Nic nie zniechęci mnie do otwartego działania na rzecz praworządności

Udostępnij

W Archiwum Wiktora Osiatyńskiego od 2017 roku dokumentujemy, analizujemy i objaśniamy zmiany w zakresie praworządności w Polsce.

Więcej

Sędzia Monika Frąckowiak: Bez względu na to, co rzecznicy dyscyplinarni będą mi fundować, nie zniechęci mnie to do otwartego działania na rzecz praworządności.



Poprosiliśmy sędziów, którzy musieli zmierzyć się z ”dobrą zmianą”, by opowiedzieli o swoich doświadczeniach.

 

Nie można było milczeć

 

W latach 2005-07 oburzaliśmy się działaniami ministra sprawiedliwości, który na telekonferencjach ferował wyroki w sprawach, o których nie miał pojęcia. Nie podobała nam się decyzja prezydenta Lecha Kaczyńskiego, który odmówił nominowania kilku sędziów do sądu wyższego szczebla (bo wydali wcześniej orzeczenia nie po myśli ówczesnej władzy). Byliśmy zdecydowanie przeciwni likwidacji małych sądów w 2012 r. (wówczas wstąpiłam do Iustitii) czy zmianom legislacyjnym podejmowanym przez ministra Marka Biernackiego.

 

Ale dopiero zamach na Trybunał Konstytucyjny (w 2015/2016 roku) był tak brutalny, że nie mógł zostawić nas – prawników – obojętnymi na to, co się działo. Czułam się kompletnie bezradna jako obywatel i jako prawnik wobec tak oczywistego łamania konstytucji. Okazało się też, że swego czasu członek zarządu Iustitii – Łukasz Piebiak – jako podsekretarz stanu osobiście bierze udział w demolce wymiaru sprawiedliwości.

 

W kwietniu 2016 r. doszło do zmiany władz stowarzyszenia, a nowy zarząd wezwał członków do aktywności. Reprezentowałam Iustitię na zjeździe Stowarzyszenia Sędziów i Prokuratorów dla Demokracji i Wolności Medel w Bukareszcie w czerwcu 2016 r. Pamiętam rozmowę z tureckim sędzią, kiedy żartowaliśmy, że włodarze naszych krajów wzięli za wzór scenariusz z House of Cards. W szczególności ostatnią scenę z sezonu czwartego, kiedy główni bohaterowie mówią „my nie poddajemy się terrorowi, my go tworzymy”. Żarty się skończyły, kiedy mój turecki znajomy został zaaresztowany po domniemanej próbie zamachu stanu w Turcji – na podstawie listy proskrypcyjnej stworzonej przez rząd dwa lata wcześniej.

 

Wezwanie do obrony Sądu Najwyższego

 

Zgodnie z oczekiwaniami po przejęciu Trybunału Konstytucyjnego władza zabrała się za sądownictwo powszechne oraz Sąd Najwyższy. W 2017 r. na dobre już zaangażowałam się medialnie, reprezentując Iustitię w radiu i telewizji. Publicznie krytykowałam projekt dotyczący zmiany ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa. Jak większość sędziów uważałam i uważam zresztą nadal, że KRS w kształcie sprzed 2017 r. nie mogła się ostać. Projekt, który zafundował nam rząd, był jednak bulwersująco sprzeczny z konstytucją i wszelkimi standardami. A było to zaledwie preludium do lipca 2017. Ustawy o Sądzie Najwyższym, KRS oraz ustroju sądów powszechnych zostały wrzucone w porządek prac parlamentu w nocy z 12 na 13 lipca 2017 r. Bartek Przymusiński postanowił zorganizować przed Sądem Najwyższym łańcuch świateł. W sobotę 15 lipca w TVN 24 wezwałam ludzi pod Sąd Najwyższy.

 

W niedzielę zawiozłam córki do moich rodziców (miały wówczas 10 i 9 lat) i razem z mężem pojechaliśmy do Warszawy. Pod SN spotkaliśmy przyjaciół z Iustitii z całej Polski – w sumie kilkadziesiąt osób. Potem dołączyły do nas tłumy. Jedną z najbardziej wzruszających chwil mojego życia był hymn wyśpiewany przez tysiące osób przy akompaniamencie fortepianu. Choć łatwo nie ulegam emocjom, to wtedy miałam łzy w oczach.

 

Atak na sędziów

 

Wiemy, jaki te wydarzenia miały finał, prezydent zawetował dwie ustawy, podpisując ustawę o ustroju sądów powszechnych. Wiedziałam, że kolejne rozwiązania nie będą wiele różnić się od tych zawetowanych. Grudzień 2017 potwierdził moje obawy. Co więcej, jesienią 2017 rząd za miliony podatników przeprowadził ohydną akcję propagandową, mającą obrzydzić sędziów społeczeństwu. Polska została upstrzona wielkimi plakatami, w których manipulowano faktami i przywoływano kilka przypadków niechlubnych zachowań sędziów (zachowania te skończyły się wcześniej postępowaniami dyscyplinarnymi lub popełniły je osoby z zaburzeniami psychicznymi).

 

Nie wszyscy są z nami

 

Najbardziej zniesmaczona byłam i jestem degrengoladą moralną części moich kolegów i koleżanek decydujących się na objęcie stanowisk prezesów i wiceprezesów poszczególnych sadów, w miejsce „odfaksowanych” poprzedników. Obrzydliwe było i jest dorabianie ideologii do tej hucpy. Przykładem może być kolega z sądu, który w 2016 r. gratulował mi wystąpienia na zgromadzeniu sędziów sądu apelacyjnego, w którym krytycznie odniosłam się do wciąż żywych tradycji feudalnych w naszym środowisku. Na przełomie 2017 i 2018 okazało się jednak, że jest represjonowanym sędzią, który dopiero dzięki rządom dobrej zmiany mógł objawić swój talent. Po zgłoszeniu do pseudo KRS innego zgorzkniałego niepowodzeniami zawodowymi kolegi objął fotel prezesa w jednym z sądów w okręgu poznańskich, został przez Ministra Spraw Wewnętrznych wybrany na komisarza wyborczego (z ekstra wynagrodzeniem ponad 4000 zł miesięcznie), został także zarekomendowany przez pseudo KRS na sędziego sądu okręgowego. Na tej samej zasadzie posady objęli wszyscy członkowie neo-KRS oraz rzecznicy dyscyplinarni powołani przez Ministra Sprawiedliwości.

 

Niezamierzonym zapewne efektem „reform” sądownictwa jest zdecydowana egalitaryzacja naszego środowiska. Poza tym do wielu sędziów dotarło, że należy otworzyć się na społeczeństwo. Że konieczna jest zmiana języka, jakim się posługujemy, że musimy się z obywatelami spotykać, pokazywać, na czym polega nasza praca, edukować prawnie. Ta świadomość pozostanie i jestem pewna, że będzie procentować w przyszłości.

 

Szykanowanie przez dobrą zmianę

 

Nie żałuję decyzji o zaangażowaniu w debatę publiczną na temat praworządności w Polsce. I to bez względu na reperkusje, jakie mnie w związku z tym spotkały. Prowadzona przeze mnie symulacja rozprawy na festiwalu Pol’and’Rock stała się pretekstem do wszczęcia absurdalnego postępowania dyscyplinarnego przez Przemysława W. Radzika i „przeczesania” przez niego moich spraw za okres prawie 4 lat. Rzecznik dobrotliwie umorzył postępowanie dotyczące Pol’and’rock (twierdząc, że był to delikt, ale nie byłam tego świadoma (sic!)), wszczął za to postępowanie o uzasadnienia po terminie. Nie miało żadnego znaczenia, że przez te lata wydałam największą liczbę orzeczeń w moim wieloosobowym wydziale (o 20 proc. więcej niż kolejny sędzia), miałam największy wpływ spraw i najwyższą załatwialność i dobrą opinię wizytatora.

 

O wszczęciu postępowania dowiedziałam się z przekazów medialnych (formalne postanowienie otrzymałam 10 dni później). Zostałam odtąd obwinioną Moniką F., mimo że nie wiedziałam, czego tak naprawdę dotyczy postępowanie. Co więcej, rzecznik podał nieprawdziwe informacje dotyczące mojej osoby (np. co do tego, że przez trzy lata nie wyznaczyłam rozprawy w sprawie, która nie była nawet w moim referacie, podał nieprawdziwe statystyki dotyczące liczby uzasadnień w terminie i po terminie, nie sprawdził, w ilu przypadkach były to usprawiedliwione opóźnienia).

 

Przyznam, że był to dla mnie bardzo trudny czas. Przetrwałam dzięki bezwarunkowemu wsparciu mojej rodziny i przyjaciół, a także słowom otuchy takich osób, jak rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar czy prof. Mirosław Wyrzykowski. Bez względu na to, co rzecznicy dyscyplinarni będą mi fundować, nie zniechęci mnie to do otwartego działania na rzecz praworządności. Nie uznaję ich legitymacji i jestem pewna, że tylko kwestią czasu jest, kiedy zostaną zdelegalizowani. Ale nie jest to dla mnie sprawa priorytetowa. Najważniejsze jest skupienie się na przywróceniu praworządności w Polsce i dostosowanie wymiaru sprawiedliwości do wymogów XXI wieku.

 

Monika Frąckowiak – sędzia Sądu Rejonowego Poznań Nowe Miasto i Wilda w Poznaniu („dobra zmiana” skierowała przeciw niej dwie sprawy do sądu dyscyplinarnego).

 

Źródło: http://wyborcza.pl/7,162657,25125713,nic-nie-zniecheci-mnie-do-otwartego-dzialania-na-rzecz-praworzadnosci.html. Archiwum Osiatyńskiego dziękuje za możliwość przedruku tekstu.

 


 

Kwestie dotyczące praworządności w Polsce oraz w całej Unii Europejskiej będziemy dalej monitorować oraz wyjaśniać na łamach Archiwum Osiatyńskiego, a także – po angielsku – na stronie Rule of Law in Poland.

 

Podoba Ci się ten artykuł? Zapisz się na newsletter Archiwum Osiatyńskiego. W każdą środę dostaniesz wybór najważniejszych tekstów, a czasem również zaproszenia na wydarzenia.



Autor


W Archiwum Wiktora Osiatyńskiego od 2017 roku dokumentujemy, analizujemy i objaśniamy zmiany w zakresie praworządności w Polsce.


Więcej

Opublikowany

3 września 2019





Inne głosy w debacie



Inne artykuły tego autora

05.08.2020

Prof. Bartłomiej Nowotarski: Zamiast wojny domowej na opozycji, synergia partii z ruchami obywatelskimi

01.08.2020

Nagroda RPO dla Przywary. „Naruszenia praw człowieka są jak gwóźdź w bucie” – mówiła prof. Łętowska

29.07.2020

Tadeusz Koczanowicz: PiS idzie po kulturową hegemonię. Ale może to być szansa dla opozycji

28.07.2020

Instytut Praw Człowieka Międzynarodowego Stowarzyszenia Prawników wzywa Polskę do wycofania zarzutów wobec prof. Sadurskiego

25.07.2020

Prof. Barcz: Praworządność. Zasada warunkowości w świetle konkluzji Rady Europejskiej z 21 lipca 2020 r.

25.07.2020

Leszek Kraszyna: 100 okręgów, czyli wyborcza zbrodnia doskonała. Zapewni PiS monopol władzy na lata

23.07.2020

Stracą uczniowie. Organizacje społeczne protestują przeciwko prezydenckiej noweli o NGO w szkołach

18.07.2020

Pomysł PiS na pozbycie się Gowina – zrobić go Rzecznikiem Praw Obywatelskich

17.07.2020

Stanowisko Zarządu Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia” w sprawie ataków wymierzonych w społeczność LGBT

17.07.2020

Uchwała Komitetu Nauk Prawnych PAN w sprawie przeciwdziałania mowie nienawiści wobec osób nieheteroseksualnych i etyce pracowników naukowych

16.07.2020

Tadeusz Koczanowicz: „Następny cel PiS: połączenie państwa i partii”

14.07.2020

Wojciuk: PiS zrobi wszystko, by opozycja miała coraz bardziej pod górkę. Tylko jej jedność może to zatrzymać

23.06.2020

Ważny apel prawników do kandydatów: prawo powinno chronić przed homofobiczną nienawiścią

23.06.2020

Groźne triki w tarczy 4.0. Za pomoc w aborcji, znieważenie prezydenta, błąd lekarski do więzienia!

23.06.2020

Ambasadorowie RP: Czy kandydat na prezydenta powinien szukać poparcia w stolicy zagranicznego mocarstwa?

20.06.2020

Duda bezkarnie atakuje osoby LGBT, bo prawo w Polsce nie chroni przed homofobicznym szczuciem

16.06.2020

Małgorzata Manowska do Adama Bodnara: Izba Dyscyplinarna SN może badać sprawy o uchylenie immunitetu sędziów

14.06.2020

RPO o Czarnku, Dudzie i Żalku: Homofobiczna mowa wykluczenia i pogardy jest niedopuszczalna

11.06.2020

Marc van der Woude: Odrzucanie unijnego prawa to w istocie wyjście z Unii

09.06.2020

„My to robimy dla obywateli”. Wzruszony Tuleya dziękuje za wsparcie



Wesprzyj nas!

Archiwum Osiatyńskiego powstaje dzięki obywatelom i obywatelkom gotowym bronić państwa prawa.


10 
20 
50 
100 
200