Dr Bogdanowicz: Wniosek Ziobry to zapowiedź rażącego naruszenia prawa unijnego

Udostępnij

doktor nauk prawnych, adiunkt w Katedrze Prawa Europejskiego na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego. Radca prawny. Specjalizuje się w…

Więcej

To próba legitymizacji, za pomocą Trybunału Konstytucyjnego, tez wygłaszanych przez prokuratora generalnego o braku kompetencji instytucji UE do zajmowania się ostatnimi zmianami w polskim wymiarze sprawiedliwości - mówi o wniosku Zbigniewa Ziobry do TK specjalista od prawa europejskiego



Poniższy wywiad ukazał się 18 października w Gazecie Wyborczej. Rozmowę przeprowadziła Ewa Ivanowa. Archiwum Osiatyńskiego dziękuje Gazecie Wyborczej za możliwość przedruku.

 

Ewa Ivanova: W jakim celu Zbigniew Ziobro rozszerzył swój wniosek do Trybunału Konstytucyjnego? Dlaczego chce, aby jeden z najważniejszych przepisów traktatu o funkcjonowaniu UE – art. 267 – został uznany za niekonstytucyjny? To przecież przepis mówiący o obowiązku zadawania pytań prejudycjalnych przez sądy krajowe Trybunałowi unijnemu w razie wątpliwości dotyczących wykładni prawa unijnego. A Ziobro chce, aby polski TK uznał tę regulację za niekonstytucyjną w zakresie, w jakim miałaby dopuszczać zadawanie pytań w sprawach dotyczących ustroju, organizacji i kształtu władzy sądowniczej.

 

Dr Piotr Bogdanowicz: To próba legitymizacji, za pomocą TK, tez wygłaszanych przez prokuratora generalnego o braku kompetencji instytucji UE – zwłaszcza Komisji i Trybunału Sprawiedliwości – do zajmowania się ostatnimi zmianami w polskim wymiarze sprawiedliwości. Pod względem prawnym, z perspektywy prawa unijnego, nie mam jednak wątpliwości, że TK nie ma kompetencji do stwierdzenia niekonstytucyjności przepisów traktatu. Wynika to z zasady pierwszeństwa prawa unijnego w stosunku do prawa krajowego. Sankcjonuje ją utrwalone orzecznictwo unijne od lat 60.

 

Zbigniew Ziobro odnosi się w uzasadnieniu wniosku do TK wprost do szeregu pytań prejudycjalnych, które ostatnio skierowały polskie sądy i Sąd Najwyższy do Trybunału unijnego. Wszystkie te pytania miały na celu zweryfikowanie – pod kątem prawa unijnego – zmian dotykających polskie sądownictwo.

 

– Prokurator generalny myli kwestie związane z niezawisłością sędziów i niezależnością sądów od władzy wykonawczej z kwestiami organizacji wymiaru sprawiedliwości. Prawo unijne nie ingeruje w to, jaka będzie struktura sądownictwa, np. ilu będzie wiceprezesów w danym sądzie. Ale może ingerować, jeżeli władza wykonawcza będzie tych wiceprezesów, będących również sędziami, odwoływać bez żadnego powodu. Może bowiem ingerować w kwestię zasadniczą: czy sądy w Polsce – orzekające przecież także w kwestiach unijnych – są niezależne.

 

Prokurator myli to, bo nie rozumie różnicy? Czy też świadomie manipuluje, czyli chce zasugerować, że spór w Polsce dotyczy problemu organizacji sądów, a nie niezależności sądownictwa od polityków?

 

– Dla każdego prawnika jest jasne: pytania prejudycjalne SN i sądów powszechnych wiążą się z zasadą skutecznej ochrony sądowej, która jest ważnym elementem systemu prawnego UE. Zasada ta wymaga, aby sądy krajowe były niezależne. Bez tego system prawa unijnego nie może prawidłowo funkcjonować w krajach członkowskich. A więc nie może funkcjonować w całej UE. Kwestie obniżenia wieku przejścia sędziów SN w stan spoczynku czy wpływu prokuratora generalnego i ministra sprawiedliwości – aktywnego polityka – na postępowania dyscyplinarne sędziów (przy jednoczesnym pozbawieniu tych sędziów wielu gwarancji procesowych) to nie problematyka organizacyjna. To kwestie ściśle związane z niezależnością sądownictwa od władzy wykonawczej.

 

Załóżmy, że TK przychyli się do wniosku Zbigniewa Ziobry. Co to będzie oznaczać?

 

– Taki wyrok będzie stanowił rażące naruszenie prawa UE.

 

Jakie rodzi to ryzyko?

 

– Można się spodziewać zainicjowania wobec Polski kolejnej, odrębnej skargi Komisji do Trybunału Sprawiedliwości w sprawie naruszenia przez Polskę zobowiązań wynikających z prawa unijnego. Art. 267 traktatu o funkcjonowaniu UE sankcjonuje współpracę między sądami krajowymi a Trybunałem Sprawiedliwości UE. Trybunał unijny dokonuje wiążącej wykładni prawa unijnego w odpowiedzi na pytania sądów krajowych. Dzięki temu mechanizmowi współpracy i dialogu we wszystkich państwach członkowskich prawo unijne jest jednakowo rozumiane i stosowane. Musimy jednocześnie pamiętać, że niezależność sądów krajowych ma zasadnicze znaczenie dla procedury z art. 267 traktatu, ponieważ pytanie do Trybunału może zadać tylko sąd, który jest niezależny. Innymi słowy, to bardzo ważny przepis dla prawidłowego funkcjonowania Unii.

 

Czy wyrok TK stwierdzający nieważność art. 267 mógłby spowodować, że sądy polskie nie będą mogły zadawać pytań prejudycjalnych Trybunałowi unijnemu?

 

– W żadnym razie. Z utrwalonego orzecznictwa Luksemburga jasno wynika, że ani przepis prawa krajowego, ani żadna krajowa praktyka administracyjna czy orzecznicza nie mogą stanowić przeszkody dla sądu krajowego, który chce sformułować pytanie prejudycjalne do Trybunału Sprawiedliwości UE. Nie można natomiast wykluczyć tego, że wyrok TK będzie wykorzystywany na krajowym podwórku do postępowań dyscyplinarnych wobec polskich sędziów kierujących dalej takie pytania.

 

Może właśnie chodzi o to, aby uderzyć w polskich sędziów, którzy zadają pytania Trybunałowi unijnemu? Aby stworzyć podstawę ich grillowania przez rzeczników dyscyplinarnych?

 

– To też byłoby nieskuteczne. Niedawno w kwestii pytań prejudycjalnych zapadło istotne orzeczenie Trybunału unijnego. Chodziło o to, że francuska Rada Stanu (czyli sąd ostatniej instancji) nie wystąpiła do Trybunału z pytaniem prejudycjalnym, mimo takiego obowiązku. Komisja skierowała skargę do Trybunału przeciwko Francji i ten – w precedensowym orzeczeniu – przyznał Komisji rację. Ten wyrok potwierdza rolę Trybunału Sprawiedliwości w systemie UE i wagę procedury pytań prejudycjalnych. Nie można sądom krajowym zakazać zadawania pytań, w szczególności gdy sądy mogą być do tego obowiązane. Niewywiązanie się z tego obowiązku również może spowodować skargę Komisji.

 

Jak powinny się zachować polskie sądy, jeśli TK uzna przepis traktatu unijnego za niekonstytucyjny?

 

– Muszą zignorować taki wyrok z uwagi na zasadę pierwszeństwa prawa unijnego.

 

Czy wniosek prokuratora generalnego to krok w stronę polexitu?

 

– Nie szedłbym tak daleko. To zapowiedź rażącego naruszenia prawa unijnego przez państwo członkowskie, która może spowodować zainicjowanie kolejnej skargi wobec Polski.

 

Zbigniew Ziobro tłumaczył w środę dziennikarzom, że nie ma mowy o wyprowadzaniu Polski z UE. I że niemiecki TK wypowiadał się w 2009 r. na temat ustroju sądów niemieckich i Niemcy po tym nie wyszły z Unii. „Nie widzę powodu, byśmy nie mieli powodu zadać takiego pytania naszemu Trybunałowi”.

 

– To wprowadzanie opinii publicznej w błąd. Minister Ziobro zapewne odwoływał się do wyroku Federalnego Trybunału Konstytucyjnego z czerwca 2009 r. w sprawie zgodności z niemiecką ustawą zasadniczą ustawy wyrażającej zgodę na ratyfikację traktatu z Lizbony. I tego dotyczyła sprawa, a nie „ustroju sądów niemieckich”. Na marginesie, skoro to tak ważny wyrok z perspektywy ministra Ziobry, to dlaczego nie odwołuje się do niego w piśmie procesowym?

 

Ziobro sugerował, że sędziowie „z kasty” manipulują, że nadrzędnym prawem w Polsce są traktaty europejskie. „To nieprawda. To wskazuje na małą wiedzę przedstawicieli nadzwyczajnej kasty. Polski Trybunał Konstytucyjny jeszcze przed dobrą zmianą orzekał, że konstytucja zachowuje nadrzędność wobec prawa unijnego”.

 

– Z perspektywy prawa unijnego nie ma wątpliwości, że prawo unijne ma charakter nadrzędny. Ma też nadrzędny charakter wobec konstytucji państw członkowskich. Luksemburg wielokrotnie wypowiadał się na ten temat i wskazywał wprost na pierwszeństwo prawa unijnego nad konstytucjami państw członkowskich. Natomiast od lat 70. różne sądy konstytucyjne państw członkowskie, np. niemiecki czy włoski, prowadziły spór o to, „kto jest sądem ostatniego słowa” – Trybunał Sprawiedliwości czy sądy konstytucyjne. W wyrokach polskiego TK także podejmowano ten temat, próbując pogodzić zasadę pierwszeństwa prawa unijnego z zasadą nadrzędności konstytucji (art. 8 konstytucji). Uznano, że w momencie, w którym nie uda się pogodzić tych porządków prawnych, rozwiązaniem może być albo doprowadzenie do zmiany prawa na poziomie unijnym, albo zmiana konstytucji, albo – ostatecznie – wyjście z UE. Przykładowo w 2005 r. TK próbował pogodzić konstytucyjny zakaz ekstradycji obywatela polskiego z funkcjonowaniem – w ramach Unii – europejskiego nakazu aresztowania. Koniec końców zmieniono polską konstytucję tak, że ekstradycja jest wciąż zakazana, chyba że inaczej wynika ze zobowiązań międzynarodowych, w tym właśnie członkostwa Polski w UE.

 



Autor


doktor nauk prawnych, adiunkt w Katedrze Prawa Europejskiego na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego. Radca prawny. Specjalizuje się w…


Więcej

Opublikowany

18 października 2018





Inne głosy w debacie



Inne artykuły tego autora

03.07.2018

Sąd Najwyższy zagrożony. Komisja Europejska wszczyna postępowanie

20.06.2018

Prezydent proponuje uznać wyższość prawa polskiego nad prawem UE; prosta droga do Trybunału Sprawiedliwości UE

09.05.2018

Komisja Europejska może zatrzymać ustawę o Sądzie Najwyższym. Inną ścieżką niż art. 7. Ale musi się pospieszyć



Wesprzyj nas!

Archiwum Osiatyńskiego powstaje dzięki obywatelom i obywatelkom gotowym bronić państwa prawa.


10 
20 
50 
100 
200