Polskie władze przegrały sprawę o smog. Wyrok Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości

Udostępnij

koordynator kampanii Klimat i Energia w Fundacji Greenpeace Polska, doktorant w Kolegium Ekonomiczno-Społecznym Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie (polityka publiczna).…

Więcej

Od kilku lat Komisja Europejska groziła polskim władzom palcem  - upominając je,  aby w końcu zabrały się za poprawę jakości powietrza. Ale działań było jak na lekarstwo



22 lutego 2018 r. Trybunał Sprawiedliwości wydał orzeczenie w sprawie C-336/16 Komisja przeciwko Polsce w sprawie naruszenia przez Polskę przepisów dyrektywy 2008/50/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 21 maja 2008 r.  w sprawie jakości powietrza i czystszego powietrza dla Europy.

 

Od kilku lat Komisja Europejska groziła polskim władzom palcem —upominając je,  aby w końcu zabrały się za poprawę jakości powietrza. Ale działań było jak na lekarstwo, co ze zdwojoną siłą pokazał epizod smogowy ze stycznia 2017 roku. Stąd można było się spodziewać dzisiejszego orzeczenia Trybunału Sprawiedliwości UE o naruszeniu przez Polskę unijnych przepisów o jakości powietrza. Teraz od realnych posunięć rządu zależy, czy za smog — który rujnuje nasze zdrowie  — zapłacimy dodatkowo kary finansowe.

 

Smog nie pojawił się w Polsce w styczniu ubiegłego roku, jednak ówczesny epizod smogowy pokazał dobitnie, że jako kraj nie radzimy sobie z tym problemem. Od kilku lat skalę zanieczyszczenia powietrza w naszym kraju uzmysławiały raporty Europejskiej Agencji Środowiska — szacując liczbę przedwczesnych zgonów spowodowanych zanieczyszczeniem powietrza w Polsce na ponad 45 tysięcy osób rocznie. Oliwy do ognia dolał raport WHO z 2016 roku — wówczas okazało się, że 33 spośród 50 najbardziej zanieczyszczonych miast Unii to miasta polskie. W czołowej dziesiątce rankingu znalazło się aż 7 polskich miejscowości, w tym na czele stawki Żywiec i Pszczyna.

 

Skąd ten smog?

 

Jak to możliwe, że akurat w Polsce jest tak źle? — zastanawiali się niektórzy komentatorzy. Główny powód jest jeden: węgiel spalany w domach. Spośród najbardziej szkodliwych dla zdrowia zanieczyszczeń ogrzewanie domów odpowiada za ok. 50 do blisko 80 proc. emisji. Węgiel jest nadal głównym paliwem używanym w 3,5 mln domów jednorodzinnych. Co roku gospodarstwa domowe spalają go kilkanaście milionów ton, najczęściej w prymitywnych kotłach. Do tego nie obowiązują żadne normy, które określałyby jakie standardy musi spełniać węgiel, aby dopuszczono go do sprzedaży. Dlatego też roczny unijny limit 35 dni z przekroczeniem dobowej normy dla pyłów polskie miasta wyczerpują już w połowie lutego.

 

Komisja mówi: sprawdzam

 

Silne sygnały o tym, że Komisja Europejska nie będzie tolerować nagminnego łamania przez Polskę dyrektywy ws. jakości powietrza pojawiły się na początku 2015 roku. W odpowiedzi na uzasadnioną opinię Komisji – nawołującą Polskę do pilnego podjęcia działań mających na celu wdrożenie dyrektywy – Minister Środowiska stworzył naprędce Krajowy Program Ochrony Powietrza. Dokument co prawda stawiał pewną diagnozę tego, co powinno się wydarzyć, aby powietrze w Polsce się poprawiło, ale nie wyznaczał żadnych celów redukcji czy terminów podjęcia konkretnych działań. Urzędnicy mówią o takich dokumentach “półkowniki” – po powstaniu trafiają prosto na półkę i tam dokonują swego bezproduktywnego żywota. Zaskarżając Polskę do Trybunału Sprawiedliwości UE w czerwcu 2016 roku, Komisja Europejska zarzuciła polskim władzom naruszenie dyrektywy CAFE ws. jakości powietrza. Wśród zarzutów Komisja wymieniła też brak skutecznych działań mających na celu poprawę sytuacji, w tym brak norm jakości węgla czy norm jakości na kotły.

 

Pod koniec 2015 roku organizacje społeczne zwróciły uwagę, że polskie przepisy są skonstruowane tak, aby w Polsce się o smogu nie mówiło. Jak wskazywał Polski Alarm Smogowy, poziom zanieczyszczenia powietrza, przy którym alarmuje się społeczeństwo o zagrożeniu dla zdrowia, jest w Polsce kilkukrotnie wyższy niż choćby we Francji, na Węgrzech czy w Czechach. Czy mamy inne płuca niż Czesi czy Francuzi? Okazało się, że docierały do nas medialne doniesienia np. o paryskim smogu, a jednocześnie często nie mieliśmy świadomości, że w Katowicach, Krakowie czy Warszawie oddychamy dużo gorszym powietrzem. Wszystko dlatego, że informacje o tym skrywa przed nami minister środowiska. Nie pomógł nawet wspólny apel o zmianę poziomów alarmowania wystosowany w listopadzie 2017 roku przez siedem organizacji lekarzy specjalistów — w tym Polskie Towarzystwo Kardiologicznego oraz Polskie Towarzystwo Chorób Płuc — oraz Greenpeace. Ówczesny minister środowiska Jan Szyszko przepisów dotyczących informowania o smogu nie zmienił — wychodząc chyba z założenia, że lepiej by Polacy nie wiedzieli, czym oddychają.

 

Oddolna walka

 

Brak działań na poziomie krajowym spowodował oddolną reakcję społeczną w postaci powstania ruchu antysmogowego. Pierwszy w kraju — Krakowski Alarm Smogowy — obchodził niedawno pięciolecie swojej działalności. Do dzisiaj takich lokalnych inicjatyw na rzecz czystego powietrza powstało w kraju kilkadziesiąt. W wyniku oddolnych nacisków w 2015 roku przeforsowano w parlamencie tzw. ustawę antysmogową, która dała samorządom narzędzia do walki ze smogiem na własnym podwórku. Siedem województw już skorzystało z tych narzędzi, wprowadzając na swoim obszarze tzw. uchwały antysmogowe. Ale nie wszystko da się w ten sposób załatwić.

 

Samorządy mogą co prawda np. nakazać mieszkańcom wymianę pieca w perspektywie kilku lat lub nawet — tak jak zrobiono to w Krakowie — zakazać całkowicie używania paliw stałych. To dość radykalne rozwiązanie, ale jak wykazały ekspertyzy — w przypadku stolicy Małopolski — jedyne, które może realnie poprawić sytuację. Choć krakowski zakaz wejdzie w życie we wrześniu 2019 roku, zlikwidowano już tysiące pieców, a powietrze w centrum Krakowa coraz częściej bywa czystsze niż na przedmieściach.

 

Większość samorządów decyduje się na mniej zdecydowany krok niż zrobiono to w Krakowie – tj. nakładają obowiązek wymiany starych pieców węglowych, dopuszczając możliwość dalszego ogrzewania paliwami stałymi. Problemem pozostaje efektywność samorządowych regulacji dotyczących paliw. Uchwały antysmogowe podejmowane przez sejmiki wojewódzkie mogą — obok obowiązku wymiany pieca — określić także, jakie paliwo można legalnie w nim spalić. Natomiast nie jest możliwe ustalenie — jakie paliwo można legalnie sprzedawać na składach węgla. Efekt jest łatwy do przewidzenia. Uchwały antysmogowe w zakresie dotyczącym jakości paliw są trudne do wyegzekwowania.

 

Niespełniona obietnica

 

Zgodnie z ogłoszonym w styczniu 2017 roku programem “Czyste Powietrze”, sprawę na poziomie ogólnopolskim miał rozwiązać minister energii — wprowadzając do końca marca 2017 roku normy jakości węgla dostępnego w sprzedaży. Miał to zrobić, ale jak do tej pory kierujący resortem energii Krzysztof Tchórzewski tego nie uczynił. I to pomimo apeli płynących z różnych środowisk — w tym 24 samorządowców z najbardziej zanieczyszczonych miast ze wspomnianego raportu WHO, byłych ministrów środowiska czy obywateli, którzy w liczbie ponad 36 tysięcy apelowali o to w lutym tego roku. Niestety, w wyniku zaniechań ministra nadal na polskim rynku można legalnie sprzedawać węgiel o wysokiej zawartości siarki, popiołu i wilgoci. Legalnie w obrocie znajdują się nawet odpady węglowe — czyli wysoce szkodliwy produkt uboczny z produkcji węgla, który w normalnej sytuacji powinien podlegać utylizacji.

 

 

Pierwszy krok do czystego powietrza

 

Do tej pory jedynym znaczącym działaniem rządu w celu poprawy jakości powietrza było wprowadzenie standardów emisyjnych dla kotłów dostępnych w sklepach, które zaczną obowiązywać w połowie tego roku. Dzięki temu przestanie nam przybywać kopcących pieców. Samorządowe nakazy wymiany pieców spowodują, że wreszcie zacznie ich ubywać. Koniecznym uzupełnieniem do rozporządzenia o kotłach powinny być normy jakości węgla. Nie zlikwidują one w Polsce smogu, ale będą wstępem do systemowej zmiany.

 

Kolejne posunięcia rządu powinny zmierzać do tego, aby alternatywy dla węgla stały się dla Polaków bardziej atrakcyjne. Realnym problemem nadal jest bowiem ubóstwo energetyczne. Według analiz Instytutu Badań Strukturalnych 4,6 mln Polaków ma problem z zaspokojeniem swoich potrzeb energetycznych. Ta grupa stanowi łącznie ponad 12 proc. społeczeństwa, a w przypadku wsi problem dotyczy co piątego mieszkańca. Stąd eksperci podkreślają potrzebę stworzenia strategii termomodernizacji domów jednorodzinnych. Powstanie takiego programu zapowiada obecnie Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii. Niestety, jak na razie budżet tego przedsięwzięcia — 170 milionów złotych w 2018 roku — nie jest nawet kroplą w morzu potrzeb. Większym budżetem dysponuje dziś Polska Fundacja Narodowa, odpowiedzialna m.in. za osławioną kampanię billboardową w sprawie tzw. reformy sądownictwa. Strategię ocieplania domów — z budżetem liczonym w miliardach, a nie milionach złotych — należałoby potraktować jako narzędzie, dzięki któremu upieczemy kilka pieczeni na jednym ogniu. Po pierwsze, zmniejszymy ubóstwo energetyczne i poprawimy standard życia ludzi. Po drugie, zmniejszymy zanieczyszczenie powietrza — chroniąc nasze zdrowie — i emisję gazów cieplarnianych, które zmieniając klimat, przyczyniają się w Polsce do częstszych powodzi i huraganów. Po trzecie, strategia może mieć wymierny efekt gospodarczy w postaci stworzenia zielonych miejsc pracy. Poważne programy strategiczne istnieją w innych krajach: w Czechach, na Słowacji czy we Francji.

 

Oprócz wspierania docieplania domów rząd powinien skupić się na promowaniu czystych rozwiązań — najlepiej odnawialnych źródeł energii takich jak np. pompy ciepła. I tu kluczowe będzie spojrzenie na tę kwestię od strony portfela przeciętnego obywatela. Dotychczasowe sposoby — np. wprowadzanie przez lokalne samorządy ulg w zakresie podatku od nieruchomości — są niewystarczające. Nie zastąpią kompleksowej polityki energetycznej państwa. Resort energii chce promować ogrzewanie prądem, ale nowa tzw. taryfa antysmogowa zaliczyła falstart. Polski Alarm Smogowy wykazał, że zaproponowana w styczniu tego roku taryfa jest droższa niż wynikałoby to z zapewnień ministerstwa. Co więcej, w Małopolsce, gdzie problem ze smogiem jest wyjątkowo duży, nowa taryfa jest droższa nawet od już obowiązujących rozwiązań. Resort pospiesznie zabrał się za zmianę przepisów, jednak takie chybotliwe kroki z pewnością nie pomagają we wzbudzeniu w społeczeństwie przekonania, że ministerstwo ma strategiczną wizję walki ze smogiem.

 

Wyzwanie cywilizacyjne

 

Według Najwyższej Izby Kontroli, w związku z przegraną przed Trybunałem Sprawiedliwości UE może nam grozić 4 mld złotych kary. Ta gigantyczna suma to i tak nic w porównaniu ze stratami zdrowotnymi, jakie ponosimy co roku oddychając brudnym powietrzem. Na prawie min. 2,9 miliarda złotych — szacuje się roczne koszty zdrowotne smogu w samej Małopolsce. Nie próbuje się przy tym nawet oszacować kosztów gospodarczych, jakie związane są z tym, że tereny zanieczyszczone zaczynają być postrzegane jako mniej atrakcyjne do zamieszkania, lokowania inwestycji czy turystycznie. W ostatnich dniach na ulicach Krakowa pojawiły się reklamy gdańskiej firmy IT zachęcające krakowskich programistów do przeprowadzki nad morze, gdzie smogu jest mniej. W Pszczynie — drugim najbardziej zanieczyszczonym mieście Unii Europejskiej — ze smogiem starają się walczyć już nawet gimnazjaliści, powołując do życia inicjatywę “Nie Dokarmiaj Smoga”. Prowadzą prelekcje w szkołach, współpracują z lekarzami, a ostatnio odwiedzili Warszawę, by doręczyć antysmogowy apel ministrowi energii.

 

Sam znam wielu ludzi, którzy przed smogiem próbują uciekać, przeprowadzając się w teoretycznie mniej zanieczyszczone tereny. Często jednak w nowym miejscu czeka ich rozczarowanie, bo trudno w Polsce o zupełnie czyste obszary. Wydany w grudniu raport “Polskie przedszkola w smogu” pokazuje, że żadne polskie przedszkole nie leży na terenie, na którym powietrze spełniałoby normy Światowej Organizacji Zdrowia. A to dzieci są grupą szczególnie wrażliwą na wdychanie zanieczyszczeń. Narażenie na zanieczyszczenia powoduje zarówno zwiększenie częstości chorób dzieci, jak i obniża potencjał zdrowotny w ich życiu dorosłym – pisze w słowie wstępnym do wspomnianego raportu dr hab. Michał Krzyżanowski, epidemiolog z King’s College of London.

 

Jak słusznie stwierdził w swoim exposé premier Mateusz Morawiecki  –  czyste powietrze to wyzwanie cywilizacyjne. Pytanie, czy minister energii, który odpowiada nie tylko za politykę energetyczną, ale również za sektor górnictwa, tak samo rozumie powagę tego problemu.



Autor


koordynator kampanii Klimat i Energia w Fundacji Greenpeace Polska, doktorant w Kolegium Ekonomiczno-Społecznym Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie (polityka publiczna).…


Więcej

Opublikowany

22 lutego 2018







Wesprzyj nas!

Archiwum Osiatyńskiego powstaje dzięki obywatelom i obywatelkom gotowym bronić państwa prawa.


10 
20 
50 
100 
200