Rynek jako samowolka. Wyrok TK uderza we wszystkich, także w osoby z niepełnosprawnością

Udostępnij

W Archiwum Wiktora Osiatyńskiego od 2017 roku dokumentujemy, analizujemy i objaśniamy zmiany w zakresie praworządności w Polsce.

Więcej

Trybunał Konstytucyjny dopuścił dyskryminację w usługach. Kierując się jego logiką można równie dobrze stwierdzić „moja firma, moja decyzja, czy płacę podatki”, „moja firma, mój wybór, czy spełniam przepisy BHP i czy zatrudniam ludzi na czarno”. W kogo uderza ten skandaliczny wyrok? We wszystkich, w tym w wielomilionową grupę osób z niepełnosprawnością



Autorką tekstu jest Katarzyna Bierzanowska.

 

26 czerwca 2019 Trybunał Konstytucyjny wydał wyrok w sprawie art. 138 Kodeksu Wykroczeń na wniosek prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobry. Sędziowie orzekli, że wspomniany artykuł jest częściowo niezgodny z Konstytucją. Zdania odrębne do wyroku przedstawiło dwóch sędziów. Częścią 5-osobowego składu sędziowskiego był także tzw. sędzia dubler.

 

Dlaczego to potężny krok wstecz dla ochrony praw człowieka w Polsce? W kogo uderza wyrok Trybunału? Dlaczego pojęcie „dyskryminacja” staje się w Polsce coraz bardziej abstrakcyjne? Czy osoby z niepełnosprawnościami mają się czego obawiać?

 

Przepisów antydyskryminacyjnych brak

 

Podłożem wniosku prokuratora generalnego była sprawa drukarza z Łodzi, który odmówił wykonania usługi dla Fundacji LGBT Business Forum. Sąd Najwyższy orzekł o winie drukarza właśnie na mocy art. 138 Kodeksu wykroczeń. O sprawie pisano kilkukrotnie na łamach OKO.press.

 

Choć u podłoża sprawy leży homofobia, obecny wyrok TK uderzy nie tylko i wyłącznie w osoby LGBT+. To wyrok, który może kłaść się cieniem na znacznie szerszej grupie obywatelek i obywateli.

 

Artykuł 138 mówi: „Kto, zajmując się zawodowo świadczeniem usług, żąda i pobiera za świadczenie zapłatę wyższą od obowiązującej albo umyślnie bez uzasadnionej przyczyny odmawia świadczenia, do którego jest obowiązany, podlega karze grzywny”. Wydaje się w jasny sposób nawiązywać do sytuacji, która miała miejsce w łódzkiej drukarni. Pytanie, dlaczego w przypadku takiej dyskryminacji powołano się na artykuł Kodeksu wykroczeń zamiast na przepisy antydyskryminacyjne. Odpowiedź jest prosta, choć tragiczna – dlatego że ich zasadniczo w Polsce nie ma.

 

Mamy za to stworzoną dla świętego spokoju, w związku z obowiązującymi dyrektywami unijnymi o równym traktowaniu, tzw. ustawę równością, której sama nazwa określa jej skuteczność – „Ustawa o wdrożeniu niektórych przepisów UE w zakresie równego traktowania”.

 

Wprowadzono ustawę pseudo antydyskryminacyjną, która w wielu przypadkach ochrony przed dyskryminacją nie gwarantuje. I nie chodzi tylko o osoby LGBT+. Ustawa dopuszcza dyskryminację także m.in. osób z niepełnosprawnościami np. w dostępie do opieki zdrowotnej, w oświacie, w szkolnictwie wyższym, a także, co kluczowe w kontekście wyroku TK, w dostępie do dóbr i usług.

 

Orzeczenia sądu na podstawie Kodeksu wykroczeń w sprawach dotyczących dyskryminacji stanowią także wyraźny sprzeciw państwa wobec zachowań wykluczających. Bo powództwo cywilne przenosi ciężar sprawy na osobę, która doświadczyła dyskryminacji, także ciężar finansowy, a w razie sukcesu jest formą zadośćuczynienia dla jednostki, przez co prewencyjne działanie orzecznictwa jest wyraźnie mniejsze.

 

Moja firma, moja sprawa

 

Wiele komentarzy w sprawie dotyczy całkowitej wolności przedsiębiorcy, na którą w chybiony sposób powołał się w swoim komentarzu także Zbigniew Ziobro. Prowadzenie firmy, świadczenie usług nie oznacza dowolności doboru klientów, a określenie grupy docelowej nie oznacza, że osoby spoza tej grupy „bez uzasadnionej przyczyny” można wykluczać. Wolny rynek nie oznacza samowolki. Osoby prowadzące działalność gospodarczą mają obowiązek stosować się do przepisów, którym podlegają.

 

Stosując narrację osób, które w wyroku TK widzą wolność, a nie problem, można równie dobrze stwierdzić „moja firma, moja decyzja, czy płacę podatki”, „moja firma, mój wybór, czy spełniam przepisy BHP”, „moja firma, moja sprawa, czy zatrudniam ludzi na czarno”. To budzi natychmiastowy sprzeciw. Nie żyjemy jednak w świadomym społecznie kraju, dlatego wielu osobom z trudem przychodzi przełożenie wyroku TK na deklarację „moja firma, moja sprawa, czy dyskryminuję”.

 

Słyszę również odważne stwierdzenia, że rynek sam to zweryfikuje i taka firma sama straci na odmawianiu klientom i klientkom. Przy braku edukacji z zakresu równego traktowania nie obawiam się o dobrobyt wykluczających przedsiębiorców i przedsiębiorczyń.

 

Pytam natomiast, dlaczego ta weryfikacja ma przebiegać kosztem np. osób z niepełnosprawnościami, o innym niż biały kolorze skóry czy osób starszych? Bo m.in. te grupy osób będą najbardziej wykluczane, a tym samym poniżane, także społecznie.

 

Interes państwa a potrzeba klienta

 

Żadnym rozwiązaniem nie są także publikowane pomysły o wzięciu sprawy w swoje ręce.

 

Jeden z internautów pisze: „To czemu nie otworzycie swojej działalności, tylko kogoś będziecie niszczyć? Jeśli zamkną drukarnię, to skutek jest taki: brak płaconych podatków, bezrobocie dla kilku osób (pogorszenie sytuacji materialnej i finansowej rodzin), jeśli lokal wynajęty, to brak zysku dla miasta, instytucji, firmy lub osoby prywatnej”.

 

A jak należy wycenić stratę dyskryminowanej osoby? Zadaniem państwa jest ochrona przed dyskryminacją w sytuacji, w której jedna ze stron jest wyraźnie uprzywilejowana (pracodawca-pracownik, instytucja-jednostka, lekarz-pacjent, usługodawca-klient etc.). W związku z tym interes państwa, firmy, właściciela nie stoi na równi z potrzebą klienta, bo ten drugi nie dysponuje równorzędnymi możliwościami w sytuacji wykluczenia.

 

Ciężko np. mówić o dyskryminacji przez lekarza, gdy ten odmówi przyjęcia pacjenta w podeszłym wieku, bo nie odpowiada mu kontakt z osobą starszą.

 

Przy dobrej realizacji ochrony przed nierównym traktowaniem żadna z wyolbrzymionych przez internautę konsekwencji nie będzie miała miejsca, bo działania antydyskryminacyjne w długofalowej perspektywie służą wszystkim. A więc m.in. pracodawcy, który może wybrać spośród szerszego grona potencjalnych pracowniczek i pracowników. Czy jednostkom, które mogą stawać się bardziej niezależne i podmiotowe, zamiast polegać wyłącznie na państwowym lub rodzinnym wsparciu. Firmom, które zwiększają grono klientek i klientów, prowadzą odpowiedzialny społecznie biznes czy wreszcie instytucjom publicznym, które mogą odpowiadać na potrzeby interesantek i interesantów.

 

Powrót do pomysłu segregacji

 

Powrót do pomysłu segregacji, którego nieskuteczność i szkodliwość społeczna, wydawałoby się, została już udowodniona, w Polsce miewa się nadzwyczaj dobrze. Dlaczego, jeśli nie możemy w danej drogerii kupić wybranego szamponu, nie otwieramy własnej? Dlaczego, jeśli w pierogarni nie ma w menu ulubionego smaku, nie zakładamy swojej?

 

Czemu nie otwieramy prywatnej apteki, skoro na potrzebne leki zwykle musimy czekać kilka dni? Musielibyśmy prowadzić wszystkie możliwe usługi, by uchronić się przed dyskryminacją, a nie na tym rozumienie istoty dyskryminacji i przeciwdziałanie jej polega.

 

Krótkowzrocznym aktem, uzasadnionym wyłącznie własnymi uprzedzeniami, jest stawanie w obronie drukarza oraz próba udowodnienia, że nie zrealizował usługi, ponieważ nie chciał swoją pracą przyczyniać się do „promocji LGBT”. Bycie osobą nieheteronormatywną w Polsce nie jest nielegalne, a ewentualne powołanie się na społeczną odpowiedzialność biznesu nie może przyczyniać się do łamania praw człowieka, naruszania godności, upokarzania, odbierania praw i wspierania zachowań dyskryminacyjnych, niezgodnych z obowiązującym w Polsce prawem międzynarodowym.

 

Dlaczego wyrok TK jest niebezpieczny?

 

Wyobraźmy sobie, że mieszkamy na obszarach wiejskich i jesteśmy osobą poruszającą się z wózkiem dziecięcym, a w jedynej w okolicy aptece odmawia się nam realizacji usługi, bo komuś przeszkadza wózek lub płaczące dziecko. Wyobraźmy sobie, że osobie niewidomej można odmówić wstępu na siłownię, bo czyimś zdaniem będzie stanowiła zagrożenie dla pozostałych osób korzystających z tego miejsca. Albo że np. osobie starszej odmawia się wejścia kawiarni, bo nie pasuje do profilu prowadzonej działalności.

 

Albo np. kobieta, która potrzebuje nakarmić dziecko, zostaje wyproszona z restauracji? Do takich absurdów może w przyszłości prowadzić podważenie konstytucjonalności art. 138 Kodeksu wykroczeń.

 

Pomijając upokorzenie, z jakim wiążą się przywołane sytuacje, należy zauważyć, że w wielu przypadkach łatwo sugerowana alternatywa pójścia do innej placówki nie jest oczywista, ponieważ np. nie ma w okolicy dostępnej dla osoby na wózku restauracji, nie ma w pobliżu drugiej apteki, spotkanie w szerszym gronie umówiono właśnie w danej kawiarni. Ponadto na tę siłownię ma się akurat karnet z miejsca pracy, a pory karmienia dziecka, na szczęście, nie podlegają regulacjom prawnym.

 

Osoby narażone na dyskryminację i nierówne traktowanie niewątpliwie zatem w obliczu wyroku TK straciły ważne narzędzie w ochronie przed naruszaniem ich godności i praw.

 

Konflikt z przepisami chroniącymi osoby z niepełnosprawnościami

 

Jako aktywistka na rzecz praw osób z niepełnosprawnościami dostrzegam szczególne zagrożenie na skutek wyroku TK dla tej grupy społecznej. W tym przypadku decyzja Trybunału oznacza widoczny konflikt pomiędzy zobowiązaniami wynikającymi dla Polski na skutek ratyfikowania w 2012 roku Konwencji ONZ o prawach osób z niepełnosprawnościami a konsekwencjami wynikającymi ze wspomnianego rozstrzygnięcia. Konwencja, bardzo nieefektywnie wdrażana przez Polskę, mówi m.in.:

 

„Państwa-Strony zobowiązują się (…):

(b) Podjąć odpowiednie kroki, w tym legislacyjne, w celu zniesienia lub modyfikacji istniejących praw, regulacji, zwyczajów i praktyk, które dyskryminują osoby niepełnosprawne; (…)

(e) Podejmować wszelkie stosowne środki celem wyeliminowania przejawów dyskryminacji osób niepełnosprawnych ze względu na niepełnosprawność przez jakiekolwiek osoby, organizacje lub prywatne przedsiębiorstwa”.

„Państwa-Strony zakażą wszelkiej dyskryminacji ze względu na niepełnosprawność i zagwarantują wszystkim osobom niepełnosprawnym jednakową i skuteczną ochronę prawną przed dyskryminacją z jakichkolwiek względów”.

„Państwa-Strony podejmą również stosowne kroki w celu:

(a) Rozwoju, propagowania i monitorowania procesu wdrażania minimum standardów i wytycznych dotyczących udogodnień i usług oferowanych całemu społeczeństwu;

(b) Dopilnowania, aby przedsiębiorstwa sektora prywatnego oferujące usługi całemu społeczeństwu, wzięły pod uwagę wszelkie aspekty dostępności tych usług dla osób niepełnosprawnych”.

 

Przy przepisach prawa, które nie chronią przed dyskryminacją osób z niepełnosprawnościami czy z innymi cechami narażającymi na nierówne traktowanie, wyrok Trybunału może zostawiać pole do szerokich nadużyć. Za poważną barierę we wdrażaniu obowiązujących międzynarodowych umów z zakresu równego traktowania należy zatem uznać kwestionowanie przepisów, które służyły dotychczas ochronie przed dyskryminacją, zwłaszcza grup szczególnie na nią narażonych.

 

Wyrok Trybunału to efekt, nie przyczyna problemu

 

Decyzja Trybunału Konstytucyjnego, orzekającego w niepraworządnym składzie, przeciwko prawom człowieka i ochronie przed dyskryminacją, przy silnej aprobacie społecznej i państwowej, nie jest źródłem problemu, tylko jego efektem. Poparcie społeczeństwa dla tego wyroku to obraz zgody na coraz powszechniejsze wartościowanie ludzi ze względu na to, jak się poruszają, z kim żyją, w jakim są wieku czy jakiego koloru jest ich skóra.

 

W dużej mierze dla egoistycznie definiowanej wolności, rozumianej jako bezwzględne stawianie własnego interesu, prywatnego czy zawodowego, ponad potrzebami innych lub ich kosztem. To skutek przerwanej lekcji demokracji, całkowitego braku systemowej edukacji w zakresie równego traktowania, wrażliwości społecznej oraz wpływu religii katolickiej na decyzje państwowe.

 

Ciężko oczekiwać, że nieświadomy swoich praw i cudzych potrzeb obywatel będzie potrafił i chciał upominać się o prawa człowieka. Tym ciężej wierzyć, że państwo, które takiej edukacji nadal konsekwentnie odmawia, będzie skutecznie chroniło przed nierównym traktowaniem swoich obywateli. Wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 26 czerwca, który jeszcze szerzej otwiera od dawna uchyloną furtkę do dyskryminacji w Polsce, jest tego bolesnym dowodem.

 

Katarzyna Bierzanowska – aktywistka działająca na rzecz osób z niepełnosprawnością ruchową. Autorka inicjatywy Pełnoprawna, prowadzonej na rzecz przeciwdziałania wykluczeniu i dyskryminacji osób z niepełnosprawnościami. Doradczyni antydyskryminacyjna. Prowadzi konsultacje z zakresu dostępności przestrzeni oraz warsztaty i szkolenia z tematyki dotyczącej niepełnosprawności. Członkini fundacji Kulawa Warszawa. Koordynatorka projektu „Przychodzi baba do lekarza”, którego celem jest weryfikowanie faktycznego stanu dostępności usług ginekologicznych dla kobiet z niepełnosprawnością w woj. mazowieckim. Uczestniczka posiedzenia Komitetu ONZ ws. wdrażania Konwencji ONZ o prawach osób z niepełnosprawnościami w Polsce.

 


 

Kwestie dotyczące praworządności w Polsce oraz w całej Unii Europejskiej będziemy dalej monitorować oraz wyjaśniać na łamach Archiwum Osiatyńskiego, a także – po angielsku – na stronie Rule of Law in Poland.

 


 

Podoba Ci się ten artykuł? Zapisz się na newsletter Archiwum Osiatyńskiego. W każdą środę dostaniesz wybór najważniejszych tekstów, a czasem również zaproszenia na wydarzenia.

 



Autor


W Archiwum Wiktora Osiatyńskiego od 2017 roku dokumentujemy, analizujemy i objaśniamy zmiany w zakresie praworządności w Polsce.


Więcej

Opublikowany

8 lipca 2019





Inne głosy w debacie



Inne artykuły tego autora

02.06.2020

Opinia OBWE o zmianach w prawie wyborczym

01.06.2020

Bartłomiej Nowotarski: Konstytucja albo śmierć

29.05.2020

Fake demokracja Kaczyńskiego. Czy Polska już jest wyborczą dyktaturą? Analiza konstytucjonalisty

28.05.2020

Konstytucyjna kompetencja Zgromadzenia Ogólnego Sędziów Sądu Najwyższego do przedstawienia Prezydentowi kandydatów na stanowisko Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego

25.05.2020

Jak żaba gotowana w garnku. Polska na drodze do autorytaryzmu

25.05.2020

Kim jest prof. Włodzimierz Wróbel, kandydat na prezesa SN? „Prawnik to zawód, w którym trzeba walczyć o innych”

24.05.2020

Sąd to nie lokal do wynajęcia przez polityków. Słowa sędziego Wróbla jak wyrzut sumienia władzy

22.05.2020

Dawne spotkanie komisarza Stępkowskiego. Kamera OKO.press na półzamkniętej konferencji Ordo Iuris

22.05.2020

Kto za niezawisłością, a kto nie? Wyjątkowy ranking kandydatów na pierwszego prezesa Sądu Najwyższego przygotowany przez Iustitię

21.05.2020

Czujność w czasach zarazy

19.05.2020

Apel Inicjatywy Wolne Sądy – wyrazy wsparcia i uznania dla prawidłowo powołanych Sędziów Sądu Najwyższego

15.05.2020

Michał Literski: 14 dni spokoju w Sądzie Najwyższym

10.05.2020

Adam Bodnar: Partia zafundowała nam spektakl. A potrzebujemy zaufania i solidarności [FRAGMENT KSIĄŻKI]

04.05.2020

Elżbieta Podleśna: To pozory, nie wybory. Nie chcę mieć kaca moralnego

04.05.2020

Wojtkowski: Po co brać udział w wyborach, które zostaną sfałszowane? Po to, by musieli je sfałszować

04.05.2020

Głos czy bojkot? Katarzyna Jagiełło: Te wybory to nie będzie święto demokracji

03.05.2020

Wajrak: Nie ma kampanii, nie ma wyborów. Gdyby w 2015 r. była epidemia, Komorowski wygrałby w I turze

03.05.2020

Głosować czy bojkotować? Stawiszyński: Skończyć z szantażem, ludzie mają prawo do swojej decyzji

02.05.2020

Prof. Rychard: Brak udziału w wyborach pocztowych to akt obywatelskiej niezgody, a nie bierności

01.05.2020

Prof. Skarżyńska: Wybory w maju spowodują, że nie będziemy mieli prawomocnie wybranego prezydenta



Wesprzyj nas!

Archiwum Osiatyńskiego powstaje dzięki obywatelom i obywatelkom gotowym bronić państwa prawa.


10 
20 
50 
100 
200