Sąd: Policja inwigilowała Petru dla jego dobra

Udostępnij

Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2000 roku dziennikarz „Gazety Stołecznej” w „Gazecie Wyborczej”. Od 2006 roku…

Więcej

Były lider Nowoczesnej przegrał cywilny proces z policją o inwigilację podczas protestów w obronie sądów w lipcu 2017 roku. Sąd orzekł, że policja śledząc Petru na ulicach stolicy, nie złamała prawa, nie naruszyła jego prywatności i działała dla bezpieczeństwa polityka



Wyrok w tej głośnej sprawie wydał we wtorek 29 stycznia 2019 Sąd Okręgowy w Warszawie. Sędzia Andrzej Vertun (sędzia delegowany z sądu rejonowego) oddalił pozew Ryszarda Petru i Katarzyny Lubnauer przeciwko Komendzie Stołecznej Policji oraz Komendzie Głównej Policji o ochronę dóbr osobistych.

 

Petru i Lubnauer jako jedyni pozwali policję za śledzenie ich podczas demonstracji w obronie sądów pod Sejmem, w lipcu 2017 roku. Policja śledziła wtedy też innych polityków opozycji, działaczy Obywateli RP i KOD. Obserwację prowadzono na manifestacji pod Sejmem. Policja śledziła Petru również w restauracji na Wiejskiej, gdzie jadł obiad i szła za nim aż na ul. Nowy Świat, do siedziby Nowoczesnej.

 

To, jak policja inwigilowała wtedy Petru oraz działaczy Obywateli RP, opisała Bianka Mikołajewska:

 

Przeczytaj: Policja polityczna. Operacja „Rekonesans” – setki tajniaków śledziły manifestujących [CZĘŚĆ I]

 

Petru: zbierali informacje. Policja: dbaliśmy o bezpieczeństwo

 

Tylko Petru i Lubnauer zdecydowali się pozwać policję. Domagali się, by sąd zobowiązał policję do zakazania utrwalania obrazu i dźwięku z ich udziałem w sytuacjach prywatnych, nie związanych z pełnieniem przez nich funkcji publicznych.

 

Lubnauer i Petru uważają, że policja poprzez inwigilację w czasie protestów w obronie sądów naruszyła ich dobra osobiste w postaci prawa do prywatności. Bo ich wtedy śledzono. W pozwie zarzucono, że zrobiono to nie po to, by dbać o ich bezpieczeństwo, ale by zbierać informacje o zachowaniu liderów opozycji podczas protestów w obronie sądów. Autorzy pozwu sami przyznali, że nie mają dowodów na śledzenie Lubnauer, ale założyli, że skoro innych śledzono, to obecną liderkę Nowoczesnej również.

 

Policja nie wypierała się śledzenia Petru. Zresztą sama potwierdziła, że obserwowała wtedy również innych działaczy opozycji, bo do sądu nadesłano stenogramy z rozmów pomiędzy policjantami. Policja broniła się w sądzie, że działała legalnie (zabezpieczała legalną demonstracje) i dla dobra Ryszarda Petru. Policja twierdzi, że podjęła działania prewencyjno-ochronne wobec osób publicznych, w związku w wypowiedziami padającymi na demonstracji. Przekonuje, że te działania miały na celu zapewnienie śledzonym osobom bezpieczeństwa na wypadek, gdyby ktoś je zaatakował. Ponadto nie naruszało to prywatności Ryszarda Petru i nie była to inwigilacja. Policja zaprzeczyła w odpowiedzi na pozew, że śledziła Katarzynę Lubnauer.

 

We wtorek sędzia Andrzej Vertun w pełni podzielił argumenty policji.

 

Kiedy Petru jest politykiem?

 

Sędzia uznał, że nie ma podstaw do wydania ogólnego zakazu dla policji, by w przyszłości nie nagrywała Lubnauer i Petru. Bo taki ogólny zakaz byłyby nie wykonalny. Żeby był wykonalny musiałby być dokładnie sprecyzowany. Sędzia tłumaczył, że gdyby wydał ogólny zakaz, to nie wiadomo, kto miałby oceniać, kiedy i w jakich sytuacjach Petru występuje jako osoba publiczna, polityk, a kiedy prywatnie.

 

W ustnym uzasadnieniu wyroku sędzia podkreślał też, że gdyby wydał taki zakaz, to powtórzyłby przepisy ustaw, które określają, co policji wolno, a czego nie. „Sąd nie jest od tego, by powtarzać normy prawne” – uzasadniał sędzia Vertun.

 

Poza tym sąd uznał, że nie ma dowodów na to, że wtedy policja ich nagrywała. Były tylko meldunki policji. „Ale to nie jest nagranie ich rozmów [polityków – red.]. W procesie nie wykazano, że ich nagrano” – podkreślał sędzia. Dlatego odmówił politykom udzielenia ochrony na przyszłość w postaci zakazu ich nagrywania, bo przyjął, że takie zagrożenie jest hipotetyczne.

 

Jednocześnie sąd uznał, że nie ma dowodów na to, że policja śledziła Katarzynę Lubanuer. Sąd zauważył, że są tylko trzy policyjne notatki dotyczące jej osoby. „A wobec innych osób jest kilkadziesiąt” – zaznaczał sędzia.

 

Po zamachu na Adamowicza nie ma bezpiecznych miejsc

 

Sąd działań policji nie ocenił też jako wkraczających w prywatność posła Ryszarda Petru. Uznał, że nie były to działania operacyjne, na które jest potrzebna zgoda sądu. Działania policji nie naruszyły też dóbr osobistych polityka: sąd przyjął, że obserwowano go w „sytuacji publicznej”. Bo restauracja jest miejscem powszechnie dostępnym. Zaś zebrane informacje są „neutralne” i nie wkraczają w jego prywatność.

 

Sąd orzekł ponadto, że Petru nie wykazał, aby policja pod pretekstem obserwacji prowadziła działania śledcze wobec niego.

 

Sąd uznał, że działania policji były tylko prewencyjne i zgodne z ustawą o policji. Co więcej sędzia przypomniał, że policja ma wręcz obowiązek zadbać o bezpieczeństwo obywateli, w tym polityków.

 

„Policja ma obowiązek chronić ich życie i zdrowie” – zaznaczał w trakcie uzasadniania wyroku sędzia Vertun. I dodał: „Więc nie jest tak, że na jego [polityka – red.] życzenie policja może odstąpić od zapewnienia mu bezpieczeństwa. To obowiązek ustawowy. Tam [w lipcu 2017 – red.] były podstawowe działania policji, nie wykroczono poza zakres ochrony bezpieczeństwa obywateli na zgromadzeniu”.

 

Sędzia nie przyjął argumentu, że Petru wtedy pod Sejmem był w przyjaznym otoczeniu i czuł się bezpiecznie. Sąd podkreślił, że ten argument stracił znaczenie po zamachu na prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza. „Policja musi podejmować działania prewencyjne, obliczone na najgorsze. W tej sprawie jej zachowanie było proporcjonalne, nie ingerowano w prywatność” – uzasadniał sąd.

 

Wyrok jest nie prawomocny. Ryszard Petru, który był na jego ogłoszeniu, zapowiedział apelację. Po jego twarzy widać było, że jest mocno niezadowolony. „Polska policja powinna chronić, a nie inwigilować. Wskazywałem sądowi, że posiłek w restauracji to mój czas prywatny” – komentował Petru. Podkreślił, że podczas lipcowych protestów pod Sejmem czuł się bezpiecznie. Katarzyny Lubnauer nie było we wtorek na ogłoszeniu wyroku.



Autor


Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2000 roku dziennikarz „Gazety Stołecznej” w „Gazecie Wyborczej”. Od 2006 roku…


Więcej

Opublikowany

30 stycznia 2019







Inne artykuły tego autora

16.10.2019

Sąd broni prawa do protestów przeciwko narodowcom, a prokurator broni narodowców

15.10.2019

Rzecznik dyscyplinarny Przemysław Radzik ściga znaną dziennikarkę Ewę Siedlecką

15.10.2019

Rzecznik dyscyplinarny Michał Lasota, który ściga sędziów, ma ponad 350 zaległych spraw do osądzenia

14.10.2019

Nie musi przepraszać PiS za słowa „Tak działa państwo mafijne”. Dziennikarz „Wyborczej” wygrał w SN

10.10.2019

PiS eliminuje niezależnych sędziów. Sądy mają być pasem transmisyjnym władzy

09.10.2019

Znowu sądzą Krzysztofa Parchimowicza. Druga dyscyplinarka za krytykę nominata Ziobry

08.10.2019

Kaczyński mówi co PiS zrobi z sądami po wyborach. Będzie weryfikacja wszystkich sędziów w Polsce

04.10.2019

Sąd dyscyplinarny uniewinnił prokuratora Parchimowicza, który broni niezależności prokuratury

02.10.2019

Po raz pierwszy sędzia wygrała proces z resortem Ziobry. Minister będzie przepraszał

27.09.2019

Największa organizacja sędziów żąda dymisji szefa nowej KRS Leszka Mazura

27.09.2019

Rzecznik Schab, nominat Ziobry, przejmuje dyscyplinarkę wobec Piebiaka od rzecznika stołecznego. Po co?

25.09.2019

Precedens! Sędziowie pozywają prezesa Sądu Okręgowego z nadania ministra Ziobry

19.09.2019

Prokuratura ściga sędzię z Opola za interpretację prawa zgodną z ustawą

17.09.2019

Sędziowie z Warszawy mówią dość. Chcą odsunięcia rzeczników dyscyplinarnych Ziobry, Piebiaka i prezesa Drajewicza

13.09.2019

Szef Iustitii do rzeczników dyscyplinarnych Ziobry: nie macie prawa mnie przesłuchiwać

12.09.2019

Ściganie Parchimowicza. Dla prokuratury dobrej zmiany to wróg numer jeden

09.09.2019

Rzecznik dyscyplinarny Michał Lasota chce ścigania sędziów, którzy orzekli, że za długo prowadził sprawę

09.09.2019

Hurtownia dyscyplinarek dla niepokornych sędziów. Tak ścigają rzecznicy Radzik i Lasota

07.09.2019

Warszawscy sędziowie chcą dyscyplinarek dla Piebiaka i Iwańca za aferę hejterską

04.09.2019

Sędzia Bator-Ciesielska, która nie chce sądzić z Radzikiem: „Nie boję się. Ślubowałam Rzeczpospolitej”



Wesprzyj nas!

Archiwum Osiatyńskiego powstaje dzięki obywatelom i obywatelkom gotowym bronić państwa prawa.


10 
20 
50 
100 
200