Nikita Grekowicz: Pokazówka Łukaszenki. Dziennikarki Biełsatu skazane na 2 lata więzienia

Udostępnij

W Archiwum Wiktora Osiatyńskiego od 2017 roku dokumentujemy, analizujemy i objaśniamy zmiany w zakresie praworządności w Polsce.

Więcej

Białoruski sąd skazał na podstawie fałszywych oskarżeń dziennikarki Biełsatu Darię Czulcową i Kaciarynę Andrejewą. Straciły wolność, bo relacjonowały protesty wywołane skatowaniem na śmierć Ramana Bandarenki



Prokuratorka Alina Kasiańczyk zarzuciła reporterkom organizację i koordynowanie zamieszek oraz blokowanie ruchu ulicznego. Oskarżyła je na podstawie nagrania z relacji na żywo z demonstracji w Nowaj Barowoj, niepokornego mińskiego osiedla.

 

To o tyle znaczące, że Czulcowa i Andrejewa (na zdjęciu) relacjonowały przebieg demonstracji na Placu Przemian i rozmawiały z okolicznymi mieszkańcami. Zostały więc skazane za samo informowanie o protestach, a nie za krytykę władzy.

 

18 lutego 2021 obie dziennikarki przyjęły wyrok ze spokojem. Andrejewa odpowiedziała, że nie rozumie orzeczenia sądu, a Czulcowa ironizowała: „Dlaczego od razu nie 25 lat?”. W mowie końcowej Andrejewa podkreśliła, że „jej koledzy po fachu nie mieli tyle szczęścia co ona, bo ich z zapamiętaniem bito, łamano im nosy i strzelano do nich z kilku metrów”.

 

Zakończyła słowami: „Ja nie proszę, a wymagam uniewinnienia i uwolnienia mnie i moich kolegów, (…) oraz setek pozostałych więźniów politycznych”.

 

 

Drakoński wyrok ma pogłębić atmosferę paraliżującego strachu i utrzymać Białorusinów w okowach zimowego snu. Ale nieugięta postawa młodych dziennikarek skazanych przez dwie równie młode karierowiczki – sędzię i prokuratorkę – niesie również silny emocjonalny ładunek. Skazując niewinne reporterki na więzienie Łukaszenka wywołał poruszenie, którego efekty mogą go przerosnąć.

 

Ostentacyjna niesprawiedliwość

 

Białoruski minister informacji skwitował proces krótkim: „Jeśli je wsadzili, to pewnie było za co”. W międzyczasie upolitycznione sądy dzień w dzień wydają wyroki skazujące na lata więzienia za jakiekolwiek okazywanie sprzeciwu wobec reżimu, czasem wręcz za niewinność. Proces dziennikarek i jego finał to dla Białorusinów esencja tego, co na 2021 rok zaplanował im reżim.

 

Nasilić represje może projekt zmian w ustawie o przeciwdziałaniu ekstremizmowi. Na razie to nieoficjalne przecieki. Według nich, każdy przejaw niewygodnego dla władz aktywizmu – czy to w ramach działalności NGO, organizacji międzynarodowych, niezależnych mediów, czy nawet nieoficjalnych stowarzyszeń – będzie mógł być klasyfikowany jako ekstremistyczny.

 

W konsekwencji skazani z tego paragrafu otrzymają zakaz wykonywania zawodu na 5 lat, zakaz przeprowadzania znaczących operacji finansowych oraz grzywnę Aktywistyczna „recydywa” grozi już karą bezwzględnego, wieloletniego więzienia.

 

W sierpniu 2020 roku struktury siłowe wypowiedziały wojnę małym społecznościom, w których rozwinął się sprzeciw wobec reżimu, oraz wszystkim wspierającym je organizacjom. Nowe prawo ma tę wojnę zalegalizować. Łukaszenka próbuje za wszelką cenę wytłumić jakiekolwiek przejawy organicznej wspólnotowości wśród Białorusinów. Poczucie solidarności ma wygasić wszechobecny strach.

 

Łukaszenka gra na strach

 

Wyrok więzienia dla dziennikarek Biełsatu oburza nie tylko Białorusinów. Sprawę nagłaśniają największe światowe media. Słowa wsparcia płyną również z ust wielu oficjeli. W Polsce do uwolnienia dziennikarek wezwał nawet Andrzej Duda.

 

Paradoksalnie, Łukaszence właśnie o to chodziło. Powrót do starych schematów rodzi w Białorusinach głęboki niepokój, a za granicą falę zwątpienia w powodzenie pokojowej rewolucji.

 

Łukaszenka w krytycznym dla siebie momencie wraca do sprawdzonej polityki handlowania wolnością więźniów politycznych. Ujawnił swoją desperację podczas pokazowego Wszechbiałoruskiego Zgromadzenia Ludowego: „Niech Zachód nie uczy nas jak żyć, tylko da pieniądze”.

 

W dniu orzeczenia wyroku dla reporterek, kancelaria prezydenta ogłosiła, że podczas planowanego na koniec lutego spotkania „Łukaszenka nie będzie prosił Putina o 3 miliardy dolarów”. Historia ich rozmów dowodzi, że w tłumaczeniu z totalitarnego na potoczny oznacza to, że białoruski dyktator będzie błagał Rosję o zastrzyk gotówki dla uratowania sytuacji gospodarczej.

 

Dyktator idzie w zaparte z terrorem i systemową przemocą, by wywrzeć na międzynarodowej publiczności wrażenie, że może posunąć się do wszystkiego. Przez groźby dalszego i głębszego terroru próbuje wymusić na Zachodzie zmianę nastawienia i ustępstwa. A to oznacza, że zachodnie sankcje zaczynają działać.

 

Cena bezwzględności

 

W odpowiedzi na niedawne wyroki, w tym te dla dziennikarek Biełsatu, Pawieł Łatuszka, b. minister kultury i jeden z członków Rady Koordynacyjnej opozycji, obiecał, że umieści skorumpowanych przez władze sędziów na kolejnych listach osób do objęcia sankcjami przez UE czy USA.

 

Jedną z faworytek do znalezienia się w następnej grupie międzynarodowych przestępców jest sędzia Natalla Buhuk, orzekająca w sprawie Andrejewej i Czulcowej. Młoda karierowiczka zniesławiła się orzekaniem srogich kar dla protestujących – niedawno skazała przewodniczkę miejskiej wycieczki na 15 dni za „zorganizowanie nielegalnego zgromadzenia”, a łącznie wydała już ponad 50 politycznych wyroków.

 

Na razie międzynarodowe sankcje objęły najbliższych współpracowników Łukaszenki i jego samego. Część ukrytych w Szwajcarii kont reżimowej kliki została już zablokowana, ale główne oszczędności dyktatora i jego wysoko postawionych popleczników mogą być zamrożone do czasu, gdy do sankcji na szeroką skalę przyłączą się Stany Zjednoczone. Po objęciu prezydentury przez Joe Bidena ta perspektywa staje się coraz bardziej realna.

 

250 osób na liście UE

 

Równolegle Unia Europejska rozważa objęcie sankcjami następne 250 osób zaproponowanych przez sztab Swiatłany Cichanouskiej. Dotychczas imiennie ukarano w ten sposób ludzi, którzy z racji swojej wysokiej pozycji w systemie Łukaszenki posiadali ukryte oszczędności. Teraz objęci sankcjami zostaną także zwyczajni aparatczycy i siłowicy. Nie wiadomo, jak na to zareagują.

 

Jeszcze trudniej przewidzieć reakcje ich kolegów. Andrej Astapowicz, twórca BYPOL-u, opisując strukturę resortów siłowych, mówił, że w grupie popierającej dyktatora przeważają ludzie przestraszeni ewentualnymi konsekwencjami niesubordynacji.

 

Teraz zrozumieją, że nie zdołają się w nieskończoność ukrywać za naciągniętymi prawie na oczy maseczkami. Dalsze wspieranie reżimu skończy się dla nich długofalowymi konsekwencjami.

 

Łukaszenka nie rozumie przy tym, że to społeczeństwa zachodnich państw chcą, by został ukarany za swoje zbrodnie, które nagłaśniają białoruskie diaspory mieszkające i pracujące w państwach Zachodu. Nie rozumie też, że zachodni przywódcy mogą pójść za głosami opinii publicznej. W miarę zaostrzania relacji z Rosją, coraz mniej muszą się liczyć z geopolitycznym parasolem rozkładanym nad Białorusią przez Putina.

 

Po pół roku pokojowej białoruskiej rewolucji państwa Unii Europejskiej, a od niedawna też USA, widzą, że Putin tak naprawdę nie kwapi się do zdecydowanego wpływania na sytuację w Białorusi. Wyraźnie za to dostrzegalny jest wpływ odrodzenia białoruskiego społeczeństwa obywatelskiego na sytuację w Rosji.

 

Następni oskarżeni już są na salach sądowych

 

Wyroki Czulcowej i Andrejewej nie są jedynymi, które zapadły w tym tygodniu. Podobnie jak w poprzednich tygodniach dziesiątki osób trafiły do białoruskich więzień w wyniku sfabrykowanych oskarżeń. Setki oskarżonych czekają na pierwsze rozprawy.

 

Atmosfera rozpoczętego dzisiaj procesu dziennikarki portalu TUT.BY Kaciaryny Barysewicz oraz lekarza Arcioma Sarokina, którzy w listopadzie ujawnili kartę medyczną zabitego przez OMON Ramana Bandarenki, dowodząc tym samym jego trzeźwości, jest bliźniaczo podobna do tej panującej wokół sprawy dziennikarek Biełsatu. Na minuty przed początkiem rozprawy sędzia zadecydowała o zamknięciu procesu dla publiczności.

 

 

Postawa oskarżonych i ich niezłomność najwyraźniej martwią i dekoncentrują aparatczyków. Matka Sarokina opisywała nastroje obojga oskarżonych jako bojowe, w podobnym duchu wypowiadał się jego brat.

 

Wiele wskazuje na to, że proces miał być pokazowy, ale władze przestraszyły się oburzenia, które mógł wywołać. Sprawa zabójstwa Bandarenki poruszyła całą Białoruś, a dowód jego niewinności jednoznacznie obciążył reżim winą za straszną śmierć młodego mężczyzny. Dlatego wyrok w tym, kolejnym już, politycznym procesie może być wyjątkowo srogi, nawet jak na standardy dzisiejszej Białorusi.



Autor


W Archiwum Wiktora Osiatyńskiego od 2017 roku dokumentujemy, analizujemy i objaśniamy zmiany w zakresie praworządności w Polsce.


Więcej

Opublikowany

21 lutego 2021







Inne artykuły tego autora

07.04.2021

Konferencja Ambasadorów RP: Komentarz do „spotkania w Budapeszcie”

31.03.2021

Łukasz Woźnicki: Nowelizacja ustawy o SN przyjęta. „Domknie kontrolę nad tym sądem”

29.03.2021

Prof. Jędrzej Skrzypczak: SLAPP narasta. Czas wyznaczyć granicę nękania pozwami

27.03.2021

Hulaj władzo, piekła nie ma. I Prezes SN przeciw jawności i społeczeństwu obywatelskiemu

27.03.2021

„Chybione, trudne do obrony”. Ekspertka rozbraja zarzuty Polski i Węgier ws. „pieniędzy za praworządność”

24.03.2021

NGO do Manowskiej: Prosimy o wycofanie wniosku do TK. Obywatele chcą wiedzieć

23.03.2021

Prof. Zachariasz o korupcji w samorządach. Dlaczego tak trudno jej zapobiegać?

21.03.2021

Włodzimierz Wróbel (na Facebooku): Chyba warto znowu przypomnieć. Po co politykom przejęcie Sądu Najwyższego?

21.03.2021

571 sędziów do 19 ministrów, prokuratorów, policjantów i osób z Sądu Najwyższego w oświadczeniu pisze: Tuleya jest sędzią!

21.03.2021

Jarosław Kaczyński, komisarz ds. bezpieczeństwa władzy. Tekst prof. Kuźniara

21.03.2021

Naukowcy-prawnicy protestują przeciwko zapowiedzi złożenia przez Orlen powództwa typu SLAPP przeciwko prof. Romanowskiemu

19.03.2021

Władza i sądy: domykanie kontroli nad Sądem Najwyższym

18.03.2021

Oświadczenie sędziów Sądu Najwyższego w sprawie działań prokuratury z dnia 17 marca 2021 roku

16.03.2021

Administracja Bidena nie będzie patrzeć przez palce na zamach na media i praworządność w Polsce

15.03.2021

Prokuratura na usługach Ziobry i Święczkowskiego chce ścigać internautów z art. 212 kk

14.03.2021

„Pierwsza prezes SN nie wykonała ustawowego obowiązku”. Senat nie przyjął sprawozdania z działalności SN

14.03.2021

Środowisko dziennikarskie poza narzekaniem nie robi prawie nic. Tak ułatwia PiS-owi demolkę mediów

08.03.2021

Sędzia Żurek o decyzji rzecznika dyscyplinarnego: Będziemy dalej walczyć. Robimy to dla obywateli

02.03.2021

„Tęcza, symbol dumy osób LGBT, nie niesie poniżających treści” – uzasadnienie wyroku słowo w słowo

20.02.2021

Żadnych kompromisów. Jak przywrócić prawo po rządach PiS [Rakowska-Trela i Wawrykiewicz]



Wesprzyj nas!

Archiwum Osiatyńskiego powstaje dzięki obywatelom i obywatelkom gotowym bronić państwa prawa.


10 
20 
50 
100 
200