arrow search cross



Zofia Marcinek

Udostępnij

Nie podoba Ci się coś? Super. Ale rób coś z tym. Nie musisz lecieć od razu na barykady. Ale ćwicz aktywne niezadowolenie”

 

Zofia Marcinek –  aktywistka Warszawskiego Strajku Kobiet (do września 2018 roku), działaczka antyfaszystowska.

 

Zostałam tak wychowana, że mam bardzo duże poczucie autonomii. I że zasługuję na szacunek dla moich osobistych wyborów, nawet jeśli się one komuś nie podobają. Ja wiem co jest dla mnie dobre i tak długo jak decyduję o sobie, to nikomu nic do tego. I tak samo widzę prawo każdej innej osoby. Więc wizja prawicowego piekła kobiet zawsze mnie przerażała i bulwersowała. Po dojściu do władzy rządów PiS wizja ta zamajaczyła na nieodległym horyzoncie. Jak wiele kobiet i dziewczyn znam ten strach przed niechcianą ciążą w państwie, które nie szanuje prawa do wyboru. To nie jest normalne – bać się tylko dlatego, że jest się kobietą. A jednak większość kobiet to zna. Gdy w 2016 roku w Sejmie przegłosowano odrzucenie projektu Ratujmy Kobiety, to wściekłam się, można by rzec, strukturalnie i tak się złożyło, że trafiłam na osobę która szukała współorganizatorek do wydarzenia pod siedzibą PIS – to była Ewa Wieliczko.

 

3 października 2016 roku razem zorganizowały Ścianę Furii pod warszawską siedzibą Prawa i Sprawiedliwości w ramach pierwszego Strajku Kobiet:

 

Żadna z nas nic takiego wcześniej nie robiła. Nie spodziewałam się dużej frekwencji. Na Nowogrodzką przyszło jednak około półtora tysiąca osób. Nie byłyśmy na tę frekwencję gotowe, nie było nas słychać, ledwie wystawałyśmy z tłumu na naszej drabince. Przed deszczem ochraniał nas parasol trzymany przez jednego z uczestników zgromadzenia. Kobiety (i mężczyźni) ze Ściany Furii powtarzały co ważniejsze komunikaty osobom stojącym poza zasięgiem megafonu, podrzucały własne hasła, przemawiały do tłumu w sposób, który porywał. Śpiewały, krzyczały i jestem przekonana, że z okien biura PiS widać było mobilizację i współpracę, która politykowi prawicy mogła się wydawać naprawdę niepokojąca. (…) Czułam tak patetyczne wzruszenie i dumę, że niemal słyszałam chór z utworu „Do you hear the people sing?”. Strajk Kobiet w ogóle sprawił, że wiele z nas spojrzało na przyszłość walki o prawa kobiet inaczej: może nie przez różowe okulary, ale jednak jaśniej i z większym optymizmem. Mówiłyśmy sobie, że jeszcze długa droga przed nami, ale skoro w ciągu tygodnia da się zorganizować pospolite ruszenie, to czego nie da się zrobić?

 

 

Przez kolejne dwa lata Zofia Marcinek należała do Warszawskiego Strajku Kobiet – najpierw funkcjonującego pod nazwą OSK Warszawa, potem jako WSK. Współorganizowała najważniejsze wydarzenia WSK – Międzynarodowy Strajk Kobiet 8 marca 2017 roku, Czarny Wtorek 3 października 2017 roku, protesty w grudniu, styczniu, marcu i kwietniu 2018 roku oraz wiele, wiele innych.

 

To było potężne interludium w walce, która jeszcze wiele lat potrwa. Ale interludium dające świadomość możliwości i potencjału, jaki drzemie w ludzkim gniewie, i pragnieniu walki. Podczas tych protestów masa kobiet poczuła, że ma w sobie sprawczość. Gdyby nie tamte wydarzenia nie byłoby dzisiaj tylu nowych kobiecych twarzy w wyborach samorządowych. Masa organizacji kobiecych dostała zastrzyk nowej energii, pojawiły się w nich nowe osoby, nowe inicjatywy.

 

Na krótki czas związała się też z Obywatelami RP, ale – jak mówi – „dość szybko odeszłam ze względu na różnice w poglądach na skuteczność i dopuszczalność działań obywatelskich”. Razem z ORP brała m.in. udział w kontrze antynacjonalistycznej 11 listopada 2016 roku, w kontrmiesięcznicach na Krakowskim Przedmieściu oraz uczestniczyła w protestach w obronie wolnych sądów.

 

11 listopada 2017 roku stanęła na trasie Marszu Niepodległości, by sprzeciwić się propagowaniu faszystowskich idei. Była jedną z 14 kobiet, które weszły w środek marszu z transparentem „Faszyzm stop” (patrz nasza sylwetka w Alfabecie Buntu). Ich obecność z takim transparentem doprowadziła tłum do szału. Były szarpane, opluwane, wyzywane i bite.

 

Chodzę na marsze antyfaszystowskie 11 listopada od 2011 roku i miałam przejmującą potrzebę sprzeciwienia się tej neofaszystowskiej hucpie, zrobienia czegokolwiek, ale tak bezpośrednio. To nie miała być blokada marszu, jak to niektóre media pisały i nadal piszą. Rany kota, było nas tylko czternaście! Uczestnicząc w tej akcji chciałam powiedzieć jednoznacznie SPRZECIWIAM SIĘ I JESTEM GOTOWA NADSTAWIĆ W AKCIE SPRZECIWU KARKU. I żeby wyszedł wreszcie w świat, do mainstreamu, obraz tego, co się dzieje na tych marszach, a o czym antyfaszystki i antyfaszyści krzyczą od lat. A prawdą jest to, że Marsz nie jest problematyczny –  jest faszystowski. Chuliganeria na marszu to nie margines – to akceptowane przez organizatorów zachowanie ogromnej części uczestników. Nienawiść i nienawistne hasła to część tego marszu i programu jego organizatorów.

 

Brutalność, z którą się spotkała nie zniechęciła jej jednak do kolejnych protestów. W maju 2018 roku uczestniczyła w kolejnym – skutecznej blokadzie marszu faszystowskiej organizacji „Szturmowcy”. Mówi:

 

Cóż może zabrzmieć bardziej patriotycznie niż słowa „Precz z faszyzmem”, w kraju takim jak Polska, która tyle od faszyzmu wycierpiała?

 

Nacjonalizm i skłonności faszystowskie to nie jest coś, co pojawia się nagle, co w jednej nocy wyrasta w tyle głowy. To kiełkuje stopniowo. To są tradycje wpajane od dziecka. Ponieważ ciężar wychowania i edukowania spoczywa na nas kobietach, dlatego właśnie my naprawdę możemy zrobić wiele i jeśli zaczniemy działać naprawdę, jesteśmy w stanie zatrzymać ten pochód nienawiści.

 

30 września 2018 roku Zofia Marcinek współorganizowała pierwszy w Polsce marsz z okazji Światowego Dnia Bezpiecznej Aborcji. „Aborcja – legalna, bezpieczna, darmowa i przede wszystkim faktycznie dostępna zawsze wtedy, kiedy jest potrzebna, niezależnie od powodu, który towarzyszy osobie w podjęciu decyzji o niekontynuowaniu ciąży. Bez wstydu, bez lęku, bez strachu” – z takimi postulatami ulicami Warszawy przeszli zwolennicy pro-choice. To był pierwszy marsz w Polsce popierający legalizację aborcji. A ta – jak mówi Zofia Marcinek – bez względu na istniejące prawo, jest faktem i ważne, by była przeprowadzana w bezpiecznych warunkach.

 

Długi czas myślałam, że walcząc o wolny wybór trzeba mówić, że aborcja jest dramatem i traumą. Że nasze prawo do wyboru musi być okupione poczuciem winy. Dopiero niedawno zrozumiałam, że walka o wolny wybór to też walka o destygmatyzację aborcji. To przyznanie, że legalna i bezpieczna aborcja jest potrzebna, że jest OK! Chcę głośno i bez wstydu mówić – chcę prawa do wyboru dla siebie i innych, bez wstydu, TERAZ.

 

 

Na moje pytanie, czym dla niej jest aktywizm, odpowiada:

 

To czego się uczymy o historii ruchów obywatelskich w szkole to bzdura. Uczy się nas historii wielkich rewolucji i wielkich przywódców. Historia Solidarności na przykład. Jak się słucha o tym na lekcjach historii, to w głowach tworzy się taki obraz: stoczniowcy odchodzą od maszyn (najlepiej przy dźwiękach „Murów”). Fastforward – Wałęsa skacze przez płot stoczni. Fastforward – podpisywanie porozumień. Fastforward – stoczniowcy niosą Wałęsę na ramionach. Fastforward – pierwsze wolne wybory. BUM – i demokracja. I jak się tak o tym uczymy, to każdy sobie myśli „no kurde! Jak takie coś zrobić? Przecież żaden ze mnie Wałęsa”. A chodzi o to, że rewolucja zaczyna się od czegoś dużo mniejszego i mniej widowiskowego. I że w każdej drodze do rewolucji jest tak, że muszą być kobiety, które zamkną bramę stoczni, żeby strajk nie skończył się za wcześnie i nie spalił na panewce. Że muszą być kłótnie, rozłamy, zmiany kursu. Że to trwa długo, że jest piętnaście porażek na jeden sukces. Że historii nie tworzą bohaterowie z kryształu i marmuru. I może gdybyśmy miały od początku tego świadomość to inaczej patrzylibyśmy na swoją sprawczość. Dlatego każdej/każdemu powiedziałabym: nie podoba Ci się coś? Super. Ale rób coś z tym. Nie musisz lecieć od razu na barykady. Ale ćwicz aktywne niezadowolenie.

 

 

Opracowanie sylwetki: Aleksandra Gieczys-Jurszo

 

Przeczytaj też:

 


Opublikowano:





Wesprzyj bunt!





Warning: Use of undefined constant php - assumed 'php' (this will throw an Error in a future version of PHP) in /home/ao/domains/archiwumosiatynskiego.pl/public_html/app/themes/ao/single-wpis_alfabetbuntu.php on line 309