W jaki sposób można poprawić zapisy nowelizacji ustawy o IPN

Udostępnij

doktor nauk prawnych, adiunkt w Poznańskim Centrum Praw Człowieka Instytutu Nauk Prawnych Polskiej Akademii Nauk, kierownik grantu Komisji Europejskiej “Memory…

Więcej

Nie akceptujemy sposobu, w jaki sformułowania „polskie obozy śmierci” i podobne manipulują faktami historycznymi. Jednak nie zwalnia to nas, prawników, z obowiązku krytykowania rozwiązań przyjętych przez polski parlament w nowelizacji ustawy o IPN



Tekst autorstwa Aleksandry Gliszczyńskiej-Grabias i Wojciecha Kozłowskiego* ukazał się w języku angielskim na Verfassungsblog 1 lutego 2018 r.

 

*Wojciech Kozłowski – partner w międzynarodowej kancelarii prawnej Dentons, pomysłodawca i współautor raportu Dentons „Wadliwe kody pamięci. Ochrona dobrego imienia Polski i Polaków”.

 

dr Aleksandra Gliszczyńska-Grabias – doktor nauk prawnych, adiunkt w Poznańskim Centrum Praw Człowieka Instytutu Nauk Prawnych Polskiej Akademii Nauk, kierownik grantu Komisji Europejskiej “Memory Laws in European and Comparative Perspectives MELA” (2016-2019), ekspertka Rady Europy i członkini Rady Naukowej Community of Democracies. Autorka „Przeciwdziałanie antysemityzmowi. Instrumenty prawa międzynarodowego” (Wolters Kluwer 2014) oraz „Law and Memory: Towards Legal Governance of History” (Cambridge University Press 2017).

 

***

 

 

Dzień przed Międzynarodowym Dniem Pamięci o Ofiarach Zagłady (27 stycznia), Sejm przyjął nowelizację ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej, zawierającej przepisy o znieważeniu Państwa i Narodu Polskiego. Wywołało to zdecydowaną krytykę ze strony Izraela, a także organizacji międzynarodowych, rządu Stanów Zjednoczonych i, przede wszystkim, samych ocalałych z Zagłady. Nie zważając na podnoszone w kraju i zagranicą głosy, zaledwie po pięciu dniach od przyjęcia ustawy przez Sejm, w czasie nocnego posiedzenia przegłosował ją też Senat. Ustawa czeka teraz na podpis Prezydenta RP Andrzeja Dudy. W odpowiedzi na polską ustawę, Izraelski parlament Kneset ogłosił, że pracuje nad projektem prawa penalizującym umniejszanie roli nazistowskich kolaborantów.

 

W wyniku budowanej przez stulecia narracji o polskim heroizmie i walce o niepodległość, połączonej z zakazami jawnego dyskutowania o prawdzie historycznej pod obcymi reżimami, a także ze społeczną niechęcią do dyskutowania o trudnych wydarzeniach z przeszłości, znaczna część polskiego społeczeństwa pozostaje w fałszywym przekonaniu, że Polacy zawsze byli ofiarami, a prawie nigdy sprawcami zbrodni. Pomimo tego, po 1989 roku zarówno rządy jak i społeczeństwo obywatelskie podjęły znaczne wysiłki, żeby otwarcie dyskutować o przeszłości. Obecnie obserwujemy zmianę sytuacji, dokonywaną, między innymi, za pomocą instrumentów prawnych.

 

Oficjalny cel wprowadzenia nowelizacji o IPN, czyli walka ze sformułowaniem „polskie obozy śmierci” czy „polskie obozy Zagłady” jest uzasadniony. Takie obozy nie istniały. Istniały za to niemieckie nazistowskie obozy koncentracyjne i niemieckie nazistowskie obozy zagłady na okupowanych ziemiach polskich w czasie drugiej wojny światowej. Sugerowanie odpowiedzialności państwa polskiego za powstanie i funkcjonowanie tych obozów jest kłamstwem i jako zniekształcenie prawdy historycznej nie powinno mieć miejsca. Próba walki ze sformułowaniem „polskie obozy śmierci” to zatem odpowiedź na realnie istniejące społeczne oczekiwania dotyczące prawdy historycznej.

 

Jednak do realizacji skądinąd słusznego celu obrano w ustawie o IPN niewłaściwe środki: zamiast rozbudować ścieżkę cywilną, nakierowaną wyłącznie na walkę ze sformułowaniem „polskie obozy”, polski parlament postawił na sankcje karne i na karanie każdego przypadku „przypisywania Polakom lub Państwu Polskiemu odpowiedzialności za popełnione przez III Rzeszę Niemiecką zbrodnie nazistowskie”, co jest pojęciem znacznie szerszym niż użycie wadliwego sformułowania „polskie obozy”.

 

To ścieżka nie tylko potencjalnie nieefektywna, ale też obarczona ryzykiem zarzutu cenzury debaty o kwestiach historycznych. Takie rozwiązanie ogranicza wolność słowa, wprowadzając jedynie słuszne interpretacje wydarzeń historycznych. Obrana droga może prowadzić do cenzury każdej wypowiedzi na temat odpowiedzialności za Zagładę, które większość w polskim społeczeństwie uzna na przykład za „niewystarczająco zgodne z polską oficjalną narracją historyczną”.

 

Artykuł 55a przyjętej przez parlament ustawy odnosi się w bardzo szeroki sposób do kwestii przypisania Narodowi Polskiemu lub Państwu Polskiemu odpowiedzialności lub współodpowiedzialność za popełnione przez III Rzeszę Niemiecką zbrodnie nazistowskie lub za inne przestępstwa stanowiące zbrodnie przeciwko pokojowi, ludzkości lub zbrodnie wojenne.

 

Przepis obejmuje nie tylko przypisywanie Państwu i Narodowi Polskiemu zbrodni popełnionych przez państwo, ale też przez jednostki.

 

W konsekwencji, obejmuje swoim zakresem wypowiedzi np. o odpowiedzialności lub współodpowiedzialności Polaków za pogromy w czasie drugiej wojny światowej czy szmalcownictwo – w tym również świadectwa ocalałych z Zagłady, którzy oskarżają Polaków o sprawstwo lub współudział w zbrodniach.

 

Przypisywanie odpowiedzialności za zbrodnie jednostek większej grupie społecznej jak naród to wygłaszanie opinii na temat faktów historycznych, a nie samo przedstawianie faktów.

 

Europejska doktryna wolności wypowiedzi, wypracowana m.in. przez Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu zakłada, że jednostki mogą podlegać odpowiedzialności za nieprawdziwe wypowiedzi o faktach – kłamstwa lub za oszczerstwa, ale już nie za wygłaszanie opinii.

 

Rozważmy przykład. Według ustaleń historyków, 2 na 3 Żydów, którym udało się uciec z jednego z polskich gett, zostało zamordowanych przez lub z pomocą polskich szmalcowników. Czy odpowiedzialność za te zbrodnie jednostek ponosi polski naród? Jedni będą opinii, że tak, inni, że odpowiedzialność ponoszą tylko jednostki. Poza wypadkami skrajnymi, nie jest zadaniem sądów wypowiadać się w kwestii tego jakie opinie są lub nie sa dopuszczalne, które to zadanie powinno być zostawione historykom, politykom i debacie publicznej.

 

Dlatego postulujemy, aby z nowelizacji ustawy o IPN usunąć przepis 55a. Zamiast art.55a polski ustawodawca powinien skoncentrować się na wprowadzeniu instrumentów odpowiedzialności cywilnej, dotyczącej tylko i wyłącznie sformułowań „polskie obozy śmierci”, „polskie obozy koncentracyjne”, „polskie obozy Zagłady”, a nie kwestii przypisywana odpowiedzialności Państwu czy Narodowi Polskiemu.

 

Pozwoliłoby to na skuteczniejsze zwalczanie używania tych sformułowań poza granicami Polski – choć (także i wtedy) trudne byłoby to do wykonania w krajach systemu common law, czyli m.in. w Stanach Zjednoczonych. W obecnym brzmieniu, orzeczenia polskich sądów wydane w oparciu o art. 55a ustawy o IPN mogą nie zostać uznane i wykonane przez sądy innych państw poza granicami Polski.

 

Ponadto, proponujemy następujące brzmienie artykułu 55 ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej: „Każdy kto przypisuje odpowiedzialność lub współodpowiedzialność Polskiemu Narodowi lub Państwu Polskiemu za założenie lub prowadzenie obozów koncentracyjnych lub innych obozów Zagłady założonych przez Niemiecką Trzecią Rzeszę podczas okupacji ziem Rzeczpospolitej Polskiej narusza dobre imię Rzeczpospolitej Polskiej i Narodu Polskiego.”

 

Przepis w zaproponowanym przez nas brzmieniu nie zawiera w sobie nie dających się naprawić wad, które zawiera artykuł 55a. Jest zgodny z międzynarodowymi standardami wolności słowa i wolności prowadzenia i upowszechniania badań naukowych, które przepis 55a w oczywisty sposób narusza.



Autor


doktor nauk prawnych, adiunkt w Poznańskim Centrum Praw Człowieka Instytutu Nauk Prawnych Polskiej Akademii Nauk, kierownik grantu Komisji Europejskiej “Memory…


Więcej

Opublikowany

2 lutego 2018





Inne głosy w debacie



Inne artykuły tego autora

01.03.2018

Obudzone demony antysemityzmu to między innymi efekt złej nowelizacji ustawy o IPN

15.11.2017

Prawo przeciwko nienawiści



Wesprzyj nas!

Archiwum Osiatyńskiego powstaje dzięki obywatelom i obywatelkom gotowym bronić państwa prawa.


10 
20 
50 
100 
200