Nowy rodzaj przemocy: legislacyjna. W butach prawa

Udostępnij

Forum Obywatelskiego Rozwoju (FOR). Prawniczka oraz aplikantka adwokacka w Okręgowej Izbie Adwokackiej w Warszawie.

Więcej

Czy brak wolnych wyborów spełniających standardy demokracji nie powinien zostać zakwalifikowany właśnie jako kolejny rodzaj przemocy - tym razem legislacyjnej?



Autorka jest prawniczką Forum Obywatelskiego Rozwoju (FOR)

 

Zgodnie z art. 2 konstytucji Rzeczpospolita Polska to demokratyczne państwo prawa. Wiąże się to z trójpodziałem i równoważeniem się władz, praworządnością, nadrzędnością konstytucji, przestrzeganiem prawa międzynarodowego, czyli ze wszystkim, co obecnie znajduje się pod ostrzałem. Skoro dochodzi więc na oczach społeczeństwa do de facto zmiany konstytucyjnego ustroju państwa – czy możemy już mówić o zamachu stanu?

 

Próba przeprowadzenia psuedowyborów, sprzecznych z obowiązującą konstytucją i standardami, jakie powinny spełniać w demokratycznych krajach wybory oraz zasadniczo z wyłączeniem kodeksu wyborczego, może i powinna być rozpatrywana z punktu widzenia zamachu na demokratyczny ustrój państwa. Należy również podkreślić, że przez ostatnie lata w sposób sprzeczny z zasadą demokratycznego państwa prawa dokonano zmian w ramach „reform” np. prokuratury czy sądów. To z kolei wpłynęło znacząco na skuteczność organów ścigania oraz liczne umorzenia i odmowy wszczęcia postępowań w sprawach tzw. niewygodnych politycznie. Trybunał Konstytucyjny został upolityczniony w wyniku kryzysu konstytucyjnego trwającego od 2015 r. O ważności ewentualnych wyborów orzekać ma z kolei Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego w całości obsadzona nominatami nowej KRS, również niespełniającej kryterium niezależności.

 

Czym jest zamach stanu?

 

Warto przypomnieć, iż według historycznej wykładni przepisu dotyczącego zamachu stanu udana zdrada główna (jak nazywano również zamach stanu) oddaje władzę w państwie, tj. wszystkie narzędzia życia państwowego, w ręce sprawców, usuwając tym samym jakiekolwiek możliwości ich ścigania i karania. W skrócie, zamach stanu doprowadza do swoistego klinczu – prawnego, konstytucyjnego, ustrojowego. Władza łamie prawo, ale nie ma komu jej z tego rozliczyć.

 

Współczesny nam kodeks karny zamach stanu rozumie jednak inaczej. Zgodnie z treścią art. 127 par. 1, kto, mając na celu pozbawienie niepodległości, oderwanie części obszaru lub zmianę przemocą konstytucyjnego ustroju Rzeczypospolitej Polskiej, podejmuje w porozumieniu z innymi osobami działalność zmierzającą bezpośrednio do urzeczywistnienia tego celu, podlega karze pozbawienia wolności na czas nie krótszy od lat 10, karze 25 lat pozbawienia wolności albo karze dożywotniego pozbawienia wolności.

 

Kluczowym znamieniem tego czynu jest jednak przemoc. Dotychczas w doktrynie przemoc rozumiano jako rzeczywiste obezwładnienie sił przeciwdziałających zmianie. Zarówno siłą fizyczną niweczącą opór, jak i przez wprawienie w stan bezbronności lub niemożności oparcia się. Druga interpretacja to użycie siły przewyższającej czyjąś siłę, fizycznej przewagi wykorzystywanej do czynów bezprawnych. Narzucenie komuś władzy, panowania, dokonanie czegoś z użyciem fizycznego przymusu lub gwałtu. Tym samym musiało de facto dojść do „fizycznego przełamania oporu”.

 

Takie rozumienie przemocy, jeżeliby wykorzystać je przy analizie art. 127 par. 1 kk, pozostawia obywateli bezbronnymi w obliczu przemocy legislacyjnej, z którą spotykamy się dziś.

 

Kodeks karny nie został przygotowany na próbę zmiany konstytucyjnego ustroju Rzeczpospolitej Polskiej w sposób inny niż klasyczna, krwawa rewolucja. Jednak czy brak wolnych wyborów spełniających standardy demokracji nie powinien zostać zakwalifikowany właśnie jako kolejny rodzaj przemocy – tym razem legislacyjnej? W prawie karnym przemoc występuje jako pojęcie określające zachowanie będące środkiem do wywołania przymusu.

 

Zgodnie z kryteriami określonymi w art. 127 ust. 1 konstytucji wybory prezydenckie muszą być powszechne, równe, bezpośrednie i tajne. Muszą również odbywać się zgodnie z kalendarzem wyborczym, który jest inicjowany rozporządzeniem marszałka Sejmu w przedmiocie ustalenia daty I tury. Wszelkie inne daty graniczne, jak np. termin zgłaszania kandydatów startujących w wyborach, są zależne od ww. momentu.

 

Zmiany w tym przedmiocie, niepodyktowane wprowadzeniem stanu nadzwyczajnego lub opróżnieniem urzędu przez obecnego prezydenta, należy uznać za bezprawne. Wpływają bowiem chociażby na bierne prawo wyborcze potencjalnych kandydatów, którzy mieliby np. więcej czasu na skompletowanie wymaganych 100 tys. podpisów poparcia pod swoim zgłoszeniem.

 

Przed władzą nie ma dokąd uciec

 

Przemoc to pojęcie podlegające ciągłej ewolucji. Zmiany w jego rozumieniu zachodzą na przestrzeni lat w związku ze zmianami społecznymi i politycznymi. Podobnie zadziało się w przypadku rozumienia przemocy domowej. Z początku na uwagę organów ścigania zasługiwała jedynie przemoc fizyczna. Następnie poszerzono ten katalog o przemoc psychiczną.

 

Osoba będąca ofiarą przemocy ze strony np. współmałżonka może nie mieć ani jednego siniaka, natomiast w związku z zastraszaniem i znęcaniem się psychicznym będzie wykonywała jego polecenia. Współmałżonek narzuca swoje panowanie nie poprzez przełamanie oporu bitwą na pięści, ale poprzez odebranie dostępu do alternatywnych form wsparcia (np. pomocy osób trzecich lub wyspecjalizowanych instytucji) i możliwości ucieczki. Z analogiczną sytuacją mamy do czynienia dziś jako obywatele.

 

Przed władzą nie ma bowiem dokąd uciekać. Szczególnie w stanie epidemii i dobie zamkniętych granic. Nie ma również dostępu do wymiaru sprawiedliwości na dotychczasowych zasadach czy też szans na otrzymanie w zwyczajnym trybie informacji publicznej. Wykluczone są zgromadzenia. W takich też warunkach dochodzi do zmian ordynacji wyborczej i prób przeprowadzania wyborów prezydenckich w sposób niekonstytucyjny. Przymusem wyeliminowano wszelkie potencjalne sposoby oporu. Oznacza to, że został on de facto bezkrwawo przełamany. Jeżeli został przełamany – doszło do aktu przemocy.

 

Czy poszerzenie rozumienia przemocy o przemoc legislacyjną przeczy zasadzie nierozszerzającej wykładni prawa karnego? Tak jak w przypadku „naruszenia nietykalności cielesnej” nie da się przewidzieć, czy sprawca nas uderzy czy popchnie, tak i w przypadku zamachu stanu nie da się obecnie przewidzieć, czy dojdzie do niego z pomocą czołgów, czy z pomocą większości sejmowej. Co więcej, obecnie to ta druga wersja pozostaje najbardziej prawdopodobna. Zamach stanu dziś to nie ostrzał artylerii – to podpis na kartce papieru.

 

Artykuł ukazał się pierwotnie w „Gazecie Wyborczej”. AO dziękuje za możliwość przedruku.



Autor


Forum Obywatelskiego Rozwoju (FOR). Prawniczka oraz aplikantka adwokacka w Okręgowej Izbie Adwokackiej w Warszawie.


Więcej

Opublikowany

21 maja 2020







Inne artykuły tego autora

28.07.2020

Można ciąć koszty, ale nie wartości

17.07.2020

Nacjonalizacja prywatnych mediów? Potrzebny podpis prezydenta

09.07.2020

Trzy katastrofy, które nas czekają, jeśli prezydentem zostanie Andrzej Duda

09.07.2020

Prawo do obrony pod znakiem zapytania

17.04.2020

Bezkarność w czasach zarazy?

18.09.2019

Rząd PiS udaje, że rasizm i przestępstwa nim motywowane u nas nie występują. Więc nie ma sprawy



Wesprzyj nas!

Archiwum Osiatyńskiego powstaje dzięki obywatelom i obywatelkom gotowym bronić państwa prawa.


10 
20 
50 
100 
200