Referendum konsultacyjne czy plebiscyt?

Udostępnij

doktor nauk prawnych, konstytucjonalista, adiunkt w Zakładzie Prawa Konstytucyjnego Akademii Leona Koźmińskiego w Warszawie, sekretarz czasopisma naukowego "Państwo i Prawo",…

Więcej

Referendum zaplanowano nie tyle jako element debaty publicznej o pożądanych kierunkach reformy konstytucyjnej i nowych wyzwaniach konstytucjonalizmu, ale jako plebiscyt, który – w wypadku braku jednoznacznego wyniku (a o taki nietrudno przy tego rodzaju referendum) – uzasadniać ma w przyszłości działania skierowane przeciwko obowiązującej Konstytucji



Ogłoszone na posiedzeniu Narodowej Rady Rozwoju propozycje pytań w referendum konsultacyjnym, dotyczącym reformy konstytucyjnej, wymagają uważnej lektury.

 

Z jednej bowiem strony, zostały sformułowane w kontekście, wcześniej i wprost wyrażonej przez Prezydenta RP, intencji zmiany obowiązującej Konstytucji. Z drugiej strony, większość z nich nie ma reformatorskiego charakteru, gdyż odnosi się do obowiązującej regulacji konstytucyjnej oraz porusza kwestie, które znalazły swoje rozwiązanie podczas stosowania przepisów konstytucyjnych.

 

Zdecydowana większość pytań dotyczy praw socjalnych i ekonomicznych (tj. zagwarantowania praw nabytych, ochrony pracy, prawa do emerytury oraz macierzyństwa). Trzy z nich odnoszą się do spraw międzynarodowych (suwerenności Polski i członkostwa w Unii Europejskiej oraz Sojuszu Północnoatlantyckim), a dwa – do form demokracji bezpośredniej (referendum zatwierdzającego zmianę konstytucji oraz referendum konsultacyjnego).

 

Również dwa pytania dotyczą kwestii ustrojowych. Pierwsze z nich powraca do historycznie odrzuconej koncepcji wzmocnienia głowy państwa wobec Rady Ministrów, drugie – dotyczy trójszczeblowego podziału samorządowego.

 

Nie potrafię natomiast zakwalifikować pytania o „zagwarantowanie[e] (…) szczególnej ochrony polskiego rolnictwa i bezpieczeństwa żywnościowego Polski”. Jest ono bowiem sformułowane w sposób ogólny i niejasny.

 

Z kolei pytanie o gwarancje dziedzictwa i źródła tożsamości narodowej, w mojej ocenie, wymyka się prawniczej refleksji. Sądzę, że na tym etapie rozwoju konstytucjonalizmu na jakim jesteśmy nie powinno być w ogóle formułowane w poważnej debacie, jeżeli Konstytucję traktować mamy jako akt normatywny.

 

Niewątpliwie wartość dodaną w dyskusji o zmianie Konstytucji stanowi pytanie o obowiązkowe referendum ogólnokrajowe zatwierdzające taką zmianę. Nie dostrzegam natomiast sensowności ponownego pytania o wzmocnienie kompetencji Prezydenta w sferze polityki zagranicznej i zwierzchnictwa nad Siłami Zbrojnymi. Kwestia ta była żywo dyskutowana zarówno w okresie 1992–1997, jaki i pod rządami obowiązującej Konstytucji. W zainicjowanej przez Prezydenta RP debacie nie podniesiono – jak dotąd – zaś żadnych nowych argumentów. Udzielenie zresztą odpowiedzi na tak postanowienie pytanie referendalne niewiele wyjaśnia.

 

Postulatu „wzmocnienia kompetencji Prezydenta” nie sposób sensownie rozpatrywać w oderwaniu od konstytucyjnych zadań i kompetencji Rady Ministrów.

 

Pytania dotyczące praw socjalnych i ekonomicznych także zostały sformułowane w sposób wysoce nieprezyzyjny.

 

Użyte w pytaniach wyrażenia: „szczególna ochrona”, „szczególne wsparcie”, „szczególna pomoc”, bez szerszego kontekstu interpretacyjnego, nie pozwalają stwierdzić o jaką ochronę, wsparcie i pomoc chodzi i stwarzają ryzyko sprowadzenia ewentualnych przepisów do roli wyłącznie symbolicznej.

 

Ponadto pytania te odnoszą się do instytucji lub praw gwarantowanych w obowiązujących przepisach konstytucyjnych, a nie zagadnień nowych, które nie są jeszcze znane polskiemu systemowi prawnemu, a należałoby je uregulować z uwagi zachodzące przemiany społeczne lub doniosłe potrzeby obywateli.

 

Przykładowo zasada ochrony praw nabytych była jedną z pierwszych zasad wywiedzionych przez Trybunał Konstytucyjny z zasady demokratycznego państwa prawnego już na początku lat 90. Ugruntowane w orzecznictwie i nauce prawa rozumienie art. 2 Konstytucji stoi na przeszkodzie arbitralnemu odebraniu praw słusznie nabytych.

 

Natomiast szczegółowe wyodrębnienie jednego typu świadczenia na poziomie konstytucyjnym (np. 500+) nie odpowiada charakterowi regulacji konstytucyjnej, która nie powinna być kazuistyczna, oraz podziałowi materii między Konstytucją a ustawę.

 

Także ochrona prawa do emerytury i innych świadczeń socjalnych, w tym dla matek w związku z urodzeniem dziecka, ochrona pracy oraz rodziny są konstytucyjnie zagwarantowane (m.in. art. 18, art. 32, art. 33, art. 65–67, art. 71 ust. 2 Konstytucji). Użyte w pytaniach referendalnych pojęcia (np. społeczna gospodarka rynkowa) mają swoje znaczenie, ugruntowane w wieloletniej praktyce Trybunału Konstytucyjnego i poglądach nauki prawa.

 

W konsekwencji, zaproponowane pytania niewiele wnoszą do dyskusji o konstytucyjnej ochronie praw ekonomicznych i socjalnych.

 

Podobnie rzecz się ma z pytaniami dotyczącymi spraw międzynarodowych. Obowiązująca Konstytucja odnosi się zarówno do członkostwa w UE, jak i NATO. Mądrość jej Twórców przejawiała się bowiem w syntetycznym i uniwersalnym sformułowaniu art. 90 Konstytucji oraz przepisów jej rozdziału III, które pozwalają przystąpić do różnych organizacji międzynarodowych. Podobnie zasada suwerenności Polski w ramach Unii Europejskiej jest obecnie wprost gwarantowane na poziomie konstytucyjnym. Utrwalone w orzecznictwie Trybunału Konstytucyjnego interpretacja art. 8 Konstytucji nie pozostawiaj wątpliwości, że Konstytucja jest prawem o najwyższej mocy obowiązującej.

 

Konstytucyjne „zagwarantowanie” członkostwa w organizacjach międzynarodowych nie jest praktyką nieznaną prawu konstytucyjnemu innych państw. Tego rodzaju „nakazy członkostwa” oznaczają jednak, że ewentualne wystąpienie z organizacji międzynarodowej zawsze wymaga zmiany konstytucji.

 

Ponadto konstytucyjna gwarancja członkostwa kraju w organizacji międzynarodowej, stanowi podstawę do przyjęcia wykładni sprzyjającej zachowaniu spójności prawa konstytucyjnego i prawa tej organizacji. Tym samym wzmacnia procesy integracyjne.

 

Skoro pytania referendum konsultacyjnego w przedmiocie zmiany Konstytucji dotyczą w większości zagadnień już uregulowanych i praw już chronionych konstytucyjnie, zasadne wydaje się pytanie o cel takiego referendum.

 

Odpowiedź na pytania referendalne nie dostarczy wszakże wiedzy o stosunku głosujących do nowych instytucji lub rozwiązań prawnych, które powinny zostać zagwarantowane na poziomie konstytucyjnym z uwagi na: powstałe w praktyce stosowania prawa nierozstrzygalne problemy interpretacyjne, doniosłe zmiany społeczne lub nowe wyznawania (np. związane w rozwojem nowych technologii).

 

Przedstawione na posiedzeniu Narodowej Rady Rozwoju propozycje pytań – pod pozorem dyskusji o nowej regulacji konstytucyjnej – zmierzają w istocie do oceny obowiązującej Konstytucji w referendum konsultacyjnym.

 

Innymi słowy, referendum to zaplanowano nie tyle jako element debaty publicznej o pożądanych kierunkach reformy konstytucyjnej i nowych wyzwaniach konstytucjonalizmu, ale jako plebiscyt, który – w wypadku braku jednoznacznego wyniku (a o taki nietrudno przy tego rodzaju referendum) – uzasadniać ma w przyszłości działania skierowane przeciwko obowiązującej Konstytucji.



Powiązane raporty


Autor


doktor nauk prawnych, konstytucjonalista, adiunkt w Zakładzie Prawa Konstytucyjnego Akademii Leona Koźmińskiego w Warszawie, sekretarz czasopisma naukowego "Państwo i Prawo",…


Więcej

Opublikowany

15 czerwca 2018





Inne głosy w debacie



Inne artykuły tego autora

05.07.2019

W aktualnej sytuacji jakakolwiek reforma konstytucyjna jest niedopuszczalna

05.11.2018

Czy „suweren” to suweren? Jeden z najwybitniejszych konstytucjonalistów na świecie opowie o Polsce

21.08.2018

2018: dlaczego nie ma momentu konstytucyjnego w Polsce?

21.08.2018

Dlaczego w Polsce nie ma dziś momentu konstytucyjnego?

10.07.2018

Mamy twarde dane: Julia Przyłębska łamie prawo manipulując składami TK



Wesprzyj nas!

Archiwum Osiatyńskiego powstaje dzięki obywatelom i obywatelkom gotowym bronić państwa prawa.


10 
20 
50 
100 
200