Ordo Iuris zrobiło coś, czego nie potrafią prawicowi rywale ani opozycja: rozegrało Kaczyńskiego

Udostępnij

W Archiwum Wiktora Osiatyńskiego od 2017 roku dokumentujemy, analizujemy i objaśniamy zmiany w zakresie praworządności w Polsce.

Więcej

Ordo Iuris to nie są fanatycy z pianą na ustach. Ultrakatolicką misję realizują w modnych garniturach, z kodeksami w ręku. Mają pomysły, cierpliwość, ludzi w ministerstwach, pieniądze i sojusznika Zbigniewa Ziobrę. Co jeszcze szykują?



Demonstranci broniący praw kobiet nawiedzili nie tylko Sejm i siedzibę PiS, ale także fundację Ordo Iuris. Nie bez powodu, bo to, co się dziś dzieje w Polsce, to efekt kilkuletniego lobbingu tej organizacji i przenikania jej ludzi do struktur państwa. Pomógł im także sojusz z Solidarną Polską Zbigniewa Ziobry.

 

A katoliccy fundamentaliści nie ustaną w wysiłkach, aby dopiąć swego. Bo nie wszystkie ich postulaty zostały spełnione.

 

***

 

Projekt „Stop aborcji”, który Ordo Iuris złożyło w Sejmie w 2016 r., zakładał bezwzględny zakaz przerywania ciąży z wyjątkiem zagrożenia życia kobiety. Nawet zdrowie kobiety zostało wyłączone, bo Ordo Iuris uważa, że dzisiejsza medycyna każde zagrożenie zdrowia może „zminimalizować”. Przerwanie ciąży w wyniku gwałtu także byłoby zakazane: to państwo zawodzi w polityce karnej, skoro do gwałtów dochodzi. Do tego do pięciu lat więzienia za aborcję plus odpowiedzialność karna wszystkich, którzy do niej się przyczynili: nie tylko kobiety i lekarza, ale też krewnych, którzy kobietę namawiali. Ordo Iuris przewiduje możliwość odstąpienia od kary dla kobiety.

 

Dokument ugrzązł na dobre w komisjach. Ale członkowie Ordo Iuris – o którym pierwszy raz zrobiło się głośno w 2014 r., po obronie prof. Bogdana Chazana (odmówił aborcji kobiecie, której płód miał wadę letalną bezmózgowia) – cały czas przenikali do struktur rządowych i nie ustawali w lobbingu. Intensywnie pracowali nad poszczególnymi posłami PiS, by potem rozpowiadać, że Kaczyński blokuje projekt i naciska na posłów, by się w to nie angażowali.

 

W 2015 r. Aleksander Stępkowski, były pierwszy prezes Ordo Iuris, został wiceministrem spraw zagranicznych. Był uważany za człowieka Ziobry. Gdy zaczęła się pacyfikacja Trybunału Konstytucyjnego, to Ziobro – według moich rozmówców z PiS – miał forsować sprowadzenie Komisji Weneckiej do Polski, bo liczył, że zazwyczaj ostrożna i apolityczna Komisja rozwodni opis działań w Trybunale i będzie to można wykorzystać propagandowo.

 

W MSZ forsował ten plan właśnie Stępkowski. Okazało się, że Komisja na PiS nie zostawiła suchej nitki. Publicznie winą za porażkę obarczono ówczesnego ministra Witolda Waszczykowskiego, ale Stępkowski stracił posadę. Lecz główna przyczyna była inna: Jarosław Kaczyński był wściekły, że były prezes Ordo Iuris „agresywnie promuje” poparcie dla „Stop aborcji”. – Kaczyński za tymi ludźmi z Ordo nie przepada – usłyszałam od jednego z posłów.

 

O Stępkowskiego zadbał Ziobro. Na złość Kaczyńskiemu doprowadził do tego, że były wiceminister został sędzią Sądu Najwyższego. W SN znalazł się też inny przedstawiciel Ordo Iuris – Krzysztof Wiak. Wcześniej zasiadał w Radzie Polityki Penitencjarnej przy ministrze sprawiedliwości.

 

Nawet niechętni idą na układ

 

To dzięki Ziobrze przedstawiciele fundamentalistycznej organizacji mają coraz większe wpływy. W Ministerstwie Sprawiedliwości pojawiali się nieustannie ze swoimi propozycjami, analizami, które resort przejmował, czasami nawet nie zmieniając przecinka.

Ze swoimi sprawnymi prawnikami, specjalistami z różnych dziedzin, byli profesjonalnym oraz ideologicznym wsparciem. Pojawili się m.in. – w osobie prezesa Ordo Iuris Jerzego Kwaśniewskiego, wiceprezesa Tymoteusza Zycha i Błażeja Kmieciaka – w zespole ds. ochrony autonomii rodziny i życia rodzinnego. Kmieciak stanął też na czele państwowej komisji ds. pedofilii.

 

– Wpływy Ordo Iuris widać wszędzie – mówił „Newsweekowi” kilka miesięcy temu wieloletni pracownik resortu sprawiedliwości. – Nawet ci, którzy nie podzielają ich opinii, coraz częściej idą z nimi na układ, takiego koniunkturalizmu nie pamiętam, od kiedy pracuję w resorcie.

 

Inicjatywę Ziobry, by wypowiedzieć konwencję stambulską o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej, przygotowało Ordo Iuris. Wielu konserwatystów, jak były wiceminister sprawiedliwości Michał Królikowski, którzy początkowo też mieli zastrzeżenia, uznało, że po latach funkcjonowania konwencja nie jest żadnym problemem. Ale Ordo Iuris nią straszy cały czas. „Konwencja stambulska zawiera liczne wezwania do inżynierii społecznej, do zmiany postaw, do zmiany świadomości społecznej, w celu wykorzenienia tradycji i obyczajów” – tłumaczył już dwa lata temu prezes Kwaśniewski.

 

Działacze Ordo Iuris byli rozgoryczeni, że Kaczyński nie dawał zielonego światła zmianom w ustawie antyaborcyjnej, więc postanowili czekać i działać z flanki. Przygotowali dla Prokuratury Krajowej wskazówki, jak postępować w przypadku „nakłaniania do aborcji” – czyli ścigać ogłoszenia o możliwości przerwania ciąży w konkretnych zagranicznych klinikach. Dokument został rozesłany prokuratorom.

 

Ordo Iuris bierze też sprawy we własne ręce: złożyło zawiadomienie do prokuratury w sprawie programu „Aborcja bez granic”, który pomaga kobietom w znalezieniu kliniki za granicą i sfinansowaniu zabiegu.

 

A może on nie jest nieomylny?

 

Wniosek do TK o uznanie aborcji embriopatologicznej za niezgodną z konstytucją też powstał na fali rozgoryczenia, że Kaczyński co prawda powtarza: aborcja ze względu na wadę płodu jest zła, ale uznaje, że zaostrzanie ustawy antyaborcyjnej mu się nie opłaca politycznie.

 

Przygotowało go dwóch posłów PiS: Bartłomiej Wróblewski oraz Piotr Uściński. Podpisała się grupa posłów PiS, Solidarnej Polski, PSL-Kukiz’15 i Konfederacji. Inicjatywę wsparło Ordo Iuris, wysyłając do Trybunału opinię i wspierając posłów całym zestawem prawniczych argumentów. Praktycznie przygotowali prezes Julii Przyłębskiej uzasadnienie decyzji.

 

Kaczyńskiemu to się nie spodobało. Wróblewski nie był wpuszczany przed oblicze prezesa, a media związane z obozem władzy przestały go pokazywać. Sytuacja zmieniła się o 180 stopni, gdy Kaczyński postanowił forsować „piątkę dla zwierząt”. Dał się przekonać, że trzeba zadbać o młody elektorat.

 

Zaskoczyła go wściekłość wsi i skala oporu we własnym klubie – spora grupa posłów zagłosowała wbrew jego woli, w tym Wróblewski i Uściński. Niepokorni – przeważnie radykalnie konserwatywni – zostali zawieszeni, bo prezes nie mógł zostawić takiego nieposłuszeństwa bez kary. Ale zorientował się, że klub drży w posadach. Po ostatniej wojnie wewnątrz obozu – starciu premiera Morawieckiego z ministrem Ziobrą – kolejny konflikt mógłby rozsadzić większość sejmową.

 

Oskarżenia fundamentalistycznej części PiS, wspieranej przez Ordo Iuris, były w skrócie takie: „To prezes w trzy dni doprowadził do uchwalenia ustawy ratującej zwierzęta, a od pięciu lat nie może załatwić sprawy dzieci nienarodzonych?”. Ziobro wykorzystywał te nastroje, bo jego głównym celem jest zagospodarowanie i przejęcie najbardziej twardego i skrajnie prawicowego elektoratu.

 

Jeśli wszystko się sypie, co robi polityk? Wywołuje wojnę. Wszystko jedno jaką. Do dyspozycji była akurat religijna.

 

Kaczyński w tej sprawie nie kierował się przekonaniami, ale taktyką.

 

Przecież gdy w 2007 r. Marek Jurek z Romanem Giertychem forsowali zapisanie w konstytucji ochrony życia od poczęcia, wpadł we wściekłość. Wedle relacji Jurka rozmowa wyglądała tak: „Idąc na Radę Polityczną, zostałem poproszony do Jarosława, który brutalnie zażądał, aby w ogóle nie poruszać sprawy ochrony życia. Przy okazji obrzucał mnie stekiem wyzwisk: agent albo wariat. Krzyczał też: Ja tu jestem szefem!”. Jurek odszedł z PiS.

 

Ale wojna religijna ma dla Kaczyńskiego wiele zalet. Nie tylko – jak to wojna – każe się skonsolidować wokół lidera, ale jeszcze obłaskawia własnych fundamentalistów oraz krzyżuje plany Ziobry. Tylko że wygrało Ordo Iuris. Jego wieloletni lobbing przyniósł owoce.

 

Kalkulacja prezesa PiS przewidywała, że ludzie nie będą tak masowo protestować ze strachu przed pandemią, a w dłuższej perspektywie zakaz aborcji wzmocni lewicę, tak słabą, że nieszkodliwą, natomiast osłabi groźne dla PiS centrum. No i generalnie jeszcze bardziej podzieli opozycję oraz przykryje nieudolność rządu w pandemii.

 

Teraz politycy rządzący przestraszyli się, że prezes się przeliczył. Młodzi są wściekli i zdeterminowani. Część PiS zaczyna powątpiewać w geniusz prezesa, bo ma wrażenie, że miota się od ściany do ściany. Ale pojawia się też lęk, że to wszystko jest potrzebne Kaczyńskiemu do wprowadzenia stanu wyjątkowego.

 

W PiS przeważa zdanie, że trzeba dopuścić aborcję w przypadku wady letalnej.

 

Ale czy to uspokoi nastroje? Ordo Iuris nie ustaje w dorzucaniu do pieca. Prezes Kwaśniewski napisał na Twitterze: „Kibice pokazali, że ci co krzyczą #To jest wojna mają wątpliwe kwalifikacje do konfrontacji. Od początku chuligańskich ekscesów było jasne, że wystarczy odrobina spokojnego, ale stanowczego działania policji”. No tak, kobiety nie chciały się bić z kibicami, po prostu spękały – podśmiewa się.

 

„Dostrzegam poważny problem. Bierność Policji wobec bezprawia sprzyja tworzeniu struktur alternatywnych, które przejmują funkcje strażnika ładu. To jest oczywiście znakiem nieskutecznej administracji”. Dobrze rozegrane – z jednej strony krytyka rządu PiS, z drugiej nazywanie narodowców bijących kobiety na ulicach „strażnikami ładu”.

 

Ordo Iuris już się szykuje do udziału w pracach w Sejmie.

 

Ale na razie stanowisko fundacji sprowadza się do tego, że cały czas aborcja jest legalna w przypadku zagrożenia życia lub zdrowia matki. „Obejmuje ona także przypadki wad letalnych stwierdzonych u dziecka, które mogą stanowić zagrożenie dla matki” – powiedział „Wyborczej” mec. Tymoteusz Zych, wiceprezes Ordo Iuris. To sposób na zneutralizowanie zarzutu, że decyzja Trybunału zmusiła kobiety do donoszenia ciężko uszkodzonych, skazanych na cierpienie i szybką śmierć płodów. Oraz na zmiękczenie wizerunku groźnych bezdusznych fanatyków.

 

Pierwszy wpi…dol gratis

 

Ordo Iuris od dawna pielęgnuje nie tylko relacje z rządem PiS. Przy okazji różnych projektów, którymi zajmował się Sejm, prawnicy organizacji byli bardzo aktywni, prosili o osobiste spotkania z parlamentarzystami, także z opozycji. Oczywiście tymi, którzy mają konserwatywne poglądy. Wiedzą, jak podejść do tematu. Ekspert z Ordo Iuris rozmowę z jednym z posłów zaczął tak: „Bardzo lubię msze trydenckie”. Tak się złożyło, że ów parlamentarzysta też cenił sobie msze w stylu przedsoborowym. Rozmowa od razu zaczyna się kleić. Tym bardziej że mecenas zawsze zaczyna od spraw mniej kontrowersyjnych, na przykład ma argumenty prawne w sprawie procedowanej właśnie w Sejmie nowelizacji o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. I jest bardzo sympatyczny.

 

W sprawie pierwszej wersji projektu tej ustawy na początku 2019 r. wybuchła awantura. Internauci wulgarnie, acz zwięźle opisali jego założenie: „Kobiety, PiS pierwszy wp…dol daje wam gratis”.

 

Z projektu Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej wynikało, że jednorazowe pobicie to nie przemoc. Szybko zniknął ze strony Rządowego Centrum Legislacji, odciął się od niego Morawiecki. W zespole, który opracował te przepisy, był – obok urzędników ministerialnych – ekspert Ordo Iuris, urzędnik z Przasnysza oraz ekspert Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego. Taką informację przekazało ministerstwo w odpowiedzi na interpelację poselską. Prezes Kwaśniewski zaprzeczał, jego zdaniem za projekt odpowiadali urzędnicy.

 

„Rzeczpospolita” pisała: „Szefem Zespołu Monitorującego do spraw Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie był Jerzy Kwaśniewski, prezes Ordo Iuris i – jak się dziś okazuje – jednocześnie członek grupy roboczej. Mec. Kwaśniewski zapewniał nas wtedy, że nie miał wiedzy, co znajdzie się w projekcie, a »wcześniejsze konsultacje z ekspertami pomogłyby uniknąć błędów projektu«”.

 

Ostatecznie dokument znalazł się w koszu, a wiceminister Elżbieta Bojanowska, która powołała zespół roboczy, straciła stanowisko.

 

Powstał całkiem nowy projekt, uchwalony w zeszłym roku, w sprawie którego eksperci Ordo Iuris też pielgrzymowali do parlamentarzystów, bo uważali, że osoby oskarżone o przemoc trzeba w większym stopniu bronić przed ewentualnymi fałszywymi zarzutami.

 

Poważni ludzie sukcesu

 

Fundacja Instytut na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris powstała w 2013 r. Została założona przez Stowarzyszenie Kultury Chrześcijańskiej im ks. Piotra Skargi, organizację, od której wielokrotnie dystansował się episkopat ze względu na skrajne poglądy członków i powszechnie krytykowany sposób pozyskiwania funduszy. To jej pieniądze pozwoliły na rozruch Ordo Iuris. Opiszemy to stowarzyszenie w drugiej części naszego cyklu.

 

Stowarzyszenie im. ks. Skargi, a pośrednio Ordo Iuris, odwołuje się do idei powstałej w Brazylii organizacji katolickich radykałów Tradycja, Rodzina i Własność (TFP). O tej międzynarodowej organizacji, od której odcinał się brazylijski episkopat, napiszemy w trzecim odcinku.

 

Ordo Iuris jest bardziej eleganckim wcieleniem Stowarzyszenia im. ks. Skargi, dzięki czemu ich relacje z hierarchami są lepsze.

 

Przyciągają młodych ludzi o konserwatywnych poglądach, oferując im awans. Są wśród nich osoby pochodzące z mniejszych miast lub ze środowisk bardzo konserwatywnych: wśród pracowników jest Anna Jackowska, córka senatora PiS Jana Marii Jackowskiego, czy Karina Bosak, żona Krzysztofa Bosaka z Konfederacji. W zeszłym roku zaczęła działać Akademia Ordo Iuris. To szkolenia dla studentów, które mają wyłonić „liderów jutra odważnie i skutecznie broniących wartości”. Najlepsi odbędą staże w Instytucie.

 

Ordo Iuris na tyle wzmocniło się finansowo, że planuje otwarcie swojej uczelni wyższej. Powstała więc fundacja Edukacja do Wartości. – Trwa już proces rejestracji. Widzimy, że jakość kształcenia na polskich uczelniach jest generalnie niska, na co wskazują wszystkie międzynarodowe rankingi – powiedział „Wyborczej” wiceprezes Zych.

 

Skąd organizacja o stosunkowo krótkim stażu ma pieniądze na tak kompleksowe i kosztowne przedsięwzięcie jak uczelnia wyższa? Tymoteusz Zych zapewnia, że mają kilkanaście tysięcy prywatnych darczyńców, także z Polonii.

 

W kilka lat Ordo Iuris stało się zamożne. W 2014 r. przychody sięgały 820 tys. zł – to sporo jak na start takiej organizacji, innym organizacjom pozarządowym nie udaje się tyle zebrać. W kolejnych latach rządów PiS przychody rosły w ekspresowym tempie. W 2016 – 3,3 mln zł, a w 2019 – już ponad 6,3 mln. Ordo Iuris nie ujawnia darczyńców. Według moich rozmówców ma wsparcie średniej wielkości firm, których właściciele mają skrajnie konserwatywne poglądy, ale nie chcą się z tym afiszować.

 

Mec. Zych napisał „Wyborczej”, że Instytut chroni dane darczyńców, a oni nie dawali zgody na upublicznienie swoich danych, a poza tym nie korzysta ze środków publicznych. To fakt, ale już inne organizacje związane personalnie z Ordo Iuris otrzymują pieniądze z budżetu. Oko.press śledzi to od lat. Blisko milion dostała fundacja Ośrodek Analiz Prawnych, Gospodarczych i Społecznych im. Hipolita Cegielskiego. Podobna kwota popłynęła do związku stowarzyszeń Konfederacja Inicjatyw Pozarządowych Rzeczpospolitej, do której należą fundacja Cegielskiego i Ordo Iuris. Prezesem fundacji Cegielskiego jest Tymoteusz Zych, który zasiada również w radzie rządowego Narodowego Instytutu Wolności. To ten Instytut przyznaje budżetowe dotacje. Na pytanie o konflikt interesów odpowiedział „Wyborczej”: „Jestem w NIW w radzie w roli wyłącznie konsultacyjnej, która zajmuje się opiniowaniem polityk publicznych, nie ma funkcji nadzorczych i nie bierze w żaden pośredni lub bezpośredni sposób udziału w rozstrzyganiu konkursów. Przypisywanie mi wpływu na ten proces jest naruszeniem moich dóbr osobistych”.

 

Wokół Ordo Iuris jest sieć kilkunastu organizacji o podobnych celach ideowych. Nazwiska osób zasiadających we władzach powtarzają się wielokrotnie. Zasięg ich działania jest więc o wiele szerszy niż sama aktywność Ordo Iuris.

 

Prawne pogotowie fundamentalistyczne

 

Samo Ordo Iuris jest jak prawnicze pogotowie fundamentalistyczne. Zjawia się wszędzie tam, gdzie w grę wchodzą kwestie światopoglądowe, także tam, gdzie pojawia się problem odebrania lub ograniczenia praw rodzicielskich. Teraz publicznie oferuje proboszczom pomoc prawną przy ściganiu aktywistek Strajku Kobiet. W dyskusji o LGBT, prawach kobiet, o zaostrzaniu prawa antyaborcyjnego swoje opinie ubiera w prawnicze sformułowania i ostrożne frazesy, starannie dobierając słowa.

 

Tych, którzy wypowiadają się ostro o Ordo Iuris, pozywa taśmowo za naruszenie dóbr osobistych: wśród pozwanych są dziennikarze, np. Tomasz Piątek za publikację w „Gazecie Wyborczej”, politycy, jak Radosław Sikorski z PO i Anna Maria Żukowska z SLD, czy artyści, np. reżyserka Agnieszka Holland. Pozwana została także mec. Dorota Brejza. Dziennikarka „Newsweeka” Aleksandra Pawlicka dostała pismo przedprocesowe, ale na tym się skończyło. Podobnie było z posłanką Lewicy Joanną Scheuring-Wielgus. Pismo przedprocesowe przyszło w lipcu, pozwu nie ma. Teraz – jak mówi posłanka – grozi jej inny pozew ze strony Ordo Iuris i Młodzieży Wszechpolskiej.

 

Najbardziej znana jest sprawa Marty Lempart, liderki Strajku Kobiet, którą Ordo Iuris pozwało za naruszenie dóbr osobistych. Sąd na razie zakazał Lempart głoszenia, że Ordo Iuris to „opłacani przez Kreml fundamentaliści”.

 

Ordo Iuris zareagowało też na studencką akcję „NIE dla Ordo Iuris na Uniwersytecie Jagiellońskim”. Autorzy otrzymali od prezesa Kwaśniewskiego wezwanie przedprocesowe wzywające „do zaniechania naruszeń dóbr osobistych oraz usunięcia skutków naruszenia”. W piśmie groźnie wybrzmiała duża suma, którą trzeba będzie ewentualnie zapłacić.

 

Pozwy są częstym instrumentem zniechęcającym do jakichkolwiek publikacji czy wypowiedzi na temat Ordo Iuris. Taśmowe wysyłanie pism w przypadku organizacji prawniczej niewiele kosztuje, a przynosi efekty mrożące.

 

Dobrym przykładem stylu działania Ordo Iuris była sprawa „ideologii LGBT”. Niektóre samorządy zaczęły przyjmować uchwałę o „strefach wolnych od ideologii LGBT” i sądy je uchylały, gdy zaskarżał je Rzecznik Praw Obywatelskich. RPO zauważył, że uchwała odnosi się wprost do społeczności LGBT, a Instytut Ordo Iuris oraz prokurator twierdzili, że w ogóle nie jest adresowana do tej grupy osób, lecz odnosi się do „ideologii LGBT”. Sąd nie zgodził się z taką argumentacją. – Stwierdzenie, że gmina będzie strefą wolną od ideologii LGBT, rodzi proste pytanie: czyli od czego? – napisał w wyroku Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gliwicach.

 

Z takim problemem Ordo Iuris potrafi sobie radzić. Prawnicy napisali swój projekt uchwały: Samorządową Kartę Praw Rodzin, w której nigdzie nie pojawiał się kluczowy skrót. Dokument jest napisany z prawniczą znajomością rzeczy, trudno łapać jego autorów za słowa. Trochę jak w reklamie piwa bezalkoholowego, w której aktor mruga do widzów. Ci, którzy twierdzą, że dokument jest skierowany przeciwko LGBT, dostają pozwy lub sprostowania.

 

Ale uchwała nie jest zestawem nic nieznaczących frazesów o rodzinie. Kluczowy fragment może paraliżować urzędników i pracowników instytucji podlegających samorządom. Otóż nie wolno przeznaczać pieniędzy na projekty podważające „konstytucyjną tożsamość małżeństwa jako kobiety i mężczyzny”.

 

Ordo Iuris skutecznie zachęcało do przyjmowania tej wersji uchwały, zamieszczając pod nią kilka przewidywalnych pytań mających uspokoić samorządowców. Pierwsze: czy nikt przez taką uchwałę nie będzie im zabierał środków unijnych? Nie, i Ordo Iuris tłumaczy dlaczego.

 

Jeszcze bardziej perfidny jest poradnik Ordo Iuris walczący z akcją „tęczowych piątków” w szkołach. Przeznaczony dla samorządowców, nauczycieli i rodziców, przestrzega przed „wmawianiem rodzicom, że miłość do dziecka oznacza aprobatę zachowań homoseksualnych”. „Popularyzowana podczas »Tęczowego Piątku« publikacja dla rodziców stosuje wobec nich swoisty szantaż emocjonalny, uzależniając status »dobrego rodzica« od postępowania zgodnie z instrukcjami podawanymi przez propagujących homoseksualny styl życia aktywistów”.

 

To nie koniec samorządowej aktywności Ordo Iuris. Grupa aktywistów stworzyła „Atlas nienawiści”, mapę samorządów, gdzie podjęto wspomniane uchwały, więc Jerzy Kwaśniewski ogłosił na Twitterze: „Każda gmina, każdy samorząd, który został znieważony poprzez umieszczenie w »Atlasie nienawiści« i w politycznych celach pomówiony o tworzenie »stref wolnych od LGBT«, może liczyć na pomoc prawną prawników Ordo Iuris w procesach o ochronę dóbr osobistych (dobrej sławy, renomy)”.

 

Nie postulujemy, tylko namawiamy

 

Niezależnie od zakazu aborcji Ordo Iuris dąży do ograniczenia stosowania in vitro. Chce zakazu mrożenia i tworzenia nadliczbowych zarodków oraz dostępności metody tylko dla małżeństw. Dane dawców nie byłyby anonimowe. „Takie zapisy dramatycznie ograniczą dostępność i skuteczność in vitro. A ten, kto pisał tę ustawę, nie ma o leczeniu niepłodności bladego pojęcia” – mówiła OKO.press Katarzyna Kozioł, prezes Polskiego Towarzystwa Medycyny Rozrodu i Embriologii, gdy dwa lata temu pojawił się w Sejmie projekt wniesiony przez grupę m.in. posłów PiS.

 

W zeszłym roku Ordo Iuris napominało Sejm, że czas się zabrać do tej nowelizacji. Środowisko lekarskie było poruszone, że ekspert Ordo Iuris prof. Andrzej Kochański został mianowany przez ministra zdrowia konsultantem ds. genetyki. Kochański głosi, że in vitro jest szkodliwe, straszy przyszłych rodziców chorobami i licznymi wadami, które będą miały ich dzieci. Jest krytykowany przez innych lekarzy za manipulowanie danymi.

 

Jeśli chodzi o rozwody i antykoncepcję, mec. Zych stwierdził w rozmowie z „Wyborczą”: – Środki prawne zdarzało nam się stosować tylko w przypadku ewidentnych manipulacji naszymi stanowiskami, jak choćby przypisywania nam postulatu „zakazu rozwodów” czy „zakazu antykoncepcji”. Twierdzi też, że nie postuluje zakazu edukacji seksualnej. W tej sprawie Ordo Iuris prowadzi kampanię informacyjną, namawiając rodziców, by to oni sprzeciwiali się zajęciom dotyczącym sfery seksu i nie posyłali tam dzieci. Służy do tego informator „Jak powstrzymać wulgarną edukację seksualną w szkole”.

 

W przypadku antykoncepcji prawnicy Ordo Iuris postulowali rozszerzenie klauzuli sumienia na całe szpitale i na aptekarzy. To mogłoby ograniczyć dostęp do środków antykoncepcyjnych, a także do legalnych zabiegów aborcji.

 

Z kolei „zakaz rozwodów” wziął się stąd, że pismo „Polonia Christiana” na początku roku na okładce dało wielki napis: „Czas zakazać rozwodów!”. To periodyk związany ze Stowarzyszeniem ks. Skargi. W tym samym czasie odbyła się konferencja z udziałem wiceprezesa Zycha i Krystiana Kratiuka, naczelnego PCh24.pl i „Polonia Christiana”. Jej tytuł brzmiał: „Czy czas zakazać rozwodów?”. Dziennikarze zaczęli dopytywać, czy Ordo Iuris to postuluje. Organizatorzy się wystraszyli i zmienili tytuł na „Dlaczego trzeba walczyć z plagą rozwodów?”.

 

Tymoteusz Zych przypomina, że on mówił jedynie o potrzebie bezpłatnych mediacji, dostępności terapii małżeńskiej lub okresach refleksji trwających kilka tygodni lub miesięcy. Wyjaśnia też, że Kratiuk, który mówił o zakazie rozwodów, postulował „moralny sprzeciw katolika, a nie ogólny zakaz prawny”.

 

„Polonia Christiana” na portalu PCh24.pl przedstawiała to tak: „Katechizm Kościoła katolickiego stanowczo potępia rozwody, w uzasadnionych przypadkach dopuszczając co najwyżej separację. Jednakże ogromna większość tych, którzy nie widzą w danym momencie możliwości życia pod jednym dachem ze współmałżonkiem, wybiera drogę na skróty. (…) Dlaczego w kwestii tak zasadniczej – dotyczącej zarówno zbawienia wiecznego, jak i doczesnego szczęścia – poddajemy się tak łatwo? A może nadszedł czas, aby w końcu zakazać rozwodów?”. Ten fragment zniknął ze strony internetowej, ale zdążył go zacytować „Dziennik Zachodni”.

 

Być może plany legislacyjne Ordo Iuris oraz skryte marzenia jego prawników i sojuszników się nie zrealizują. Może nie będzie w Polsce zakazu rozwodów, ograniczenia dostępu do antykoncepcji czy in vitro. Być może, ale to samo myśleliśmy o zaostrzeniu i tak już bardzo restrykcyjnej ustawy antyaborcyjnej. Myśleliśmy, że to niemożliwe, aby Jarosław Kaczyński dał zielone światło na coś tak strasznego, co rozpali kraj do czerwoności, i to w czasie pandemii. Na drakońską nowelizację, przed którą przestrzegali nie kto inny, ale Maria i Lech Kaczyńscy.

 

A jednak to się stało. Każde szaleństwo jest możliwe.

 

Ludzie Ordo Iuris

 

Oprócz resortu sprawiedliwości prawnicy związani z Ordo Iuris są w wielu innych instytucjach rządowych, co opisywał „Newsweek” i portal OKO.press.

 

Paweł Jabłoński – wiceminister spraw zagranicznych, b. doradca Mateusza Morawieckiego

 

prof. Andrzej Kochański – ekspert Ordo Iuris, od w 2019 r. konsultant krajowy ds. genetyki klinicznej. Od kwietnia 2017 r. członek zespołu doradczego przy ministrze nauki i szkolnictwa wyższego do spraw ochrony praw człowieka w kontekście rozwoju nauk biologicznych i medycznych. Od 2019 r. członek zespołu doradczego przy ministrze nauki i szkolnictwa wyższego do spraw dostępności danych medycznych na potrzeby badań naukowych

 

Jerzy Kwaśniewski – prezes Ordo Iuris, b. członek powołanego w grudniu 2015 r. zespołu ds. ochrony autonomii rodziny i życia rodzinnego w Ministerstwie Sprawiedliwości, a w 2017 r. ekspert ds. przeciwdziałania przemocy w rodzinie w zespole powołanym przez Ministerstwo Rodziny

 

mec. Tymoteusz Zych – wiceprezes Ordo Iuris, członek rady Narodowego Instytutu Wolności, ekspert w Ministerstwie Przedsiębiorczości i Technologii

 

prof. Piotr Rieske – konsultant w Ministerstwie Środowiska

 

Robert Wodzyński – ekspert w sprawie budowy społeczeństwa obywatelskiego w komitecie ds. pożytku publicznego działającym przy premierze

 

dr hab. Tadeusz Pietrucha z Rady Naukowej Ordo Iuris – członek prezydenckiej Narodowej Rady Rozwoju

 

Krzysztof Wiak – sędzia Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego, b. członek Rady Polityki Penitencjarnej przy ministrze sprawiedliwości

 

Aleksander Stępkowski – b. prezes Ordo Iuris, b. wiceminister spraw zagranicznych w rządzie PiS, sędzia Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego, rzecznik prasowy SN

 

dr Błażej Kmieciak – przewodniczący państwowej komisji ds. pedofilii

 

Artykuł Dominiki Wielowyeskiej ukazał się pierwotnie w „Gazecie Wyborczej”. Archiwum Osiatyńskiego dziękuje za możliwość przedruku.



Autor


W Archiwum Wiktora Osiatyńskiego od 2017 roku dokumentujemy, analizujemy i objaśniamy zmiany w zakresie praworządności w Polsce.


Więcej

Opublikowany

2 listopada 2020







Inne artykuły tego autora

13.01.2021

Prawa człowieka w Polsce po odejściu Adama Bodnara

12.01.2021

Sędzia Tuleya: Instytucje europejskie to wielkie rozczarowanie. Można odnieść wrażenie, że nie traktują Polski jak części UE

11.01.2021

Ile razy podważa Konstytucję, prawo i rozsądek mandatowa rewolucja PiS? Prawnik wylicza po kolei

26.12.2020

Adam Strzembosz popiera Rudzińską-Bluszcz na stanowisko Rzecznika Praw Obywatelskich

17.12.2020

Zatrzymanie posła opozycji. Policja: to nie było zatrzymanie. Prokuratura: zatrzymanie było zasadne

05.12.2020

RPO do Morawieckiego: polski kandydat na sędziego TSUE powinien być wybrany w konkursie

01.12.2020

Potrzebujemy mechanizmu uzyskiwania informacji o policjantach, którzy naruszają nasze prawa

29.11.2020

Histeria PiS po orędziu Grodzkiego. „Nóż w plecy”, „hołd brukselski”, „ośmiesza Senat”. Czyli trafił

28.11.2020

[PRZEWODNIK ABORCYJNEGO DREAM TEAMU] Kupiłaś tabletkę, a policja wzywa cię na przesłuchanie?

28.11.2020

Ponad 70 organizacji społecznych przeciw przemocy policji wobec pokojowych demonstracji

27.11.2020

Jerzy Kranz: Po orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego z 22 października 2020 r. – Bukareszt w Warszawie

27.11.2020

57 ekspertów od UE przestrzega: weto unijnego budżetu wyznacza Polsce kierunek „exit”

26.11.2020

Apel ekspertów Team Europe o zmianę stanowiska Rządu ws. weta wobec Wieloletnich Ram Finansowych UE na lata 2021-2027

24.11.2020

Apel dziennikarzy do Policji: przestańcie ograniczać wolność mediów, uniemożliwiać nam pracę

23.11.2020

Sądy pozytywnie rozpatrują zażalenia na zatrzymania podczas protestów. Prawdopodobne odszkodowania i zadośćuczynienia dla protestujących

19.11.2020

Oświadczenie Stowarzyszenia Sędziów Themis w sprawie represji wobec Igora Tuleyi

18.11.2020

Morawiecki powinien odpowiadać karnie za zwłokę w publikacji ustawy antycovidowej [ANALIZA]

17.11.2020

Konferencja Ambasadorów RP: Weto przeciw Polsce

14.11.2020

Archiwum Osiatyńskiego w debacie: Igrzyska Wolności [ZAPROSZENIE]

10.11.2020

Apel Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, Naczelnej Rady Adwokackiej i Krajowej Izby Radców Prawnych do Kandydatek i Kandydatów na stanowisko Sędziego ETPC



Wesprzyj nas!

Archiwum Osiatyńskiego powstaje dzięki obywatelom i obywatelkom gotowym bronić państwa prawa.


10 
20 
50 
100 
200