Morawiecki w USA: Zmiany w sądownictwie jak rozliczenie z francuskimi kolaborantami

Udostępnij

publicysta, politolog i dziennikarz „Gazety Wyborczej”

Więcej

Polscy sędziowie byli skorumpowani, niewydajni i poza kontrolą. Unia Europejska wtrąca się, bo o Polsce nie ma pojęcia - tak premier Mateusz Morawiecki uzasadniał w Nowym Jorku przejmowanie przez PiS kontroli nad polskim sądownictwem



Poniższy tekst został opublikowany w Gazecie Wyborczej 19 kwietnia 2019 roku. Archiwum Osiatyńskiego dziękuje za możliwość jego przedruku.

 

Morawiecki w środę 17 kwietnia 2019 roku był gościem Uniwersytetu Nowojorskiego, gdzie w Centrum im. Jeana Monneta opowiadał o 15-leciu członkostwa Polski w Unii Europejskiej. Czekała na niego pełna sala, około 450 osób, w większości członków nowojorskiej Polonii, intensywnie zapraszanych na to spotkanie przez polski konsulat. Prowadzący spotkanie prof. Joseph Weiler pytał premiera o polską politykę obronną, NATO oraz relacje między Unią Europejską i USA. Pojawiła się także kwestia sporu z Unią Europejską o polskie sądy. Weidel, który jest wykładowcą prawa europejskiego, przyznał, że przed 2016 r. nie sądził, by artykuł 7 traktatu europejskiego zawierający zapis dyscyplinującej procedury dla krajów łamiących praworządność miał zostać kiedykolwiek użyty. Był więc bardzo zdziwiony, gdy zastosowano go wobec Polski. Premier bagatelizował jednak jego obawy, a publiczność biła mu brawo.

 

– W 2015 r. w Polsce doszło do drugiej demokratycznej rewolucji – mówił Morawiecki i dodał, że zmiany jego zdaniem były konieczne, bo w Polsce sądy obsadzono sędziami, którzy orzekali w czasach PRL, wydawali wyroki w procesach politycznych i nie zostali z tego rozliczeni. – To było żałosne i niesprawiedliwe. Zawsze chciałem to zmienić, wprowadzić w sądownictwie sprawiedliwość i niezależność – wyjaśniał Morawiecki.

 

Przemilczał jednak to, że w III RP środowisko sędziowskie podejmowało próby samooczyszczenia i wydalało z zawodu sędziów, którzy sprzeniewierzyli się etosowi trzeciej władzy. Te wysiłki nie były do końca skuteczne, ale wśród orzekających dziś sędziów nie ma już osób ze splamionymi życiorysami, a tym bardziej sędziów stalinowskich, o których Morawiecki opowiadał w Nowym Jorku.

 

Polska jak Francja po okupacji

 

Premier uzasadniał potrzebę zmian w sądownictwie działającą w nim „autoreplikacją”, bo sędziowie sami wybierali nowych sędziów, oceniali swoją pracę i prowadzili postępowania dyscyplinarne. – Postkomunistyczne sądownictwo w Polsce nie było kontrolowane przez nikogo – mówił premier, twierdząc, że istota demokracji polega na wzajemnym równoważeniu się trzech gałęzi władzy. Przejęcie kontroli nad sądownictwem przez polityków uzasadniał tym, że Amerykanie na pewno by protestowali, „gdyby Kongres ani prezydent nie mieli wpływu na wybór sędziów Sądu Najwyższego”. Nie wyjaśnił jednak, że choć amerykański parlament i głowa państwa decydują o obsadzie stanowisk w sądownictwie, to w przeciwieństwie do sytuacji w Polsce nie mają wpływu na pracę sędziów.

 

Co więcej, Morawiecki bezpośrednio porównał sytuację w Polsce do sytuacji Francji rozliczającej się po II wojnie światowej z czasów kolaborującego z Niemcami rządu Vichy. – System sądowniczy został wtedy całkowicie przebudowany – mówił.

 

Ludzie Trumpa stronią od Morawieckiego

 

Morawiecki twierdził też, że sądownictwo w Polsce jest skorumpowane i nieefektywne. Za to nie przyznał, że po wprowadzeniu zmian wydajność sądów spadła, a czas trwania postępowań się wydłużył.

 

Premier przekonywał też, że UE nie ma prawa mieszać się do zmian w sądownictwie, bo to wewnętrzna sprawa Polski, i są one w pełni zgodne z polską konstytucją. – Państwa na zachód od Odry po prostu nie rozumieją państw postkomunistycznych i ich perspektywy – ubolewał. Mówił też, że 90 proc. mediów jest przeciwko niemu. Przemilczał, że najsilniejsze media w kraju – media publiczne – są pod pełną kontrolą PiS od 2016 r. i zajmują się propagandą.

 

Oprócz Nowego Jorku Morawiecki odwiedził też Chicago, gdzie wziął udział w premierze filmu „Poland: The Royal Tour”, w którym pokazuje Polskę reżyserowi Peterowi Greenbergowi. Nie spotkał się z żadnym przedstawicielem amerykańskiej administracji.

 


 

Podoba Ci się ten artykuł? Zapisz się na newsletter Archiwum Osiatyńskiego. W każdą środę dostaniesz wybór najważniejszych tekstów, a czasem również zaproszenia na wydarzenia

 



Autor


publicysta, politolog i dziennikarz „Gazety Wyborczej”


Więcej

Opublikowany

23 kwietnia 2019





Inne głosy w debacie



Wesprzyj nas!

Archiwum Osiatyńskiego powstaje dzięki obywatelom i obywatelkom gotowym bronić państwa prawa.


10 
20 
50 
100 
200