Sprawa Srebrnej. Zależność prokuratury od rządzących trzeba przerwać – prof. Rakowska-Trela

Udostępnij

prawnik, adwokat, samorządowiec, doktor habilitowana nauk prawnych, nauczyciel akademicki Uniwersytetu Łódzkiego.

Więcej

„Prokuratorzy powinny mieć w każdej sytuacji nie tylko teoretyczną, ale także faktyczną możliwość nieskrępowanego oskarżania osób piastujących funkcje publiczne w razie podejrzenia popełnienia przez nie przestępstwa” - pisze prof. Anna Rakowska-Trela i apeluje o przyszłe uniezależnienie prokuratury od polityków



Pod koniec stycznia 2019 austriacki biznesmen Gerald Birgfellner złożył w prokuraturze zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego – oszustwa przez odmowę zapłaty za zlecone przygotowania budowy wieżowca dla spółki Srebrna związanej z PiS.

 

Po trzech miesiącach – mimo upływu wszelkich terminów – nie ma decyzji prokuratury o wszczęciu lub odmowie wszczęcia śledztwa, za to Birgfellner został przesłuchany już sześciokrotnie, a przeciągająca postępowania prokurator Renata Śpiewak awansowała.

 

Przeczytaj: Siedlecka: Prokurator Renata Śpiewak ucieleśnieniem ideału nowych wspaniałych czasów

 

W ocenie prof. Anny Rakowskiej-Treli, konstytucjonalistki z Uniwersytetu Łódzkiego, brak działania prokurator w tej sprawie to przykład szerszego zjawiska – niemocy prokuratury po uzależnieniu jej od rządzących.

 

„Niezależność prokuratorów jest nie ich przywilejem, a gwarancją uczciwego, bezstronnego i efektywnego postępowania prokuratury. Prokuratorzy powinny mieć w każdej sytuacji nie tylko teoretyczną, ale także faktyczną możliwość nieskrępowanego oskarżania osób piastujących funkcje publiczne w razie podejrzenia popełnienia przez nie przestępstwa”– przypomina prof. dr hab. Anna Rakowska-Trela. 

 

Tymczasem zamiast gwarancji niezależności, mamy dziś zamknięte koło. Prokurator służbowo, pod względem awansu i dyscyplinarnie zależy od Prokuratora Generalnego-Ministra Sprawiedliwości-polityka.

 

„Co zrobić, aby takich sytuacji uniknąć w przyszłości? Gdy tylko nadarzy się okazja, zastosować w Polsce standardy Rady Europy. Rozdzielić urząd Prokuratora Generalnego od Ministra Sprawiedliwości, ponieważ obecne rozwiązanie będzie złe niezależnie od tego, kto akurat będzie u władzy. Uniezależnić urząd Prokuratora Generalnego od polityków – poprzez odpowiednie ukształtowanie trybu powoływania, kompetencji, gwarancji niezależności.

 

I te regulacje, chociażby w ograniczonym zakresie, zawrzeć, tak jak chce Rada Europy, na najwyższym możliwym poziomie, czyli w Konstytucji. Niezależna, sprawna, apolityczna prokuratura jest jedną z najważniejszych gwarancji wolności i praw człowieka i jako taka nie powinna być w ustawie zasadniczej pominięta” – proponuje prof. Anna Rakowska -Trela.

 


Analiza prof. Anny Rakowskiej-Treli

 

Prokuratura tonie

 

Prokuratura jest jedną z instytucji państwa, która tonie. Jest wielu prokuratorów, którzy nie pozwalają się wciągnąć w wir, ale są i tacy, którzy w niego wpadli  – z braku silnego kręgosłupa lub po prostu odwagi.

 

Jako szczególnie jaskrawy przykład niemocy prokuratury wobec zmian pogłębiających jej uzależnienie od rządzących jest przedłużające się postępowanie sprawdzające w sprawie zawiadomienia złożonego przez pełnomocników Geralda Birgfellnera (zwanego w publicznych mediach „austriackim przedsiębiorcą”), a dotyczące podejrzenia popełnienia przestępstwa przez prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego.

 

Przeczytaj: Nie zapłacę ci i co mi zrobisz? Jak Kaczyński oszukał austriackiego biznesmena – tłumaczy mec. Dubois

 

Po tygodniach wypełnionych kilkudziesięcioma godzinami przesłuchań zawiadamiającego, prokurator prowadząca nadal nie może podjąć decyzji co do wszczęcia śledztwa. Nie wezwała nawet w charakterze świadka osoby, przeciw której skierowane jest zawiadomienie, czyli Jarosława Kaczyńskiego.

 

Czynności sprawdzające są w tej sprawie przeciągane poza nie granice tylko kodeksowe, ale i granice zdrowego rozsądku.

 

Przedstawiciele prokuratury tłumaczą się, że jest to rezultatem wyjątkowego skomplikowania sprawy, zaś obserwatorzy i komentatorzy – że wynika to z osobistych interesów prokurator prowadzącej Renaty Śpiewak, która ostatnio awansowała do Prokuratury Okręgowej.

 

Kolejną przyczyną może być też strach – zwłaszcza przed konsekwencjami ewentualnej odmowy wszczęcia postępowania. Prokurator zdaje sobie bowiem sprawę, co z wydanym przez nią postanowieniem o odmowie wszczęcia mógłby zrobić niezawisły sąd.

 

Brak działania prokurator Śpiewak jest po części konsekwencją upadku standardów dotyczących postępowania karnego. W ciągu ostatnich lat te standardy znikły z naszego systemu prawa. Konieczne będzie ich faktyczne przywrócenie.

 

Prokuratura w sprawie Birgfellnera nie realizuje celów postępowania karnego

 

Spójrzmy najpierw do przepisów, które regulują istotę, cele i przebieg postępowania przed organami ścigania, a więc do kodeksu postępowania karnego.

 

Kodeks ten w art. 2 stanowi, że jego przepisy mają na celu takie ukształtowanie postępowania karnego, aby m.in. przez trafne zastosowanie środków przewidzianych w prawie karnym oraz ujawnienie okoliczności sprzyjających popełnieniu przestępstwa, osiągnięte zostały zadania postępowania karnego.

 

Celem postępowania karnego jest nie tylko zwalczanie przestępstw, lecz również umacnianie poszanowania prawa i zasad współżycia społecznego, aby zostały uwzględnione prawnie chronione interesy pokrzywdzonego przy jednoczesnym poszanowaniu jego godności oraz aby rozstrzygnięcie sprawy nastąpiło w rozsądnym terminie.

 

Przepisy szczegółowe o postępowaniu przygotowawczym nakazują prokuratorowi, aby niezwłocznie po otrzymaniu zawiadomienia o przestępstwie, wydał postanowienie o wszczęciu bądź o odmowie wszczęcia śledztwa. Prokurator może też przeprowadzić tzw. czynności sprawdzające – w terminie 30 dni od otrzymania zawiadomienia.

 

Ten kodeksowy, trzydziestodniowy termin został przez prokurator prowadzącą postępowanie w sprawie Birgfellnera przekroczony. A zatem, prokuratura nie realizuje z celów wyrażonych w kodeksie postępowania karnego, nie umacnia poszanowania prawa, nie chroni interesów pokrzywdzonego, nie dba o to, by rozstrzygnięcie sprawy nastąpiło w rozsądnym terminie. Przepisy i standardy postępowania karnego nie stanowią w tym wypadku wytycznych dla prokuratury.

 

Nie wynika to z niedoskonałości kodeksu postępowania karnego, ale z całkowitego rozbrojenia przez obecną władzę systemu instytucjonalnych zabezpieczeń. Ten system, choć niedoskonały, miał strzec tego, aby postępowanie prokuratury w każdej sprawie zmierzało do realizacji celów kodeksu postępowania karnego. Niezależnie od tego, kto i jak sprawuje w Polsce władzę.

 

Nowa sytuacja prokuratorów

 

W marcu 2016 roku ponownie zespolono urzędy Ministra Sprawiedliwości oraz Prokuratora Generalnego. Wpłynęło to na sytuację prokuratorów – zmieniło ich sytuację zawodową oraz mogło wpłynąć na motywacje ich postępowania. Warto prześledzić tę kwestię z punktu widzenia podległości służbowej, ścieżki awansowej i odpowiedzialności dyscyplinarnej prokuratorów.

 

Rozważmy najpierw kwestię podległości służbowej. Prokuraturą, której częścią jest prokurator prowadząca postępowanie w sprawie Birgfellnera, kieruje Prokurator Generalny, który jest zarazem politykiem, Ministrem Sprawiedliwości. Wydaje on zarządzenia, wytyczne i polecenia wiążące wszystkich prokuratorów. Zwierzchnikiem prokuratorów jest też Prokurator Krajowy, czyli pierwszy zastępca Prokuratora Generalnego, powoływany i odwoływany przez Prezesa Rady Ministrów na wniosek Prokuratora Generalnego.

 

Odnośnie ścieżki awansu prokuratorów, prokurator Śpiewak – jak obecnie każdy prokurator – została powołana na stanowisko przez Prokuratora Generalnego na wniosek Prokuratora Krajowego, bez konieczności uzyskania pozytywnej opinii jakiegokolwiek kolegium prokuratury.

 

Przeczytaj: Prof. Rakowska-Trela: Nie jesteśmy bez winy. 10 grzechów głównych, które umożliwiły PiS łamanie konstytucji

 

Jeśli chodzi o odpowiedzialność dyscyplinarną, Prokurator Generalny jest przełożonym dyscyplinarnym prokuratorów. Powołuje przewodniczącego i zastępcę przewodniczącego Sądu Dyscyplinarnego przy Prokuratorze Generalnym.

 

W razie niezadowolenia z ewentualnego rozstrzygnięcia tego sądu, prokuratorzy mogą się odwołać do drugiej instancji. W drugiej instancji sprawy dyscyplinarne rozstrzyga Sąd Najwyższy w składzie dwóch sędziów Izby Dyscyplinarnej oraz jednego  ławnika Sądu Najwyższego, powołanych przez upolitycznioną i zależną od Ministra Sprawiedliwości neo-KRS oraz przez Senat.

 

Warto dodać, że na zachowanie prokuratorów może wpływać też to, z jaką łatwością rzecznikom dyscyplinarnym związanym z obecną władzą przychodzi obwinianie sędziów o rzekome przewinienia dyscyplinarne. Nie wróży to dobrze prokuratorom.

 

Tak koło się zamyka. Prokurator służbowo zależy od Prokuratora Generalnego-Ministra Sprawiedliwości-polityka. Prokurator awansowo zależy od Prokuratora Generalnego-Ministra Sprawiedliwości-polityka. I wreszcie prokurator dyscyplinarnie zależy od Prokuratora Generalnego-Ministra Sprawiedliwości-polityka. W takim układzie trzeba mieć wyjątkowo silny kręgosłup, aby zachować niezależność.

 

Czy takie połączenie funkcji, kompetencji i decyzji w rękach jednego człowieka, jest w ogóle dopuszczalne?  Trybunał Konstytucyjny w wyroku z 6 marca 2007 r. (sygn. SK 54/06) wyraził słuszny pogląd, że mimo, iż prokuratura nie jest organem władzy sądowniczej, to wchodzi w skład organów ochrony prawnej. W postępowaniu przygotowawczym w procesie karnym prokuratorzy pełnią rolę quasi-jurysdykcyjną i w związku z tym muszą korzystać z atrybutu niezależności.

 

Te rozważania polskiego Trybunału Konstytucyjnego wpisują się w obowiązujące standardy międzynarodowe, formułowane chociażby w ramach Rady Europy. Zasadzają się one na przekonaniu, że misją prokuratorów jest zapewnianie przestrzegania reguł państwa prawa, w szczególności poprzez uczciwe, bezstronne i efektywne prowadzenie postępowań.

 

Prokuratorzy działają w interesie publicznym, a ich zadaniem jest strzeżenie wolności i praw człowieka. Niezależność i autonomia oskarżycieli publicznych są koniecznym warunkiem niezależności szeroko rozumianego sądownictwa.  Tendencja do uniezależniania prokuratury, uwalniania jej od zewnętrznych nacisków powinna być wzmacniana, nie zaś hamowana, jak ma to miejsce w Polsce.

 

Co więcej, niezależność powinna być gwarantowana prawem na najwyższym możliwym poziomie i w sposób zbliżony do niezależności sędziowskiej. Zarówno bowiem sądy, jak i organy ścigania, muszą być wolne od politycznych nacisków.

 

Niezależność prokuratorów jest nie ich przywilejem, a gwarancją uczciwego, bezstronnego i efektywnego postępowania prokuratury. Prokuratorzy powinny mieć w każdej sytuacji nie tylko teoretyczną, ale także faktyczną możliwość nieskrępowanego oskarżania osób piastujących funkcje publiczne w razie podejrzenia popełnienia przez nie przestępstwa.

 

Jak zmienić obecnie obowiązujący system?

 

  1. Prokurator Generalny powinien być powoływany w oparciu o obiektywne kryteria odnoszące się do oceny kompetencji i doświadczenia. Nie powinno w tym zakresie być ingerencji politycznej, ani formalnej ani nieformalnej. Sposób powoływania i ewentualnego odwoływania Prokuratora Generalnego gra istotną rolę w zapewnianiu niezależności prokuratury.
  2. Polska prokuratura powinna funkcjonować zgodnie z europejskimi standardami. Obecnie tak nie jest. Nie dziwi, że Rada Europy w swoich raportach o Polsce krytycznie odnosi się do obowiązujących obecnie regulacji. Połączenie w jednej osobie funkcji Prokuratora Generalnego i Ministra Sprawiedliwości określiła formułą „noszenia podwójnego kapelusza”. Rada Europy dostrzega w taki rozwiązaniu zagrożenie upolitycznienia decyzji podejmowanych przez prokuraturę w indywidualnych sprawach.

 

Z ucieleśnieniem tego zagrożenia mamy do czynienia w sprawie zawiadomienia złożonego przez pełnomocników Geralda Birgfellnera. Co zrobić, aby takich sytuacji uniknąć w przyszłości? Przenieść, gdy tylko nadarzy się okazja, standardy Rady Europy na polskie rozwiązania.

 

Rozdzielić ponownie i jak najszybciej urząd Prokuratora Generalnego od Ministra Sprawiedliwości, bo obecne rozwiązanie będzie złe niezależnie od tego, kto akurat będzie pozostawał u władzy.

 

Uniezależnić go od polityków – najbardziej jak się tylko da, poprzez odpowiednie ukształtowanie trybu powoływania, kompetencji, gwarancji niezależności. I regulacje te, chociażby w ograniczonym zakresie, zawrzeć – jak chce Rada Europy – na najwyższym możliwym poziomie. Czyli w Konstytucji.

 

Niezależna, sprawna, apolityczna prokuratura jest jedną z najważniejszych gwarancji wolności i praw człowieka i jako taka nie powinna być w ustawie zasadniczej pominięta.

 

[Podoba Ci się ten artykuł? Zapisz się na newsletter Archiwum Osiatyńskiego. W każdą środę dostaniesz wybór najważniejszych tekstów, a czasem również zaproszenia na wydarzenia.]



Autor


prawnik, adwokat, samorządowiec, doktor habilitowana nauk prawnych, nauczyciel akademicki Uniwersytetu Łódzkiego.


Więcej

Opublikowany

16 kwietnia 2019





Inne głosy w debacie



Inne artykuły tego autora

18.10.2019

Prof. Rakowska-Trela: Sędziowie-obywatele, nie rezygnujcie!

16.08.2019

Powoływanie sędziów. Między standardami a polityką

29.07.2019

Prof. Rakowska-Trela: prawidłowość powołania neo-KRS ocenią dwa europejskie trybunały

25.03.2019

Reformować sądy sensownie, a nie tak jak proponuje min. Ziobro

07.03.2019

10 grzechów zaniechania i plan poprawy ustroju Rzeczpospolitej

15.10.2018

Konkurs do Sądu Najwyższego jest nieważny – opinia prawna dr hab. Anny Rakowskiej-Treli, prof. nadzw. Uniwersytetu Łódzkiego



Wesprzyj nas!

Archiwum Osiatyńskiego powstaje dzięki obywatelom i obywatelkom gotowym bronić państwa prawa.


10 
20 
50 
100 
200