Kaczyński, superwicepremier od bezpieczeństwa, czyli zła polska tradycja

Udostępnij

Historyk i socjolog, profesor w Instytucie Studiów Politycznych PAN, publicysta. Autor dwóch książek reporterskich o Afryce i kilku książek o…

Więcej

Specjalne miejsce dla Kaczyńskiego w rządzie - wicepremier i szef komitetu ds. bezpieczeństwa - to powtórka z polskiej historii. Już tworzyliśmy nowe instytucje dla Piłsudskiego, Kiszczaka i Wałęsy



Po wielodniowych i pełnych napięcia negocjacjach wewnątrz Zjednoczonej Prawicy koalicjanci doszli do porozumienia. Jarosław Kaczyński, prezes PiS, ma wrócić do rządu na stanowisko wicepremiera – zostanie wicepremierem i szefem komitetu ds. bezpieczeństwa. Będą mu podlegać ministerstwa obrony, spraw wewnętrznych i administracji oraz sprawiedliwości. Będzie to pierwsze stanowisko rządowe dla Kaczyńskiego za drugich rządów PiS (był premierem w latach 2006-2007).

 

Stanowisko – stworzone specjalnie dla Kaczyńskiego! – „szefa komitetu ds. bezpieczeństwa” to nowość w polskim systemie rządów.

 

Sama nazwa tej instytucji (komitet do tej pory nie istniał i nie wiadomo, czy w rzeczywistości będzie się składał z kogokolwiek poza szefem) nasunęła wielu komentatorom złe skojarzenia. W PRL działał w latach 1954-1956 Komitet ds. Bezpieczeństwa Publicznego, a w rewolucyjnej Francji w latach 90. XVIII w. – Komitet Ocalenia Publicznego oraz Komitet Bezpieczeństwa Powszechnego. We wszystkich wypadkach były to nadzwyczajne organy, skupiające wielką władzę, w tym nad policją czy służbami specjalnymi, będące częścią reżimów stosujących przemoc wobec przeciwników politycznych i zwykłych obywateli.

 

Nie wiadomo, do czego służyć ma komitet, na którego czele stanie Kaczyński – spekulacje mówią raczej, że prezes PiS wejdzie w skład rządu po to, aby ograniczyć samowolę Zbigniewa Ziobry (ewentualnie po to, aby Ziobro nie musiał odpowiadać przed premierem Mateuszem Morawieckim, z którym podobno nie rozmawia). Pisaliśmy o tym obszernie.

 

Najpierw szef, potem urząd

 

Nowością jest stanowisko Kaczyńskiego, ale nie sam mechanizm stworzenia specjalnie dla niego „komitetu”. Polska ma długą tradycję – sięgającą stulecia – tworzenia instytucji i stanowisk specjalnie dla wybranych polityków: po to, by dać im nadzwyczajne uprawnienia albo aby pokazać, że mają wyjątkowy status. To nie jest wynalazek PiS.

 

Przypomnijmy:

 

* W II RP istniało stanowisko Generalnego Inspektora Sił Zbrojnych. Od początku – kiedy zaczęto o nim dyskutować w 1923 roku – było ono projektowane „pod” Józefa Piłsudskiego. W Polsce rządziła jednak wówczas wroga Piłsudskiemu prawica i ostatecznie utworzono je dopiero w sierpniu 1926 roku dekretem prezydenta Ignacego Mościckiego, zainstalowanego po zamachu stanu w maju 1926 roku przez Piłsudskiego.

 

GISZ odpowiadał tylko przed prezydentem i miał bardzo rozległe uprawnienia oraz wyróżniony status, np. według konstytucji z kwietnia 1935 roku wchodził – obok marszałków Sejmu i Senatu, premiera i pierwszego prezesa Sądu Najwyższego – do grona „elektorów” wybierających prezydenta. W czasie wojny GISZ miał być wodzem naczelnym.

 

* We wrześniu 1989 roku Rada Ministrów PRL powołała Komitet Koordynacyjny Rady Ministrów do Spraw Przestrzegania Prawa. Przewodniczącym został minister spraw wewnętrznych Czesław Kiszczak (było to już za rządu Tadeusza Mazowieckiego, ale Kiszczak nadal był ministrem spraw wewnętrznych). Rolą komitetu było – jak czytamy w uchwale – „dokonywanie analiz”, „rozpoznawanie zakresu zjawisk patologicznych” oraz „koordynowanie realizacji zadań ujętych w rządowym programie zwalczania przestępczości”.

 

Kiszczak był ministrem do lipca 1990 roku, nadzorując m.in. proces niszczenia części akt Służby Bezpieczeństwa.

 

* W 1992 roku została uchwalona tzw. mała konstytucja, czyli bardzo szeroka nowelizacja konstytucji PRL. Obowiązywała do przyjęcia nowej konstytucji w 1997 roku. Była pisana „pod” Lecha Wałęsę – i dawała prezydentowi m.in. „ogólne kierownictwo” w dziedzinie polityki zagranicznej i „dziedzinie zewnętrznego i wewnętrznego bezpieczeństwa państwa”.

 

Szybko trzy resorty – spraw zagranicznych, obrony i spraw wewnętrznych – nazwano „prezydenckimi”, a Wałęsa rościł sobie uprawnienia do decydującego głosu w ich obsadzie. Prowadziło to do konfliktów większości sejmowej z prezydentem – wcześniej legendą walki o wolność, ale w latach 90. posądzanym o skłonności autorytarne, a nawet dążenie do wprowadzenia dyktatury wojskowej. „Resorty prezydenckie” nie były formalną nazwą, wymyślili ją politycy i dziennikarze, ale powszechnie je wówczas tak nazywano.

 

W Polsce na odwrót niż w stabilnych demokracjach

 

Co łączy te wszystkie przypadki? Tworzenie instytucji dla szczególnie ważnych i wpływowych polityków.

 

W krajach o ustabilizowanej demokracji działa to na odwrót – instytucje trwają, niekiedy przez wiele dziesiątków lat czy stulecia, a politycy konkurują, aby stanąć na ich czele. W Polsce we wszystkich wymienionych sytuacjach było dokładnie odwrotnie.

 

To instytucje tworzono po to, aby dać określonym osobom większą władzę albo podkreślić ich wyjątkowy status.

 

Tak jest też dzisiaj z Kaczyńskim, który uzyska specjalny status szefa komitetu nadzorującego trzy resorty – w tym równocześnie resort spraw wewnętrznych i sprawiedliwości, a więc kluczowe dla przestrzegania rządów prawa w Polsce. OKO.press wielokrotnie od początku istnienia naszego portalu pisało o tym, w jakim lekceważeniu PiS ma instytucje państwa polskiego – zaczynając od Trybunału Konstytucyjnego i Sądu Najwyższego – oraz jak często powołuje różne instytucje tylko po to, aby zrealizować swoje polityczne cele (np. Izbę Dyscyplinarną SN). Nominacja Kaczyńskiego to tylko kolejny krok na tej drodze.



Autor


Historyk i socjolog, profesor w Instytucie Studiów Politycznych PAN, publicysta. Autor dwóch książek reporterskich o Afryce i kilku książek o…


Więcej

Opublikowany

26 września 2020







Inne artykuły tego autora

08.01.2021

Gliński: Powstanie muzeum Dmowskiego. Historyk: To był ideolog polskiego antysemityzmu [CYTATY]

18.12.2020

Piotr Wawrzyk kandydatem PiS na RPO. Zna się na różnych rzeczach, ale akurat nie na tym

11.12.2020

Czarnek ogłasza amnestię dla homofobów i religijnych hejterów na uczelniach. W imię “wolności”

01.12.2020

Krucjata Czarnka napotyka opór. Naukowcy: „To wpajanie światopo­glądu religijnego”

26.11.2020

Prof. Marcin Król nie żyje. Żegnamy wielkiego polskiego intelektualistę

25.11.2020

Pracownica Ambasady RP w Londynie chwali się renowacją grobu antysemity i zwolennika kolaboracji z nazistami

17.11.2020

Prawicowi wykładowcy pod szczególną ochroną. Czarnek zwolni ich z odpowiedzialności dyscyplinarnej

10.11.2020

Czarnek cofa “reformę” nauki Gowina. W jego zespole eksperckim księża i profesorowie bez dorobku

01.11.2020

Minister Czarnek widzi satanizm i grozi uczelniom odebraniem funduszy za poparcie protestu kobiet. Może?

22.10.2020

Cudowne rozmnożenie. Ministerstwo wielokrotnie powiększyło dorobek naukowy ministra Czarnka

19.10.2020

Niebezpieczna fantazja Glińskiego. Premierze, postkomuniści i zagranica nie przejęli polskich mediów

17.10.2020

PiS „unarodowi” humanistykę na uniwersytetach? Wiceministra Gawin ujawnia

03.10.2020

Cenzura i czystka na uczelniach? Czarnek chce zakazać gender studies i marksizmu

27.08.2020

Czarnek: nazizm to marksistowska ideologia. Złowrogie głupstwa posła PiS

15.08.2020

Henryk Wujec nie żyje. Wspominamy odważnego opozycjonistę i wielkiego bohatera wolnej Polski

06.08.2020

Intelektualiści prawicy o LGBT: nihilizm, bolszewia, hitleryzm. O co chodzi? Tłumaczymy ten obłęd

29.06.2020

Wybory o wszystko: najsłynniejsze prezydenckie pojedynki III RP. Każdy był grą o demokrację

12.04.2020

Kuriozalny list prezydenckiego ministra w sprawie zablokowanej profesury Michała Bilewicza

23.08.2019

Resortowa „Kasta” kompromitowała sędziów tak, jak komuniści i SB opozycjonistów? Porównujemy metody

13.12.2018

IPN chciał „skonfiskować pamięć”. Ta ekspertyza obroniła ulice Warszawy przez szaloną dekomunizacją



Wesprzyj nas!

Archiwum Osiatyńskiego powstaje dzięki obywatelom i obywatelkom gotowym bronić państwa prawa.


10 
20 
50 
100 
200