Rozważania o wyborze Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego – Włodzimierz Wróbel

Udostępnij

W Archiwum Wiktora Osiatyńskiego od 2017 roku dokumentujemy, analizujemy i objaśniamy zmiany w zakresie praworządności w Polsce.

Więcej

Zgodnie z art. 183 ust. 3 Konstytucji RP, Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego powołuje Prezydent Rzeczpospolitej spośród kandydatów (a więc co najmniej dwóch) przedstawionych przez Zgromadzenie Ogólne Sędziów Sądu Najwyższego. Prezydent nie może mianować na stanowisko Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego kogokolwiek. - pisze prof. Włodzimierz Wróbel



Musi to być osoba, która wcześniej znalazła akceptację Zgromadzenia Ogólnego Sędziów Sądu Najwyższego. Nie może to być więc polityczny nominat Prezydenta, bowiem organ konstytucyjny, jakim jest Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego, musi być od Prezydenta niezależny. Pomijając zasadę trójpodziału władz, to Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego jest Przewodniczącym Trybunału Stanu, a więc sądu, który ocenia m.in. czy Prezydent naruszył Konstytucję.

 

Uznanie, że Prezydent może sobie powołać na stanowisko Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego dowolnie wybranego sędziego Sądu Najwyższego oznaczałoby mniej więcej tyle, że sam sobie wybiera osobę, która miałaby go ewentualnie sądzić za naruszenia prawa. Takie rozwiązanie byłoby nie tylko sprzeczne z Konstytucją ale także ze zdrowym rozsądkiem.

 

Co to znaczy, że kandydaci na stanowisko Pierwszego Prezesa muszą zostać przedstawieni przez organ kolegialny jakim jest Zgromadzenie Ogólne Sędziów Sądu Najwyższego? Z istoty rzeczy organ kolegialny składa się z wielu osób. Decyzje tego organu to suma decyzji podejmowanych przez osoby, które go tworzą.

 

Najlepiej, gdyby podejmując jakąś decyzje, osoby te były jednomyślne. To nie zawsze jest jednak możliwe – bo członkowie takiego kolegialnego organu mogą mieć różne zdania na dany temat. Z drugiej strony, nie można uznać za decyzję organu kolegialnego przypadku, gdy opowiada się za nią tylko kilku członków grupy, stanowiących mniejszość. Będzie to wyłącznie ich zdanie, a nie zdanie całej grupy.

 

Absurdem byłoby także twierdzenie, że za decyzję podjętą przez całą grupę uważa się decyzję jednego z uczestników, choćby wszyscy inni byli przeciwko. Jeżeli więc w członkowie organu kolegialnego są równi – tak jak w przypadku sędziów Sądu Najwyższego wśród których nikt nie ma “złotej akcji” – to jest oczywiste, że za decyzję Zgromadzenia Ogólnego tych sędziów może być uznana tylko taka decyzja, za którą opowiada się większość. Dotyczy to także decyzji o przedstawieniu kandydatów na stanowisko Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego. Kandydat, który nie uzyskał takiego poparcia większości, nie jest wiec kandydatem przedstawionym przez Zgromadzenie Ogólne Sędziów Sądu Najwyższego ale, co najwyżej, kandydatem mniej lub większej grupy sędziów biorących udział w tym zgromadzeniu.

 

Niestety, uchwalona niedawno ustawa o Sądzie Najwyższym sugeruje, że nawet taki kandydat, który nie uzyskał większości głosów Zgromadzenia Ogólnego Sędziów Sądu Najwyższego, może zostać wybrany przez Prezydenta na stanowisko Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego.

 

Regulacje te, nawet wbrew intencjom towarzyszącym ich twórcom, pewnie można by interpretować prokonstytucyjnie – problem polega wszakże na tym, że zgodnie z innym przepisem tej ustawy, jeżeli kandydaci na stanowisko Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego nie zostaną wskazani w sposób w niej opisany, to Prezydent może uznać, że owo wskazanie jest nieważne, wyznaczyć swoistego komisarza do zarządzania Sądem Najwyższym (określanego przez ustawę jako „sędzia SN, któremu wskazano wykonywanie obowiązków Pierwszego Prezesa SN”) i na nowo zorganizować wybory kandydatów.

 

I tak do skutku, bez żadnych ograniczeń.

 

Taki mechanizm zawarty w obowiązującej ustawie o Sądzie Najwyższym w sposób jednoznaczny narusza kompetencje konstytucyjnego organu, jakim jest Zgromadzenie Ogólne Sędziów Sądu Najwyższego, do wyłonienia i przedstawienia kandydatów na stanowisko Pierwszego Prezesa SN zgodnie z art. 183 ust. 2 Konstytucji RP.

 

Przedstawienie tych kandydatów przez Zgromadzenie Ogólne Sędziów SN to nie są po prostu kolejna procedura wyborcza przeprowadzana wśród sędziów albo konkurs na stanowisko. To poszukiwanie osób, które cieszą się największym zaufaniem sędziów, co jest konieczne dla zapewnienia niezależności Sądu Najwyższego. Jeżeli organ polityczny, jakim jest Prezydent, otrzymuje kompetencję do oceny ważności procedury wyłonienia kandydatów, to konstytucyjne kompetencje Zgromadzenia Ogólnego Sędziów Sądu Najwyższego stają się fikcją.

 

Należy podkreślić, że Zgromadzenie Ogólne Sędziów Sądu Najwyższego jest organem konstytucyjnym. Takim samym jak Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego. W skład tego organu wchodzą sędziowie Sądu Najwyższego. Jeżeli zachodzą wątpliwości, czy dana osoba jest członkiem Zgromadzenia Ogólnego Sędziów Sądu Najwyższego, to ten właśnie organ, jako kolegialny organ konstytucyjny, ma kompetencje do rozstrzygnięcia wątpliwości co do tej kwestii.

 

Zgromadzenie Ogólne Sędziów Sądu Najwyższego ma konstytucyjną prerogatywę (prawo) do wyłonienia i przedstawienia co najmniej dwóch kandydatów na stanowisko Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego. Jest to taka sama konstytucyjnie chroniona prerogatywa, jak prerogatywa Prezydenta do powołania jednego z tych kandydatów na stanowisko Pierwszego Prezesa SN. Co zrobiłby Prezydent, gdyby Zgromadzenie Ogólne Sędziów SN w trybie uchwały uregulowało mu korzystanie z tej prerogatywy?

 

Artykuł pierwotnie ukazał się w Forum Współpracy Sędziów: https://forumfws.eu/publikacje/rozwazania-wybor-ipsn/

 

Włodzimierz Wróbel – Profesor nauk społecznych, profesor nadzwyczajny Uniwersytetu Jagiellońskiego, od 2011 sędzia Izby Karnej Sądu Najwyższego RP, od 2012 p.o. kierownika Katedry Prawa Karnego UJ



Autor


W Archiwum Wiktora Osiatyńskiego od 2017 roku dokumentujemy, analizujemy i objaśniamy zmiany w zakresie praworządności w Polsce.


Więcej

Opublikowany

25 kwietnia 2020







Inne artykuły tego autora

07.04.2021

Konferencja Ambasadorów RP: Komentarz do „spotkania w Budapeszcie”

31.03.2021

Łukasz Woźnicki: Nowelizacja ustawy o SN przyjęta. „Domknie kontrolę nad tym sądem”

29.03.2021

Prof. Jędrzej Skrzypczak: SLAPP narasta. Czas wyznaczyć granicę nękania pozwami

27.03.2021

Hulaj władzo, piekła nie ma. I Prezes SN przeciw jawności i społeczeństwu obywatelskiemu

27.03.2021

„Chybione, trudne do obrony”. Ekspertka rozbraja zarzuty Polski i Węgier ws. „pieniędzy za praworządność”

24.03.2021

NGO do Manowskiej: Prosimy o wycofanie wniosku do TK. Obywatele chcą wiedzieć

23.03.2021

Prof. Zachariasz o korupcji w samorządach. Dlaczego tak trudno jej zapobiegać?

21.03.2021

Włodzimierz Wróbel (na Facebooku): Chyba warto znowu przypomnieć. Po co politykom przejęcie Sądu Najwyższego?

21.03.2021

571 sędziów do 19 ministrów, prokuratorów, policjantów i osób z Sądu Najwyższego w oświadczeniu pisze: Tuleya jest sędzią!

21.03.2021

Jarosław Kaczyński, komisarz ds. bezpieczeństwa władzy. Tekst prof. Kuźniara

21.03.2021

Naukowcy-prawnicy protestują przeciwko zapowiedzi złożenia przez Orlen powództwa typu SLAPP przeciwko prof. Romanowskiemu

19.03.2021

Władza i sądy: domykanie kontroli nad Sądem Najwyższym

18.03.2021

Oświadczenie sędziów Sądu Najwyższego w sprawie działań prokuratury z dnia 17 marca 2021 roku

16.03.2021

Administracja Bidena nie będzie patrzeć przez palce na zamach na media i praworządność w Polsce

15.03.2021

Prokuratura na usługach Ziobry i Święczkowskiego chce ścigać internautów z art. 212 kk

14.03.2021

„Pierwsza prezes SN nie wykonała ustawowego obowiązku”. Senat nie przyjął sprawozdania z działalności SN

14.03.2021

Środowisko dziennikarskie poza narzekaniem nie robi prawie nic. Tak ułatwia PiS-owi demolkę mediów

08.03.2021

Sędzia Żurek o decyzji rzecznika dyscyplinarnego: Będziemy dalej walczyć. Robimy to dla obywateli

02.03.2021

„Tęcza, symbol dumy osób LGBT, nie niesie poniżających treści” – uzasadnienie wyroku słowo w słowo

21.02.2021

Nikita Grekowicz: Pokazówka Łukaszenki. Dziennikarki Biełsatu skazane na 2 lata więzienia



Wesprzyj nas!

Archiwum Osiatyńskiego powstaje dzięki obywatelom i obywatelkom gotowym bronić państwa prawa.


10 
20 
50 
100 
200