„Kwaśniak pobity, bo rozzuchwalił przestępców”. Kłamstwo i potwarz Ziobry

Udostępnij

Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2000r. dziennikarz „Gazety Stołecznej” w „Gazecie Wyborczej”. Od 2006r. dziennikarz m.in.…

Więcej

Według Ziobry, do pobicia w 2014 roku doszło, bo Kwaśniak i cała ówczesna Komisja Nadzoru Finansowego „przed długi czas rozzuchwalała przestępców”. To kłamstwo i potwarz. OKO.press odtwarza przebieg zdarzeń i wyjaśnia, dlaczego pobito Wojciecha Kwaśniaka ("to bardzo wredna osoba i bardzo nam szkodzi"). Publikujemy też jego dramatyczne oświadczenie



Był 16 kwietnia 2014 roku. Dochodziła godzina 19.00. Wojciech Kwaśniak podjechał służbowym samochodem pod swój dom na obrzeżach Warszawy. Wracał z biura KNF. Zamknął furtkę. Gdy dochodził do schodów, zza rogu wyskoczył dobrze zbudowany mężczyzna w kominiarce. Podbiegł do Kwaśniaka i zaczął okładać go po głowie teleskopową pałką. Uderzył kilka, kilkanaście razy w głowę, twarz, szyję, bark…

 

Sugestia, że Wojciech Kwaśniak sam jest winien tego, że został pobity przez bandytów, padła z ust ministra sprawiedliwości, prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobry, w sobotę (8 grudnia 2018) w programie „Gość Wiadomości” w TVP Info. To interesujący pogląd, ale od prokuratora generalnego można było oczekiwać więcej…

 

Ziobro mógłby przecież powiedzieć, że Kwaśniak sam się pobił. Nie wiemy, dlaczego się powstrzymał.

 

Oto jak przebiegła rozmowa.

 

Minister odpowiadał prezenterowi „Wiadomości TVP” Krzysztofowi Ziemcowi. Zapytał on o okoliczności zatrzymania w czwartek, 6 grudnia, przez CBA 7 byłych urzędników Komisji Nadzoru Finansowego z czasów rządów PO-PSL, w tym jej szefa – Andrzeja Jakubiaka i wiceszefa – Wojciecha Kwaśniaka.

 

Po co było to zatrzymanie, wiezienie zatrzymanych przez pół Polski do Szczecina, skoro wszystkich zwolniono, a prokuratura nie wystąpiła dla nikogo o areszt?

 

Przypomniał, że Wojciech Kwaśniak został w kwietniu 2104 roku brutalnie pobity przez bandytów w zemście za działania mające na celu objęcie nadzorem SKOK Wołomin, w którym dochodziło do przestępczego wyprowadzania setek milionów złotych.

 

Ziobro na to odpowiedział:

 

„Być może [Wojciech Kwaśniak] był zaatakowany właśnie dlatego, że KNF przez długi czas rozzuchwalała przestępców pozwalając bezkarnie wyprowadzać miliony złotych [ze SKOK Wołomin]”

 

Kłamstwo. TO SKOKi blokowały wszelkie próby objęcia ich nadzorem finansowym. Kwaśniak został pobity, bo KNF wysyłał do SKOK Wołomin kolejne kontrole, ujawniające nieprawidłowości, do których dochodziło w Kasie.

 


 

Oświadczenie Wojciecha Kwaśniaka

 

Oświadczenie wysłane w sobotę do mediów Wojciech Kwaśniak napisał po zwolnieniu go przez szczecińską prokuraturę regionalną.

 

„W kwietniu 2014 roku padłem ofiarą zamachu na moje życie. Zamach był następstwem mojej pracy w Komisji Nadzoru Finansowego. Efektem tej pracy było m.in. zdemaskowanie grupy przestępczej, która wyprowadziła ze SKOK-u Wołomin ponad 1 mld zł. Bezpośredni sprawcy zamachu zostali bardzo szybko zidentyfikowani przez policję. Jednak do chwili obecnej nie zostali osądzeni ani ukarani.

 

Obecnie znowu padam ofiarą zamachu na mój dorobek zawodowy oraz dobre imię.

 

Został mi postawiony zarzut, że działałem w zamiarze przysporzenia korzyści majątkowej oprawcom ze SKOK-u Wołomin oraz przestępcom wyłudzającym z tej Kasy ogromne kwoty. Oznacza to, że miałem współdziałać z osobami, które zdecydowały się zlecić dokonanie na mnie zabójstwa – wyłącznie z tego powodu, że przyczyniłem się do ujawnienia ich przestępczego procederu. Ocenę logiki tej sytuacji pozostawiam każdemu, kto zechce jej dokonać.

 

W moim odczuciu postawiony mi absurdalny zarzut dyktują wyłącznie bieżące potrzeby polityczne i propagandowe. Potrzeby te zaspokojono w ten sposób, że zostałem zatrzymany o godzinie 6. rano, pozbawiony wolności, zakuty w kajdanki, a następnie poddany wielogodzinnym przesłuchaniom w Prokuraturze Regionalnej w Szczecinie.

 

Rozgłos tym wydarzeniom został nadany przez ministra sprawiedliwości prokuratora generalnego oraz jego zastępcę podczas specjalnie zorganizowanej konferencji prasowej, która odbyła się w czasie transportowania mnie do Szczecina, a więc zanim jeszcze formalnie przedstawiono mi zarzut popełnienia wspomnianego przestępstwa.

 

Liczę i wierzę, że w szybkim czasie zostanę całkowicie oczyszczony z bezpodstawnych zarzutów, a ich postawienie zostanie oficjalnie, publicznie przyznane jako błędne i ogłoszone przez wszystkie osoby, które ponoszą za to odpowiedzialność.

 

Jednocześnie pragnę najserdeczniej podziękować wszystkim osobom publicznym i prywatnym oraz licznym instytucjom – zarówno krajowym, jak i międzynarodowym – które w tych trudnych chwilach okazały mi wsparcie i zadeklarowały pomoc.

 

Przychylność ta pozwoliła mi przetrwać ostatnich kilkadziesiąt godzin, w czasie których zastanawiałem się, czy moje oddanie pracy w KNF i poświęcone zdrowie miały sens oraz jakie są w otaczającej rzeczywistości proporcje dobra i zła. Okazana mi solidarność i poparcie, których z tak wielu stron doznałem, dają otuchę, że dobra jest więcej niż zła: wszystkim za tę nadzieję serdecznie dziękuję.

 

Wojciech Kwaśniak, 8 grudnia 2018 roku”.

 

Pałką w głowę

 

OKO.press postanowiło przypomnieć ministrowi Ziobrze zarówno okoliczności pobicia Wojciecha Kwaśniaka, i to jak Kwaśniak „rozzuchwalał przestępców”. Relacjonujemy to na podstawie akt procesu osób, które stały za zleceniem pobicia i jego wykonaniem.

 

Był 16 kwietnia 2014 roku. Dochodziła godzina 19.00. Kwaśniak podjechał służbowym samochodem pod swój dom na obrzeżach Warszawy. Wracał z biura KNF w centrum Warszawy. Zamknął furtkę. Gdy dochodził do schodów, zza rogu wyskoczył dobrze zbudowany mężczyzna w kominiarce. Podbiegł do Kwaśniaka i zaczął okładać go po głowie teleskopową pałką. Uderzył kilka, kilkanaście razy w głowę, twarz, szyję, bark.

 

Kwaśniak zaczął się bronić. Zasłonił się ręką. Ściągnął napastnikowi kominiarkę. Nie widział dokładnie jego twarzy, bo ten miał naciągniętą na nią jeszcze pończochę. Bandyta się wycofał. Uciekł za dom, przeszedł przez dziurę w siatce i pobiegł do lasu. Jedyny ślad po nim to zakrwawiona pałka, którą porzucił w czasie ucieczki.

 

Napad trwał 1-3 minuty. Nie było świadków. Nic nie słyszał syn wiceszefa KNF, który w tym czasie był w domu z korepetytorem. Pierwszej pomocy udzielili Kwaśniakowi sąsiedzi. Miał mocno poturbowaną głowę, rozciętą wargę, uszkodzoną rękę.

 

Biegły lekarz sądowy napisał potem w opinii, że mając na uwadze obrażenia czaszki, jakich doznał poszkodowany, „można stwierdzić, że jedynie dzięki szczęśliwemu zbiegowi okoliczności oraz podjęciu czynnej obrony nie doznał poważniejszych obrażeń”.

 

Prokuratura szybko połączyła napad na wiceszefa KNF ze sprawą SKOK Wołomin, bo kilka dni po pobiciu zatrzymano pierwsze osoby w związku ze śledztwem dotyczącym wyłudzeń kredytów z tej Kasy. Wśród zatrzymanych był były oficer WSI Piotr P., którego śledczy uważają za organizatora przestępczego procederu w tej Kasie.

 

Jego też prokuratura oskarża o zlecenie pobicia Kwaśniaka przestępcom współpracującym z nim w SKOK Wołomin. „Brzydki Krzysiek”, który miał przyjąć zlecenie na schodach w siedzibie SKOK Wołomin, wyznał śledczym, że zlecenia na Kwaśniaka dał mu Piotr P. po kontroli KNF w SKOK Wołomin.

 

Bo to „wredna osoba i bardzo nam szkodzi”

 

Piotr P. przez kilka lat był wiceszefem rady nadzorczej tej Kasy (przestał pełnić funkcję na krótko przed wprowadzeniem nadzoru KNF nad Kasami), a potem, choć nie pełnił już żadnej oficjalnej funkcji, często bywał w siedzibie Kasy.

 

Miał sugerować „Brzydkiemu Krzyśkowi”, że osoba wysoko postawiona w instytucji nadzorującej banki [Kwaśniak] sprawia duże problemy, narzucając SKOK nowe dyrektywy, a przede wszystkim obniżając wysokość udzielanych kredytów z 3,5 mln do 1 mln zł.

 

I miał pytać, czy byłby w stanie na jakiś okres wyeliminować tę osobę z „czynności”. Piotr P. miał się bać zarządu komisarycznego w Kasie. „Powiedział, że dobrze by było zabrać mu na parę miesięcy zdrowie (…) »spacyfikować«, (…), że jest to bardzo wredna osoba i bardzo nam szkodzi” – wyjaśniał prokuratorom „Brzydki Krzysiek”.

 

Proces w tej sprawie jeszcze trwa.

 

Przykrycie afery KNF

 

Prokuratura zarzuca teraz byłemu szefowi KNF Andrzejowi Jakubiakowi, jego zastępcy Wojciechowi Kwaśniakowi i byłym urzędnikom KNF z czasów PO-PSL zarzut niedopełnienia obowiązków w związku z rzekomym brakiem nadzoru KNF nad SKOK Wołomin.

 

Zarzut jest słaby, a samo zatrzymanie wygląda na tzw. ustawkę, która ma przykryć prawdziwą aferę KNF, którą opisała „Gazeta Wyborcza”, i która uderza w obecny rząd. Zresztą wprost powiedział to zastępca Ziobry, Prokurator Krajowy Bogdan Święczkowski: „Mam nadzieję, że państwo dostrzegacie, że to jest prawdziwa afera KNF”.

 

Co więc – zdaniem prokuratury Ziobry – zaniedbali ówcześni szefowie KNF? Powinni byli wprowadzić zarząd komisaryczny do SKOK Wołomin w 2013 roku, a nie rok później, co pozwoliłoby – twierdzi prokuratura – przerwać proces wyłudzeń kredytów i zmniejszyć straty, które są szacowane na ponad 2 mld zł.

 

OKO.press opisało jak wyglądało przejmowanie kontroli KNF nad SKOK-ami. Nadzór finansowy państwa nad wszystkimi Kasami, których współtwórcą jest senator PiS Grzegorz Bierecki, wprowadził dopiero rząd PO-PSL pod koniec 2012 roku.

 

Przeciąganie i blokowanie

 

Nie mógł tego zrobić wcześniej, m.in. z powodu weta, które w 2009 roku zgłosił wobec stosownej ustawy ówczesny prezydent Lech Kaczyński i wysłał ustawę do TK. Wniosek w tej sprawie pisał ówczesny doradca prawny Kaczyńskiego, Andrzej Duda.

 

KNF zajął się kontrolą nad SKOK Wołomin zaraz po wprowadzeniu nadzoru nad Kasami. Wszczął oficjalne postępowanie administracyjne o wprowadzenie tam zarządcy komisarycznego, ale Kasa wraz z prawnikami przeciągała postępowanie składając liczne wnioski dowodowe.

 

W między czasie KNF złożył też zawiadomienie do prokuratury. Nie zrobiła tego Kasa Krajowa SKOK – miała wcześniej nadzór nad Kasami – choć wiedziała o nieprawidłowościach.

 

KNF udało się wprowadzić zarząd komisaryczny pod koniec 2014 roku, gdy miała już niezbite dowody na przestępczy proceder. Nie mogła zrobić tego wcześniej, bo urząd musi działać na podstawie dowodów i z zachowaniem procedur.

 

 

A,b,c,d,e… POMÓŻ nam dokończyć Alfabet buntu!

 

 

 



Autor


Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2000r. dziennikarz „Gazety Stołecznej” w „Gazecie Wyborczej”. Od 2006r. dziennikarz m.in.…


Więcej

Opublikowany

10 grudnia 2018







Inne artykuły tego autora

15.07.2019

Odsunął sędziego, który uniewinniał uczestników protestów antyrządowych. Obywatele RP: Mitera musi odejść!

26.06.2019

Prokuratura Ziobry nie daruje prywatnych spraw sędziemu, który sądził „Gazetę Polską”

20.06.2019

Odsuwają sędziego Bilińskiego, który uniewinniał za udział w protestach antyrządowych

20.06.2019

„Działania niegodne sędziego”. Iustitia chce ścigania głównego rzecznika dyscyplinarnego Ziobry

11.06.2019

Prokurator Wójtowicz wygrał z Prokuratorem Krajowym Bogdanem Święczkowskim

11.06.2019

Prokuratorzy z Krakowa upomnieli się o niezależność. No i rzecznik dyscyplinarny wzywa ich. Wszystkich

11.06.2019

Ścigana sędzia ostrzega rzecznika dyscyplinarnego: sprostowanie insynuacji albo będzie proces

03.06.2019

Wolne sądy, ale szybkie i przyjazne. Kongres Prawników wie jak to zrobić

30.05.2019

Święczkowski ściga śledczą Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Jej decyzja nie spodobała się władzom

24.05.2019

Adam Bodnar wygrał proces z TVP. Nie musi jej przepraszać za słowa po zabójstwie Adamowicza

22.05.2019

Prokurator Beata Mik ścigana dyscyplinarnie za pisanie krytycznych tekstów uniewinniona

21.05.2019

Prokuratorzy mówią do Ziobry: „Prawo ponad wszystkim”

20.05.2019

Mąż skorumpował żonę. Prokuratura sprawdza absurdalny donos na krakowskich sędziów

20.05.2019

Pewna firma sprawdziła majątki sędziów. I odkryła, że mają… mieszkania i samochody

15.05.2019

Prokuratorzy podnoszą głowę. Chcą być odważni i niezależni jak sędziowie

09.05.2019

Sędzia napisał prawdę o zapaści kadrowej w sądach. I ma za to dyscyplinarkę

08.05.2019

Sąd nad prokuratorem Wójtowiczem. Za obronę wolnych sądów

30.04.2019

To już inkwizycja. Rzecznik dyscyplinarny ściga… rzecznika dyscyplinarnego

30.04.2019

Skandal w katowickim sądzie. Asystent sędziego miał pomagać organizatorowi urodzin Hitlera

23.04.2019

Sędziowie mogą pozwać Morawieckiego za porównanie do hitlerowskich kolaborantów



Wesprzyj nas!

Archiwum Osiatyńskiego powstaje dzięki obywatelom i obywatelkom gotowym bronić państwa prawa.


10 
20 
50 
100 
200