Prokurator Beata Mik ścigana dyscyplinarnie za pisanie krytycznych tekstów uniewinniona

Udostępnij

Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2000 roku dziennikarz „Gazety Stołecznej” w „Gazecie Wyborczej”. Od 2006 roku…

Więcej

Rzecznik dyscyplinarny dla prokuratorów chciał surowej kary dla prokurator Beaty Mik, która pisała teksty prawnicze do „Rzeczpospolitej”. W tekstach krytykowała „dobrą zmianę” w prokuraturze. We wtorek Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego uniewinniła jednak prokurator



Uniewinniający wyrok w tej powołanej przez PiS Izbie Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego to duże zaskoczenie. Zaskoczona była też Beata Mik, obecnie prokurator w stanie spoczynku.

 

Beata Mik pracowała w prokuraturze kilkadziesiąt lat. Pod koniec, przed emeryturą, pracowała w Prokuraturze Krajowej i Generalnej. W stan spoczynku przeszła przed objęciem rządów w prokuraturze przez Zbigniewa Ziobrę, bo chciała uniknąć czystek i degradacji, które przeprowadzał.

 

Mik od 1997 r. publikowała też teksty prawnicze w prasie, głównie na prestiżowych stronach prawnych „Rzeczpospolitej”. Dla prawnika publikacje w tej gazecie to duże wyróżnienie.

 

Swoje teksty publikowała bez problemu przez 20 lat. Zgłaszała to Prokuratorowi Generalnemu w 2000 r. Był nim wtedy Lech Kaczyński, który awansował Mik do Prokuratury Krajowej, i miała zgodę na publikację tekstów.

 

Inni szefowie prokuratury też nie robili jej problemu. Wszyscy o tym wiedzieli, bo wielu jej teksty czytało.

 

Problem pojawił się dopiero w 2016 r., gdy prokuraturą rządził już Zbigniew Ziobro i jego stronnicy, w tym Bogdan Święczkowski, Prokurator Krajowy.

 

Święczkowski się sprzeciwia umowie

 

Wtedy Beata Mik zgłosiła ponownie do Prokuratury Krajowej, że prowadził działalność publicystyczną. Złożyła taki wniosek, bo wydawca „Rzeczpospolitej” chciał sformalizować wieloletnią współpracę. Zaproponował jej podpisanie umowy na przeniesienie praw autorskich do jej tekstów. I o tym Mik głównie informowała Prokuraturę Krajową.

 

Prokurator Krajowy Bogdan Święczkowski wyraził jednak sprzeciw, ale dotyczył on tylko zamiaru podpisania umowy o współpracy, w której miano uregulować kwestię praw autorskich. W sprzeciwie nie odniósł się jednak do jej planów dalszego publikowania tekstów w „Rzeczpospolitej”.

 

Rzecznik dyscyplinarny: „Naruszyła i uchybiła!”

 

Więc Mik nadal je publikowała. I za to rzecznik dyscyplinarny prokuratury postawił jej w 2018 r. zarzut dyscyplinarny. Obejmuje on niezawiadomienie Prokuratora Krajowego o zamiarze podjęcia „sukcesywnego przekazywania artykułów do publikacji” w latach 2016-17.

 

Czym miała naruszyć artykuł 103 par. 4 ustawy o prokuraturze oraz osłabić zaufanie do niezależności prokuratury i uchybić godności tego urzędu.

 

Rzecznik dyscyplinarny zakwalifikował jej działalność publicystyczną jako przewinienie służbowe. Sprawę dyscyplinarną wszczęto najprawdopodobniej po interwencji Święczkowskiego, bo w aktach tej sprawy jest kopia jednego z artykułów Mik z akredytacją Święczkowskiego.

 

Kara upomnienia

 

W czerwcu 2018 r. sąd dyscyplinarny przy Prokuratorze Generalnym uznał ja winną naruszenia przepisów i wymierzył karę upomnienia.

 

Odwołania złożyli sama Beata Mik, jej obrońca prokurator Aleksander Herzog (też na prokuratorskiej emeryturze) oraz rzecznik dyscyplinarny, który domagał się surowszej kary – nagany.

 

Mik i jej obrońca w odwołaniach podkreślali, że publikowanie tekstów prawniczych nie wymaga zawiadomienia przełożonych, bo nie jest to dodatkowa działalność zarobkowa. Mimo to Mik takie zawiadomienie złożyła.

 

Święczkowski publikuje i zachęca

 

Chciała przeprowadzenia dowodów z działalności publicystycznej Bogdana Święczkowskiego, który sam chwali się tym w swojej notce stronie Prokuratury Krajowej, a nawet jest współautorem książki „Afery czasów Donalda Tuska”. I za to nie miał zarzutów dyscyplinarnych.

 

Ponadto Święczkowski sam zachęcał prokuratorów do działalności publicystycznej tyle, że pod kontrolą Prokuratury Krajowej.

 

Mik pisała teksty takie, jakie chciała. Jak chciała krytykować „dobrą zmianę” w prokuraturze, to to robiła. Dlatego uważa, że sprawa dyscyplinarna nie jest za to, że publikuje teksty prawnicze, tylko za to, co pisze w tych tekstach, czyli za krytykę.

 

Izba dyscyplinarna uniewinnia

 

Wszystkie trzy odwołania we wtorek rozpoznała Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego w składzie: sędziowie Konrad Wytrykowski, Paweł Zubert i oraz ławnik Jerzy Turek.

 

Skład ten oddalił wnioski dowodowe Mik o przeprowadzenie dowodu z publikacji Święczkowskiego (bo to dotyczy innego prokuratora i nie ma znaczenia dla tej sprawy), ale dopuścił inne zgłoszone przez nią dowody m.in. pismo zachęcające śledczych do działalności publicystycznej.

 

Obrońca Mik, prokurator Herzog, przekonywał na rozprawie, że publikowanie tekstów nie wymaga zgłoszenia, tym bardziej że nie jest to stała współpraca. Mówił, że zakaz takiej działalności naruszałby konstytucyjne prawo do wolności słowa.

 

Podnosił, że zrobiono sprawę dyscyplinarną, bo Mik w swoich tekstach wyrażała poglądy niezgodne z poglądami obecnego kierownictwa prokuratury. Oraz że Mik w swojej karierze zgłaszała przełożonym, że prowadzi działalność publicystyczną. Tyle że obecna prokuratura uznała, że wcześniejsze zgłoszenia i zgoda na publikacje nie miały charakteru stałego.

 

Głos na rozprawie zabrała też prokurator Beata Mik. „Ja, prokuratur z wieloletnim stażem pracy w prokuraturze, po raz pierwszy czuję się bezradna” – wyznała. Mówiła, że w tekstach wyraża własny pogląd i nikomu nie przyklaskuje.

 

Dziwiła się jak mogła naruszyć niezależność prokuratury i uchybić godności tego urzędu, skoro już nie pracuje, bo jest na emeryturze. „W życiu prywatnym mogę być stronnicza. Wcześniej moje publikacje chwalono, mówiono, że służą krzewieniu kultury prawnej” – podkreślała.

 

Dodała, że jej działalność publicystyczna jest realizacją konstytucyjnego prawa do wolności słowa.

 

Izba Dyscyplinarna wydała zaskakujący wyrok. Zmieniła wyrok sądu dyscyplinarnego pierwszej instancji i uniewinniła Beatę Mik. Wyrok uzasadniał sędzia Paweł Zubert, były prokurator z Prokuratury Regionalnej w Katowicach.

 

Publikowała, a nie przekazywała

 

Uzasadniał, że Mik zgłosiła działalność publicystyczną przełożonemu już w 2000 r. i miała zgodę na publikację. Ponowiła zgłoszenie w 2016 r. Wytknął rzecznikowi dyscyplinarnemu prokuratury, że stawiając zarzut napisał, że przekazywała materiały do publikacji.

 

Zubert zauważył, że w ten sposób rzecznik dyscyplinarny pomniejszył wagę jej działalności. „Dla prokuratorów jest jasne, że Mik publikuje w »Rzeczpospolitej« i nie jest to tajemnica. Nie tylko przekazuje ona do publikacji [swoje artykuły – red.], ale je publikuje” – podkreślał w ustnym uzasadnieniu wyroku.

 

Skład Izby Dyscyplinarnej nie przychylił się jednak do zdania Mik i jej obrońcy, że taka działalność nie podległa zgłoszeniu do przełożonych. „Nie do końca podzielamy ten pogląd. To jest «inne zajęcie» o którym mowa w artykule 103 par. 4” – wywodził Zubert.

 

Podkreślał, że dodatkowa działalność prokuratora – poza pracą służbową – nie może kolidować z  wykonywaniem obowiązków prokuratora, przynosić ujmy temu zawodowi oraz osłabiać zaufania do bezstronności prokuratora (reguluje to art. 103 par. 6 ustawy o prokuraturze).

 

Dodał jednak, że prokuratorzy w stanie spoczynku – podobnie jak sędziowie na emeryturze – nie mogą wejść w kolizję z obowiązkami służbowymi, bo ich nie wykonują. Uznał także, że będąc poza służbą nie muszą być beztsronni.

 

„W jaki sposób publikowanie artykułów prawniczych może uchybić godności zawodu prokuratora?” – pytał retorycznie sędzia Zubert.

 

Dodał, że prokuratorzy mogą publikować teksty prawnicze, jeśli nie ma sprzeciwu przełożonych.

 

W sprawie Mik takiego sprzeciwu nie było, on dotyczył tylko zawarcia umowy z wydawcą „Rzeczpospolitej” na stałą współpracę, w której określono zasady przeniesienia praw autorskich do tekstów.

 

Wyrok jest prawomocny

 

Nie można się już od niego odwołać. To powinno zakończyć ściganie Mik przez rzecznika dyscyplinarnego.

 

Na rozprawie w Sądzie Najwyższym wspierali ją członkowie obywatelskiej inicjatywy Wolna Prokuratura. Był też prof. Mirosław Wyrzykowski, były sędzia Trybunału Konstytucyjnego.

 

Środowisko prokuratorów czekało na ten wyrok, bo to pierwszy wyrok Izby Dyscyplinarnej dotyczący niezależnego prokuratora.

 

Czy Beata Mik nadal będzie pisać teksty prawnicze? „Poczekam na uzasadnienie wyroku. Bo nie jest on jednoznaczny” – mówi OKO.press. Tekstów w „Rzeczpospolitej” na razie nie publikuje, bo mimo uniewinnienia obawia się, że rzecznik dyscyplinarny założy jej kolejną dyscyplinarkę, za nowe teksty.

 

By ustalić, co może robić na prokuratorskiej emeryturze, pozwała prokuraturę do sądu pracy. Chce by to sąd określił jej prawa i obowiązki, głównie na tle działalności publicystycznej.

Ta sprawa czeka na rozpoznanie.

 


 

Podoba Ci się ten artykuł? Zapisz się na newsletter Archiwum Osiatyńskiego. W każdą środę dostaniesz wybór najważniejszych tekstów, a czasem również zaproszenia na wydarzenia.

 


 

W tym tygodniu obchodzimy drugą rocznicę śmierci profesora Wiktora Osiatyńskiego. Przeczytaj jak działa Archiwum Osiatyńskiego i dlaczego potrzebujemy Twojego wsparcia. Udostępnij zbiórkę znajomym i pomóż nam dalej realizować pomysł Profesora! Dołącz do zbiórki na Archiwum Osiatyńskiego https://pomagam.pl/archiwum2019

 

 



Autor


Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2000 roku dziennikarz „Gazety Stołecznej” w „Gazecie Wyborczej”. Od 2006 roku…


Więcej

Opublikowany

22 maja 2019





Inne głosy w debacie



Inne artykuły tego autora

16.02.2020

Iustitia: Listy do KRS poparli niemal wyłącznie beneficjenci rządów PiS. Publikujemy pełen wykaz

16.02.2020

Rzecznik dyscyplinarny Ziobry uczcił ustawę kagańcową. Zrobił sędziemu dyscyplinarkę za pytanie do SN

15.02.2020

Iustitia: Nie ma KRS. Maciej Nawacki miał za mało podpisów

14.02.2020

Wdzięczność Ziobry? Po podpisie list KRS wielu dostało stanowiska lub awanse

13.02.2020

Sędziowie nie boją się ustawy kagańcowej PiS: Ślubowaliśmy Polsce, nie politykom

13.02.2020

Sędziowie bojkotują konkursy neo-KRS na awanse do wyższych instancji. Pierwsza Łódź, teraz Olsztyn

13.02.2020

Przeciek nazwisk z list poparcia do KRS nic nie wyjaśnia. Nawacki i KRS nadal mają problem

12.02.2020

Sędziowie z Olsztyna złożyli zawiadomienie do prokuratury na Macieja Nawackiego za podarcie uchwały

11.02.2020

Rzecznik dyscyplinarny Schab ściga sędziów za uchylone wyroki. Czy będzie ścigał sam siebie?

11.02.2020

Ziobro już nie kryje, co zrobi z sądami. Będzie reorganizacja i wielka czystka w całej Polsce

09.02.2020

Powstał fundusz dla represjonowanych sędziów. Między innymi dla Juszczyszyna, któremu zabrano połowę pensji

08.02.2020

Sędzia Nawacki, drąc publicznie uchwały, popełnił przestępstwo?

05.02.2020

Izba Dyscyplinarna próbuje uciszyć Juszczyszyna. Zawiesiła go w obowiązkach sędziego i obcięła pensję

02.02.2020

OKO.press ujawnia: Aż 10 z 11 rzeczników dyscyplinarnych powołano wbrew prawu. Ziobro ma problem

01.02.2020

Rzecznik dyscyplinarny Ziobry po kolei wyłapuje prokuratorów za Marsz Tysiąca Tóg. Grożą im nawet zarzuty karne

31.01.2020

Powołana przez PiS Izba Dyscyplinarna wzmocniona. Idą do niej współpracownicy Ziobry

29.01.2020

Państwo musi wypłacić odszkodowanie, bo rzecznik dyscyplinarny Ziobry opieszale załatwia sprawy zwykłych obywateli

29.01.2020

News OKO.press. Liniowy prokurator postawił się Bogdanowi Święczkowskiemu. Został zdegradowany

28.01.2020

Sędziowie wykonują uchwałę SN. W Łodzi sędzia awansowany przez nową KRS sam przestał sądzić

26.01.2020

Policja ściga ponad 50 sędziów z Krakowa. Doniósł na nich dyrektor sądu z nominacji ministra Ziobry



Wesprzyj nas!

Archiwum Osiatyńskiego powstaje dzięki obywatelom i obywatelkom gotowym bronić państwa prawa.


10 
20 
50 
100 
200