Europosłowie PiS nie zaprotestowali przeciwko zabijaniu osób LBGT w Ugandzie

Udostępnij

redaktor naczelny OKO.press, jeden z założycieli "Gazety Wyborczej" i zastępca redaktora naczelnego (1995-2010), redaktor podziemnego "Tygodnika Mazowsze" (1982-1989), feminista, sojusznik…

Więcej

Europosłowie PiS odmówili poparcia rezolucji PE wzywającej do opamiętania się władze Ugandy, które zapowiedziały przywrócenie kary śmierci za "kwalifikowany homoseksualizm". Mazurek twierdz, że PiS głosował przeciwko karze śmierci, ale nie za całą rezolucją. Nie mógł jej poprzeć, bo jasno mówi o prawach LGBT i wzywa świat do wsparcia ugandyjskich organizacji



Europosłowie PiS jak jeden mąż (m.in. Waszczykowski, Krasnodębski, Jurgiel, Jaki, Czarnecki, Bielan, Brudzinski) i żona (m.in. Zalewska, Szydło, Rafalska, Kruk, Kempa, Fotyga) odmówili poparcia rezolucji Parlamentu Europejskiego w obronie prześladowanych w Ugandzie osób LGBT, których sytuację Parlament opisał jako „przerażającą”. Do nasilenia prześladowań doszło po zapowiedzi ugandyjskiego ministra ds. etyki i uczciwości, że w ustawie o zwalczaniu homoseksualizmu zostanie przywrócony zapis o karze śmierci za „kwalifikowany homoseksualizm”.

 

Rezolucja przyjęta 24 października 2019 opisuje różne formy prześladowania osób LGBT w Ugandzie (pobicia, areszty, eksmisje, pozbawianie pracy i opieki medycznej itp.), przypominając, że już obecnie „akt płciowy sprzeczny z porządkiem natury” podlega ustawowej karze nawet dożywotniego więzienia”.

 

Biało-czerwona drużyna PiS wykazała się pełną dyscypliną wobec swej rodziny politycznej Europejskich Konserwatystów i Reformatorów (EKR). Nikt z 23 europosłów  i posłanek z Polski (zobacz dalej – pełna lista) się nie wyłamał, choć wśród pozostałych głosujących z EKR aż 14 osób (jedna trzecia) się zbuntowało i rezolucję poparło.

 

Przeciw stanowisku EKR zbuntowało się 14 deputowanych:

 

  • po troje Czechów i Szwedów;
  • dwoje Słowaków i Belgów oraz dwie Angielki
  • jeden Niemiec i Włoch

 

Myśli Beaty Mazurek nie zostawiają śladów

 

Rzeczniczka delegacji PiS Beata Mazurek przekazała polsatnews.pl, że europosłowie jej partii „nie poparli całości treści rezolucji, lecz poparli zapis potępiający karę śmierci”. Nie wiadomo, co Mazurek miała na myśli, ale wygląda na to, że nic.

 

Uwaga, aktualizacja. Mazurek powiedziała, że odbyło się odrębne głosowanie nad samym zapisem o proteście przeciwko karze śmierci, w którym europosłowie PiS głosowali za. Nie zmienia to faktu, że nie poparli oni rezolucji, która była jedynym stanowiskiem Parlamentu Europejskiego w sprawie Ugandy.

 

Eurodeputowani mieli do dyspozycji trzy możliwości: głosować za rezolucją (tak zrobiło 521 osób), przeciw (4 osoby, w  tym dwaj europosłowie niezależni z Grecji) lub wstrzymać się od głosu (co zrobiło 110 osób z dwóch skrajnie konserwatywnych grup: EKR (tam, gdzie jest PiS) i IDG (Tożsamość i Demokracja eurosceptycznych nacjonalistów).

 

Informacja o głosowaniu europosłanki Mazurek i trojga sąsiadów na alfabetycznej liście członków grupy EKR wygląda tak:

 

 

Ten zapis oznacza, że Ryszard Legutko i Beata Mazurek wstrzymali się od głosu za rezolucją (żółta rączka) i zachowali się „lojalnie” wobec EKR, zaś Szwed i Brytyjka poparli rezolucję (zielona rączka) buntując się (rebel) przeciw stanowisku swej politycznej rodziny.

 

Nie ma żadnego śladu, by Mazurek – i inni z PiS – popierali coś, czego nie popierali.

 

Pozostali eurodeputowani z Polski z grupy Europejskiej Partii Ludowej  (m.in. Arłukowicz, Buzek, Halicki, Hübner, Kalinowski, Kopacz, Lewandowski, Thun) oraz z grupy Socjalistów i Demokratów (m. in. Belka, Biedroń, Cimoszewicz, Spurek) głosowali w 100 proc. za rezolucją.

 

Dlaczego PiS nie mógł poprzeć takiej rezolucji?

 

W punkcie 4 rezolucji Parlament: „zdecydowanie i niezależnie od okoliczności sprzeciwia się stosowaniu kary śmierci, w tym wszelkim przepisom, które nakładałyby karę śmierci za homoseksualizm; wzywa UE i jej państwa członkowskie, aby nadal zachęcały rząd Ugandy do ponownego rozważenia swojego stanowiska w sprawie kary śmierci”.

 

Deklaracja, że PiS popiera ten artykuł, ale nie całą rezolucję, oznacza, że pozostałych żądań Parlamentu Europejskiego nie popiera. Tymczasem PE m.in.:

  • „ubolewa, że prawo ugandyjskie nadal jest wysoce dyskryminujące wobec osób LGBTI i wzywa władze Ugandy do dokonania przeglądu wszelkich przepisów penalizujących homoseksualizm i działalność  aktywistów LGBTI”;
  •  „jest głęboko zaniepokojony ogólnym pogorszeniem się sytuacji w zakresie praw człowieka osób LGBTI w Ugandzie, w tym coraz częstszymi naruszeniami ich praw socjalnych, wolności słowa, praw do równości płci i prawa do mieszkania.
  • Parlament potępia niedawne zabójstwo Briana Wasswy i ubolewa nad alarmującą liczbą ofiar przemocy motywowanej orientacją seksualną, w tym ze strony krajowych sił bezpieczeństwa; wzywa władze Ugandy do zbadania w sposób dokładny i bezstronny wszelkich aktów przemocy lub ataków na osoby LGBTI oraz do pociągnięcia sprawców do odpowiedzialności”.

 

Najtrudniejszy dla PiS był zapewne zapis, że:

 

„dyskryminowanie osób LGBTI podważa najbardziej podstawowe zasady praw człowieka zapisane w Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka. Parlament Europejski podkreśla, że orientacja seksualna i tożsamość płciowa to kwestie, które wchodzą w zakres prawa jednostki do prywatności, gwarantowanego prawem międzynarodowym i konstytucjami krajowymi”.

 

Homofobiczna propaganda używana przez PiS w kampanii wyborczej (na większą skalę od wystąpienia Jarosława Kaczyńskiego z hasłem „Wara od naszych dzieci” w marcu 2019) ukazuje „ideologię LGBT” jako źródło zagrożenia dla „normalnych polskich rodzin”, polskiej tradycji i polskości w ogóle. PiS mówi tu jednym głosem z homofobicznymi jastrzębiami w Episkopacie na czele z arcybiskupem krakowskim Markiem Jędraszewskim (ostatnio prokuratura odmówiła wszczęcia postępowania w sprawie jego kazania o „tęczowej zarazie”). Jak wskazał sondaż Ipsos dla OKO.press z sierpnia 2019, ten sposób mobilizacji elektoratu okazał się skuteczny.

 

Co się dzieje w Ugandzie

 

Media całego świata od lat alarmują o prześladowaniach osób LGBTI w Ugandzie. Reuters informuje 22 października o kolejnych pobiciach, w tym geja uchodźcy z Ruandy, a także o oblężeniu siedziby organizacji Mniejszości Seksualnych (SMUG) w stołecznej Kampali. Jak powiedział agencji  Frank Mugisha, dyrektor tej organizacji, obecny wybuch agresji wiąże się z zapowiedzią przywrócenia prawa zwanego popularnie „Zabić gejów” (Kill the Gays”).

 

To właśnie ta zapowiedź jest bezpośrednim powodem rezolucji Parlamentu Europejskiego.

 

Parlament odnotowuje, że „w ostatnich tygodniach w Ugandzie odnotowano nasilenie wyjątkowo homofobicznej retoryki ze strony władz, w szczególności Simona Lokodo, ugandyjskiego ministra ds. etyki i uczciwości, który 10 października 2019 roku ogłosił zamiar ponownego wprowadzenia ustawy o zwalczaniu homoseksualizmu, która przewidywałaby karę śmierci za „kwalifikowany homoseksualizm”.

 

Parlament obawia się, że taka ustawa – przyjęta w 2014 roku, ale unieważniona przez Trybunał Konstytucyjny Ugandy – mogłaby zostać przyjęta, bo „wielu posłów do parlamentu Ugandy popiera takie przepisy”.

 

Z drugiej strony Parlament zauważa, że „rzecznik rządu Ofwono Opondo stwierdził, iż rząd nie zamierza wprowadzać żadnych nowych przepisów dotyczących osób LGBTI, ponieważ obecne przepisy kodeksu karnego są wystarczające”.

 

Parlament przypomina, jak okrutnie homofobiczne jest już obecnie prawo Ugandy: „przepisy kodeksu karnego uznają homoseksualizm za przestępstwo, a »akt płciowy sprzeczny z porządkiem natury« podlega karze nawet dożywotniego więzienia”.

 

Wiele ugandyjskich przepisów „ogranicza dostęp osób LGBT do zatrudnienia, mieszkań, zabezpieczenia społecznego, edukacji lub usług zdrowotnych”.

 

Parlament stwierdza, że sytuacja osób LGBTI w Ugandzie jest przerażająca. Systematycznie dochodzi do „przestępstw z nienawiści i kampanii przeciwko homoseksualistom, w tym nękania, pobić, wymuszeń, eksmisji, arbitralnych aresztowań i przetrzymywaniu zatrzymanych oraz do zabójstw”.

 

W 2019 roku „zabito trzech homoseksualnych mężczyzn i jedną transpłciową kobietę, a ostatnią ofiarą jest działacz na rzecz osób LGBTI Brian Wasswa, który 4 października 2019 roku został napadnięty we własnym domu”.

 

Parlament nie ogranicza się w rezolucji do Ugandy. Przypomina, że 32 spośród 54 krajów afrykańskich penalizuje stosunki seksualne z osobami tej samej płci, a w Mauretanii, Sudanie, północnej Nigerii i Somalii homoseksualizm już podlega karze śmierci.

 

Czego żąda Parlament Europejski

 

Parlament zwraca się bezpośrednio do polityków ugandyjskich: „zdecydowanie potępia retorykę Simona Lokodo za podsycanie homofobii i nienawiści oraz ponownie wyraża głęboki sprzeciw wobec wszelkich form dyskryminacji ze względu na orientację seksualną oraz wobec podburzania do nienawiści i przemocy wobec osób LGBTI”, a jednocześnie „przyjmuje do wiadomości oświadczenie rzecznika prezydenta Museveniego, że rząd nie zamierza proponować nowej ustawy, i wzywa rząd Ugandy do postępowania zgodnie z tym oświadczeniem”.

 

Parlament apeluje też do UE i ONZ, by użyły form nacisku na Ugandę w celu „wzmocnienia obrony i propagowania praw człowieka w Ugandzie, zwłaszcza poprzez ukierunkowane wsparcie dla organizacji społeczeństwa obywatelskiego oraz pełne wdrożenie wytycznych UE w sprawie obrońców praw człowieka”. Taka ingerencja z zewnątrz w wewnętrzne sprawy Ugandy, i postulat wspierania krajowych organizacji społecznych buntujących się przeciw władzy, nie mogła też zyskać poklasku PiS.

 

PE apeluje do delegatury UE w Ugandzie, „by nadal uważnie monitorowała sytuację osób LGBT i wspierała organizacje społeczeństwa obywatelskiego i obrońców praw człowieka oraz osoby LGBTI na miejscu; podkreśla znaczenie podnoszenia świadomości i zrozumienia sytuacji osób LGBTI i ich rodzin”.

 

PiS wstrzymał się bez wyjątku. Zobacz pełną listę nazwisk

 

 

Znaczna większość (82 proc.) Parlamentu Europejskiego głosowała za rezolucją, na czele z dwiema największymi rodzinami politycznymi: Europejską Partią Ludową (EPL) oraz Europejskimi Socjalistami i Demokratami (S&D), w tym – wszyscy europosłowie i europosłanki z Polski (patrz niżej – pełna lista).

 

Wstrzymanie się od głosu zaleciły dwie polityczne grupy: IDG (Tożsamość i Demokracja, eurosceptyczni nacjonaliści) oraz EKR (Konserwatyści i Reformatorzy, gdzie jest PiS). Poza tym wstrzymało się jeszcze sześcioro eurodeputowanych, w tym czworo niezależnych, Holender z EPL i Rumunka z S&D.

 

Jak wynika z zestawienia think tanku VoteWatch, grupa polityczna IDG okazała się w 100 procentach zdyscyplinowana: wszyscy 62 głosujący wstrzymali się od głosu (11 osób nie było).

 

W mniej radykalnej grupie Konserwatystów i Reformatorów głosowały także 62 osoby, ale 14 nie posłuchało stanowiska grupy. Zbuntowało się wg narodowości:

 

  • po troje Czechów i Szwedów;
  • dwoje Słowaków i Belgów oraz dwie Angielki
  • jeden Niemiec i Włoch.

 

Natomiast wszyscy (obecni) 23 europosłowie PiS wstrzymali się od poparcia rezolucji:

 

  • Adam Bielan,
  • Joachim Brudziński,
  • Ryszard Czarnecki,
  • Anna Fotyga,
  • Patryk Jaki,
  • Krzysztof Jurgiel,
  • Karol Karski,
  • Beata Kempa,
  • Izabela Kloc,
  • Joanna Kopcińska,
  • Zdzisław Krasnodębski,
  • Elżbieta Kruk,
  • Zbigniew Kuźmiuk,
  • Ryszard Legutko,
  • Beata Mazurek,
  • Andżelika Możdżanowska,
  • Elżbieta Rafalska,
  • Bogdan Rzońca,
  • Beata Szydło,
  • Witold Waszczykowski,
  • Jadwiga Wiśniewska,
  • Anna Zalewska i
  • Kosma Złotowski.

 

Nie wzięli udziału w głosowaniu: Tomasz Poręba, Jacek Saryusz-Wolski i Grzegorz Tobiszowski.

 

Deputowani z Polski – poza PiS – bez wyjątków poparli rezolucję

 

Z grupy Europejskiej Partii Ludowej (EPP) za rezolucją głosowali wszyscy obecni tego dnia w Brukseli:

 

  • Bartosz Arłukowicz,
  • Jerzy Buzek,
  • Jarosław Duda,
  • Tomasz Frankowski,
  • Andrzej Halicki,
  • Krzysztof Hetman,
  • Danuta Hübner,
  • Adam Jarubas,
  • Jarosław Kalinowski,
  • Ewa Kopacz,
  • Janusz Lewandowski,
  • Jan Olbrycht,
  • Róża Thun.

 

Nieobecni: Magdalena Adamowicz , Janina Ochojska, Radosław Sikorski i Elżbieta Łukacijewska.

 

Z grupy Socjalistów i Demokratów (S&D)

 

Za rezolucją głosowali:

 

  • Marek Balt,
  • Marek Belka,
  • Robert Biedroń,
  • Włodzimierz Cimoszewicz,
  • Łukasz Kohut,
  • Bogusław Liberadzki,
  • Sylwia Spurek.

 

Nieobecny był Leszek Miller.

 


 

Kwestie dotyczące praworządności w Polsce oraz w całej Unii Europejskiej będziemy dalej monitorować oraz wyjaśniać na łamach Archiwum Osiatyńskiego, a także – po angielsku – na stronie Rule of Law in Poland.

 

Podoba Ci się ten artykuł? Zapisz się na newsletter Archiwum Osiatyńskiego. W każdą środę dostaniesz wybór najważniejszych tekstów, a czasem również zaproszenia na wydarzenia.







Inne głosy w debacie



Inne artykuły tego autora

02.12.2019

PiS błaga opozycję: nie bądźcie totalni, pomóżcie nam z Banasiem. I proponuje majstrowanie w prawie

22.08.2019

Akcja „Gersdorf, wypierdalaj”. Onet: Wymyślił sędzia SN Wytrykowski, pomogła Emilia

15.08.2019

Mecenas Dubois o sprawie Birgfellnera: Prokuratura jak w Związku Radzieckim

13.12.2018

Już jutro II Kongres Praw Obywatelskich. Jak ratować polską demokrację

12.11.2018

Dlaczego „Alfabet buntu” na 100 lat niepodległości? Bo to głos niepodległego społeczeństwa

02.11.2018

Czaputowicz ukorzył się przed Ziobrą: „w pełni popieram”, „niczego nie podważam”

15.10.2018

Ziobro wstał z kolan: To ja zawetowałem! Rada UE nie przyjęła tezy o masowym prześladowaniu chrześcijan

12.09.2018

Mgr Przyłębska wyda wyrok na wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE. Gowin zdradza taktykę rządu

24.08.2018

Promotor Dudy ostrzega: podpisując nominacje sędziom SN prezydent złamie ustawę

23.08.2018

Trybunał Sprawiedliwości UE ma prawo zatrzymać zamach PiS na sądy – mocny sondaż OKO.press

29.04.2018

„Głos trzeźwy, wolność ubezpieczający”. Osiatyński przeciw dyktaturze większości, uzurpacjom Kościoła, tchórzliwym politykom



Wesprzyj nas!

Archiwum Osiatyńskiego powstaje dzięki obywatelom i obywatelkom gotowym bronić państwa prawa.


10 
20 
50 
100 
200