Proces Siedleckiej. Wytrykowski o grupie Kasta: Co tam jest oprócz wymieniania jakichś śmieszków?

Udostępnij

Absolwentka prawa i filozofii Uniwersytetu Warszawskiego. Publikowała m.in. w Dwutygodniku, Res Publice Nowej i Magazynie Kulturalnym.

Więcej

Obrońcy dziennikarki wnosili o przesłuchanie sędziów Cichockiego i Szmydta. Sąd odrzucił jednak wszystkie wnioski dowodowe, argumentując, że Ewa Siedlecka nie znała ich zeznań, gdy publikowała teksty, za które została oskarżona.     Wyrok w sprawie apelacji Ewy Siedleckiej zostanie ogłoszony w piątek 27 maja. Przeciwko dziennikarce prywatny akt oskarżenia złożyli Maciej Nawacki, sędzia oraz członek […]



Obrońcy dziennikarki wnosili o przesłuchanie sędziów Cichockiego i Szmydta. Sąd odrzucił jednak wszystkie wnioski dowodowe, argumentując, że Ewa Siedlecka nie znała ich zeznań, gdy publikowała teksty, za które została oskarżona.

 

 

Wyrok w sprawie apelacji Ewy Siedleckiej zostanie ogłoszony w piątek 27 maja. Przeciwko dziennikarce prywatny akt oskarżenia złożyli Maciej Nawacki, sędzia oraz członek neo-KRS oraz Konrad Wytrykowski, sędzia Izby Dyscyplinarnej. Powodem były trzy felietony i komentarz z sierpnia i września 2019 roku, w których powiązała ich z grupą hejtującą niezależnych sędziów. Dziennikarka przegrała z sędziami w pierwszej instancji.

 

 

 

W poniedziałek 23 maja odbyła się ostatnia rozprawa. Zaraz po jej rozpoczęciu Maciej Nawacki wystąpił z wnioskiem, by sąd prowadził rozprawę z użyciem mikrofonu ze względu na jego problem ze słuchem. „Nie słyszę. Nie wiem, czy to nie efekt agresji, której doświadczyłem na zewnątrz. Jedna z manifestantek huknęła mi prosto w ucho” – stwierdził Nawacki.

 

 

Rzeczywiście, przed sądem odbywała się mała demonstracja. Konrad Wytrykowski nagrał nawet filmik, w którym mówi, że „bojówkarze grożą linczowaniem” i uniemożliwiają jemu i Maciejowi Nawackiemu wejście do budynku sądu. Jak widać na filmiku opublikowanym na Twitterze przez Wojciecha Biedronia, dziennikarza „Sieci”, „bojówkarzami” były aktywistki z grupy Polskie Babcie.

 

 

Oskarżyciele wystąpili także z wnioskiem o usunięcie z sali przybyłych na posiedzenie w charakterze publiczności sędziów z Iustitii: Krystiana Markiewicza (prezesa stowarzyszenia), Bartłomieja Przymusińskiego (rzecznika) oraz Piotra Gąciarka. Nawacki i Wytrykowski twierdzili, że ich obecność to próba wywarcia nacisku na sąd.

 

 

„Jeśli sąd miałby odczuwać presję, to raczej z tego powodu, że jeden z oskarżycieli należy do Izby Dyscyplinarnej” – stwierdził obrońca Mikołaj Pietrzak.

 

 

Sąd pozostawił ten wniosek bez rozpoznania.

 

 

Sąd oddala nowe wnioski dowodowe

 

 

Obrona wystąpiła w wnioskiem dowodowym w postaci artykułów prasowych OKO.press oraz Onetu, a także materiałem „Czarno na białym” TVN24. Od czasu pierwszej rozprawy apelacyjnej, czyli od 11 kwietnia, redakcje opublikowały serię materiałów, które – dzięki zeznaniom sędziów Arkadiusza Cichockiego oraz Tomasza Szmydta – potwierdzają wcześniejsze informacje, opowiadają też o nieznanych wcześniej okolicznościach tzw. afery hejterskiej oraz działalności grup dyskusyjnych Kasta/Antykasta. Wniesiono także o przesłuchanie sędziów Cichockiego oraz Szmydta.

 

 

 

Oskarżyciele poparli wniosek o przesłuchanie sędziów Cichockiego i Szmydta. Sędzia Wytrykowski nazwał ich „współpracującymi z opozycją i Iustitią”. Sugerował, że sami mieszają się w zeznaniach, bo co chwila rzucają nowymi nazwami grup – Kasta, Antykasta, Niezłomni, do których rzekomo miał należeć. Dodawał też argument stale pojawiający się ze strony sędziów mających należeć do grup Kasta/Antykasta, że skriny rozmów są łatwe do spreparowania. Co ciekawe w pewnym momencie jednak zdawał się potwierdzać ich autentyczność, usprawiedliwiając ich treść.

 

 

 

„To, co piszę w prywatnych rozmowach, to moja sprawa. Gdzie tam jest planowanie akcji hejterskich? Czy tam jest cokolwiek poza wymienianiem uwag, jakimiś śmieszkami?” – pytał. I w tym miejscu potępiał media, które zajmują się tą sprawą, stwierdzając, że „wolna prasa sięgnęła nie bruku, a kloaki”.

 

 

Dodawał też, że ma dosyć bycia mieszanym przez media z całą aferą. „Gdy Pan Cichocki opowiada w TVN-ie albo Sejmie, że wynosił z ministerstwa jakieś informacje, to potem pokazywana jest plansza z moim zdjęciem. Ja nie mam z nim nic wspólnego” – mówił. I narzekał, że właściwie nie ma już nadziei na to, że kiedykolwiek „oczyści się z tej sprawy”, ponieważ nawet prokuratura nie kwapi się, żeby ją wyjaśnić.

 

 

Do wniosku przychylił się także sędzia Maciej Nawacki, twierdząc jednocześnie, że „wartość dowodowa tego jest żadna”. Popiera jednak przesłuchanie sędziów Cichockiego i Szmydta, żeby „wreszcie dopytać tych panów, jak było naprawdę”. Złożył też wniosek o przesłuchanie jego samego jako świadka, żeby „mógł się ustosunkować do tych wszystkich nowych rewelacji przedstawianych przez stronę. I skomentować, czy to jest hejt, czy nie jest”.

 

 

Sąd oddalił jednak wszystkie wnioski dowodowe w postaci materiałów prasowych. W jego ocenie nie miały znaczenia dla sprawy, ponieważ artykuły Magdaleny Gałczyńskiej oraz Anny Mierzyńskiej, które komentowała wtedy Ewa Siedlecka, nie były pisane na podstawie zeznań Cichockiego i Szmydta. Oddalony został też wniosek o przesłuchanie Nawackiego.

 

 

„Jeżeli Siedlecką możemy dopaść, to i was”

 

 

Podczas mowy końcowej obrony pełnomocnik oskarżonej Mikołaj Pietrzak przypominał, że zgodnie ze standardami Europejskiego Trybunału Praw Człowieka obowiązuje zasada grubej skóry – ochrona dobrego imienia osób piastujących funkcje publiczne jest węższa. W przypadku Ewy Siedleckiej zastosowanie ma znaleźć także art. 212 kodeksu karnego, tymczasem fundacje zajmujące się wolnością słowa od lat ostrzegają, że przepis ten wykorzystywany jest w celu represji. Pietrzak podkreślał, że taki jest też cel oskarżycieli, którzy nie skorzystali z możliwości dochodzenia swoich praw w procedurze cywilnej, na przykład wytaczając proces o ochronę dóbr osobistych albo na gruncie prawa prasowego. „To sygnał dla innych dziennikarzy: bójcie się. Jeżeli Siedlecką możemy dopaść, to i was” – argumentował.

Mikołaj Pietrzak odnosił się także do rozumowania sądu pierwszej instancji, który uznał, że dziennikarka powinna była zebrać samodzielnie dowody przed napisaniem swoich felietonów, a którego tokiem rozumowania zdaje się podążać sąd drugiej instancji.

 

„Sąd i prokuratura mają instrumenty, by badać długo sprawę, gromadzić informacje. Dziennikarze nie mają takiego arsenału. Nie mogą wezwać świadka, przeprowadzić dowodu. Nie możemy oczekiwać, że dziennikarz, który przeczytał informację w dwóch wiarygodnych źródłach, będzie ją następnie samodzielnie weryfikował, żeby napisać komentarz prasowy” – mówił obrońca.

 

Ten sam argument w swojej mowie podnosiła Ewa Siedlecka, zaznaczając, że ustanawia to bardzo niebezpieczny standard dziennikarski.

 

Obrończyni Beata Czechowicz argumentowała, że sędziowie objęci są wyższymi standardami etycznymi, powinni być dla społeczeństwa wzorem. Tymczasem doniesienia medialne pokazują, że utworzyło się środowisko ludzi pracujących w instytucjach państwowych, którzy „podejmowali konkretne działania w życiu publicznym skierowane przeciwko konkretnym sędziom”. „Skazanie Ewy Siedleckiej to powiedzenie, że takie zachowania są fair” – mówiła. „W sprawie afery jedynymi zabierającymi głos są właściwie dziennikarze. Nie widzi w tym problemu KRS, nie widzą problemu rzecznicy dyscyplinarni, ani najwyraźniej prokuratura”.

 

Mec. Czechowicz przytoczyła historię o tym, jak gęsi pomogły obronić Rzym, ostrzegając mieszkańców swoim gęganiem o zbliżaniu się wroga. W podzięce jedna z gęsi została obniesiona w lektyce. Takim samym ostrzeżeniem są publicystyczne wypowiedzi dziennikarzy. Zdaniem prawniczki niedopuszczalne jest karanie ich za zwracanie uwagi na rzeczy szkodliwe społecznie.

Wytrykowski: Kiedyś czytałem pani teksty

 

Maciej Nawacki powtarzał argumenty, że Ewa Siedlecka oskarżyła go w swoich tekstach o stalking i wynoszenie dokumentów z ministerstwa (czemu dziennikarka zaprzecza) – na żadną z tych okoliczności nie ma dowodu, nie jest prowadzone przeciwko niemu postępowanie. „Jestem krytykowany powszechnie za stanie na straży praworządności” – stwierdził Nawacki. I dodawał, że ta krytyka spotyka go między innymi za to, że wykonuje prawomocną uchwałę Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego. Chodziło mu oczywiście o kwestię przywrócenia do pracy sędziego Pawła Juszczyszyna, co – również prawomocnie – nakazał mu Sąd Rejonowy w Bydgoszczy. A tego samego dnia, gdy odbywała się rozprawa apelacyjna Siedleckiej – 23 maja – Izba Dyscyplinarna sama uchyliła zawieszenie Juszczyszyna.

 

 

Podobną myśl wyraził Konrad Wytrykowski, twierdząc, że Ewie Siedleckiej chodziło jedynie o zdyskredytowanie go, bo jest kojarzony „z tymi złymi”. Zgodził się wziąć udział w procesie zmian w sądownictwie, by było bardziej uczciwe i transparentne, niestety ,”okazało się, że to nie spodobało się grupie trzymającej władzę”. Wytrykowski twierdził, że sędziowie wespół z dziennikarzami zaczęli szukać na niego haków, ale jedyne, co udało im się wyciągnąć, to fakt, że „ośmielił się rozmawiać ze znajomymi na Whatsappie”. Zaprzeczał jednak, by miał cokolwiek wspólnego z wymyślaniem akcji wysyłania pocztówek „wypierd…” do ówczesnej Pierwszej Prezes SN Małgorzaty Gersdorf. „Niby kiedy miałem to robić? Pracowałem od rana do wieczora poza miejscem zamieszkania, wychowałem dwóch synów” – mówił Wytrykowski.

 

 

Zwrócił się też osobiście do Ewy Siedleckiej: „Sam czytałem pani teksty jeszcze w »Gazecie Wyborczej«. Pani zawsze była krytyczna wobec wymiaru sprawiedliwości, ale po 2016 roku to się zmieniło”.

 

 

Na koniec dodał też, że to nie na dziennikarzach stosowany jest efekt mrożący. Przeciwnie, to dziennikarze wywierają efekt mrożący na sędziów, grożąc, że „obsmarują ich w prasie” za to, jak orzekają.

Sąd odroczył wydanie wyroku do piątku 27 maja do godz. 14:30.



Autor


Absolwentka prawa i filozofii Uniwersytetu Warszawskiego. Publikowała m.in. w Dwutygodniku, Res Publice Nowej i Magazynie Kulturalnym.


Więcej

Opublikowany

24 maja 2022






Inne artykuły tego autora

08.08.2022

RPO zrezygnował z sądowej walki w sprawie przejęcia spółki Polska Press przez Orlen

29.07.2022

Nie będzie pieniędzy z KPO bez przywrócenia sędziów do pracy. Jak powinno się to odbyć?

25.07.2022

Polska przegrała w Strasburgu w związku z ustawą dezubekizacyjną. Główny winny – Trybunał Konstytucyjny

23.07.2022

Izba Dyscyplinarna już nie istnieje. Ale neo-sędziowie powoli przechodzą do starych izb SN

22.07.2022

Jest plan, jak naprawić Trybunał Konstytucyjny. Oto szczegóły nowych regulacji

20.07.2022

Siedem lat „reform” Ziobry – postępowania dłuższe o 66 proc. Raport Fundacji Helsińskiej

16.07.2022

Im wolno więcej. Jak sędziowie TK ośmieszają przepisy o apolityczności i godności urzędu

11.07.2022

Müller: „Rząd nie naciska na sądy”. Serio? A kto nie drukował niewygodnych wyroków?

09.07.2022

„Wyrzucimy Glapińskiego” – obiecuje Tusk. Niezbyt realny scenariusz – ocenia konstytucjonalista

06.07.2022

Afera mailowa. Jak Przyłębska z Dworczykiem oszczędzali na obywatelach, odraczając rozstrzygnięcia w TK

04.07.2022

Szefowa KE: Polska nie spełniła wymogów. Miliardy z KPO nadal wstrzymane

30.06.2022

Wiceszefowa KE: Ustawa Dudy nie spełnia kamieni milowych z KPO. Wyjaśniamy, co ma na myśli

29.06.2022

Rozprawa przed TSUE. Trybunał bada, czy powołania sędziów przy udziale neo-KRS są zgodne z prawem

27.06.2022

To który w końcu niszczy te sądy? Morawiecki oskarża Ziobrę, Ziobro Morawieckiego i Dudę, a Kaczyński…

10.06.2022

Ustawa likwidująca Izbę Dyscyplinarną uchwalona. Sejm odrzucił kluczowe poprawki Senatu

10.06.2022

Parlament Europejski wyraża „głębokie zaniepokojenie” pozytywną decyzją KE w sprawie polskiego KPO

09.06.2022

Komisja Sprawiedliwości odrzuca kluczowe poprawki Senatu. Czy ustawa Dudy spełni wymogi KPO?

08.06.2022

Za mało kija, za dużo marchewki”, „Hodujemy sobie mini-Rosję” – PE debatuje nad polskim KPO

02.06.2022

Co zmienia zatwierdzenie KPO? „Unia nadal będzie patrzeć rządowi na ręce” – mówi prof. Łętowska

28.05.2022

Sprawa Ewy Siedleckiej prawomocnie umorzona. Sąd: „Afera hejterska wywołała słuszne oburzenie”



Wesprzyj nas!

Archiwum Osiatyńskiego powstaje dzięki obywatelom i obywatelkom gotowym bronić państwa prawa.


10 
20 
50 
100 
200