„We are good”, a u was zabijają demonstrantów i wycinają łechtaczki. PiS w Strasburgu dał Europie popalić

Udostępnij

W Archiwum Wiktora Osiatyńskiego od 2017 roku dokumentujemy, analizujemy i objaśniamy zmiany w zakresie praworządności w Polsce.

Więcej

Posłowie PiS - Dominik Tarczyński i Iwona Arent - pokrzykiwali na europejskich kolegów, argumentując, że Szwecja nie może krytykować polskiego rządu, bo coraz więcej w niej gwałtów i obrzezań kobiet, a Francja - bo płoną tam samochody. Demokracja w Polsce jest najlepsza, "we are good". Wtorkowe Zgromadzenie Parlamentarne Rady Europy - wielki wstyd dla Polski



Autor: Michał Danielewski.

 

Jednym z punktów obrad wtorkowej (28 stycznia) sesji Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy (nie mylić z Parlamentem Europejskim, organem UE) był stan instytucji demokratycznych w naszym kraju. Dyskusja toczyła się na podstawie raportu Komitetu Monitorującego RE z 6 stycznia 2020, który po dwóch wizytach w Polsce przedstawił dokument bardzo krytyczny wobec zmian wprowadzanych przez PiS, głównie w sądownictwie.

 

Raport stwierdza: „Często słyszy się argument, że wprowadzane w Polsce zmiany w wymiarze sprawiedliwości są zgodne z europejskimi standardami, ponieważ ich pewne konkretne rozwiązania występują również w systemach innych państw europejskich.

 

To błędne rozumowanie: nawet jeśli niektóre z nowych przepisów są podobne do mechanizmów stosowanych w innych państwach, nie można ich rozpatrywać bez odniesienia do całego systemu prawnego i jego historii w danym kraju. Dlatego przyjęcie takich wyjaśnień prowadziłoby do frankensteinizacji prawa”.

 

Opublikowany 6 stycznia 2020 raport okazał się  w dużym stopniu proroczy, zwłaszcza zdanie „często słyszy się argument”. Bo posłowie PiS po raz kolejny na wtorkowych obradach:

 

  • wskazywali na wyrywkowe rozwiązania z innych krajów europejskich;
  • dowodzili, że zmiany w sądownictwie mają demokratyczny mandat wyborców i dlatego są zgodne z prawem;
  • zapewniali, że priorytetem jest dla nich spełnianie obietnic wyborczych;
  • obrażali dyskutantów, zarzucając im, że nic nie rozumieją;
  • sugerowali, że politycy europejscy dali się oszukać polskiej opozycji;
  • odbierali politykom europejskim prawo do wypowiedzi o demokracji w Polsce ze względu na różne problemy społeczne w ich krajach.

 

Tarczyńskiego metoda na Frankensteina

 

Główną gwiazdą delegacji Prawa i Sprawiedliwości był Dominik Tarczyński, jeszcze poseł sejmowy, ale już niedługo, dzięki formalnemu dopięciu Brexitu – eurodeputowany. Rychła zmiana wynagrodzenia ze złotówek na twardą europejską walutą najwyraźniej dodała politykowi werwy, by z jeszcze większą pasją Europę atakować.

 

Zaczął od ostrej amunicji:

 

„To kłamstwo, że w Polsce sędziów wybiera minister sprawiedliwości. Mam jednak pytanie do niemieckich socjalistów: kto wybiera sędziów w Niemczech? I odpowiadam: właśnie on [minister sprawiedliwości]”

 

Poseł Tarczyński zastosował tu w sposób modelowy metodę manipulacji opisaną w raporcie Rady Europy jako „frankensteinizacja prawa”. Powiedział niby prawdę, ale zupełnie oderwaną od kontekstu, bo systemu niemieckiego nie da się w tym aspekcie porównać z polskim. Przede wszystkim, jak czytamy w „Deutsche Welle”, o tym, kto będzie w Niemczech sędzią w sądach powszechnych decydują kraje związkowe!

 

Choć to prawda, że odpowiadają za to z reguły „ministerstwa sprawiedliwości przy współudziale parlamentów landowych i przedstawicieli samorządu sędziowskiego – w różnych proporcjach, w zależności od landu”.

 

Ale już zupełnie inaczej to wygląda, jeśli chodzi o wybór sędziów w sądach federalnych. Zacytujmy większy fragment wyjaśnienia Voltera Wagenera i Bartosza Dudka z „Deutsche Welle”:

 

„Komisja ds. wyboru sędziów (Richterwahlausschuss) podejmuje decyzje zwykłą większością głosów w tajnym głosowaniu i składa się z 32 członków. Przewodniczy mu odpowiedni minister federalny (np. w przypadku Federalnego Sądu Pracy minister pracy, w przypadku Federalnego Sądu Administracyjnego minister spraw wewnętrznych itd.), który odpowiada za organizację procedury wyboru. Nie ma on jednak w tym gremium prawa głosu, ale podobnie jak komisja, może on zaproponować kandydata. Kandydatura sędziego opiniowana jest przed wyborem przez specjalne gremium sędziowskie w sądzie, w którym ma orzekać kandydat.

 

Na koniec kandydatura musi zostać zaakceptowana przez odpowiedniego ministra federalnego. Może on odmówić akceptacji tylko w przypadku uchybień formalnych. Aktu mianowania dokonuje prezydent RFN”.

 

Tarczyńskiego wizje demokracji

 

Tarczyński przemawiał dalej: „Ta dyskusja jest również o bezpieczeństwie polskich obywateli, dlatego mówię: Thank you very much, we’re good! Nie mamy płonących samochodów na ulicach Warszawie, nie mamy zamieszek, ludzie nie są bici i nie tracą życia, tak jak to się dzieje teraz we Francji. Więc zajmijcie się swoimi problemami, my mamy się dobrze”.

 

Rzeczywiście, racja, we francuskich miastach płoną samochody, zaś policja zdecydowanie – czasami wręcz brutalnie i z przekroczeniem reguł – tłumi protesty społeczne. Natomiast ludzie nie tracą życia na ulicach z rąk policji.

 

Szerokim echem odbił się jedyny w ostatnich latach przypadek śmierci jednego z manifestantów. Podczas festiwalu muzycznego w Nantes w czerwcu 2019 r. policja zepchnęła demonstrantów do rzeki, jeden z nich – 24-letni Steve Canico – nie potrafił pływać i utonął.

 

Trudno również pojąć, dlaczego akurat teraz PiS zajął się francuskimi samochodami – te w ramach osobliwej tradycji protestu płoną we Francji od kilkudziesięciu lat, a wszystko zaczęło się w latach 90. XX wieku w biednych dzielnicach Strasbourga i szybko zostało podchwycone w całym kraju. Nie jest też jasne, jak płonące auta maja się do naruszanego trójpodziału władzy w Polsce.

 

Tarczyński fantazjuje o sobie samym

 

Wraz ze wzrostem liczby płonących aut w wyobraźni Tarczyńskiego poseł coraz bardziej się rozkręcał. Tym razem – przykro to powiedzieć – do granicy samoośmieszenia:

 

Słyszę od włoskiego deputowanego o wolności mediów: jestem najlepszym przykładem [jak było przed 2015 r.]. Zostałem zwolniony, gdy byłem dziennikarzem podczas rządów Platformy Obywatelskiej. – Dominik Tarczyński, Wystąpienie w Parlamencie Rady Europy – 28/01/2020.

 

FAŁSZ. Tarczyński nie był dziennikarzem lecz zastępcą dyrektora ds. eksploatacji i został zwolniony za naruszenie kodeksu pracy.

 

Fakty? Tarczyński nie był wtedy dziennikarzem, tylko zastępcą dyrektora ds. eksploatacji w Ośrodku Informatyki i Telekomunikacji TVP. Po drugie, został zwolniony nie w ramach cenzury, tylko za naruszenie kodeksu pracy: w czerwcu 2011 roku na zwolnieniu lekarskim poszedł pilnować namiotu Solidarni 2010 na Krakowskim Przedmieściu.

 

Tarczyński o obietnicach wyborczych (ryzykowny pomysł)

 

Na koniec Tarczyński najpierw nieco przesadził:

 

„Dużo się tu mówi o demokracji, nasze rządy to najlepszy przykład demokracji, bo zmiany w sądach były obiecane w kampanii wyborczej i dlatego nasz rząd został wybrany w 2015 roku i 2019 roku”.

 

Rzeczywiście w 2019 roku był to temat kampanii Prawa i Sprawiedliwości, ale w 2015 roku – już niekoniecznie.

 

Co prawda w programie partii opublikowanym przed wyborami mowa o zaostrzeniu odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów, ale nic nie jest napisane o stworzeniu Izby Dyscyplinarnej w Sądzie Najwyższym.

 

Jest również postulat zwiększenia uprawnień ministra sprawiedliwości, ale nic o tym, żeby przez de facto powolną sobie KRS wpływał na nominacje sędziowskie.

 

No i są obietnice jawnie nie spełnione (choćby znaczące skrócenie postępowań), z których OKO.press wybrało jedną, w dzisiejszym kontekście brzmiącą jak czarny humor:

 

„Prezydent RP będzie sprawować, przy pomocy powołanej przez siebie komisji złożonej z wybitnych, cieszących się autorytetem prawników (np. przedstawicieli nauki prawa oraz sędziów Sądu Najwyższego, NSA i Trybunału Konstytucyjnego w stanie spoczynku), nadzór nad rozpatrywaniem skarg na sądy”.

 

Tarczyński: nie macie bladego pojęcia

 

Wróćmy do posła Tarczyńskiego, który pożegnał się ze słuchaczami jeszcze jawnym kłamstwem: „Nie chcemy, by ktoś inny rządził za nas naszym krajem. Wy nie macie bladego pojęcia o czym mówicie. Większość z was tego nie przeszła, a my cierpieliśmy w czasach komunistycznych, a wielu dzisiejszych sędziów to ci sami ludzie, którzy sądzili podczas stanu wojennego w Polsce, to fakt!”.

 

Jako się rzekło, to nie fakt, to kłamstwo. Ostatnio ulubione zresztą kłamstwo prezydenta Dudy o sędziach-komunistach i ulubiony argument o ingerencji w polskie sprawy (w obcych językach).

 

Jedynie ok. 10 proc. obecnych sędziów sądów powszechnych orzekało przed 1989 rokiem, nie wspominając o stanie wojennym. Natomiast w Sądzie Najwyższym w 2017 roku zasiadało 10 sędziów, którzy znaleźli się w IPN-owskim wykazie sędziów „posłusznie” orzekających w sprawach politycznych w stanie wojennym, co stanowiło nieco ponad 13 proc. ówczesnego stanu SN.

 

Arent o gwałtach i łechtaczkach

 

Po Dominiku Tarczyńskim przemawiała jego partyjna koleżanka Iwona Arent. Ze względu na jej dość oryginalną angielską wymowę i składnię trudno było w każdym przypadku stwierdzić, co miała do przekazania. W punktach poniżej przedstawiamy, co z mowy poseł Arent zrozumieliśmy:

 

  • rośnie liczba gwałtów w Szwecji, w zeszłym roku było ich ponad 8 tysięcy, a 40 tysięcy kobiet zostało obrzezanych (wycięto im łechtaczkę – precyzowała Arent);
  • politycy europejscy dali się wmanewrować w grę polityczną zainicjowaną przez opozycję w Polsce;
  • marsze i protesty przeciwko zmianom w sądownictwie to zaledwie garstka osób
  • prywatne media w Polsce należą do Niemców i przedstawiają fałszywy obraz sytuacji w Polsce.

 

O tym, co ma wspólnego liczba gwałtów w Szwecji do zamachu na trójpodział władzy, przejdziemy później, teraz OKO.press przyznaje: tak, to prawda, liczba gwałtów w Szwecji rzeczywiście rośnie, fakt podany przez poseł Arent jest prawdziwy.

 

Natomiast nie jest prawdziwa teza (u Arent tylko domyślna) ubóstwiana przez polityków używających skrajnie prawicowej – od PiS przez prawicowych populistów ze Szweckich Demokratów do Donalda Trumpa – że za wzrost gwałtów odpowiedzialny jest wzrost liczb migrantów. Nie ma na to dowodów. Przyczyną wzrostu liczby raportowanych gwałtów mogą być natomiast zmiany legislacyjne w szwedzkim prawie i trwający od wielu już lat wzrost świadomości społecznej, co jest przemocą seksualną i jak się przed nią bronić.

 

Przeczytaj naszą analizę PiS-owskiej legendy o epidemii gwałtów w Szwecji, popełnianych głównie przez imigrantów.

 

To sytuacja zupełnie odwrotna niż w Polsce, gdzie Prawo i Sprawiedliwość sprzeciwia się wprowadzeniu edukacji seksualnej do szkół i rozważa wypowiedzenie konwencji antyprzemocowej. Efekt dobrze wygląda na papierze, bo zgłaszanych gwałtów w Polsce jest rocznie kilkukrotnie mniej niż w Szwecji (1396 do 7236 w 2017 roku), ale badania pokazują, że skala przestępstw seksualnych jest ogromna, a przygniatająca większość w ogóle nie jest zgłaszana organom ścigania.Jednak jeśli chodzi o straszny proceder obrzezania kobiet, Arent przestrzeliła: w 1982 roku wprowadzono karę do sześciu lat więzienia za ten proceder, od tamtego czasu do 2011 roku zanotowano 46 takich przypadków. Rzeczywiście, szacuje się, że w Szwecji żyje ok. 38 tys. ofiar obrzezania, okaleczonych jednak poza Szwecją.

 

Mistrz PiS Jerzy Urban wysyłał śpiwory bezdomnym w USA

 

Sposób argumentacji zaprezentowany przez Tarczyńskiego i Arent, a stosowany również przez innych polityków PiS i media narodowe, to kalka z propagandy komunistycznej. Na porządku dziennym było wtedy umniejszanie kłopotów wewnętrznych i łamania praw człowieka w Polsce przy ez prawdziwe bądź wyimaginowane przewiny Zachodu. Klasyczny zabieg tego typu należy do Jerzego Urbana, który jako rzecznik dyktatury generała Wojciecha Jaruzelskiego wysłał w 1986 roku śpiwory bezdomnym w Stanach Zjednoczonych.

 

Znaczenie tego gestu było identyczne jak w przypadku dziwacznych analogii Tarczyńskiego i Arent: niech zagraniczni (wtedy amerykańscy, dziś – europejscy) politycy nie wtrącają się w polskie sprawy i najpierw rozwiążą problemy u siebie.

 

Również Urban – tak jak Tarczyński i Arent – odnosił się do realnego fenomenu (bo bezdomność w USA to wówczas i dziś poważny problem), tak jak w retoryce PiS propagandowa była  dysproporcja: trudno bezdomność porównywać z systemem monopartyjnej dyktatury z więźniami politycznymi i przemocą na ulicach.

 

W kategorii odwracania kota ogonem Urban był jednak mistrzem – problem bezdomności był (i jest) realny, a gest polskiej pomocy – ma swoja wymowę.

 

Perfidię tego zabiegu najlepiej unaocznia odwrócenie ról. Wyobraźmy sobie, że Polska krytykuje łamanie demokracji w Rosji, a Władimir Putin odpowiada nam tak: „W Rosji demokracja jest kryształowa i nie będą nas pouczać kraje, w których rodzice zabijają swoje dzieci i trzymają ciała w beczkach”.

 

Takie zabiegi mają swoją funkcję jedynie jako propagandowa pałka, w kontekście merytorycznej debaty są w całości bezwartościowe i pozbawione sensu.

 


 

Kwestie dotyczące praworządności w Polsce oraz w całej Unii Europejskiej będziemy dalej monitorować oraz wyjaśniać na łamach Archiwum Osiatyńskiego, a także – po angielsku – na stronie Rule of Law in Poland.

 

Podoba Ci się ten artykuł? Zapisz się na newsletter Archiwum Osiatyńskiego. W każdą środę dostaniesz wybór najważniejszych tekstów, a czasem również zaproszenia na wydarzenia.



Autor


W Archiwum Wiktora Osiatyńskiego od 2017 roku dokumentujemy, analizujemy i objaśniamy zmiany w zakresie praworządności w Polsce.


Więcej

Opublikowany

29 stycznia 2020







Inne artykuły tego autora

26.10.2020

Oświadczenie Zespołu Poznańskiego Centrum Praw Człowieka Instytutu Nauk Prawnych PAN w sprawie rozstrzygnięcia Trybunału Konstytucyjnego

24.10.2020

Aborcja w Trybunale. Dlaczego sędzia Kieres był przeciw [CAŁE WYSTĄPIENIE]

20.10.2020

Uchwała Rady Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego w sprawie sędzi Beaty Morawiec

06.10.2020

Uchwała 12/20 Stałego Prezydium Forum Współpracy Sędziów z dnia 5 października 2020 r.

30.09.2020

Byli ambasadorowie RP: Nie bójcie się LGBT. Bójcie się perwersyjnych, fałszywych ludzi

28.09.2020

Traczyk-Stawska: Wszyscy ludzie są równi i wszyscy mają ludzką godność. Nie wolno tego nikomu odebrać

28.09.2020

Bezprecedensowe wydarzenie: 50 ambasadorów w obronie osób LGBT w Polsce

26.09.2020

Francuski model dekoncentracji mediów Polsce? Prof. Jędrzejewski pokazuje na czym polega manipulacja PiS

23.09.2020

Śmierć Ruth Bader Ginsburg może zmienić Amerykę. Prawica wyczuła szansę na obalenie prawa do aborcji

21.09.2020

Jednogłośne stanowisko ORA w Warszawie w sprawie SSO Beaty Morawiec

21.09.2020

Poznaj swoje prawa przy zatrzymaniu przez policję – najlepsi prawnicy radzą

14.09.2020

Cudowna broń Adama Bodnara. Fragmenty niezwykłej książki, którą trzeba znać

13.09.2020

Koniec kadencji RPO. „Nigdy nie brakowało nam serca ani poczucia odpowiedzialności i troski o los najsłabszych”

07.09.2020

Sześciło: Powrót do 49 województw oznacza, że władza obgryzie samorząd do kości i przejmie fundusze UE

04.09.2020

Prof. Mirosław Wyrzykowski wyróżniony Odznaką Honorową Rzecznika Praw Obywatelskich

04.09.2020

OKO.press nominowane do Korony Równości. Głosowanie trwa!

02.09.2020

Petycja o odwołanie: „Mikołaj Pawlak nieustannie kompromituje urząd Rzecznika Praw Dziecka”

31.08.2020

Jak Zjednoczona Prawica podbija sądy i jak one się bronią. Przenikliwy esej prof. Garlickiego

28.08.2020

Idziesz na demonstrację? Poznaj swoje prawa! Rewelacyjny film prawników z Wolnych Sądów

25.08.2020

Prof. Maria Janion: „Demokracja w Polsce jest rodzaju męskiego”



Wesprzyj nas!

Archiwum Osiatyńskiego powstaje dzięki obywatelom i obywatelkom gotowym bronić państwa prawa.


10 
20 
50 
100 
200