Policja szantażowała uczestników „tęczowego disco” pod Pałacem Prezydenckim

Udostępnij

Dziennikarz i publicysta. W OKO.press pisze o ochronie przyrody, łowiectwie, prawach zwierząt, smogu i klimacie oraz dokonaniach komisji smoleńskiej. Stały…

Więcej

Mandat 100 zł albo skierowanie sprawy do Sanepidu, gdzie kara będzie wielokrotnie większa - taką "ofertę" od policjantów usłyszał Michał (29 l.) za udział w "tęczowym disco" pod Pałacem Prezydenckim. "To jest wywierania presji, jakaś forma szantażu i miękkiego zastraszania" - komentuje Agata Dziemianowicz-Bąk z Partii Razem



Wczoraj, w czwartek 11 czerwca, na deptaku pod Pałacem Prezydenckim w Warszawie ok. 100 osób zebrało się, by wziąć udział w „tęczowym disco pod Pałacem” – spontanicznym sprzeciwie wobec homofobicznej „Karcie Rodziny” prezydenta Andrzeja Dudy, w której zobowiązał się m.in. do doprowadzenia zakazu głoszenia „ideologi LGBT” w szkołach oraz instytucjach publicznych.

 

Przez jakieś 45 minut uczestnicy tańczyli przeciwko homofobii, powiewały tęczowe flagi, do wesołego protestu okazyjnie przyłączali się przechodnie. Policja nie reagowała.

 

Jeszcze podczas trwania „tęczowego disco” funkcjonariusze ruszali za pojedynczymi odchodzącymi osobami albo parami. Po zakończeniu wydarzenia zaczęli zatrzymywać kolejnych uczestników i wypisywać im mandaty, choć wcześniej nie wzywali do rozejścia się czy rozwiązania zgromadzenia.

 

OKO.press udało się porozmawiać z dwójką zatrzymanych. Okazało się, że niektóre działania policji były, co najmniej, zagadkowe.

 

Policja: „Chcemy porozmawiać. O czym? To się okaże”

 

Osiemnastoletnią Wiktorię i jej koleżankę funkcjonariusze zatrzymali, gdy dziewczyny wychodziły ze sklepu. „Poprosiłam ich o wylegitymowanie się, ale tego nie zrobili” – mówi OKO.press Wiktoria.

 

Policjanci chcieli, by zatrzymane wsiadły do radiowozu, ale dziewczyny się nie zgodziły. „Powiedzieli, że wystawiają mandat tylko na 100 zł za udział w nielegalnym zgromadzeniu, choć mogliby na 500 zł, sugerując, jakoby była to jakaś łaska z ich strony” – opowiada Wiktoria. Nie przyjęła mandatu (jej koleżanka tak).

 

„Uważam, że dostałyśmy je niesłusznie, bo nie złamaliśmy żadnego prawa. Po prostu tańczyłyśmy na ulicy, przecież to nie jest nielegalne” – przekonuje.

 

Zagadkowy przebieg miało zatrzymanie Michała (29 l.) i jego kolegi. Policja zatrzymała ich jeszcze w trakcie trwania „tęczowego disco”, gdy na chwilę poszli do sklepu po coś do picia.

 

„Patrzyli na komórkę i na nas, na komórkę i na nas – jakby porównywali nasze twarze ze zdjęciami w telefonie.

 

Powiedzieli, że chcą porozmawiać, ale jak zapytaliśmy »o czym?«, to powiedzieli: »to się okaże«” – mówi OKO.press Michał.

 

Albo mandat za nielegalne zgromadzenie, albo sprawa do Sanepidu

 

W radiowozie mężczyźni zakomunikowali młodym mężczyznom, że ci brali udział w nielegalnym zgromadzeniu, ale dostaną tylko 100 zł mandatu, choć mogliby im wypisać więcej. „Między słowami dali do zrozumienia, że robią to niechętnie, ale jest presja z „góry”, by karać uczestników wydarzenia pod Pałacem Prezydenckim. Dodali, że jeżeli mandatów nie przyjmiemy, to będą zmuszeni skierować sprawę do Sanepidu z art. 54 kodeksu wykroczeń w związku z rzekomym złamaniem przez nas sanitarnych w czasie kwarantanny” – mówi Michał.

 

W tym drugim przypadku ewentualna kara byłaby wielokrotnie wyższa. Michał zadzwonił do prawnika, by się poradzić. Ten uznał, że propozycja policjantów brzmi dość dziwnie. Po konsultacji Michał uznał, że jednak przyjmie mandat.

 

„W międzyczasie drugi z policjantów zadzwonił gdzieś, pewnie do swojej centrali, by się upewnić, czy nie muszą kierować sprawy do Sanepidu. Okazało się, że nie, jeśli uczestnicząc w zdarzeniu zachowywaliśmy dwumetrową odległość między nami a innymi uczestnikami” – opowiada.

 

Mandat chcę zaskarżyć do sądu i spodziewam się, że zostanie anulowany” – mówi OKO.press Michał (29 l.)

 

„To jest wywierania presji, jakaś forma szantażu i miękkiego zastraszania”

 

– komentuje zachowanie policjantów wobec Michała i jego kolegi Agnieszka Dziemianowicz-Bąk z Partii Razem, która była na miejscu, przyglądała się działaniom policji a w niektórych sytuacjach ingerowała.

 

„Tym bardziej że jedne i drugie przepisy nie mają ze sobą nic wspólnego. Bo przecież jeżeli ktoś uczestniczy w nielegalnym zgromadzeniu, to nie jest to tożsame z naruszeniem przepisów sanitarnych. Takie »targowanie się« policji z obywatelem nie powinno było się zdarzyć” – dodaje.

 

Zdaniem polityczki wystawianie mandatów za udział w nielegalnym zgromadzeniu było nieuzasadnione. „W takim razie dlaczego funkcjonariusze podczas całego wydarzenia ani razu nie wydali komunikatu wzywającego do rozejścia się? Dlaczego ani razu też nie podjęli próby rozwiązania tego rzekomo nielegalnego zgromadzenia?” – pyta.

 

Dziemianowicz-Bąk: „chodziło o efekt mrożący”

 

Twierdzi, że „tęczowe disco” trudno nawet uznać za zgromadzenie. To był raczej happening, bo luźne, niezorganizowane grupki młodych ludzi tańczyły do muzyki w różnych miejscach w okolicy Pałacu Prezydenckiego.

 

„Dopiero jak młodzież zaczęła się rozchodzić, to zaczęło się zatrzymywania pojedynczych osób albo par, kiedy na miejscu nie było już prawie mediów. Moim zdaniem to niedopuszczalne i nieadekwatne działanie obliczone na osiągnięcie efektu mrożącego” – mówi Dziemianowicz-Bąk.

 

OKO.press skontaktowało się z Komendą Stołeczną Policji, by wyjaśnić wątpliwości dotyczące zatrzymań i ich podstawy prawnej. Rzecznik komendy, asp. sztab. Tomasz Oleszczuk, przekazał nasze pytania do Komendy Rejonowej Policji Warszawa I. Jeszcze nie dostaliśmy odpowiedzi.



Autor


Dziennikarz i publicysta. W OKO.press pisze o ochronie przyrody, łowiectwie, prawach zwierząt, smogu i klimacie oraz dokonaniach komisji smoleńskiej. Stały…


Więcej

Opublikowany

13 czerwca 2020







Inne artykuły tego autora

02.02.2021

16-latek ze Strajku Klimatycznego trafi przed sąd. Bo przemawiał przez megafon

23.01.2021

Duda: „Policja wykonuje obowiązki wzorowo”, a zesłani prokuratorzy „mogą zmienić zawód”

13.10.2020

Rząd mięknie w sprawie „Piątki dla Zwierząt”. W ostatniej chwili wrzuca poprawki łagodzące ustawę

24.09.2020

Nowa ustawa utrudni, a nie ułatwi, ratowanie zwierząt organizacjom animalsów

10.08.2020

Woś i Ziobro chcą rejestru NGO’s finansowanych ze środków z zagranicy. „To próba stygmatyzacji”

06.07.2020

Jak prezydent Andrzej Duda zawiódł zwierzęta

27.06.2020

Ardanowski powołał pełnomocnika ds. praw zwierząt. Ma uniemożliwić animalsom ratowanie zwierząt?

19.04.2020

Chcą zablokować aktywistom możliwość odbierania maltretowanych zwierząt. Ministerstwo popiera

17.04.2020

Rzeczpospolita myśliwska chce dzieci na polowaniach. W Sejmie za projektem PiS i część opozycji

07.04.2020

Ministerstwo Środowiska: „Myśliwi także nie mają wstępu do lasów”. Nieprawda, mają

05.04.2020

Zamknięcie lasów z powodu koronawirusa to bezprawie. Lasy Państwowe nie mogą wydać zakazu, rząd też nie

29.10.2018

„Mogą cię uderzyć, wykręcać ręce, uszkodzić ciało”. Straż Leśna bezkarna. Dzięki Ziobrze

30.04.2018

Paragrafy na Szyszkę. Nawet trzy lata więzienia mogą grozić byłemu ministrowi środowiska za wycinkę w Puszczy Białowieskiej



Wesprzyj nas!

Archiwum Osiatyńskiego powstaje dzięki obywatelom i obywatelkom gotowym bronić państwa prawa.


10 
20 
50 
100 
200