O skutkach ubocznych uchylenia immunitetu sędziego Igora Tulei

Udostępnij

adwokat specjalizujący się w prawie karnym. W latach 2012-2015 zastępca przewodniczącego, a następnie członek Trybunału Stanu. Zasiada w Radzie Fundacji…

Więcej

Od tej chwili jest tak: jeśli sędzia ujawni w postanowieniu zawartość dowodów ze śledztwa, może być pociągnięty do odpowiedzialności karnej. Według tej koncepcji myślowej cnotą staje się ukrywanie przez niezawisły sąd przed społeczeństwem zawartości niekorzystnych dla władzy wykonawczej dowodów



Po wydaniu przez Izbę Dyscyplinarną SN zgody na pociągnięcie do odpowiedzialności karnej sędziego Igora Tulei wielu poważnych prawników twierdzi, że to orzeczenie nie ma żadnej mocy, bowiem Izba Dyscyplinarna SN nie jest sądem. Zatem nie może nikogo pozbawić immunitetu. Inaczej uważa sędzia Piotr Niedzielak, który posiedzenie w tej sprawie rozpoczął od dość szczególnej inwokacji. Oświadczył, że jest w pełni niezależny, a tym samym uprawniony do pełnienia funkcji sędziowskiej w Sądzie Najwyższym. Uderz w stół, a nożyce się odezwą. Następnie trzej członkowie Izby Dyscyplinarnej większością głosów wydali orzeczenie zgodne z oczekiwaniami władzy.

 

Dyskusja, czy ww. orzeczenie jest wiążące, nie ma sensu, bowiem rozstrzygnęły to wyrok Trybunału Europejskiego i uchwała połączonych Izb Sądu Najwyższego, z których to orzeczeń wynika, że powołana przez polityków Izba Dyscyplinarna SN nie jest niezawisła, a w konsekwencji nie ma cech sądu. Ci, którzy aprobują te orzeczenia, współczują sędziemu Piotrowi Niedzielakowi, że nie potrafi przyjąć do wiadomości, że nie jest tym, za kogo się podaje. Orzeczenia Izby Dyscyplinarnej mogą mieć jedynie znaczenie historyczne dokumentujące próbę podporządkowania władzy sądowniczej władzy wykonawczej. Jednak w praktyce orzeczenie działa, bo sędzia Igor Tuleya został odsunięty od sądzenia.

 

Obok zagadnienia, kim jest lub nie jest Piotr Niedzielak, pojawia się kolejne pytanie: czy prokuratura ma rację, chcąc przedstawić sędziemu Tulei zarzuty? Czy też mamy do czynienia z błędną wykładnią prawa przez prokuraturę, która zyskała aprobatę Izby Dyscyplinarnej SN?

 

Dlaczego ścigają Tuleyę?

 

Prokuratura twierdziła, że sędzia Tuleya przekroczył uprawnienia i bezprawnie ujawnił mediom tajemnicę śledztwa. W sposób jawny dla dziennikarzy przeprowadził posiedzenie w sprawie umorzenia postępowania karnego dotyczącego zajścia w Sejmie w 2017 r., podczas którego większość sejmowa uniemożliwiła posłom opozycji wykonywanie mandatu posła. Zagadnienie z pozoru skomplikowane staje się proste wobec przepisu art. 95b kodeksu postępowania karnego, z którego wynika, że „posiedzenie odbywa się z wyłączeniem jawności (…) chyba że (…) sąd postanowi inaczej”.

 

Przestępstwa przekroczenia uprawnień i bezprawnego ujawnienia tajemnicy śledztwa polegają na nadużyciu prawa lub działaniu bez umocowania prawnego. Zatem żadnego z nich nie można popełnić, postępując zgodnie z literą prawa. Do takiego wniosku doszła Izba Dyscyplinarna SN, w pierwszej instancji odmawiając zgody na uchylenie immunitetu. W zażaleniu prokuratura zmieniła taktykę. Prokurator zarzucił sędziemu, że na jawnym posiedzeniu bezprawnie cytował dowody, czyli ujawnił tajemnicę śledztwa. Tym nowym intelektualnie tropem ruszył skład odwoławczy, przyznając niejednomyślnie, że sędzia mógł procedować jawnie, ale nie miał prawa cytować materiału dowodowego.

 

Przepisy nie określają zawartości uzasadnienia postanowienia. Jeśli ma mieć sens, musi być logiczne i wyczerpujące, zwłaszcza że edukacja prawna społeczeństwa jest ważnym obowiązkiem sądu. Skoro tak, uzasadnienie musi odwoływać się do dowodów. Dlatego w orzecznictwie jako analogię dla zasad uzasadniania postanowień przywołuje się zasady uzasadniania wyroków.

 

Jakie będą konsekwencje orzeczenia?

 

Skład odwoławczy skutecznie podważył dorobek orzeczniczy Sądu Najwyższego. Bez tego do uchylenia immunitetu by nie doszło. Od tej chwili jest tak: jeśli sędzia ujawni w postanowieniu zawartość dowodów ze śledztwa, może być pociągnięty do odpowiedzialności karnej. Według tej koncepcji myślowej cnotą staje się ukrywanie przez niezawisły sąd przed społeczeństwem zawartości niekorzystnych dla władzy wykonawczej dowodów. Choć sędzia, który wydaje postanowienie, musi wytłumaczyć, dlaczego podjął taką, a nie inną decyzję. Toż zadaniem sędziego ogłaszającego orzeczenie jest wyjaśnić lub mówiąc dosadniej – oświecić. Jak sędzia może oświecić, jeśli nie może powoływać się na treść dowodów, które oceniał?

 

Zastanówmy się nad konsekwencjami tego orzeczenia. Zdaniem Izby Dyscyplinarnej to prokurator decyduje, o jakich dowodach może być poinformowana opinia publiczna w trakcie posiedzenia przed sądem. Jak zatem mają przebiegać takie posiedzenia? Sąd, referując sprawę, nie może mówić o dowodach, bo jeśli powie, to prokurator natychmiast go oskarży, że zdradził tajemnicę śledztwa. Prokuratora w doborze dowodów nic nie krępuje, bo jest wyłącznym dysponentem dowodów zgromadzonych w śledztwie. Przezorny obrońca powinien milczeć i broń Boże nie cytować żadnych dowodów. Wreszcie sąd w postanowieniu nie może odnieść się do zawartości dowodów, na podstawie których wydał postanowienie. Może powinien ograniczyć się do stwierdzenia, że na podstawie zgromadzonych dowodów orzekł, jak orzekł? W tej rzeczywistości prokurator będzie decydować, co się będzie działo na sali posiedzeń i co trafi do uzasadnienia.

 

Jednym orzeczeniem Izba Dyscyplinarna pozbawiła sędziów prawa oświecania obywateli w sprawach niewygodnych dla władzy, czyli pozbawiła obywateli prawa do prawdy i na nowo zdefiniowała zasadę równości stron procesowych. W ramach ubezwłasnowolniania sądu i rozbrajania adwokata pozbawiła obywateli prawa do obrony, tworząc wzorzec milczącego adwokata, który wzorem sądu powinien poddawać się dyktatowi prokuratury. Mistrzostwo!

 

Artykuł Krzysztofa Stępińskiego i Jacka Dubois pojawił się pierwotnie w „Gazecie Wyborczej”. Archiwum Osiatyńskiego dziękuje za możliwość przedruku.



Autor


adwokat specjalizujący się w prawie karnym. W latach 2012-2015 zastępca przewodniczącego, a następnie członek Trybunału Stanu. Zasiada w Radzie Fundacji…


Więcej

Opublikowany

30 listopada 2020







Inne artykuły tego autora

18.12.2019

Konstytucyjna zbrodnia doskonała? Nie bardzo, są konkretne kary dla sprawców

21.01.2019

O lekarstwach na zbrodnię

13.11.2018

Dubois i Zacharski: „O wrażliwości sądów na dane wrażliwe”

14.07.2018

Mowa adwokata Jacka Dubois do manifestujących przed Sądem Najwyższym w lipcu 2018 roku

22.11.2017

Ponad 1000 spraw sądowych za udział w manifestacjach



Wesprzyj nas!

Archiwum Osiatyńskiego powstaje dzięki obywatelom i obywatelkom gotowym bronić państwa prawa.


10 
20 
50 
100 
200