Jerzy Zajadło: Kazus Hanny Zdanowskiej w pułapce reguł kolizyjnych

Udostępnij

Prof. dr hab., filozof prawa, kierownik Katedry Teorii Filozofii Państwa i Prawa Wydziału Prawa Uniwersytetu Gdańskiego, Laureat nagrody im. Edwarda…

Więcej

Kodeks wyborczy jest ustawą późniejszą (lex posterior) od ustawy o pracownikach samorządowych (lex prior), ale kluczowe znaczenie zdaje się mieć ustalenie, co jest lex specialis. Znamy bowiem jeszcze jedną regułę kolizyjną: lex posterior generalis non derogat legi priori speciali. Ostatecznie musi to jednak rozstrzygnąć sąd, a nie działania par force wysokich urzędników państwowych



Życie potwierdziło, że przestrzeń tzw. trudnych przypadków jest w gruncie rzeczy nieograniczona i  że prawo zawsze się może zderzyć zarówno samo z sobą, jak i z innymi systemami normatywnymi, zwłaszcza z polityką. Jeszcze przed wyborami niektórzy politycy partii rządzącej i wysocy urzędnicy państwowi (np. minister Jacek Sasin czy wojewoda łódzki Zbigniew Rau) poddali w wątpliwość sensowność startu w wyborach na urząd prezydenta Łodzi kandydatki Hanny Zdanowskiej, ponieważ ich zdaniem w przypadku ewentualnego zwycięstwa i tak nie będzie mogła objąć swojego mandatu z uwagi na treść przepisu art. 6 ust. 3 pkt ustawy o pracownikach samorządowych: „była skazana prawomocnym wyrokiem sądu za umyślne przestępstwo ścigane z oskarżenia publicznego”.

 

Odmienne stanowisko zajął przewodniczący Państwowej Komisji Wyborczej Wojciech Hermeliński – w jego opinii Hannie Zdanowskiej przysługuje bierne prawo wyborcze w wyborach samorządowych, ponieważ została wprawdzie skazana na karę grzywny, ale nie na karę pozbawienia wolności w rozumieniu art. 11 § 2 pkt 1 ustawy Kodeks wyborczy. Jeśli tak, to w przypadku zwycięstwa w wyborach będzie mogła objąć urząd prezydenta Łodzi, chociaż nie wyklucza to późniejszego wszczęcia procedury zmierzającej do zdjęcia jej z urzędu.

 

Dla przeciętnego obywatela jest to więc niezły pasztet pozornie tzw. trudnego przypadku zderzenia prawa z samym sobą i z polityką, ale dla prawnika ten kazus stanowi w gruncie rzeczy chleb codzienny rozwiązywania konfliktów pomiędzy dwoma sprzecznymi ze sobą przepisami. Ten pierwszy może sobie oczywiście zadać pytanie, jakie jest źródło tej sytuacji, ale odpowiedź jest prawdopodobnie banalnie prosta – to konsekwencja niechlujstwa legislacyjnego. Tego drugiego taka odpowiedź jednak nie może satysfakcjonować, musi założyć racjonalność działania ustawodawcy i szukać sposobu rozwiązania sprzeczności w drodze wykładni.

 

Wspomniani wyżej wysocy urzędnicy państwowi powołują się bowiem wprawdzie na ustawę o pracownikach samorządu terytorialnego, ale jednocześnie kompletnie abstrahują od ustawy Kodeks wyborczy – innymi słowy, z powodów politycznych instrumentalnie przemilczają oczywisty konflikt między dwiema normami prawnymi i nawet nie próbują zastosować znanych prawnikom reguł rozwiązywania tego typu sprzeczności.

 

Nieco inaczej postąpił przewodniczący PKW – nie rozwinął wprawdzie szerzej tego tematu, ale przynajmniej nie uciekał od problemu ewidentnej sprzeczności pomiędzy przepisami i podjął jakąś próbę jej interpretacyjnego rozwiązania poprzez uznanie, że ustawa Kodeks wyborczy stanowi, jego zdaniem, lex specialis w stosunku do ustawy o pracownikach samorządowych.

 

Przyjął też wspomniane wyżej założenie racjonalnego działania ustawodawcy:

 

  • po pierwsze, że coś ustawodawcą kierowało, skoro inaczej rozwiązał problem wcześniej w ustawie o pracownikach samorządowych z 2008 roku, a nieco inaczej później w ustawie Kodeks wyborczy z 2011 roku;
  • po drugie, że bezsensownym byłoby uznanie, iż kandydat ma wprawdzie prawo startować w wyborach, ale jednocześnie, wbrew woli wyborców, nie będzie mógł objąć swojego mandatu. I słusznie, w przeciwnym wypadku musielibyśmy uznać, że ustawodawca świadomie robi z obywateli-wyborców idiotów.

 

Widać więc wyraźnie, że prawnicy przyjmujący założenie racjonalności ustawodawcy dysponują pewnym elementarnym  instrumentarium pozwalającym na rozwiązanie tego typu sprzeczności przy użyciu reguł kolizyjnych: zarówno reguły chronologicznej (lex posterior derogat legi priori), jak merytorycznej (lex specialis derogat legi generali). Niestety, tzw. dobra zmiana ma dosyć dziwny stosunek do utrwalonych paradygmatów prawoznawstwa – od jednych instrumentalnie abstrahuje, inne nieracjonalnie wywraca do góry nogami. Typowym przykładem ten ostatniej sytuacji jest następujący incydent z procedury wyboru kandydatów do Sądu Najwyższego przez KRS – jeden z nich, nota bene osoba ze stopniem doktora habilitowanego nauk prawnych, potrafił pozbawić znaczenia nawet najważniejszą z reguł kolizyjnych, regułę hierarchiczną (lex superior derogat legi inferiori).

 

Oto bowiem w krótkiej migawce telewizyjnej na pytanie dziennikarza o sześcioletnią kadencję I prezesa Sądu Najwyższego powiedział tak: Przepis Konstytucji nie jest przepisem żelaznym i przy jego interpretacji należy uwzględniać obowiązujące ustawy. Nim mniej ni więcej oznacza to tyle, że to nie Konstytucja wyznacza standardy interpretacyjne aktów niższego rzędu, lecz wręcz przeciwnie – to te konstytucyjne standardy należy naginać ustaw zwykłych. Jeśli takiego zabiegu „myślowego” można dokonać w odniesieniu do reguły hierarchicznej, to instrumentalne abstrahowanie od innych reguł kolizyjnych i założenia racjonalnego działania ustawodawcy w sprawie Hanny Zdanowskiej wydaje się przy tym kompletnym banałem.

 

Z punktu widzenia wspomnianych reguł kolizyjnych sprawa może się jednak okazać dosyć skomplikowana. Wprawdzie ustawa Kodeks wyborczy jest ustawą późniejszą (lex posterior) od ustawy o pracownikach samorządowych (lex prior), ale kluczowe znaczenie zdaje się mieć ustalenie, co jest lex specialis. Znamy bowiem jeszcze jedną regułę kolizyjną: lex posterior generalis non derogat legi priori speciali. Ostatecznie musi to jednak rozstrzygnąć sąd, a nie działania par force wysokich urzędników państwowych.

 

Źródło: konstytucyjny.pl

 

 

Pomóż nam dokończyć Alfabet buntu!

 

 

 


Autor


Prof. dr hab., filozof prawa, kierownik Katedry Teorii Filozofii Państwa i Prawa Wydziału Prawa Uniwersytetu Gdańskiego, Laureat nagrody im. Edwarda…


Więcej

Opublikowany

25 października 2018







Inne artykuły tego autora

13.09.2020

Jak PiS-owski strażak gasi płomień państwa prawa i co z tego wynika

11.08.2020

Jerzy Zajadło: Czego we współczesnych sporach konstytucyjnych możemy się nauczyć od starożytnych Greków?

04.05.2020

Prof. Zajadło: Bojkot? Przeciwnie – wierność Konstytucji

10.04.2020

Prof. Zajadło: Posłuszny Konstytucji nie mogę wziąć udziału w wyborczym bezprawiu

31.03.2020

Prof. Zajadło demaskuje wygibasy władzy: Nadmiar głupiego prawa gorszy niż brak prawa

04.03.2020

Prof. Zajadło: Trzy grzechy specustawy dotyczącej koronawirusa

08.02.2020

Prof. Zajadło o listach do nowej KRS i Dudzie: Prezydent claudicans

05.02.2020

Prof. Zajadło: Nie ma miejsca na pozorny kompromis w sprawie sądownictwa

07.01.2020

Kto pisał kiedyś o „ingerencji sądów w sprawy Państwa i Partii”? Prof. Zajadło szuka analogii dla działań PiS

17.12.2019

Prof. Zajadło: Oddział szturmowy Ziobry a nazistowska szkoła kilońska

07.12.2019

Prof. Zajadło: Ziobro wszczepi niemiecki implant z XIX wieku

31.10.2019

Prof. Zajadło o Igorze Tulei: nie zapomniał o etosie sędziego, który wyznaczają prawo, prawda i sprawiedliwość

02.08.2019

Prof. Zajadło: Państwo PiS poza granicą kulturową Europy. Siedem grzechów głównych

04.07.2019

Po co PiS-owi konstytucja? Po nic. Woli państwo bez prawdziwej Konstytucji

20.06.2019

Krótka historia pewnego pozwu

20.05.2019

Jerzy Zajadło: Widmo von Kirchmanna

20.05.2019

Jerzy Zajadło: Czy projekt ustawy może być deliktem konstytucyjnym? (Rdza na tarczy, kłonica zamiast miecza)

01.04.2019

Skarga nadzwyczajna w świecie sprawiedliwości i polityki

27.03.2019

Władza ponad władzą

20.02.2019

Jerzy Zajadło: Dlaczego podział władzy jest tak ważny?



Wesprzyj nas!

Archiwum Osiatyńskiego powstaje dzięki obywatelom i obywatelkom gotowym bronić państwa prawa.


10 
20 
50 
100 
200