Uchwała Rady Wydziału Prawa i Administracji UW w sprawie Ustawy 2.0

Udostępnij

W Archiwum Wiktora Osiatyńskiego od 2017 roku dokumentujemy, analizujemy i objaśniamy zmiany w zakresie praworządności w Polsce.

Więcej

Rada Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego, stosunkiem głosów 76 za, 12 przeciw i 16 wstrzymujących, podjęła Uchwałę negatywnie opiniującą projekt Ustawy 2.0 zwanej Konstytucją dla Nauki.



Uchwała Rady Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego z dnia 14 czerwca 2018 w związku z projektowaną Konstytucją dla Nauki (tzw. Ustawą 2.0)

 

Przedstawiony projekt ustawy 2.0, reklamowany jako poparta przez ogromną większość środowiska naukowego „konstytucja dla nauki”, stanowi w rzeczywistości wielkie zagrożenie dla nauki i szkolnictwa wyższego w Polsce.

 

Największy sprzeciw budzi rozwiązanie, które odrzuca podział uczelni na wydziały, mimo że stanowią one owoc kilkusetletniej praktyki naukowej uniwersytetów europejskich, a ostatnio również amerykańskich. Na uniwersytetach polskich wydziałów jest rzekomo za dużo. Zamiast jednak zlikwidować owo rozdrobnienie łącząc małe wydziały w sensowne całości, postanowiono je całkiem zlikwidować. To właśnie na wydziałach dokonują się jednak tak badania naukowe, jak i nauczanie. To na wydziałach powstaje mniej czy bardziej twórcza atmosfera naukowa, pozwalająca na rodzenie się i dojrzewanie naukowych talentów.

 

Przewidziane w projekcie zniesienie obowiązkowości habilitacji spowoduje obniżenie poziomu nauki, a poza tym naruszy zasadę równości szans w awansach naukowych.

 

Ustawa dopuszcza bowiem uzyskanie stanowiska profesorskiego bez uprzedniej habilitacji; podobnie można uzyskać habilitację bez przedłożenia rozprawy habilitacyjnej, np. na podstawie grantu europejskiego albo w postaci profesury dydaktycznej (art. 116 ust. 2 pkt 2; art. 137 ust. 1). Stanowisko „profesora uczelni” to terminologia syngularna i nieprzetłumaczalna na język angielski, gdyż na Zachodzie znani są tylko profesorowie „uczelni”, a nie czegokolwiek innego. Co gorsze, sama konstrukcja profesorów „uczelni” bez habilitacji łamie zasadę jedności badań i nauczania, gdyż oznacza ona, że można na uczelni uczyć bez prowadzenia badań.

 

Archaiczne są projektowane w ustawie – i zupełnie niedostosowane do nauk humanistycznych i społecznych – zasady punktacji publikacji naukowych.

 

Odrębne listy sporządzane będą przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego dla czasopism naukowych rzekomo lepszych i gorszych oraz rzekomo lepszych i gorszych wydawnictw naukowych, co ocenia się na podstawie ich „renomy” (art. 266 ust 8 pkt 1 i 2; art. 268 ust. 2 pkt 2). Formalizm stanowi też odebranie możliwości prowadzenia szkoły doktorskiej podmiotowi, który w 1 ramach danej dyscypliny uzyskał jedynie kategorię naukową „B” albo „C” (art. 199 pkt. 1). To samo dotyczy utraty w danej dyscyplinie kategorii „A+” albo „A” przez podmiot habilitujący (art. 218). Zawsze istnieć będą lepsze i gorsze doktoraty, podobnie jak lepsze i gorsze habilitacje. „Karanie” tych ostatnich przez MNiSW stanowi zwykłą stratę czasu.

 

Trudno też nieuprzedzonemu czytelnikowi projektu zrozumieć, dlaczego na uczelniach nie będzie już można łączyć zajęć studentów stacjonarnych z niestacjonarnymi (art. 63 ust. 2). Do tej pory uważano, że taki system mieszany umożliwia podciąganie osób słabszych. Teraz zaś, już na etapie ustawowym zakłada się, że muszą istnieć studia dla dwóch grup studentów, tj. stacjonarne – dla bardzo dobrych i niestacjonarne – dla słabszych. Nie trzeba szerzej uzasadniać, że regulacja taka uderza głównie w uczelnie publiczne i w samych studentów niestacjonarnych.

 

Bardzo istotna funkcja wydziałów polega na tym, że jako podstawowe jednostki uniwersytetu wydziały są głównym miejscem realizacji jego autonomii.

 

Tymczasem w projekcie ustawy rozumie się przez autonomię (art. 3 ust. 1; art. 9 ust. 2) pojętą restryktywnie i formalistycznie autonomię rektora wobec ministra, a nie autonomię wydziałów. A właśnie autonomia wydziałów gwarantuje najlepiej samorządność całej uczelni, zwłaszcza oddolną kontrolę procesu awansów naukowych. Program przewiduje natomiast faktyczną likwidację autonomii uczelni m.in. wskutek wprowadzenia sterowanego z zewnątrz organu zwanego radą uczelni.

 

Ze zniesienia Wydziałów wynika też konieczność oceny (ewaluacji) działalności naukowej uczelni jako całości czy, ściślej mówiąc ewaluacji według dyscyplin.

 

Jednak w uczelni zawsze istnieją dyscypliny uprawiane na wyższym i niższym poziomie, których nie wolno wrzucać do jednego kotła. Te drugie pociągną w dół pierwsze, co znakomicie utrudni awans uczelni do wyższej kategorii. Powstanie ryzyko utrwalania się podziałów i pozostania uczelni regionalnych na stałe w drugiej kategorii. W tym samym kierunku prowadzi przyznanie prawa do habilitowania tylko uczelniom zakwalifikowanym do kategorii „A+” i „A” (art. 218).

 

Uczelniom gorzej dotowanym odbierze się w ten sposób trwale perspektywę awansu naukowego.

 

Zniesienie Wydziałów wiąże się z przeniesieniem uprawnień do nadawania stopni doktora i doktora habilitowanego na senat uczelni (art. 28 ust. 1 pkt 6). Nie trzeba przekonywać, jak trudne będzie obradowanie senatu dużych uczelni nad co najmniej kilkudziesięcioma doktoratami i kilkunastoma habilitacjami na każdym posiedzeniu – nie 2 wspominając już o niezbędnych kwalifikacjach merytorycznych. Jednostki nadrzędne w stosunku do wydziałów nigdy nie osiągną i nie zastąpią kompetencji wydziałów w ocenie dokonań dydaktycznych i naukowych pracowników.

 

Tylko członkowie wydziału są w stanie ocenić wartość zbliżonych tematycznie i metodologicznie prac osób z tej samej dziedziny wiedzy.

 

Szczegółowa analiza projektu ustawy upoważnia do stwierdzenia, że wbrew deklarowanym założeniom w znacznej mierze służy on na uczelniach utrwaleniu starego układu, jednocześnie potencjalnie umożliwiając pozbycie się z uczelni czynników niesubordynowanych.

 

Przyjęty system jest prosty: ustawy przyznają rektorom władzę niemal absolutną, a ci, popierając projekty Min. J. Gowina, dają w efekcie asumpt w ograniczaniu autonomii poszczególnych wydziałów.

 

Konkludując, wbrew intencjom projektodawców, proponowana reforma zwiększy nieefektywność systemu nauki i istniejącą z tego powodu w wielu środowiskach naukowych swoistą zawodową apatię, a przenosząc zasady typowe dla nauk ścisłych czy przyrodniczych do nauk humanistycznych, czy społecznych, w poważnym stopniu zdeprecjonuje te ostatnie. Z tego też względu kwestią pierwszoplanową jest podjęcie na szczeblu rządowym i parlamentarnym dodatkowych działań, mogących zahamować podobny stan rzeczy.

 

Nie jest też prawdziwy argument, że protesty podejmowane w związku z przygotowanym projektem ustawy przez środowisko naukowe, opowiadają się za utrwaleniem istniejącego obecnie jakoby feudalnego i nieefektywnego systemu polskich uczelni.

 

Obecny system w sposób dość przejrzysty umożliwia awanse naukowe i zawodowe poprzez m. in. uzyskiwanie habilitacji i mierzalności osiągnięć, stanowiących podstawę do zatrudnienia na stanowisku (także poprzez system konkursowy) i uzyskiwania tytułu naukowego profesora.

 

Paradoksalnie większą „oligarchizację” spowoduje np. zniesienie wymogu uzyskania habilitacji, czemu w większym stopniu sprzyja również obniżenie wymogów, niezbędnych do uzyskania stopnia naukowego doktora habilitowanego (samodzielnego pracownika naukowego, czy dydaktycznego), istniejące od czasu wprowadzenia poprzedniej reformy nauki i szkolnictwa wyższego, podjętej przez poprzedni rząd. Projektowana obecnie reforma wpisuje się niestety we wprowadzane wcześniej podobne złe tendencje.



Autor


W Archiwum Wiktora Osiatyńskiego od 2017 roku dokumentujemy, analizujemy i objaśniamy zmiany w zakresie praworządności w Polsce.


Więcej

Opublikowany

15 czerwca 2018







Inne artykuły tego autora

23.06.2020

Ważny apel prawników do kandydatów: prawo powinno chronić przed homofobiczną nienawiścią

23.06.2020

Groźne triki w tarczy 4.0. Za pomoc w aborcji, znieważenie prezydenta, błąd lekarski do więzienia!

23.06.2020

Ambasadorowie RP: Czy kandydat na prezydenta powinien szukać poparcia w stolicy zagranicznego mocarstwa?

20.06.2020

Duda bezkarnie atakuje osoby LGBT, bo prawo w Polsce nie chroni przed homofobicznym szczuciem

16.06.2020

Małgorzata Manowska do Adama Bodnara: Izba Dyscyplinarna SN może badać sprawy o uchylenie immunitetu sędziów

14.06.2020

RPO o Czarnku, Dudzie i Żalku: Homofobiczna mowa wykluczenia i pogardy jest niedopuszczalna

11.06.2020

Marc van der Woude: Odrzucanie unijnego prawa to w istocie wyjście z Unii

09.06.2020

„My to robimy dla obywateli”. Wzruszony Tuleya dziękuje za wsparcie

08.06.2020

Stanowisko Prezydium Komitetu Socjologii PAN dotyczące działań prokuratury ograniczających autonomię uczelni

08.06.2020

Warszawscy adwokaci solidarni z sędzią Igorem Tuleyą – stanowisko ORA w Warszawie

08.06.2020

Oświadczenie Międzynarodowego Stowarzyszenia Sędziów w sprawie wniosku o pozbawienie sędzięgo Igora Tuleyi immunitetu

01.06.2020

Bartłomiej Nowotarski: Konstytucja albo śmierć

29.05.2020

Fake demokracja Kaczyńskiego. Czy Polska już jest wyborczą dyktaturą? Analiza konstytucjonalisty

28.05.2020

Konstytucyjna kompetencja Zgromadzenia Ogólnego Sędziów Sądu Najwyższego do przedstawienia Prezydentowi kandydatów na stanowisko Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego

25.05.2020

Jak żaba gotowana w garnku. Polska na drodze do autorytaryzmu

25.05.2020

Kim jest prof. Włodzimierz Wróbel, kandydat na prezesa SN? „Prawnik to zawód, w którym trzeba walczyć o innych”

24.05.2020

Sąd to nie lokal do wynajęcia przez polityków. Słowa sędziego Wróbla jak wyrzut sumienia władzy

22.05.2020

Dawne spotkanie komisarza Stępkowskiego. Kamera OKO.press na półzamkniętej konferencji Ordo Iuris

22.05.2020

Kto za niezawisłością, a kto nie? Wyjątkowy ranking kandydatów na pierwszego prezesa Sądu Najwyższego przygotowany przez Iustitię

21.05.2020

Czujność w czasach zarazy



Wesprzyj nas!

Archiwum Osiatyńskiego powstaje dzięki obywatelom i obywatelkom gotowym bronić państwa prawa.


10 
20 
50 
100 
200