Resort Ziobry dał nam 3 godziny na usunięcie informacji o reklamach w WP. Bezprawnie i bezpodstawnie

Udostępnij

W Archiwum Wiktora Osiatyńskiego od 2017 roku dokumentujemy, analizujemy i objaśniamy zmiany w zakresie praworządności w Polsce.

Więcej

Ministerstwo zarzuca nam, że napisaliśmy w artykule coś, czego nie napisaliśmy. Twierdzi, że "ewidentnym celem" publikacji "było podważenie zaufania do Ministerstwa Sprawiedliwości". Bez podstawy prawnej resort Ziobry domaga się "usunięcia nieprawdziwych informacji w terminie 3 godzin od momentu otrzymania niniejszego wezwania". Dlaczego akurat 3 godziny?



W środę 22 stycznia 2020 rano ujawniliśmy w OKO.press dane Kantara – jednej z największych w Polsce firm badających rynek, m.in. rynek reklamy. Według jej wyliczeń, wartość cennikowa reklam zamieszczonych w 2019 roku przez Ministerstwo Sprawiedliwości w serwisach Wirtualnej Polski wyniosła 125 mln zł.

 

„Ze względu na różnego rodzaju zniżki, faktycznie [resort] zapłacił wielokrotnie mniej. Nie wiadomo dokładnie ile, bo ani resort ani WP nie chcą tego zdradzić. Dane Kantara pokazują jednak skalę promocji ministerstwa. Wartość cennikowa zamieszczonych przez resort reklam jest większa niż wartość cennikowa reklam zamieszczonych np. przez razem wzięte Lidl, Allegro, Toyota, Orange, Tchibo, Bakoma i Provident. To znaczy, że resort zamieszczał albo więcej reklam od nich, albo w bardziej eksponowanych (droższych) miejscach, albo jedno i drugie” – pisaliśmy.

 

O 14:38 na adres mailowy autora artykułu i ogólny adres redakcji przyszło wysłane przez biuro prasowe ministerstwa „wezwanie do zaniechania publikowania nieprawdziwych informacji”.

 

Biuro prasowe pisze w nim, że artykuł OKO.press zawiera „nieprawdziwe informacje i sugestie”, „godzące w dobre imię Ministerstwa Sprawiedliwości jako urzędu administracji rządowej Rzeczypospolitej Polskiej”.

 

Wzywa także „usunięcia skutków (…) naruszenia” poprzez:

 

  • „zaniechanie publikowania (…) informacji i sugestii naruszających dobre imię Ministerstwa Sprawiedliwości (…), w tym w szczególności nieprawdziwych informacji i sugestii o tym, że na promocję Ministerstwa Sprawiedliwości przeznaczono w 2019 r. 125 mln zł.”
  • usunięcie, w terminie 3 godzin od momentu otrzymania niniejszego wezwania, nieprawdziwych informacji zawartych w materiale prasowym (…)”.

 

W uzasadnieniu wezwania biuro pisze, że:

 

  • opublikowaliśmy „nieprawdziwe informacje” „w sposób bezprawny i w najwyższym stopniu zawiniony”,
  • opublikowane przez nas „informacje i sugestie (…) podważają zaufanie do Ministerstwa Sprawiedliwości jako urzędu administracji rządowej Rzeczypospolitej Polskiej”
  • i że „ewidentnym celem” publikacji „było podważenie zaufania do Ministerstwa Sprawiedliwości”.

 

Na koniec resort Ziobry grozi nam, że „w przypadku niezastosowania się do niniejszego wezwania Ministerstwo Sprawiedliwości podejmie wobec portalu internetowego OKO.press odpowiednie kroki prawne”.

 

Żądania bezpodstawne, nie napisaliśmy tego, co przeczytało Ministerstwo Ziobry

 

Żądania Ministerstwa są całkowicie bezpodstawne.

 

Resort twierdzi, że opublikowaliśmy „nieprawdziwe informacje i sugestie o tym, że na promocję Ministerstwa Sprawiedliwości przeznaczono w 2019 r. 125 mln złotych”.

 

To nieprawda. Ani nie podaliśmy takich informacji, ani tego nie sugerowaliśmy. Wielokrotnie w tekście, zaznaczaliśmy, że 125 mln to cennikowa wartość opublikowanych reklam. Pisaliśmy:

 

„Dane Kantara są szacunkowe. Firma liczy reklamy zamieszczane przez poszczególne podmioty (np. Ministerstwo) w poszczególnych mediach (w danej gazecie, stacji telewizyjnej, portalu) i oblicza, ile kosztowałyby wszystkie reklamy, gdyby reklamodawca zapłacił za nie według stawek z oficjalnego cennika”.

 

Oraz:

 

Gdyby resort płacił WP za reklamy według oficjalnego cennika, musiały wyłożyć ponad 125 mln złotych. Ze względu na różnego rodzaju zniżki, faktycznie zapłacił wielokrotnie mniejNie wiadomo dokładnie ile, bo ani resort ani WP nie chcą tego zdradzić. Dane Kantara pokazują jednak skalę promocji ministerstwa.

 

Wartość cennikowa zamieszczonych przez resort reklam jest większa niż wartość cennikowa reklam zamieszczonych np. przez razem wzięte Lidl, Allegro, Toyota, Orange, Tchibo, Bakoma i Provident. To znaczy, że resort zamieszczał albo więcej reklam od nich, albo w bardziej eksponowanych (droższych) miejscach, albo jedno i drugie”.

 

Zdając sobie sprawę, że ministerstwo Ziobry może nie być zachwycone naszą publikacją i może np. żądać sprostowań, wielokrotnie uważnie redagowaliśmy tekst Sebastiana Klauzińskiego, by uniknąć jakichkolwiek niejasności, czego dotyczą podawane przez nas kwoty.

 

Ministerstwo odcina się od Funduszu Sprawiedliwości?

 

W wezwaniu do OKO.press Ministerstwo Sprawiedliwości oznajmia, że „nie podpisało żadnej umowy na reklamę resortu. Jedynie Fundusz Sprawiedliwości, realizując zalecenia pokontrolne Najwyższej Izby Kontroli, przeprowadził w 2019 r. ogólnopolską akcję informacyjną dotyczącą możliwości uzyskania pomocy przez ofiary przestępstw”.

 

Po pierwsze, nie wiadomo dlaczego ministerstwo niejako odcina się od Funduszu. Minister sprawiedliwości nadzoruje go i jest jego dysponentem. W ministerstwie zajmuje się nim Departament Funduszu Sprawiedliwości.

 

Po drugie, jak pokazuje wiele przykładów, w akcji promocyjnej Funduszu Sprawiedliwości (artykuły i wywiady sponsorowane) często jako rozmówcy występowali wiceministrowie sprawiedliwości. W tych publikacjach nie podkreślano odrębności Funduszu i ministerstwa. Przeciwnie: informowano, że to z inicjatywy resortu powstaje sieć ośrodków pomocy pokrzywdzonym, sprzęt i wozy strażackie trafiają do jednostek OSP itd.

 

Ministerstwo pisze też, że „kwota przetargu na promocję Funduszu Sprawiedliwości w 2019 r., o czym informowano w  Biuletynie Informacji Publicznej, wynosiła 10 mln zł, z czego wydatkowano około 7 mln zł na wszystkie media, w tym radia, gazety, portale.”

 

Tymczasem wcześniej, w odpowiedzi na zapytanie adwokat Magdaleny Fertak resort informował, że „koszt realizacji kampanii informacyjno-promocyjnej Funduszu Sprawiedliwości (…) wynosi 14 mln 760 tys. zł.” Cytowaliśmy te dane w artykule z 2 kwietnia 2019 roku. Ministerstwo nie prostowało ich wówczas.

 

 

Podczas posiedzenia Komisji Finansów Publicznych 13 czerwca 2019 roku Urszula Dubejko, dyrektor Departamentu Funduszu Sprawiedliwości mówiła w kontekście promocji Funduszu: „Przetarg ogłosiliśmy w sierpniu 2018 r. Natomiast właśnie przedłużające się procedury sprawiły, że ta płatność przesunęła się. Kwota pełna, na którą została zawarta umowa to tak około 14,5 mln.” oraz „Te 14 milionów… na to mieliśmy pieniądze z zeszłego roku i to, rzeczywiście, zostało wydatkowane (…)”.

 

Dodajmy, że Ministerstwo miało okazję odpowiedzieć na pytania dotyczące reklam w Wirtualnej Polsce, które do niego skierowaliśmy. Nie po raz pierwszy nie zrobiło tego jednak. Od kilku lat resort nie odpowiada także na inne nasze pytania dotyczące wydatków z Funduszu Sprawiedliwości itp.

 

Żądania są bezprawne. Ministerstwo wzbogaca ustawę Prawo prasowe

 

Wezwanie Ministerstwa nie ma nie tylko podstaw merytorycznych, ale również prawnych. Dla wyjaśnienia „nieścisłej lub nieprawdziwej wiadomości zawartej w materiale prasowym” Prawo prasowe przewiduje właściwą formę – tą formą jest sprostowanie.

 

Zgodnie z ustawą Prawo prasowe, „sprostowanie powinno zostać nadane w placówce pocztowej operatora pocztowego lub złożone w siedzibie odpowiedniej redakcji”.  Adresatem sprostowania powinien być redaktor naczelny redakcji. Sformułowane przez Ministerstwo Sprawiedliwości „wezwanie” nie spełnia tych formalnych wymogów – zostało skierowane do autora i na ogólny adres redakcji.

 

Także według przepisów Prawa prasowego, redaktor naczelny ma obowiązek opublikować sprostowanie „w elektronicznej formie dziennika lub czasopisma” w terminie 3 dni roboczych od dnia otrzymania sprostowania.

 

„Wezwanie” do „usunięcia, w terminie 3 godzin od momentu otrzymania niniejszego wezwania, nie ma więc żadnego uzasadnienia w przepisach.

 

Przy okazji, zdumienie budzi „uszczegółowienie” prawa prasowego przez Ministerstwo – wprowadzenie limitu 3 godzin. Dlaczego nie 4 godziny, albo trzy kwadranse, albo „do zmroku”?

 

Pierwszy raz tego rodzaju wezwanie Ministerstwo skierowało do nas w związku z jednym z artykułów opublikowanych latem 2017 roku. Pytaliśmy je wówczas, w jakim trybie skierowało do nas wezwanie.

 

Jerzy Kubrak, ekspert z Wydziału Komunikacji Społecznej i Promocji, odpisał nam wówczas, że „Była to stanowcza prośba skierowana do redakcji portalu OKO.press przez Wydział Komunikacji Społecznej i Promocji Ministerstwa Sprawiedliwości w związku z zamieszczeniem nieprawdziwych informacji. Bardzo proszę o niezwłoczne podanie podstawy prawnej wezwania do „zaniechania publikowania na portalu internetowym OKO.press nieprawdziwej informacji” oraz „usunięcia, w terminie 3 godzin od momentu otrzymania niniejszego wezwania, nieprawdziwej  informacji zawartej w opisanym wyżej materiale prasowym”.

 

„Przekazanie Państwu wezwania do zaniechania publikowania nieprawdziwych informacji jest wyrazem koncyliacyjnego stanowiska Ministerstwa Sprawiedliwości, które zwracając uwagę na nieprawdziwe informacje domaga się ich usunięcia przed zastosowaniem innych środków prawnych” – dodał później.

 


 

Kwestie dotyczące praworządności w Polsce oraz w całej Unii Europejskiej będziemy dalej monitorować oraz wyjaśniać na łamach Archiwum Osiatyńskiego, a także – po angielsku – na stronie Rule of Law in Poland.

 

Podoba Ci się ten artykuł? Zapisz się na newsletter Archiwum Osiatyńskiego. W każdą środę dostaniesz wybór najważniejszych tekstów, a czasem również zaproszenia na wydarzenia.



Autor


W Archiwum Wiktora Osiatyńskiego od 2017 roku dokumentujemy, analizujemy i objaśniamy zmiany w zakresie praworządności w Polsce.


Więcej

Opublikowany

22 stycznia 2020







Inne artykuły tego autora

23.06.2020

Ważny apel prawników do kandydatów: prawo powinno chronić przed homofobiczną nienawiścią

23.06.2020

Groźne triki w tarczy 4.0. Za pomoc w aborcji, znieważenie prezydenta, błąd lekarski do więzienia!

23.06.2020

Ambasadorowie RP: Czy kandydat na prezydenta powinien szukać poparcia w stolicy zagranicznego mocarstwa?

20.06.2020

Duda bezkarnie atakuje osoby LGBT, bo prawo w Polsce nie chroni przed homofobicznym szczuciem

16.06.2020

Małgorzata Manowska do Adama Bodnara: Izba Dyscyplinarna SN może badać sprawy o uchylenie immunitetu sędziów

14.06.2020

RPO o Czarnku, Dudzie i Żalku: Homofobiczna mowa wykluczenia i pogardy jest niedopuszczalna

11.06.2020

Marc van der Woude: Odrzucanie unijnego prawa to w istocie wyjście z Unii

09.06.2020

„My to robimy dla obywateli”. Wzruszony Tuleya dziękuje za wsparcie

08.06.2020

Stanowisko Prezydium Komitetu Socjologii PAN dotyczące działań prokuratury ograniczających autonomię uczelni

08.06.2020

Warszawscy adwokaci solidarni z sędzią Igorem Tuleyą – stanowisko ORA w Warszawie

08.06.2020

Oświadczenie Międzynarodowego Stowarzyszenia Sędziów w sprawie wniosku o pozbawienie sędzięgo Igora Tuleyi immunitetu

01.06.2020

Bartłomiej Nowotarski: Konstytucja albo śmierć

29.05.2020

Fake demokracja Kaczyńskiego. Czy Polska już jest wyborczą dyktaturą? Analiza konstytucjonalisty

28.05.2020

Konstytucyjna kompetencja Zgromadzenia Ogólnego Sędziów Sądu Najwyższego do przedstawienia Prezydentowi kandydatów na stanowisko Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego

25.05.2020

Jak żaba gotowana w garnku. Polska na drodze do autorytaryzmu

25.05.2020

Kim jest prof. Włodzimierz Wróbel, kandydat na prezesa SN? „Prawnik to zawód, w którym trzeba walczyć o innych”

24.05.2020

Sąd to nie lokal do wynajęcia przez polityków. Słowa sędziego Wróbla jak wyrzut sumienia władzy

22.05.2020

Dawne spotkanie komisarza Stępkowskiego. Kamera OKO.press na półzamkniętej konferencji Ordo Iuris

22.05.2020

Kto za niezawisłością, a kto nie? Wyjątkowy ranking kandydatów na pierwszego prezesa Sądu Najwyższego przygotowany przez Iustitię

21.05.2020

Czujność w czasach zarazy



Wesprzyj nas!

Archiwum Osiatyńskiego powstaje dzięki obywatelom i obywatelkom gotowym bronić państwa prawa.


10 
20 
50 
100 
200