Elżbieta Podleśna: To pozory, nie wybory. Nie chcę mieć kaca moralnego

Udostępnij

W Archiwum Wiktora Osiatyńskiego od 2017 roku dokumentujemy, analizujemy i objaśniamy zmiany w zakresie praworządności w Polsce.

Więcej

Biorąc udział w tym parademokratycznym, a przy tym żałośnie niezdarnym ceremoniale, skazujemy się zarówno na kacyka, który mimo swojej słabości wygra w każdej majowej formule, jak i na potężnego kaca. Bo kac moralny zawsze towarzyszy przyłożeniu palca do obrazy podstawowych wartości ludzkich - odpowiada Elżbieta Podleśna na pytanie "bojkotować czy głosować?"



Co zrobić z prezydenckim głosowaniem pocztowym, które PiS planuje na 10 maja? Wziąć udział w wyborach przeprowadzonych z pogwałceniem demokratycznych reguł, czy bojkotować to ułomne głosowanie? Takie pytanie zadaliśmy szanowanym uczestnikom i uczestniczkom polskiego życia publicznego. Wcześniej zamieściliśmy głosy prezydenta Bronisława Komorowskiegoprof. Krystyny Skarżyńskiej, Tomasza Stawiszyńskiegoprof. Andrzeja RychardaAgnieszki Graff i Magdaleny Staroszczyk, sędziego Jerzego Stępnia, Adama Wajraka, Katarzyny Jagiełło, prof. Jerzego Zajadły Ryszarda Wojtkowskiego.

 

Kończymy nasz cykl tekstem Elżbiety Podleśnej, bohaterki wielu tekstów OKO.press, psycholożki, aktywistki feministycznej i równościowej, która – jak sama się przedstawia – jest w opozycji do wszystkiego, co opresyjne i niedemokratyczne.

 


 

Nie chcę wkraczać w cudze domeny, doskonałe analizy prawne przedstawili –  prof. Łętowska, prof. Płatek czy inicjatywa Wolne Sądy. Streszczając moje nastawienie do przedsięwzięcia, które ma być realizowane któregoś tam maja – 10, 17 czy 23, obojętne – w bliżej nieokreślony sposób, na bliżej nieokreślonych podstawach, skupię się głównie na wymiarze ludzkim.

 

Wybór to prawo i wolność

 

Wybór kojarzy mi się nierozdzielnie z prawem i wolnością, zrośniętymi ze sobą i wzajemnie się przenikającymi. Mogę wybrać.

 

Ludzie, którym odmawia się możliwości wyboru, przestają być wolni. Stają się po-wolni, wypełniają czyjeś założenia, scenariusze czy wręcz nakazy. Zostają pozbawieni prawa wyrażenia swojej woli. Prędzej czy później, bardziej czy mniej dosłownie, przemieniają się w nie-wolników.

 

Jeśli rzeczywiście mam wybór, to tylko ode mnie zależy, co wybiorę. Inni ludzie mogą na mnie próbować wpływać, ale wybór jest ostatecznie aktem jednostkowym i samodzielnym, w swojej istocie – głęboko po ludzku samotnym. Bo to mój wybór, moje autorstwo, moje sprawstwo.

 

A jeśli sprawstwo, to wybór winien oznaczać też sprawczość. Wybierając – wpływam na rzeczywistość, w której uczestniczę. Kształtuję ją. Mój wybór jakoś się na niej odciska, zostawia ślad. Mój wybór wpływa też nieodzownie na mnie, bo to ja będę żyć w rzeczywistości, którą moim wyborem współtworzę.

 

Wybór jest też często dylematem, stąd wymaga rozwagi i namysłu. Ażeby wybrać dobrze, muszę mieć dobre rozeznanie, czyli wiedzieć, między czym a czym wybieram. Co dla mnie będzie potencjalnie dobre, a co mi nie odpowiada i co należy poprzez wybór wyeliminować.

 

Muszę też choćby w zarysie przewidywać konsekwencje mojego wyboru. Nie działać na ślepo. Mieć czas i przestrzeń na ocenę i namysł. Tylko wtedy wybieram świadomie, na podstawie danych, a nie niejasnych przeczuć czy cudzych sugestii.

 

Wybór to ryzyko. Zawsze powiązany jest z jakąś dozą niepewności, ma w swój mechanizm wpisaną możliwość pomyłki, rozczarowania. Możliwość oszacowania tego ryzyka i określenia, jaki jego poziom jest dla mnie graniczny, odróżnia wybór od czystego hazardu.

 

Wybór w końcu powiązany jest z takimi fundamentalnymi wartościami, jak godność i szacunek. Respektując moje prawo do wyboru, drugi człowiek przyznaje, że to, co myślę, czuję, czego pragnę, jako równie ważne jak to, co myśli, czuje i pragnie on sam. Daje mi przestrzeń do podjęcia decyzji, nawet jeśli będzie ona odmienna od jego przekonań i jego rozeznania. A ja jestem mu winna dokładnie to samo.

 

Słowo „wybory” oznacza nie tylko sumę wyborów pojedynczych. Oznacza również, że ten akt wpływać będzie na liczne sfery życia, mojego i innych. Dokonam nie tylko wyboru danej osoby czy osób, ale także, zakreślając jedną kratkę, podejmę życiowe decyzje w zakresie kompetencji, jakie danej osobie czy osobom przysługują.

 

W tym sensie mój udział w wyborach jest odpowiedzialnością, jaką podejmuję wobec samej siebie i wobec innych. Dlatego winnam wybierać dobrze i mądrze, kierując się nie tylko swoim interesem, ale także mając na względzie interes innych, których moja decyzja dotyczy i dotyka.

 

Wybory użyte przeciw demokracji?

 

Agnieszka Wierzbicka, prawniczka i działaczka feministyczna, zwraca uwagę na fakt, że sama procedura wyborów wyrasta z demokracji. Jeśli zatem ma się jej użyć przeciw demokracji, mamy do czynienia z czymś głęboko niewłaściwym.

 

To trwa już od długiego czasu. To używanie demokratycznych narzędzi do utwierdzania dyktatu monopartyjnego. Tłumaczenie postępującego zamordyzmu legitymacją od suwerena. Co z tego, że ostatnie wybory parlamentarne spełniały kryteria konstytucyjne, skoro wybrana w ich wyniku władza na sali sejmowej odbiera głos opozycji.

 

Przepycha łokciem i kolanem niby to poselskie projekty, proceduje w tempie Usaina Bolta, każe głosować poprawki w pakietach uniemożliwiających – znów – jakiekolwiek wyrażenie woli przez posłów niepodporządkowanych Woli Naczelnej?

 

Sejm stał się sceną teatralną, na której odgrywa się tragifarsę pt. „władza ustawodawcza”. Decyzje i tak zapadają gdzie indziej.

 

A teraz swoim udziałem w parodii wyborczej, w której nie ma krzty wolności, krzty możliwości wpływu, krzty możności dobrego rozeznania, krzty poszanowania godności ludzkiej, ba – nawet krzty poszanowania ludzkiego życia! – mielibyśmy przyznać, że traktujemy tę parodię poważnie?

 

W maju nie wygra nie-Duda

 

Więcej powagi i poszanowania reguł demokratycznych jest w dzielnicowym konkursie piękności, co powinni wziąć do serca kontrkandydaci demokratycznymi się mieniący. Apele o zmagania do końca, o nieoddawanie „wyborów” walkowerem, oznaczają albo uroczą naiwność polityczną (jeśli ktoś uważa, że w maju wygrać może jakikolwiek nie-Duda, jest – powiedzmy – niepoprawnym optymistą), albo ślepe i bezwzględne dążenie do sukcesu po trupach; miejmy nadzieję, że jedynie w przenośni.

 

Majowe przedsięwzięcie, realizowane w warunkach pandemii, to pozory, nie wybory. Niezgodna z prawem, cyniczna manipulacja, której celem jest odbębnienie jakiejś formy rytuału, rzekomo niezbędnej do klepnięcia władzy dotychczasowego kacyka.

 

Biorąc udział w tym parademokratycznym, a przy tym żałośnie niezdarnym ceremoniale, skazujemy się zarówno na kacyka, który mimo swojej słabości wygra w każdej majowej formule, jak i na potężnego kaca. Bo kac moralny zawsze towarzyszy przyłożeniu palca do obrazy podstawowych wartości ludzkich.

 

Elżbieta Podleśna – aktywistka feministyczna i równościowa, w opozycji do wszystkiego, co opresyjne i niedemokratyczne, psycholożka.



Autor


W Archiwum Wiktora Osiatyńskiego od 2017 roku dokumentujemy, analizujemy i objaśniamy zmiany w zakresie praworządności w Polsce.


Więcej

Opublikowany

4 maja 2020







Inne artykuły tego autora

01.06.2020

Bartłomiej Nowotarski: Konstytucja albo śmierć

29.05.2020

Fake demokracja Kaczyńskiego. Czy Polska już jest wyborczą dyktaturą? Analiza konstytucjonalisty

28.05.2020

Konstytucyjna kompetencja Zgromadzenia Ogólnego Sędziów Sądu Najwyższego do przedstawienia Prezydentowi kandydatów na stanowisko Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego

25.05.2020

Jak żaba gotowana w garnku. Polska na drodze do autorytaryzmu

25.05.2020

Kim jest prof. Włodzimierz Wróbel, kandydat na prezesa SN? „Prawnik to zawód, w którym trzeba walczyć o innych”

24.05.2020

Sąd to nie lokal do wynajęcia przez polityków. Słowa sędziego Wróbla jak wyrzut sumienia władzy

22.05.2020

Dawne spotkanie komisarza Stępkowskiego. Kamera OKO.press na półzamkniętej konferencji Ordo Iuris

22.05.2020

Kto za niezawisłością, a kto nie? Wyjątkowy ranking kandydatów na pierwszego prezesa Sądu Najwyższego przygotowany przez Iustitię

21.05.2020

Czujność w czasach zarazy

19.05.2020

Apel Inicjatywy Wolne Sądy – wyrazy wsparcia i uznania dla prawidłowo powołanych Sędziów Sądu Najwyższego

15.05.2020

Michał Literski: 14 dni spokoju w Sądzie Najwyższym

10.05.2020

Adam Bodnar: Partia zafundowała nam spektakl. A potrzebujemy zaufania i solidarności [FRAGMENT KSIĄŻKI]

04.05.2020

Wojtkowski: Po co brać udział w wyborach, które zostaną sfałszowane? Po to, by musieli je sfałszować

04.05.2020

Głos czy bojkot? Katarzyna Jagiełło: Te wybory to nie będzie święto demokracji

03.05.2020

Wajrak: Nie ma kampanii, nie ma wyborów. Gdyby w 2015 r. była epidemia, Komorowski wygrałby w I turze

03.05.2020

Głosować czy bojkotować? Stawiszyński: Skończyć z szantażem, ludzie mają prawo do swojej decyzji

02.05.2020

Prof. Rychard: Brak udziału w wyborach pocztowych to akt obywatelskiej niezgody, a nie bierności

01.05.2020

Prof. Skarżyńska: Wybory w maju spowodują, że nie będziemy mieli prawomocnie wybranego prezydenta

01.05.2020

Prezydent Komorowski dla OKO.press: „Nie zamierzam brać udziału w wyborczej farsie”

30.04.2020

„Moi obywatele – Pani prezes kochana” Prof. Małgorzata Gersdorf opuszcza gmach Sądu Najwyższego



Wesprzyj nas!

Archiwum Osiatyńskiego powstaje dzięki obywatelom i obywatelkom gotowym bronić państwa prawa.


10 
20 
50 
100 
200