Jacek Wygoda z Izby Dyscyplinarnej SN wyrzucił publiczność z posiedzenia, z pomocą policji

Udostępnij

Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2000 roku dziennikarz „Gazety Stołecznej” w „Gazecie Wyborczej”. Od 2006 roku…

Więcej

Izba Dyscyplinarna SN zdecyduje czy uchylić immunitet sędziemu Wojciechowi Łączewskiemu, który zasłynął skazując na więzienie b. szefa CBA Mariusza Kamińskiego. Sam ma problemy w związku z inną sprawą. W środę obradom Izby chciała przysłuchiwać się publiczność, ale prowadzący obrady były prokurator IPN Jacek Wygoda z krzykiem kazał ją policji wyrzucić



To ważna sprawa, bo dotyczy sędziego, który swoim wyrokiem na Mariusza Kamińskiego podpadł PiS i jest dla tej partii jednym z najbardziej znienawidzonych sędziów.

 

Od kilku lat sędzia sam ma kłopoty. Według prokuratury, w 2016 roku, posługując się fałszywymi kontami na Twitterze nawiązał kontakt z osobą, która podawała się za Tomasza Lisa i proponował strategię walki z PiS. Gdy sprawę opisały media, Łączewski zaprzeczył kontaktom z fałszywym Tomaszem Lisem i złożył do prokuratury zawiadomienie, że ktoś podszywał się także pod niego.

 

Według śledczych, sędzia złożył zawiadomienie wiedząc, że przestępstwa nie było i składał w tej sprawie fałszywe zeznania. Prokuratura Regionalna w Krakowie chce postawić mu w tej sprawie zarzuty i domaga się uchylenia chroniącego go immunitetu sędziowskiego.

 

W środę 13 listopada 2019, Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego miała na posiedzeniu rozpoznać odwołanie prokuratury od decyzji krakowskiego sądu dyscyplinarnego, który odmówił uchylenia immunitetu.

 

Na sali  pojawiło się kilka osób w charakterze publiczności, w tym dziennikarze. Prowadzący sprawę Jacek Wygoda (były prokurator IPN) po sprawdzeniu obecności kazał jednak publiczności opuścić salę.

 

Wygoda chce interwencji policji

 

Ta nie wychodziła, bo liczyła, że obrońcy Łączewskiego złożą wniosek o jawność posiedzenia. Ale Wygoda krzycząc nakazał dwóm policjantom „opróżnienie sali” i zaczęli oni wzywać obywateli i dziennikarzy do wyjścia.

 

W tym momencie wstał sędzia Łączewski, by zabrać głos. Wygoda nadal podniesionym głosem nie dał mu jednak dojść do słowa, mówiąc, że nie udzielił mu głosu.

 

Gdy publiczność wyszła z sali, posiedzenie w sprawie immunitetu Łączewskiego dalej toczyło się za zamkniętymi drzwiami.

 

Policja wyrzuca dziennikarzy z sali. fot. Mariusz Jałoszewski

Policja wyrzuca publiczność i dziennikarzy z sali na polecenie przewodniczącego składu Jacka Wygody. Fot. Mariusz Jałoszewski.

 

Ścigają sędziego za to, że sam złożył zawiadomienie

 

Jak wspomnieliśmy, Prokuratura Regionalna w Krakowie ściga Łączewskiego, bo chce mu postawić zarzut składania nieprawdziwych zeznań oraz złożenia niezasadnego zawiadomienia do prokuratury.

 

Łączewski twierdzi, że sprawa ma związek z procesami, w których orzekał. Na początku 2015 roku zasiadał w trzyosobowym składzie sądu, który skazał nieprawomocnie Mariusza Kamińskiego na więzienie za nielegalną operację CBA wymierzoną w ówczesnego wicepremiera i szefa Samoobrony Andrzeja Leppera.

 

Po wydaniu tego wyroku na prawicy zaczął się hejt wobec sędziego, był on też atakowany przez prawicowych polityków.

 

Według relacji Łączewskiego, po wyroku zaczęły się też dziać wokół niego dziwne rzeczy. Jedną z nich miała być sprawa z fałszywym Tomaszem Lisem. Biegli nie wykluczyli, że ktoś mógł sfałszować jego korespondencję z fałszywym kontem dziennikarza, by go skompromitować.

 

Z ofiary podejrzany

 

Sędzia od początku zaprzeczał, że ma cokolwiek wspólnego z tą sprawą. Zawiadomił prokuraturę, że ktoś podszywał się pod niego. Gdy PiS przejął władzę i kontrolę nad prokuraturą, sprawę przeniesiono z Warszawy do Legnicy, a potem do Krakowa. A tam Łączewski z ofiary stał się podejrzanym.

 

Prokuratura chce mu stawiać zarzuty, mimo że opinia biegłego, którzy badał telefony i komputer Łączewskiego – sędzia sam je przekazał prokuraturze – nie przesądza i nie pokazała jak było naprawdę w tej sprawie.

 

Co więcej, biegły nie stwierdził, by sędzia ze swoich urządzeń prowadził korespondencję z fałszywym kontem założonym na Tomasza Lisa. Prokuratura najpierw jednak umorzyła sprawę z zawiadomienia Łączewskiego i wyłączyła z niej materiały do drugiej sprawy, w której chce stawiać mu zarzuty.

 

Śledczy z Krakowa wątpliwości rozstrzygają jednak na niekorzyść Łączewskiego, co jest wbrew zasadom.

 

Do sprawy immunitetu wkraczają rzecznicy dyscyplinarni Ziobry

 

W kwietniu 2019 roku sąd dyscyplinarny w Krakowie działający przy sądzie apelacyjnym odmówił jednak uchylenia immunitetu Łączewskiemu. Uznał, że prokurator Marek Pubrat, który chce stawiać zarzuty, powinien się wyłączyć ze sprawy.

 

Bo wcześniej prowadził sprawę z zawiadomienia sędziego i ją umorzył. Więc w sprawie dotyczącej zarzutów może nie być bezstronny.

 

Od tej decyzji do Izby Dyscyplinarnej odwołała się prokuratura i główny rzecznik dyscyplinarny dla sędziów, który przystąpił do sprawy immunitetu.

 

Rzecznik dyscyplinarny ponadto postawił zarzuty dyscyplinarne Łączewskiemu w większości powielając zarzuty prokuratury i wkraczając w jej rolę. Pisaliśmy o tym w OKO.press.

 

W środę 13 listopada po tym, gdy przewodniczący składu Izby Dyscyplinarnej Jacek Wygoda wyrzucił z sali dziennikarzy i obywateli, sprawa toczyła się za zamkniętymi drzwiami.

 

Byli na niej dwaj prokuratorzy z Prokuratury Regionalnej w Krakowie Marek Pubrat i Tomasz Kumor oraz wspierający wniosek o uchylenie immunitetu Łączewskiego główny rzecznik dyscyplinarny Piotr Schab i jego dwaj zastępcy Michał Lasota i Przemysław Radzik.

 

Rzecznik i jego zastępcy są z nominacji ministra Zbigniewa Ziobry. Zajmują się ściganiem niezależnych sędziów broniących wolnych sądów.

 

Przewodniczący składu orzekającego Izby Dyscyplinarnej Jacek Wygoda zapytał, po co Radzik i Lasota przyszli do sądu, wszak był na sali ich główny przełożony Piotr Schab. – „Dajecie wsparcie?” – pytał Wygoda. Odpowiedzieli, że są „służbowo”.

 

Sprawę Łączewskiego oprócz Wygody, byłego prokuratora IPN, rozpoznaje też Adam Roch, także były prokurator, oraz jako ławnik Łukasz Kotynia.

 

Łączewski przyszedł zaś na posiedzenie z trzema obrońcami. To sędzia Dariusz Mazur z Krakowa i adwokaci Beata Czechowicz i Artur Pietryka.

 

Izba Dyscyplinarna przez cały dzień zdążyła rozpoznać tylko jeden wniosek sędziego i jego obrońców dotyczący wyłączenia z tej sprawy Rocha i Wygody. Łączewski kwestionuje ich obiektywizm – bo obaj byli wcześniej prokuratorami, którzy współpracowali z ekipą Prokuratora Generalnego Zbigniewa Ziobry.

 

Ponadto podważa legalność ich wyboru do Izby przez powołaną w niekonstytucyjny sposób nową KRS.

 

Izba Dyscyplinarna wniosek o wyłączenie rozpoznała negatywnie i odroczyła posiedzenie do 17 grudnia. Wtedy sędzia planuje zgłosić kolejne wnioski formalne.

 

Jacek Wygoda raz przyjmuje wniosek o jawność, a potem jednak wyrzuca dziennikarzy

 

Posiedzenia sądu są co do zasady niejawne. Ale kodeks postępowania karnego daje możliwość wprowadzenia jawności. Ostateczna decyzja należy do sądu.

 

Sprawy o immunitet sędziowski, gdy zajmował się nimi „stary” Sąd Najwyższy, były jawne. To się zmieniło, gdy PiS powołał „swoją” Izbę Dyscyplinarną obsadzoną głównie prokuratorami współpracującymi z ekipą Ziobry.

 

To ta Izba ma pomóc wyrzucać z zawodu niepokornych prawników, sędziów i prokuratorów. Od początku działalności sprawy o immunitet chce prowadzić za zamkniętymi drzwiami, choć PiS tyle mówił o potrzebie jawności w wymiarze sprawiedliwości.

 

Po raz pierwszy jednak doszło do wyrzucenia publiczność z sali przy pomocy policji. I po raz pierwszy tak gwałtownie zachowywał się przewodniczący składu, który odmówił nawet prawa do wypowiedzi Łączewskiemu, który ma prawo do obrony. A realizacją tego prawa, jest prawo do składania różnych wniosków.

 

Sprawa jawności takich spraw pojawiła się w Izbie Dyscyplinarnej już wcześniej na kanwie immunitetu sędzi Ireny Majcher z Opola. W tej sprawie obrońcy sędzi złożyli wnioski o jawność posiedzenia i Izba przyjęła je do rozpoznania. Na tamtym posiedzeniu publiczności nie wyrzucono. Nie odbierano też głosu obrońcom. Co ciekawe tamtą sprawę prowadził ten sam Jacek Wygoda, który teraz na widok publiczności gwałtownie zareagował. Pisaliśmy o tym w OKO.press.

 

Łączewski pozwał ministra sprawiedliwości i odchodzi z zawodu

 

Wojciech Łączewski ma jednak dość hejtu i obelg. Pozwał do sądu o przeprosiny ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobrę, który dezawuował go jako sędziego na konferencjach. Pisaliśmy o tym w OKO.press.

 

Miesiąc temu złożył też rezygnację z urzędu sędziego. Napisał w niej, że chce odejść z zawodu 15 listopada, czyli za dwa dni. Ale minister sprawiedliwości, który często mówił, że Łączewski nie powinien być sędzią, do rezygnacji się nie ustosunkował. Jeśli nadal się nie wypowie, to Łączewski z zawodu będzie mógł odejść po upływie trzech miesięcy od daty złożenia rezygnacji. Czyli na początku stycznia 2020 roku.

 

PS. Po opublikowaniu tego tekstu dowiedzieliśmy się, że minister sprawiedliwości zgodził się na odejście Łączewskiego z zawodu od 16 listopada. To oznacza, że prokuratura będzie mogła postawić mu zarzuty już w najbliższą sobotę, zaś Izba Dyscyplinarna umorzy sprawę o uchylenie immunitetu. Łączewski mówił OKO.press, że procesu karnego się nie boi, bo będzie mógł w jego trakcie się bronić.

 


 

Kwestie dotyczące praworządności w Polsce oraz w całej Unii Europejskiej będziemy dalej monitorować oraz wyjaśniać na łamach Archiwum Osiatyńskiego, a także – po angielsku – na stronie Rule of Law in Poland.

 

Podoba Ci się ten artykuł? Zapisz się na newsletter Archiwum Osiatyńskiego. W każdą środę dostaniesz wybór najważniejszych tekstów, a czasem również zaproszenia na wydarzenia.



Autor


Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2000 roku dziennikarz „Gazety Stołecznej” w „Gazecie Wyborczej”. Od 2006 roku…


Więcej

Opublikowany

14 listopada 2019





Inne głosy w debacie



Inne artykuły tego autora

24.10.2020

Święczkowski idzie na wojnę z Niderlandami. Prokuratorzy mają badać, czy sądy są tam niezależne

22.10.2020

Kompromitacja prokuratury Ziobry. Izba Dyscyplinarna nie uchyliła immunitetu sędzi Majcher z Opola

21.10.2020

Sędzia nie zgodziła się na areszt dla syna Krauzego. Teraz dostaje groźby: lewacka kur.., obić ci mordę?

20.10.2020

Tak sąd zdruzgotał prokuraturę w sprawie Giertycha i innych. Znamy szczegóły orzeczenia

18.10.2020

Blamaż prokuratury Ziobry ws. Giertycha. Kim jest sędzia, która nie zgodziła się na areszty?

17.10.2020

Prokuratura uderza w Giertycha. Nie można go aresztować, więc pozbawiono go prawa wykonywania zawodu

17.10.2020

Prokuratura chce dopaść Giertycha. Przedstawiła mu zarzuty w szpitalu, gdy ten nie reagował

16.10.2020

Adwokaci i sędziowie po zatrzymaniu Giertycha murem stają w obronie tajemnicy adwokackiej

14.10.2020

Sędziowie o Izbie Dyscyplinarnej: to nie jest sąd, nie uznajemy uchylenia immunitetu sędzi Morawiec

13.10.2020

Nielegalna Izba Dyscyplinarna pod osłoną nocy uchyliła immunitet sędzi Beacie Morawiec

12.10.2020

„Wiadomości” TVP uderzają w sędzię Beatę Morawiec przeciekiem z akt prokuratury

06.10.2020

Adwokat z Olsztyna wpłacił na PiS i jest sędzią. Jego wspólnik też wpłacił i też chce zostać sędzią

05.10.2020

Wpłacił na fundusz PiS. Odbierze od prezydenta Andrzeja Dudy nominację na sędziego

03.10.2020

Porażka rzecznika Ziobry. Sędzia z Olsztyna bez dyscyplinarki za koszulkę z napisem „Konstytucja”

03.10.2020

Izba Dyscyplinarna jawnie nie uznaje wyroku TSUE i bawi się w Polexit. Iustitia chce interwencji Komisji Europejskiej

02.10.2020

Rzecznik Praw Obywatelskich staje w obronie ściganej sędzi Beaty Morawiec i pisze o represji

30.09.2020

Ryszard Czarnecki z PiS przegrał proces z Różą Thun. Ma ją przeprosić za porównanie do szmalcowników

23.09.2020

Ziobrze należy się dymisja. 9 powodów, dla których niszczyciel wolnych sądów powinien stracić funkcję

18.09.2020

Prokuratura wchodzi do domu sędzi Morawiec, która walczy o wolne sądy i wygrała proces z Ziobrą

13.09.2020

Prawa ręka Ziobry ingeruje w proces dziennikarza prawicy ze Zbigniewem Bońkiem



Wesprzyj nas!

Archiwum Osiatyńskiego powstaje dzięki obywatelom i obywatelkom gotowym bronić państwa prawa.


10 
20 
50 
100 
200