Łętowska: Pusta sala w Sejmie nie obraża RPO. To obraza dla naszej demokracji, dla parlamentaryzmu

Udostępnij

prof. dr hab., profesor w Instytucie Nauk Prawnych Polskiej Akademii Nauk, członek rzeczywisty Polskiej Akademii Nauk, członek czynny Polskiej Akademii…

Więcej

Komentarze, które posypały się po tej nocnej scenie głoszą, że to obraza dla RPO i że dr Bodnar na to nie zasłużył. Nie zasłużył, jasne. Ale to przede wszystkim despekt dla demokracji, obraza dla parlamentaryzmu. Pustki nie tylko w ławach partii rządzącej, ale i w ławach tych, którzy powinni rozumieć, co RPO mówi i dlaczego - komentuje prof. Ewa Łętowska



„Filary państwa prawa są trzy – podział władz, wolne media i niezawisły sąd. Ale jeżeli nie ma Rzecznika, to nie bardzo kto ma wskazać naruszenia pierwszego filaru, nie bardzo kto ma wskazać, czym powinny się zająć media, a zwykły obywatel nie bardzo ma szanse na interwencję i dotarcie do sądu.

 

Rzecznik jest jedyną szansą także dla tych, którzy spotykają się z wybiórczym stosowaniem prawa przez władze wykonawcze, co niestety stało się obecnie częste” – tłumaczy prof. Ewa Łętowska, pierwsza w Polsce RPO i b. sędzia Trybunału Konstytucyjnego.

 

W ten sposób komentuje w OKO.press pustki na sali sejmowej podczas składania  przez Adama Bodnara 11 września 2019 sprawozdania z rocznej działalności RPO (cała wypowiedź prof. Łętowskiej – dalej).

 

Dzień wcześniej, 10 września doroczne sprawozdanie z działalności Adam Bodnar przedstawiał w sejmowej Komisji Sprawiedliwości Praw Człowieka (całe wystąpienie tutaj).

 

Posłowie zadali mu wiele pytań. Głos zabrała jednak posłanka PiS Krystyna Pawłowicz, która  – mimo protestów posłów i posłanek opozycji – wygłosiła  siedmiominutowe wystąpienie, które składało się z inwektyw, przekłamań i obraźliwych epitetów pod adresem Rzecznika. Przewodniczący komisji Stanisław Piotrowicz (PiS) nie reagował na hejt w wykonaniu Pawłowicz, a następnie… zamknął obrady, nie dając RPO możliwości odpowiedzi.

 

Prof. Ewa Łętowska: Wracamy do początków, jakby nie było 30 lat demokracji

 

Oglądałam w telewizji fragmenty transmisji z Sejmu, kiedy nocą [11 września – red.] Rzecznik Praw Obywatelskich, dr hab. Adam Bodnar składał sprawozdanie ze swej działalności w roku 2018. Sala była pusta, nie licząc grupki posłów delegowanych przez partię rządzącą i kilku osób delegowanych przez partie opozycyjne.

 

Wyglądało to dosyć żałośnie.

 

Pierwsza refleksja będzie osobista. Jako RPO w latach 1988-1992, w marcu 1992 roku zdawałam w Sejmie sprawozdanie za ostatni rok, a jednocześnie za cały okres rzecznikowania. Osób na sali było więcej niż w środę, ale tylko dlatego, że moje sprawozdanie było przerywane wyborami Hanny Gronkiewicz-Waltz na prezesa NBP,  co angażowało posłów.  Toczyły się też inne głosowania, sprawozdawałam niejako z doskoku. Sala była mi wyjątkowo niechętna.

 

Nie będę mierzyła temperatury uczyć, bo trudno byłoby się z atakami na Adama Bodnara licytować. W pewnym momencie zostałam – z trybuny sejmowej – obdarzona wdzięcznym epitetem: „Łętowska, hitlerowska morderczyni niewinnych dzieci”.

 

I kiedy tak patrzyłam na pustą salę sejmową i przemawiającego nocą, w kompletnej ciszy Adama Bodnara, widok taki smutny… jako miłośniczce oper przypomniała mi się aria z „Trubadura” Verdiego „Tacea la notte placida” (Cicha spokojna noc).  I pomyślałam jeszcze „O, rimembranza!” (O, wspomnienia!) to z kolei z „Normy” Belliniego.

 

Pomyślałam też, że wszystko wraca do początku, do sposobu, w jaki traktowany był Rzecznik w pierwszej kadencji. Tyle tylko, że ja byłam RPO okresu przejściowego (1988-1992), a pan Bodnar występował w Sejmie 30 lat po początku transformacji. W tym czasie instytucja rzecznika praw obywatelskich powinna była się zakorzenić w polskiej demokracji.

 

Kiedy niedawno RPO sprawdzał, czy aby policja nie naruszyła godności zatrzymywanego domniemanego mordercy, doszło do – jak to nazwałam – szczującego ataku na Bodnara ze strony mediów i polityków zajmujących funkcje zwłaszcza w wymiarze sprawiedliwości.

 

Było to niegodziwością obrażać Rzecznika jako „obrońcę zbrodniarzy, ubeków, zboczeńców”. Bo rzecznik ma wszystkich, także nielubianych społecznie, bronić przed ekscesem władzy policyjnej. Smutne, że to trzeba tłumaczyć nawet prawnikom, nawet profesorom, choć niekoniecznie prawa, albo ludziom, których los postawił na stanowiskach państwowych jako decydentów. I z mocy Konstytucji rzecznikowi się daje „nasze” pieniądze, aby zajmował się uchodźcami czy cudzoziemcami, bo wykonywanie tych kompetencji jest dla niego obowiązkowe.

 

Jak widać wciąż mamy kłopoty w przyjęciu podstawowej lekcji demokracji o doniosłości takich instytucji jak Rzecznik Praw Obywatelskich.

 

Rzecz w tym, że filary państwa prawa są trzy – podział władz, wolne media i niezawisły sąd. Ale jeżeli nie ma Rzecznika, to nie bardzo kto ma wskazać naruszenia pierwszego filaru, nie bardzo kto ma wskazać, czym powinny się zająć media, a zwykły obywatel nie bardzo ma szanse na interwencję i dotarcie do sądu. Także dla tych, którzy spotykają się z wybiórczym stosowaniem prawa przez władze wykonawcze, co niestety stało się obecnie nadmiernie częste, Rzecznik jest jedyną szansą.

 

Komentarze, które po tej nocnej scenie posypały się w mediach głoszą, że to despekt (obraza) dla Rzecznika Praw Obywatelskich i że on na to nie zasłużył. Nie zasłużył, to jasne. Ale myślę, że to przede wszystkim despekt dla naszej demokracji, obraza dla naszego parlamentaryzmu. Mam na myśli pustki na sali, nie tylko w ławach partii rządzącej, ale i w ławach tych wszystkich, którzy powinni słuchać i rozumieć, co Rzecznik mówi i dlaczego.

 


 

Kwestie dotyczące praworządności w Polsce oraz w całej Unii Europejskiej będziemy dalej monitorować oraz wyjaśniać na łamach Archiwum Osiatyńskiego, a także – po angielsku – na stronie Rule of Law in Poland.

 

Podoba Ci się ten artykuł? Zapisz się na newsletter Archiwum Osiatyńskiego. W każdą środę dostaniesz wybór najważniejszych tekstów, a czasem również zaproszenia na wydarzenia.



Autor


prof. dr hab., profesor w Instytucie Nauk Prawnych Polskiej Akademii Nauk, członek rzeczywisty Polskiej Akademii Nauk, członek czynny Polskiej Akademii…


Więcej

Opublikowany

13 września 2019





Inne głosy w debacie



Inne artykuły tego autora

10.10.2019

Prof. Łętowska: Sądy są chłopcem do bicia. Władza polityczna dokonuje ich rekonkwisty

05.09.2019

Tyrania większości/Dyktat mniejszości?

05.09.2019

Ewa Łętowska: Do kogo się zwraca Kon-sTY-tuc-JA

26.08.2019

Ewa Łętowska: O nieodzowności kontroli sanitarnej w masarniach

19.07.2019

Profesor Łętowska wyjaśnia związki między wytworami imaginacji a reformą sądownictwa

26.06.2019

Niegodziwością jest szczuć rzecznika Adama Bodnara

29.04.2019

Prof. Łętowska: Wiktor Osiatyński przypominał, że Konstytucja jest tarczą chroniącą od tyranii

08.04.2019

Pogoń za króliczkiem jako realizacja kompetencji

27.03.2019

Bezsiła rządów prawa: etykiety jako decorum

14.02.2019

Prof. Łętowska: „Działanie TVP wobec Adama Bodnara to szykana”. Tarcza prawa zamieniona w oręż

17.12.2018

Prof. Łętowska: Kryzys postępuje przez obniżanie standardów działania władzy

28.11.2018

O prawach kobiet w konstytucji i grzechach ustawodawcy, TK i sądów

10.11.2018

Prof. Łętowska: Trzeba wykonać postanowienie TSUE. Natychmiast. Sądy już to zrobiły

10.09.2018

Prof. Łętowska o stosowaniu prawa przez władze: „Dziurki nie zrobi, a krew wypije”

23.07.2018

Prof. Łętowska rozbija mit. Wyrok TK w sprawie „prezydenckiej łaski” w niczym nie ogranicza SN

06.07.2018

Zasada nieusuwalności sędziów to też norma intertemporalna

27.06.2018

Nowelizacja ustawy o IPN: pozostają przepisy o odpowiedzialności cywilnej

20.06.2018

Prof. Łętowska o tym, jak rząd zwodzi UE: Suma niecałych prawd prawdy nie daje

13.06.2018

Odwołanie do „chrześcijańskiego dziedzictwa” w złej wierze. Prof. Łętowska o pytaniach konstytucyjnych Dudy

30.04.2018

Referendum konsultacyjne: kulawe dziecko demokracji czy orzeł z czekolady



Wesprzyj nas!

Archiwum Osiatyńskiego powstaje dzięki obywatelom i obywatelkom gotowym bronić państwa prawa.


10 
20 
50 
100 
200