Obudzone demony antysemityzmu to między innymi efekt złej nowelizacji ustawy o IPN

Udostępnij

doktor nauk prawnych, adiunkt w Poznańskim Centrum Praw Człowieka Instytutu Nauk Prawnych Polskiej Akademii Nauk, kierownik grantu Komisji Europejskiej “Memory…

Więcej

Prowadzenie polityki historycznej za pomocą instrumentów prawnych to nie polski wynalazek. Ale polski ustawodawca ma obowiązek wprowadzania regulacji, które nie naruszają międzynarodowych standardów ochrony praw człowieka



Rozmowę z dr Aleksandrą Gliszczyńską-Grabias dla Archiwum Osiatyńskiego przeprowadziła Paulina Milewska*.

  

 

Paulina Milewska: W czasie Konferencji Bezpieczeństwa w Monachium w lutym tego roku, Premier Mateusz Morawiecki wywołał dwa skandale – wypowiedzią o żydowskich sprawcach Holocaustu oraz złożeniem wieńca na grobie żołnierzy Brygady Świętokrzyskiej NSZ, współpracującej w czasie wojny z Niemcami. Jakie znaczenie mają te gesty dla sporu wokół ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej, która dzisiaj wchodzi w życie?

 

Dr Aleksandra Gliszczyńska-Grabias: Partia rządząca deklarowała podjęcie kroków w celu załagodzenia konfliktu z naszymi izraelskimi partnerami i przekonania ich, że nowelizacja ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej nie będzie stosowana w sposób, który fałszowałby prawdę historyczną. Zdarzenie z Monachium przeczyło tym deklaracjom. Swoją wypowiedzią premier Morawiecki nie wykazał ludzkiej i historycznej wrażliwości i, niestety, nie pomógł odeprzeć oskarżeń kierowanych wobec polskiego rządu o chęć manipulowania pamięcią o tej trudnej przeszłości.

 

 

W wyniku nowelizacji ustawy o IPN coraz więcej osób z środowisk żydowskich w Polsce mówi, że boi się powrotu antysemityzmu. Czy ustawa ta może prowadzić do dyskryminacji mniejszości?

 

Polska jest formalnie umocowana w systemie międzynarodowej ochrony praw człowieka, który dyskryminacji zakazuje. W rezultacie w polskim systemie prawnym mamy instrumenty, które umożliwiają ochronę przed przejawami antysemityzmu czy innej dyskryminacji na tle rasowym i religijnym. Formalne, prawne rozwiązania, nie zmieniają jednak automatycznie rzeczywistości społecznej – tego, co rozgrywa się w bezpośrednich kontaktach, w relacjach społecznych. Rzeczywistość jest gdzieś indziej, nie w ustawie.

 

To dobrze, że rząd, prezes Jarosław Kaczyński i Prezydent Andrzej Duda deklarują, że w Polsce nie ma miejsca na antysemityzm. Jednak nie wiem, jakimi metodami zamierzają przekonać do tego tych obywateli, którzy manifestują swój antysemityzm coraz bardziej otwarcie. Obudzone demony antysemityzmu to między innymi efekt złej nowelizacji ustawy o IPN. Nie służy to ani pamięci o polskich bohaterach ratujących Żydów, ani naszym relacjom zagranicznym.

 

Bardzo wielu moich żydowskich przyjaciół zadaje mi ostatnio podobne pytania do tych, które amerykański dziennikarz zadał premierowi Morawieckiemu w Monachium. Czy za mówienie o swojej własnej, rodzinnej prawdzie mogą stanąć przed polskim sądem? Zgodnie z zapewnieniami polityków PiS, odpowiedź brzmi: nie. Również w brzmieniu znowelizowanych przepisów nie ma podstaw do takiego karania. Nie możemy jednak wykluczyć, że prokurator nie uzna, iż mówienie o polskiej odpowiedzialności za zbrodnię w Jedwabnem stanowi przypisanie odpowiedzialności narodowi polskiemu. Konsekwencje ustawy mogą być zatem bardzo poważne.

 

 

Czy tego typu uregulowania prawne są państwom niezbędne do dbania o prawdę historyczną?

 

Prowadzenie polityki historycznej za pomocą instrumentów prawnych to nie polski wynalazek. Robi tak wiele rządów. W niektórych obszarach rządzący mają wręcz obowiązek troszczyć się o przekazanie prawdy historycznej, szczególnie tej dotyczącej zbrodni dokonywanych przez reżimy totalitarne.

 

Jeśli jednak takim prawom towarzyszy zamiar, żeby jakiś fragment historii pomijać albo przedstawiać w innym świetle, niż nakazuje prawda historyczna, wówczas istnieje ryzyko, że prawo służy jedynie grze politycznej i „wybielaniu” sprawców zbrodni z przeszłości.

 

Warto pamiętać, że istnieją również i takie prawa pamięci, które wprost deklarują odpowiedzialność narodu i państwa za dawne zbrodnie i są elementem rozliczenia z przeszłością. Tak wyglądają chociażby prawa pamięci uchwalone w Kanadzie a dotyczące zbrodni popełnianych na ludności rdzennej.

 

To, że nawet bardzo znaczące części społeczeństw poszczególnych państw brały udział w zbrodniach, nie jest anomalią, tylko tragiczną normą historii wojennych związanych z ludobójstwem. Przyznanie, że tacy ludzie byli, że na przykład skala zła wyrządzanego przez Polaków w czasie drugiej wojny światowej jest większa, niż często jako społeczeństwo jesteśmy gotowi przyznać, to nie powód do wstydu, tylko dowód na uczciwość i siłę narodu.

 

Natomiast należy oddzielić kwestię tego, w jaki sposób rządy próbują kształtować pamięć o przeszłości, od tego, jak przekuwają swoje zamiary w przepisy prawa. Ustawodawca powinnien zawsze czuwać na straży tego, aby przepisy nie naruszały podstawowych standardów ochrony praw człowieka, których Polska zobowiązała się przestrzegać.

 

 

Jak ustawa powinna wyglądać, by nie wzbudzać kontrowersji?

 

Powinna przewidywać wyłącznie środki prawa cywilnego, a nie karnego. Powinna również wprost odnosić się do publicznego stosowania określenia „polskie obozy koncentracyjne” lub określeń pokrewnych, które przywoływane są przez rządzących jako oficjalny powód wprowadzenia nowelizacji. Powinna stwierdzać, że ich stosowanie narusza dobre imię państwa i narodu polskiego. I tyle. Takie prawo nie pozostawia wątpliwości, jaki jest nasz cel i intencja. Wówczas również można występować przeciwko podmiotom takim jak redakcje, które odmawiają publikowania sprostowań. O wiele łatwiej byłoby też wyegzekwować uznawalność tego rodzaju wyroków za granicą.

 

 

W różnych krajach obowiązuje zakaz tzw. kłamstwa oświęcimskiego, a z drugiej strony np. przepisy tureckie o obrazie narodu mogą być groźnym narzędziem w rękach polityków.

 

Kłamstwo oświęcimskie stanowi wyjątek w rozumieniu doktryny wolnego słowa. Europejski Trybunał Praw Człowieka od lat w wielu wyrokach stwierdza, że negowanie Holocaustu nie jest wyrazem opinii, ale przejawem antysemityzmu oraz wybielania historii w celu usprawiedliwienia sprawców ludobójstwa. A przepisy tureckie i ogólnie przepisy karne, które mają bronić dobrego imienia państwa i narodu poprzez zakazywanie określonych stwierdzeń, są bardzo niebezpiecznym narzędziem. Mogą służyć nie tylko do uciszania badań naukowych, ale też głosów politycznej opozycji.

 

W doktrynie wolności słowa coraz mocniej przyjmuje się, że prawo karne powinno być zarezerwowane dla najbardziej drastycznych przypadków, jak np. nawoływanie do zbrodni ludobójstwa. Nie powinno się go natomiast używać przy dyskusjach historycznych. Nawet w przypadku kłamstwa oświęcimskiego obecnie rozważa się, czy sankcje karne są najlepszym wyborem. Jeśli takie kłamstwo uznamy za propagowanie antysemityzmu i podżeganie do nienawiści wobec Żydów – wówczas wkroczenie prawa karnego wydaje się uzasadnione. W innych przypadkach należy nad tym dyskutować.

 

 

W ustawie o IPN jedna kontrowersyjna zmiana dotyczy definicji zbrodni nacjonalistów ukraińskich, a druga ma na celu ochronę dobrego imienia Polski. Co one w praktyce oznaczają?

 

W jednym z przepisów broni się polskiego „państwa i narodu” przed oskarżeniami o udział czy współudział w określonych zbrodniach, a w innym obarcza taką odpowiedzialnością   właściwie nieokreśloną grupę „ukraińskich nacjonalistów”. Wskazuje to na brak uczciwej i spójnej narracji na temat winy i odpowiedzialności za zbrodnie. Natomiast konsekwencje takiego podejścia, w sensie prawnym, są nam jeszcze nieznane. Wszyscy czekamy na ocenę nowelizacji ustawy o IPN przez Trybunał Konstytucyjny. Jestem jej bardzo ciekawa.

 

 

*Paulina Milewska – absolwentka prawa na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego. Prowadziła przedsiębiorstwo społeczne „Kuchnia Konfliktu”. Współpracuje z „Magazynem 89” „Gazety Wyborczej”.



Autor


doktor nauk prawnych, adiunkt w Poznańskim Centrum Praw Człowieka Instytutu Nauk Prawnych Polskiej Akademii Nauk, kierownik grantu Komisji Europejskiej “Memory…


Więcej

Opublikowany

1 marca 2018







Inne artykuły tego autora

02.02.2018

W jaki sposób można poprawić zapisy nowelizacji ustawy o IPN

15.11.2017

Prawo przeciwko nienawiści



Wesprzyj nas!

Archiwum Osiatyńskiego powstaje dzięki obywatelom i obywatelkom gotowym bronić państwa prawa.


10 
20 
50 
100 
200