Michał Laskowski o granicach swobody wypowiedzi felietonisty

Udostępnij

polski prawnik, sędzia Sądu Najwyższego, rzecznik prasowy SN.

Więcej

Granice swobody wypowiedzi zawartej w felietonie zakreślone są bardzo szeroko. Szanować trzeba prawo autora felietonu do posługiwania się różnymi technikami, także takimi, które trudno uznać za wyważone, czy eleganckie. Trzeba jednak przyjąć, że jakieś granice – także w odniesieniu do formy felietonu – istnieją i powinny być respektowane.



Tekst ukazał się pierwotnie pod adresem: http://monitorkonstytucyjny.eu/archiwa/9876.

 

Refleksje te rodzą się po lekturze artykułu autorstwa Katarzyny Gójskiej „Pedofilsko-komunistyczny duet w natarciu” opublikowanego w „Gazecie Polskiej” z 17 lipca 2019 r.

 

Tekst ten dotyczy sprawy drukarza z Łodzi, który odmówił przyjęcia zlecenia druku materiałów organizacji LGBT i został w związku z tym skazany za wykroczenie. W odniesieniu do wydanego w tej sprawie orzeczenia Sądu Najwyższego autorka sugeruje, że wydane ono zostało na żądanie „tęczowego środowiska”, a konkretnie osoby określanej jako zdeklarowany pedofil. Nie bez znaczenia w ocenie autorki miał być fakt dawnej przynależności przewodniczącego składu do PZPR, co jednocześnie ma wykluczać jego prawo do odwoływania się do postanowień Katechizmu Kościoła katolickiego.

 

Stopień nagromadzenia złej woli, negatywnych emocji i oderwania od rzeczywistości we wskazanym tekście, znajdujący swój wyraz w tytule, skłania do reakcji i protestu. Szanować trzeba prawo do krytyki, także do krytyki orzeczeń Sądu Najwyższego. Można rzecz jasna mieć w sprawie drukarza z Łodzi różne poglądy, ale umieszczanie sędziego polskiego Sądu Najwyższego w kategorii „pedofilsko-komunistycznego duetu” przekracza wszelkie granice, nie tylko racjonalności, ale i elementarnej ludzkiej przyzwoitości. Zauważyć przy tym trzeba, że omawiane orzeczenie wydane zostało w składzie trzech sędziów, z których drugi był represjonowany przez władze PRL i został w czasie stanu wojennego usunięty z sądu za działalność solidarnościową, a trzeci niedawno zmarł. Odwołanie się do Katechizmu podyktowane było ich głębokim przekonaniem o doniosłości zawartych w nim myśli.

 

Lektura podobnych tekstów stawia rzecznika prasowego w sytuacji konieczności odpowiedzi na pytanie, czy i w jaki sposób reagować. Reakcja rzecznika upowszechnia bowiem wiedzę o tekście, który cieszy się być może niszowym zainteresowaniem. Wskazany artykuł należy jednak do kategorii „utworów” (por. definicję pojęcia – paszkwil), które wymagają wezwania do opamiętania i odwołania się do sformułowanych niegdyś norm etyki zawodowej dziennikarzy, a także przypomnienia, że w polskim systemie prawnym funkcjonują instrumenty, których zadaniem jest ochrona dobrego imienia obywateli, w tym sędziów.

 


 

Kwestie dotyczące praworządności w Polsce oraz w całej Unii Europejskiej będziemy dalej monitorować oraz wyjaśniać na łamach Archiwum Osiatyńskiego, a także – po angielsku – na stronie Rule of Law in Poland.

 

Podoba Ci się ten artykuł? Zapisz się na newsletter Archiwum Osiatyńskiego. W każdą środę dostaniesz wybór najważniejszych tekstów, a czasem również zaproszenia na wydarzenia.

 



Autor


polski prawnik, sędzia Sądu Najwyższego, rzecznik prasowy SN.


Więcej

Opublikowany

25 lipca 2019





Inne głosy w debacie



Inne artykuły tego autora

10.08.2018

Rzecznik SN: „Słyszymy groźby. Nie wpływa to na nas”



Wesprzyj nas!

Archiwum Osiatyńskiego powstaje dzięki obywatelom i obywatelkom gotowym bronić państwa prawa.


10 
20 
50 
100 
200