Wojciuk: PiS zrobi wszystko, by opozycja miała coraz bardziej pod górkę. Tylko jej jedność może to zatrzymać

Udostępnij

W Archiwum Wiktora Osiatyńskiego od 2017 roku dokumentujemy, analizujemy i objaśniamy zmiany w zakresie praworządności w Polsce.

Więcej

Demokracja to ustrój, w którym podział i równoważenie władz zapewniają, że boisko polityczne pozostanie równe tak, aby partia rządząca miała szansę przegrać. Być może te wybory były ostatnimi na dłuższy czas, w których PiS miał jeszcze niewielką szansę przegrać



Opozycja od początku miała małe szanse na wygraną. Dlaczego tak się stało i co teraz może zrobić – pisze dla OKO.press w powyborczym komentarzu dr hab. Anna Wojciuk* z wydziału nauk politycznych UW.

 

Coraz bardziej nierówne boisko

 

Po pierwsze dlatego, że gra toczy się na nierównym boisku. Strona rządowa już w dużej mierze zdołała owe polityczne boisko zagospodarować na swoją korzyść, a obywatele przestali masowo protestować przeciw naruszeniom zasad podziału i równoważenia władz, widząc, że rządzący się nie cofają.

 

To bardzo skuteczna taktyka zniechęcania do protestów i demobilizowania przeciwnika. I choć w maju 2020 obóz rządzący złapał nieco zadyszkę, próbując doprowadzić do wyborów kompletnie bez kampanii (której czas przypadał na tygodnie lockdownu) i z naruszeniem fundamentalnych zasad demokratycznej gry, nie zmieniło to systemowego już uprzywilejowania partii rządzącej.

 

Opozycja gra pod górkę, co jest typowe dla ustrojów półautorytarnych. Jeśli po wyborach nie stanie się nic nieoczekiwanego w obrębie samego PiS, a nie ma powodu, by wierzyć w wyczekiwane przez opozycyjnych komentatorów skutki tzw. walki buldogów pod dywanem, PiS będzie dalej systematycznie zmieniał boisko tak, aby grać coraz bardziej „z górki”. Tak, jak ma to miejsce w reżimach typu węgiersko-tureckiego.

 

Zbyt wielu będzie beneficjentów konsolidacji obozu władzy, by to zablokować. Taki kierunek zmian po raz kolejny zapowiedział prezes Jarosław Kaczyński w wywiadach w tygodniu przedwyborczym. Więc dla jego wyborców i tych wyborców opozycji, którzy biorą słowa szefa PiS na poważnie, nie powinno być zaskoczenia.

 

Rozproszenie opozycji

 

Po drugie, kandydatowi opozycyjnemu trudno było wygrać wybory ze względu na to, że jego wyborcy są znacznie bardziej różnorodni w poglądach niż wyborcy Zjednoczonej Prawicy.

 

Z tego względu, mimo że elektorat PiS jest mniej liczny niż elektorat opozycyjny, łatwiej jest go zmobilizować. Elektorat opozycyjny, nawet jeśli z różnych przyczyn ma dość PiS, ma też dostatecznie dużo niechęci do innych przeciwników PiS, by kręcić nosem na kandydata opozycji, ktokolwiek wszedłby do II tury. Po stronie opozycyjnej mamy bowiem lewicę, liberałów, chadeków i narodowców.

 

W debacie publicznej brak jest wyrazistych, licznych głosów przekonujących, że aby przywrócić podział i równoważenie władz oraz zapewnić na przyszłość realną konkurencję polityczną w Polsce, trzeba „zatkać nos” (pozostając przy metaforze nosa) i współpracować z tymi, z którymi nie zgadzamy się (delikatnie mówiąc).

 

W imię wyższego dobra, czyli właśnie realnej konkurencji politycznej na przyszłość, być może warto zacząć tak myśleć. Dodajmy już rytualnie za Adamem Przeworskim, że aby państwo było demokracją nie wystarczy, by odbywały się wybory. Większość państw autorytarnych i półautorytarnych oferuje swoim obywatelom tę przyjemność. Jednak w praktyce opozycja nie ma szans wygrać. I nie wygrywa.

 

Demokracja to ustrój, w którym podział i równoważenie władz zapewniają, że boisko pozostanie równe tak, aby partia rządząca miała szansę przegrać.

 

Być może te wybory były ostatnimi na dłuższy czas, w których PiS miał jeszcze niewielką szansę przegrać.

 

Krótkowzroczność

 

Po trzecie, nie pomaga w wygranej średniookresowa strategia partii opozycyjnych. O ile często słyszymy narzekania polityków, że PiS jest partią o inklinacjach autorytarnych, żadna z partii nie zachowuje się tak, jakby faktycznie w to wierzyła.

 

Przypomnijmy wybory parlamentarne, kiedy był najwłaściwszy moment, by jednoczyć siły, gdy jeszcze nie było za późno. Wtedy, jak pamiętamy, Władysław Kosiniak-Kamysz walczył, by ocalić PSL, najstarszą partię na polskiej scenie polityczną i piękną tradycję ruchu ludowego. A trio lewicowych tenorów odbudowywało polską lewicę.

 

W sumie w perspektywie średniookresowej trudno im się dziwić, w sytuacji, kiedy przez kilka pierwszych lat po porażce 2015 roku główną troską wszystkich było, aby nie zostać „połkniętym przez Schetynę”.

 

Trwałość sukcesu Kosiniaka-Kamysza oraz przywódców Lewicy mogliśmy ocenić po ich wynikach w I turze. Jeśli PiS faktycznie dąży do ustanowienia ustroju o ograniczonej konkurencji politycznej, a dowiemy się na 100 proc., gdy to będzie faktem, takie działania partii opozycyjnych wydają się niedopasowane do powagi sytuacji.

 

Cóż bowiem z tego, że ocalimy PSL, odbudujemy lewicę i skonsolidujemy PO, jeśli grać będziemy coraz bardziej pod górkę?

 

Słabość partii opozycyjnych

 

Iluzją jest też wiara, że całym złem są partie polityczne i wystarczy się ich pozbyć, by przywrócić właściwą jakość polityce.

 

Słabość partii opozycyjnych jest immanentną cechą reżimów autorytarnych i półautorytarnych. Jest to jeden z efektów nierównego boiska.

 

Z tego punktu widzenia nie bardzo przysłużył się sprawie kandydat Szymon Hołownia, atakując z pozycji opozycyjnych partie opozycyjne.

 

Niemal rok temu pisaliśmy z prof. Maciejem Kisilowskim w tekście „Nie oddawajmy demokracji walkowerem” w „Gazecie Wyborczej”, że jedynym sposobem wygrania z PiS jest jedność opozycji.

 

Zbudowanie takiej jedności wymaga po pierwsze ochrony istniejących w systemie zinstytucjonalizowanych aktorów opozycyjnych – nimi są istniejące partie. Dekompozycja opozycji jest bardzo poważnym zagrożeniem na nadchodzące lata.

 

Po drugie, wymaga ona realnej współpracy sił opozycyjnych i przełamania wzajemnych animozji. Po trzecie, wymaga od bardziej liberalno-lewicowych wyborców uznania, że Polska pozostaje bardzo konserwatywnym krajem i bez zabezpieczenia interesów (mocno konserwatywnych obyczajowo) wyborców z centrum spektrum, nie da się pokonać PiS.

 

Mimo tego, że Rafał Trzaskowski miał bardzo profesjonalną kampanię, a przekaz był dość umiarkowany, zabrakło jedności, współpracy i mocniejszego wyjścia ku wyborcom konserwatywnym, by wygrać pod górkę.

 

Anna Wojciukdr hab. nauk humanistycznych, specjalizuje się w teorii stosunków międzynarodowych oraz badaniu siły państw na arenie międzynarodowej. Wykłada na Wydziale Nauk Politycznych i Studiów Międzynarodowych Uniwersytetu Warszawskiego, współtwórczyni inicjatywy Zdecentralizowana Rzeczpospolita.



Autor


W Archiwum Wiktora Osiatyńskiego od 2017 roku dokumentujemy, analizujemy i objaśniamy zmiany w zakresie praworządności w Polsce.


Więcej

Opublikowany

14 lipca 2020







Inne artykuły tego autora

05.08.2020

Prof. Bartłomiej Nowotarski: Zamiast wojny domowej na opozycji, synergia partii z ruchami obywatelskimi

01.08.2020

Nagroda RPO dla Przywary. „Naruszenia praw człowieka są jak gwóźdź w bucie” – mówiła prof. Łętowska

29.07.2020

Tadeusz Koczanowicz: PiS idzie po kulturową hegemonię. Ale może to być szansa dla opozycji

28.07.2020

Instytut Praw Człowieka Międzynarodowego Stowarzyszenia Prawników wzywa Polskę do wycofania zarzutów wobec prof. Sadurskiego

25.07.2020

Prof. Barcz: Praworządność. Zasada warunkowości w świetle konkluzji Rady Europejskiej z 21 lipca 2020 r.

25.07.2020

Leszek Kraszyna: 100 okręgów, czyli wyborcza zbrodnia doskonała. Zapewni PiS monopol władzy na lata

23.07.2020

Stracą uczniowie. Organizacje społeczne protestują przeciwko prezydenckiej noweli o NGO w szkołach

18.07.2020

Pomysł PiS na pozbycie się Gowina – zrobić go Rzecznikiem Praw Obywatelskich

17.07.2020

Stanowisko Zarządu Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia” w sprawie ataków wymierzonych w społeczność LGBT

17.07.2020

Uchwała Komitetu Nauk Prawnych PAN w sprawie przeciwdziałania mowie nienawiści wobec osób nieheteroseksualnych i etyce pracowników naukowych

16.07.2020

Tadeusz Koczanowicz: „Następny cel PiS: połączenie państwa i partii”

23.06.2020

Ważny apel prawników do kandydatów: prawo powinno chronić przed homofobiczną nienawiścią

23.06.2020

Groźne triki w tarczy 4.0. Za pomoc w aborcji, znieważenie prezydenta, błąd lekarski do więzienia!

23.06.2020

Ambasadorowie RP: Czy kandydat na prezydenta powinien szukać poparcia w stolicy zagranicznego mocarstwa?

20.06.2020

Duda bezkarnie atakuje osoby LGBT, bo prawo w Polsce nie chroni przed homofobicznym szczuciem

16.06.2020

Małgorzata Manowska do Adama Bodnara: Izba Dyscyplinarna SN może badać sprawy o uchylenie immunitetu sędziów

14.06.2020

RPO o Czarnku, Dudzie i Żalku: Homofobiczna mowa wykluczenia i pogardy jest niedopuszczalna

11.06.2020

Marc van der Woude: Odrzucanie unijnego prawa to w istocie wyjście z Unii

09.06.2020

„My to robimy dla obywateli”. Wzruszony Tuleya dziękuje za wsparcie

08.06.2020

Stanowisko Prezydium Komitetu Socjologii PAN dotyczące działań prokuratury ograniczających autonomię uczelni



Wesprzyj nas!

Archiwum Osiatyńskiego powstaje dzięki obywatelom i obywatelkom gotowym bronić państwa prawa.


10 
20 
50 
100 
200