Po raz pierwszy sędzia wygrała proces z resortem Ziobry. Minister będzie przepraszał

Udostępnij

Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2000 roku dziennikarz „Gazety Stołecznej” w „Gazecie Wyborczej”. Od 2006 roku…

Więcej

Proces o ochronę dóbr osobistych z ministrem sprawiedliwości wygrała prawomocnie sędzia Justyna Koska-Janusz. Sąd apelacyjny orzekł, że minister nie może publicznie krytykować sędziów. Nakazał przeproszenie sędzi za podważanie jej kompetencji oraz za bezpodstawną krytykę w komunikacie resortu z 2016 r. A sam komunikat ma zostać jako świadectwo



To pierwsza prawomocna wygrana sędziego w Polsce z obecnym ministrem sprawiedliwości. We wtorek 1 października 2019 Sąd Apelacyjny w Warszawie podtrzymał w większości niekorzystny dla ministra wyrok sądu pierwszej instancji.

 

Resort sprawiedliwości musi teraz zamieścić na swojej stronie internetowej oświadczenie o treści: „Przepraszam sędzię Justynę Koskę-Janusz za bezprawne naruszenie jej dóbr osobistych, polegające na naruszeniu dobrego imienia, narażeniu na utratę dobrej opinii oraz zarzuceniu niewłaściwego postępowania przy pełnieniu funkcji sędziego”.

Oświadczenie ma być podpisane: minister sprawiedliwości.

 

„Przepisy prawa nie przewidują kompetencji ministra sprawiedliwości do publicznej krytyki pracy sędziego, a tym bardziej krytyki nieuzasadnionej o charakterze naruszającym dobra osobiste sędziego” – uzasadniała wyrok sędzia Marzanna Góral, przewodnicząca składu orzekającego sądu apelacyjnego i referent tej sprawy. Podkreślała, że krytyka sędzi ze strony ministerstwa była ingerencją w wykonywanie władzy sądowniczej.

 

Ziobro odwołał sędzię, u której przegrał prywatny proces

 

Sędzia Justyna Koska-Janusz to pierwsza sędzia w Polsce, która wygrała prawomocnie spór z obecnym ministrem sprawiedliwości. Jako pierwsza w Polsce odczuła też szykany ze strony obecnej władzy i jako pierwsza zdecydowała bronić swojego dobrego imienia pozywając ministra do sądu.

 

Sędzia w spór z ministrem Ziobro weszła w październiku 2016 roku. Wtedy resort Ziobry odwołał ją z delegacji do orzekania w stołecznym Sądzie Okręgowym. Sędzia wróciła do macierzystego sądu rejonowego. O tę decyzję zaczęli dopytywać dziennikarze, bo było to o tyle dziwne, że wcześniej resort Ziobry sam zgodził się na delegowanie sędzi. Ponadto minister może skrócić sędziemu delegację tylko w wyjątkowych wypadkach.

 

Okazało się też, że Koska-Janusz kilka lat wcześniej wcześniej prowadziła proces, w którym minister Ziobro złożył prywatny akt oskarżenia przeciwko byłemu prezesowi PZU Jaromirowi Netzlowi. Ziobro ten proces przegrał.

 

W dodatku sędzia ukarała go karą finansową za spóźnienie się na jedną z rozpraw. Nasuwało się więc podejrzenie, że Ziobro odwołując delegację Koski-Janusz kierował się osobistymi pobudkami. Choć minister potem temu zaprzeczał.

 

Uderzenie komunikatem

 

Ministerstwo, pytane przez dziennikarzy o powody odwołania sędzi z delegacji, wydało na swojej stronie internetowej komunikat, w którym tłumaczyło rzekome powody decyzji.

 

W komunikacie napisano, że Ziobro zgodził się na delegację dla sędzi do sądu okręgowego, ale już po tej decyzji do resortu miała dotrzeć informacja, że sędzia „miała się wykazać wyjątkową nieudolnością i zupełnie nie radzić sobie z prowadzeniem prostej, choć głośnej sprawy, co było szeroko komentowane w mediach”.

 

Chodziło o sprawę Izabelli Ch., która pod wpływem alkoholu w 2013 roku wjechała samochodem do przejścia podziemnego w centrum stolicy. „Media obwiniały prowadzącą postępowanie Justynę Koskę-Janusz o pobłażliwość wobec oskarżonej i nieudolność w prowadzeniu sprawy” – napisano w komunikacie.

 

Po uzyskaniu tej informacji minister miał skrócić delegację, by „uniknąć zarzutu, że w Sądzie Okręgowym, do którego trafiają sprawy skomplikowane i trudne, orzeka taki sędzia. W Sądzie Okręgowym powinni orzekać tylko sędziowie o wysokich umiejętnościach, sprawności i profesjonalizmie”.

 

Problem w tym, że sędzia Koska-Janusz sprawą Izabelli Ch. zajmowała się zaledwie kilka godzin. Dostała ją na dyżurze, podczas którego rozpatrywane są sprawy w trybie przyspieszonym. W tym trybie orzeka się w prostych przypadkach, np. gdy sprawców złapano na gorącym uczynku, a ich wina i dowody potwierdzające winę są bezsporne.

 

Sędzia miała jednak wątpliwości czy Izabella Ch. jest poczytalna i odesłała sprawę prokuraturze – do zbadania w zwykłym trybie. Ta powołała biegłych psychiatrów. Okazało się, że sędzia miała dobrą intuicję: biegli potwierdzili, że Izabella Ch. jest niepoczytalna. Ostatecznie sprawę umorzono, a Ch. trafiła na leczenie.

 

Minister broni się prawem do krytyki

 

Dlatego sędzia Justyna Koska-Janusz skierowała pozew cywilny do sądu. Formalnie pozwanym był skarb państwa, reprezentowany przez ministra sprawiedliwości. Bo minister jako szef resortu odpowiada za działania pracowników z biura prasowego, którzy przygotowali komunikat.

 

Sędzia zarzuciła, że w komunikacie podważono jej kompetencje zawodowe (minister nie może oceniać pracy sędziów, nie ma do tego prawa) i dobrą opinię, ważną w zawodzie sędziego.

Ministerstwo broniło się zaś prawem do wolności wypowiedzi i prawem do krytyki osób publicznych, czyli też sędziów. Podważało też decyzje sędzi w sprawie Izabelli Ch.

 

W marcu 2018 roku Sąd Okręgowy w Warszawie nakazał ministrowi zamieszczenie przeprosin sędzi na swojej stronie internetowej oraz nakazał usunięcie komunikatu ze strony resortu. Nie uwzględnił jednak żądania zapłaty 10 tys. zł na cel społeczny i przeprosin w prasie.

 

Sąd Okręgowy w wyroku podkreślał, że władzy wolno tylko tyle, ile wynika z przepisów, a minister sprawiedliwości nie ma kompetencji do oceny działania sędziego oraz jego czynności procesowych. Sąd uznał też wtedy wypowiedzi z komunikatu na temat sędzi, za bezprawne. OKO.press pisało o tym wyroku.

 

Od tego wyroku apelację złożył minister. We wtorek Sąd Apelacyjny w Warszawie w trzy osobowym składzie wydał prawomocny wyrok.

 

Komunikat ma zostać na stronie jako świadectwo

 

Sąd Apelacyjny w Warszawie w większości podtrzymał wyrok sądu okręgowego, ale uchylił nakaz usunięcia uderzającego w sędzię komunikatu. Sąd uzasadniał to prawem społeczeństwa do dostępu do archiwów w internecie. Podkreślał też, że sąd nie może poprawiać historii.

 

„Pozostawienie wpisu [komunikatu – red.] jest świadectwem historii i sposobu funkcjonowania w tym czasie ministra sprawiedliwości” – zaznaczała sędzia Marzanna Góral, przewodnicząca składu orzekającego i referent tej sprawy.

 

Dodała, że sędzia Koska-Janusz w odrębnym postępowaniu może wnosić o zamieszczenie obok komunikatu zastrzeżenia informującego o zapadłym wyroku.

 

Sąd apelacyjny zgodził się z ustaleniami sądu okręgowego. Komunikat uznał za nierzetelny, zawierające niesprawdzone fakty i nie zasadne oceny. Oparty tylko na doniesieniach medialnych, których minister nie sprawdził, choć miał dostęp do akt z oceną pracy sędzi Koski-Janusz. „Ale z tego nie skorzystał. Nie zweryfikowano doniesień medialnych” – podkreślała w ustnym uzasadnieniu wyroku sędzia. I dodała, że pracy sędziego nie ocenia się wydając komunikaty.

 

Sąd apelacyjny przyjął, że komunikat stawia sędzię w złym świetle i ją dyskredytuje. Przez co narusza jej dobra osobiste. Sugeruje też, że Koska-Janusz nie spełnia kryteriów zawodowych do orzekania w sądzie okręgowym.

 

Sąd apelacyjny rozważał, czy minister tak jak zwykły obywatel ma prawo do krytyki i swobody wypowiedzi. I orzekł, że nawet gdyby tak przyjąć, to swoboda wypowiedzi nie jest absolutna i podlega ograniczeniom, jeśli narusza czyjeś dobra osobiste.

 

Sędzia Marzanna Góral w ustnym uzasadnieniu wyroku podkreślała, że od osób pełniących najwyższe funkcje w organach władzy wykonawczej należy wymagać szczególnej staranności i powściągliwości. I umiarkowania w formułowaniu krytycznych wypowiedzi wobec „przedstawicieli władzy sądowniczej”.

 

„Ze względu na oczywiste ryzyko narażania wymiaru sprawiedliwości jako całości na utratę autorytetu, podważenia do niego zaufania i jego bezstronności” – uzasadniała sędzia Góral.

 

Ten wyrok razem z nią wydały sędzie Beata Byszewska i Dagmara Olczak-Dąbrowska.

 

Resort Ziobry idzie w zaparte

 

Ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry nie było na ogłoszeniu wyroku. Nie musiał być, był jego pełnomocnik, mec. Hubert Kubik, który powiedział po wyroku, że będzie rekomendował ministrowi złożenie kasacji do Sądu Najwyższego.

 

„Nie naruszono dóbr osobistych sędzi. Nie zgadzamy się z sądem apelacyjnym, że nie ma przepisów zezwalających na krytykę sędziów. Podobnych przepisów nie mają też inne grupy zawodowe” – mówił mec. Hubert Kubik. Dodał, że nie wie, czy teraz ministerstwo zamieści na swojej stronie internetowej oświadczenie z przeprosinami.

 

Sędzia Justyna Koska-Janusz była zadowolona z wyroku. Mówiła, że wolałaby nie składać tego pozwu, żeby wykazać nieprawidłowe działanie ministra sprawiedliwości.

 

Sędzia Justyna Koska-Janusz

 

Sędzia Justyna Koska – Janusz, ze swoim pełnomocnikiem adwokatem Andrzejem Michałowskim. Fot. autora

 

Ministerstwo sprawiedliwości nie przejęło się jednak przegraną w sądzie apelacyjnym z sędzią Justyną Koską-Janusz.

 

We wtorek 1 października po południu zamieściło oświadczenie na swojej stronie internetowej. Ministerstwo podtrzymuje krytykę sędzi o której pisze, że „zastosowała niewłaściwy tryb postępowania i poprzez taki błąd przyczyniła się do przedłużenia postępowania”.

 

Resort też narzeka, że nie mógł zapoznać się z aktami sprawy karnej dotyczącej Izabelli Ch., którą prowadziła sędzia Koska-Janusz. Co nie jest prawdą, bo sąd apelacyjny w wyroku wskazał, że minister mógł to zrobić, ale nie odnotowano prób przejrzenia akt.

 

I jeszcze jedno zdanie z obecnego komunikatu ministerstwa, które pokazuje stosunek resortu Ziobry do prawomocnych wyroków, nie po jego myśli: „Sąd Okręgowy wydał również wyrok bez wysłuchania racji ministerstwa i oceny jego argumentów”.

 

Cały najnowszy komunikat jest tutaj.

 

Sędzia Morawiec czeka na apelację

 

Na prawomocny wyrok sądu apelacyjnego czeka jeszcze sędzia Beata Morawiec, która też pozwała ministra sprawiedliwości za komunikat. Morawiec była prezesem Sądu Okręgowego w Krakowie, minister odwołał ją z tej funkcji.

 

Informację o tym podano jednak w komunikacie o zatrzymaniach na zlecenie prokuratury dyrektorów sądów. Morawiec z dyrektorami nie miała nic wspólnego, ale powstało wrażenie, że mogła ona mieć związek z nielegalnymi działaniami.

 

Sędzia wygrała z ministrem w sądzie pierwszej instancji. Minister ma ją przeprosić, bo sąd uznał, że celowo naruszono jej dobra osobiste. Sprawa czeka na apelację, bo minister się odwołał.

 


 

Kwestie dotyczące praworządności w Polsce oraz w całej Unii Europejskiej będziemy dalej monitorować oraz wyjaśniać na łamach Archiwum Osiatyńskiego, a także – po angielsku – na stronie Rule of Law in Poland.

 

Podoba Ci się ten artykuł? Zapisz się na newsletter Archiwum Osiatyńskiego. W każdą środę dostaniesz wybór najważniejszych tekstów, a czasem również zaproszenia na wydarzenia.



Autor


Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2000 roku dziennikarz „Gazety Stołecznej” w „Gazecie Wyborczej”. Od 2006 roku…


Więcej

Opublikowany

2 października 2019





Inne głosy w debacie



Inne artykuły tego autora

14.11.2019

Jacek Wygoda z Izby Dyscyplinarnej SN wyrzucił publiczność z posiedzenia, z pomocą policji

12.11.2019

Rzecznik dyscyplinarny Ziobry uderza we władze największego stowarzyszenia sędziów Iustitia

12.11.2019

Prokuratura Ziobry nie taka wszechwładna: sąd wziął w obronę szykanowanego śledczego

08.11.2019

Odważna decyzja sądu dyscyplinarnego. Nie zgodził się na ściganie prokuratora za Smoleńsk

07.11.2019

Nowy etap represji. Rzecznicy Ziobry zaczynają ścigać niezależnych sędziów za wyroki

02.11.2019

Sąd Najwyższy uchylił awans dla Michała Lasoty, który ściga niezależnych sędziów

02.11.2019

Rzecznik dyscyplinarny Piotr Schab ściga krakowskich sędziów za badanie legalności wyroku

31.10.2019

Trzeci proces dyscyplinarny Krzysztofa Parchimowicza, obrońcy niezależnej prokuratury

31.10.2019

Rekordowy Tydzień Konstytucyjny. Ponad 30 tys. uczniów wzięło udział w zajęciach o prawie i Konstytucji

27.10.2019

Nie będzie dyscyplinarek dla sędziów z afery hejterskiej. Piotr Schab nie skrzywdzi też swoich zastępców

23.10.2019

Ziobro nie odpuszcza sędziemu, który chciał odwołania ławniczki z partii ministra sprawiedliwości

16.10.2019

Sąd broni prawa do protestów przeciwko narodowcom, a prokurator broni narodowców

15.10.2019

Rzecznik dyscyplinarny Przemysław Radzik ściga znaną dziennikarkę Ewę Siedlecką

15.10.2019

Rzecznik dyscyplinarny Michał Lasota, który ściga sędziów, ma ponad 350 zaległych spraw do osądzenia

14.10.2019

Nie musi przepraszać PiS za słowa „Tak działa państwo mafijne”. Dziennikarz „Wyborczej” wygrał w SN

10.10.2019

PiS eliminuje niezależnych sędziów. Sądy mają być pasem transmisyjnym władzy

09.10.2019

Znowu sądzą Krzysztofa Parchimowicza. Druga dyscyplinarka za krytykę nominata Ziobry

08.10.2019

Kaczyński mówi co PiS zrobi z sądami po wyborach. Będzie weryfikacja wszystkich sędziów w Polsce

04.10.2019

Sąd dyscyplinarny uniewinnił prokuratora Parchimowicza, który broni niezależności prokuratury

27.09.2019

Największa organizacja sędziów żąda dymisji szefa nowej KRS Leszka Mazura



Wesprzyj nas!

Archiwum Osiatyńskiego powstaje dzięki obywatelom i obywatelkom gotowym bronić państwa prawa.


10 
20 
50 
100 
200