezwzględną większości parlamentarną oznacza bowiem (nawet na szczeblu parlamentu) brak skłonności nie tylko do kompromisu, ale wręcz do dyskutowania z opozycją. Wymownym przykładem może być puściuteńka sala w czasie sejmowej debaty (6 czerwiec 2017) o zmianie prawa o ustroju sądów powszechnych mocno osłabiającej niezależność judykatywy i od egzekutywy. Odmowa wysłuchania to zanik demokracji deliberatywnej i wyraz braku szacunku do suwerena, innego, niż własna formacja partyjna.

 

Ograniczanie autonomii i niezależności poprzez kontrolowanie i uzależnianie – czy to będzie samorząd terytorialny, sądy, a nawet sektor pozarządowy, czy niezależne media dokonuje się nie tylko bezpośrednio, ale i przez nominacje kadrowe czy uzależnienia finansowe (rozdział grantów czy funduszy, tworzenie scentralizowanych form ich rozdziału, promocja niektórych organizacji).

 

Centrum decyzji politycznej jest obecnie ulokowane poza strukturą organów państwowych. Ani program zwycięskiej partii, ani np. pochodzący z 2010 r. projekt Konstytucji lansowany przez Prawo i Sprawiedliwość (jak wspomniano – zdjęty po wyborach ze stron internetowych rządzącej partii) nie są źródłem realizowanej strategii zmian. Szukać ich należy natomiast w wypowiedziach programowych lidera rządzącej partii Jarosława Kaczyńskiego. Jego wypowiedzi (wykłady, przemówienia, wywiady, nawet okazjonalne wypowiedzi publicystyczne) pełnią w dyskursie publicznym rolę programów polityczno-ideowych i dyrektyw wyznaczających konkretne w danym momencie cele reformatorskie. Lider nie pełni żadnej oficjalnej funkcji państwowej, jednak de facto decyduje o nawigacji nawy państwowej. W zewnętrznych kontaktach Polski jest to akceptowane przez gości zagranicznych.

 

Wypowiedzi lidera obiecują dalsze podążanie w kierunku repolonizacji gospodarki, mediów, i kultury, dowartościowania narodowej tradycji historycznej, koncentracji władzy, a także jej bazy gospodarczej w postaci własności państwowej. Trwa reforma wymiaru sprawiedliwości, ograniczono prawa zgromadzeń. Gruntowna rekonstrukcja ustrojowa oddala Polskę od demokracji liberalnej – zarówno z uwagi na cel, przedmiot i zakres reform, jak i sposób ich dokonywania, z naruszeniem procedur rule of law. Ma to być kontynuowane, i to nawet – co zapowiedziano expressis verbis – gdyby miało prowadzić do zahamowania rozwoju gospodarczego. Automatycznie jako niedemokratyczne jest też kwalifikowane to, co ową wolę ma powściągać. Na tej retoryce była zbudowana trwająca kilkanaście miesięcy kampania przeciw Trybunałowi Konstytucyjnemu. Identyczny modus procedendi powielono, przygotowując reformę sądownictwa.

 

Charakterystyczna jest sekwencja wydarzeń. Przy reformie czy to Trybunału Konstytucyjnego sądownictwa w ogólności, samorządów oraz trzeciego sektora (instytucje społeczeństwa obywatelskiego) scenariusz jest taki sam. Najpierw pojawia się kampania medialna, wykazującej różnego rodzaju nieprawidłowości i dysfunkcje. Są to informacje często prawdziwe, ale z pochodzące z różnych okresów, wyselekcjonowane i zestawione ze sobą, często są przesadnie przerysowane. Jednocześnie formułuje zarzuty żądzy władzy, korupcji, prywaty, kastowości i deficytu demokracji w działaniu instytucji i procedur jakie zamierza się reformować.

 

Uwypukla się blokowanie awansów młodym kadrom przez godne potępienia stare elity, o niewłaściwej proweniencji (stygmatyzacja; taktyka rozbudzania ambicji i zjednywania poparcia ‘młodych Turków”: młodych, którym obiecuje się awans po pozbyciu się dawnych elit). Planowa wymiana elit jest jednym z uniwersalnie stosowanych środków reform. Odbywa się przy zastosowaniu wielu instrumentów – skracanie biegnących kadencji, wymiana kadr kierowniczych (służba cywilna, prokuratura, wojsko). Przy trafnej w wielu wypadkach diagnozie społecznej towarzyszącej reformom – wybór środków naprawczych i sposób ich stosowania – budzą sprzeciw.

 

Reform dokonuje się zawsze w imię werbalnie głoszonej obrony demokracji przed zawłaszczaniem elit lub aby chronić reformy przed zemstą elit odsuniętych od władzy. Przeciwników politycznych pomawia się o niecne intencje i brak zdolności kierowania się dobrem wspólnym.

 

Znamienne są przy tym zmiany retoryki i języka oficjalnych politycznych deklaracji. Rządzący mówią chętniej do „Polek i Polaków” niż do „obywateli”. Występuje orwellowski fenomen przemiany znaczeń. Bo słowa i konstytucji, i prawa w ogóle, mogą zmieniać znaczenie, można nimi manipulować. Słowo może też zmieniać swoją rolę i zamiast służyć wyjaśnieniu, komunikacji czy nawet dezinformacji stać się narzędziem opresji. Język debaty jest obecnie zbrutalizowany i spersonalizowany. Opozycja (parlamentarna i obywatele korzystający z prawa do protestu) jest kwalifikowana przez polityków rządzących jako inspirowani złymi intencjami „gorszy sort obywateli” „komuniści i złodzieje” „ludzie specjalnej troski”, „ludzie mający krew na rękach” ludzie którzy poddani być powinni resocjalizacji w warunkach odosobnienia.



Powiązane raporty


Autor


prof. dr hab., profesor w Instytucie Nauk Prawnych Polskiej Akademii Nauk, członek rzeczywisty Polskiej Akademii Nauk, członek czynny Polskiej Akademii…


Więcej

Opublikowany

1 września 2017





Inne głosy w debacie



Inne artykuły tego autora

10.10.2019

Prof. Łętowska: Sądy są chłopcem do bicia. Władza polityczna dokonuje ich rekonkwisty

13.09.2019

Łętowska: Pusta sala w Sejmie nie obraża RPO. To obraza dla naszej demokracji, dla parlamentaryzmu

05.09.2019

Tyrania większości/Dyktat mniejszości?

05.09.2019

Ewa Łętowska: Do kogo się zwraca Kon-sTY-tuc-JA

26.08.2019

Ewa Łętowska: O nieodzowności kontroli sanitarnej w masarniach

19.07.2019

Profesor Łętowska wyjaśnia związki między wytworami imaginacji a reformą sądownictwa

26.06.2019

Niegodziwością jest szczuć rzecznika Adama Bodnara

29.04.2019

Prof. Łętowska: Wiktor Osiatyński przypominał, że Konstytucja jest tarczą chroniącą od tyranii

08.04.2019

Pogoń za króliczkiem jako realizacja kompetencji

27.03.2019

Bezsiła rządów prawa: etykiety jako decorum

14.02.2019

Prof. Łętowska: „Działanie TVP wobec Adama Bodnara to szykana”. Tarcza prawa zamieniona w oręż

17.12.2018

Prof. Łętowska: Kryzys postępuje przez obniżanie standardów działania władzy

28.11.2018

O prawach kobiet w konstytucji i grzechach ustawodawcy, TK i sądów

10.11.2018

Prof. Łętowska: Trzeba wykonać postanowienie TSUE. Natychmiast. Sądy już to zrobiły

10.09.2018

Prof. Łętowska o stosowaniu prawa przez władze: „Dziurki nie zrobi, a krew wypije”

23.07.2018

Prof. Łętowska rozbija mit. Wyrok TK w sprawie „prezydenckiej łaski” w niczym nie ogranicza SN

06.07.2018

Zasada nieusuwalności sędziów to też norma intertemporalna

27.06.2018

Nowelizacja ustawy o IPN: pozostają przepisy o odpowiedzialności cywilnej

20.06.2018

Prof. Łętowska o tym, jak rząd zwodzi UE: Suma niecałych prawd prawdy nie daje

13.06.2018

Odwołanie do „chrześcijańskiego dziedzictwa” w złej wierze. Prof. Łętowska o pytaniach konstytucyjnych Dudy



Wesprzyj nas!

Archiwum Osiatyńskiego powstaje dzięki obywatelom i obywatelkom gotowym bronić państwa prawa.


10 
20 
50 
100 
200