Kto i jak zagłosuje w wyborach samorządowych?

Udostępnij

- doktor socjologii, adiunkt w Katedrze Rozwoju i Polityki Lokalnej na Wydziale Geografii i Studiów Regionalnych Uniwersytetu Warszawskiego, obecnie na…

Więcej

Przedstawiamy analizę badania opinii publicznej oraz dotychczasowych doświadczeń z wyborów samorządowych pozwalającą przewidywać, ilu Polaków zagłosuje w zbliżających się wyborach samorządowych, czym będą wyróżniać się głosujący, a także co może kierować ich decyzjami



Poniższy tekst powstał na potrzeby debaty „Kto i jak zagłosuje w wyborach samorządowych?” organizowanej przez Fundację im. Stefana Batorego 16 października 2018 roku we współpracy z OKO.press, Newsweek Polska i Wolters Kluwer. Uczestnicy debaty podsumują, co już wiemy na podstawie rozmaitych badań opinii publicznej o tym, ile Polek i Polaków w najbliższych wyborach samorządowych pójdzie zagłosować i kto zdobędzie władzę w wielkich miastach i sejmikach wojewódzkich.

 


 

Kto i jak zagłosuje w wyborach samorządowych?

 

Badania opinii publicznej, a także dotychczasowe doświadczenia z wyborów samorządowych pozwalają przewidywać, ilu Polaków zagłosuje w zbliżających się wyborach samorządowych, czym będą wyróżniać się głosujący, a także co może kierować ich decyzjami. Tego dotyczy niniejsza analiza, oparta o dane z sondaży opinii publicznej prowadzonych przez Centrum Badania Opinii Społecznej (CBOS) na losowych reprezentatywnych próbach Polaków

 

Badania Opinii Społecznej (CBOS) na losowych reprezentatywnych próbach Polaków. Zestawiam w tej analizie wyniki sondażu zrealizowanego 16–23 sierpnia 2018 roku [1], a więc już w trakcie samorządowej kampanii wyborczej, a także wcześniejsze dane pozwalające odnieść obecną sytuację do poprzednich okresów przedwyborczych.

 

Przewidywania zachowań wyborczych mają swoje ograniczenia. Po pierwsze – te wynikające ze specyfiki badań sondażowych, związane z błędem wnioskowania z reprezentatywnej próby obywateli, a także z tym, że respondenci w sondażach czasem chcą pokazać się w lepszym świetle i udzielają ankieterom odpowiedzi, które są społecznie oczekiwane, a wstrzymują się z mówieniem tego, do czego raczej nie chcieliby się przyznawać. Po drugie – ogólnopolskie sondaże dość dobrze odzwierciedlają opinię publiczną w całym kraju, nie są jednak czułe na zróżnicowanie lokalnego kontekstu zachowań wyborczych.

 

Polityka samorządowa – zwłaszcza na szczeblu gminnym, który dla Polaków okazuje się najważniejszy – jest niezwykle zróżnicowana. Poza partiami politycznymi znanymi z Sejmu istnieje tu wiele lokalnych podmiotów politycznych, a i niuanse między największymi partiami na szczeblu lokalnym wyglądają inaczej niż te obserwowane na arenie ogólnopolskiej.

 

Jaka będzie frekwencja wyborcza w 2018 roku?

 

Jeśli weźmie się pod uwagę frekwencję wyborczą w ostatnich wyborach samorządowych – począwszy od 2002 roku, gdy wprowadzono instytucję bezpośrednich wyborów wójtów, burmistrzów i prezydentów – to widać, że kolejne wartości wskaźnika frekwencji układają się w powoli rosnący trend liniowy. Gdyby ten trend najprościej po prostu przedłużyć do bieżącego roku, to tak szacowana frekwencja w zbliżających się wyborach samorządowych powinna wynieść 49,0%. Jeśli dołączyć jeszcze do tego szeregu frekwencję z wcześniejszego cyklu wyborczego (1998 rok – gdy co prawda nie było bezpośrednich wyborów włodarzy, ale po raz pierwszy wybory dotyczyły wszystkich trzech szczebli samorządu), to frekwencja przewidywana w 2018 roku powinna wynieść 48,2%. W obu wypadkach jest ona wyższa niż faktyczna frekwencja odnotowana w 2014 roku (47,4%).

 

Badania opinii publicznej pozwalają jednak przypuszczać, że faktyczna frekwencja w wyborach samorządowych może być nieco wyższa.

 

Trzeba zaznaczyć, że respondenci prawie zawsze „na wyrost” deklarują swoje uczestnictwo w wyborach, zwłaszcza gdy są pytani o zamiar uczestnictwa, a nie – tuż po wyborach – o to, czy głosowali. Znane zjawisko turnout overreporting polega na tym, że prawie we wszystkich sondażach znacznie zawyżone są odsetki deklarujących udział w wyborach, dlatego nie można ich traktować jako prostej prognozy udziału w głosowaniu. Te „nadmiarowe deklaracje” układają się jednak w dość stabilne wzorce, co pomaga w prognozowaniu uczestnictwa wyborczego.

 

Doświadczenia z sześciu cykli wyborów parlamentarnych pokazują, że przedwyborcze deklaracje uczestnictwa w wyborach do Sejmu w sondażach CBOS (pochodzące z ostatniego sondażu przed terminem wyborów) są zawyżone średnio o 15,7 pkt. proc. w porównaniu z faktyczną frekwencją w wyborach (ryc. 1), przy czym ta luka wyraźnie zmniejsza się z biegiem czasu. W 2001 roku wynosiła niemal 20 pkt. proc., podczas gdy w 2015 roku już tylko 9 pkt. proc.

 

Ryc. 1. Sondażowe oszacowania i faktyczna frekwencja w wyborach parlamentarnych (Źródło: CBOS, PKW)

 

W przypadku wyborów samorządowych deklaracje uczestnictwa były składane dużo bardziej „na wyrost” niż w wyborach parlamentarnych, choć wielkość tej różnicy wynika również ze sposobu pomiaru (brzmienia pytania sondażowego), odmiennego niż w przypadku wyborów do Sejmu [2]. Warto zauważyć, że w przypadku wyborów samorządowych luka między deklaracjami a faktyczną frekwencją jest zwykle dość podobna (średnia z ostatnich czterech cykli wyborczych to 21 pkt. proc.), a przed ostatnimi wyborami wynosiła 23 pkt. proc.

 

W momencie przygotowywania tego raportu nie są jeszcze znane wyniki sondażu z października 2018 roku, ale gdyby skorygować pomiar z września o średni błąd z poprzednich czterech cykli (21 pkt. proc.), to szacowana frekwencja w najbliższych wyborach wyniosłaby 53%. Gdyby skorygować wrześniowy pomiar nie o średni błąd, ale o błąd z ostatniego okresu przedwyborczego (23 pkt. proc.), to szacowana frekwencja w najbliższych wyborach samorządowych wyniosłaby 51%. Oba oszacowania, próbujące w dość prosty sposób uwzględnić zjawisko turnout overreporting, dają więc frekwencję przekraczającą 50%.

 

Ostatnie wyniki badań CBOS pokazują, że dość entuzjastyczne deklaracje udziału w wyborach samorządowych z początku roku (m.in. w styczniowym badaniu CBOS, o którym wspominaliśmy we wcześniejszym raporcie Fundacji [3]) nieco okrzepły. Być może w okresie przed tegorocznymi wyborami samorządowymi mamy do czynienia ze zjawiskiem podobnym jak przed wyborami parlamentarnymi w 2015 roku. Wtedy – inaczej niż we wcześniejszych cyklach wyborczych – deklaracje wyborców wskazywały raczej na postępującą demobilizację wraz ze zbliżaniem się wyborów (odsetki deklarujących zamiar udziału w głosowaniu spadały). Ciągle jednak dane sondażowe dają podstawę do twierdzenia, że frekwencja wyborcza w zbliżających się wyborach samorządowych przekroczy 50% w skali całego kraju (choć oczywiście w poszczególnych społecznościach lokalnych będziemy obserwować, tak jak dotychczas, spore zróżnicowanie poziomu uczestnictwa).

 

Ryc. 2. Sondażowe oszacowania i faktyczna frekwencja w wyborach samorządowych (Źródło: CBOS, PKW)

 

Kto zagłosuje?

 

O specyfice wyborów samorządowych – gdyby porównywać je z uznawanymi często za „pierwszorzędne” wyborami parlamentarnymi – decyduje m.in. zróżnicowany krajobraz polityczny polskiej polityki lokalnej (czyli to, kto kandyduje). Badania pokazują również, że w wyborach samorządowych bierze udział nieco inny elektorat niż w parlamentarnych. To zróżnicowanie widać dobrze, gdy porównuje się frekwencję wyborczą w wyborach samorządowych i parlamentarnych w poszczególnych gminach. Czy różnice składu elektoratów są dostrzegalne również w badaniach sondażowych opinii publicznej?

 

To dość trudne pytanie, bo ze względu na to, że wybory samorządowe i parlamentarne odbywają się w pewnym odstępie czasu, deklaracje uczestnictwa w zbliżających się wyborach (których data jest znana i przed którymi trwa już kampania) nie są idealnie współmierne do deklaracji uczestnictwa w hipotetycznych wyborach do Sejmu i Senatu, które – zgodnie z brzmieniem pytania używanego przez CBOS – „odbywałyby się w najbliższą niedzielę”. Pomimo tych zastrzeżeń metodologicznych warto zwrócić uwagę na systematyczne różnice we wzorcach mobilizacji do różnych wyborów w poszczególnych grupach społeczno-demograficznych.

 

Szczegółowo różnice te przedstawia tabela 1, oparta o wyniki badania sondażowego CBOS z października 2018 roku. Są w niej zawarte informacje o odsetkach Polaków deklarujących udział w wyborach (w przypadku wyborów samorządowych mamy do dyspozycji deklaracje silne lub silne zsumowane ze słabszymi). Przy wielu podobieństwach pokazujących selektywność mobilizacji wyborczej (np. zarówno w wyborach samorządowych, jak i parlamentarnych większą gotowość uczestnictwa zgłaszają osoby bardziej wykształcone i o wyższych dochodach), można dostrzec również kilka interesujących różnic.

Tab. 1. Deklaracje udziału w wyborach w różnych grupach społeczno-demograficznych

 

Cecha

Kategorie

Wybory samorządowe

Wybory parlamentarne

Na pewno wezmę udział

Na pewno + raczej wezmę udział

Na pewno wezmę udział

Wielkość miejscowości Wieś

56%

74%

66%

Miasto do 20 tys. mieszk.

53%

66%

64%

Miasto 20–50 tys. mieszk.

45%

67%

68%

Miasto 50–100 tys. mieszk.

59%

76%

77%

Miasto 100–500 tys. mieszk.

61%

78%

76%

Miasto pow. 500 tys. mieszk.

66%

86%

87%

Płeć Mężczyzna

58%

77%

71%

Kobieta

55%

72%

70%

Wiek (lata) 24 i mniej

39%

61%

65%

25–34

49%

74%

63%

35–44

51%

75%

71%

45–54

57%

73%

75%

55–64

72%

85%

79%

65 i więcej

61%

70%

69%

Wykształcenie Podstawowe lub gimnazjalne

46%

60%

58%

Zasadnicze zawodowe

49%

64%

63%

Średnie

58%

79%

73%

Wyższe

68%

88%

83%

Dochód Do 899 złotych

51%

69%

67%

Od 900 do 1299 złotych

54%

73%

66%

Od 1300 do 1799 złotych

55%

72%

73%

Od 1800 do 2499 złotych

57%

80%

78%

2500 złotych i więcej

73%

82%

82%

Spektrum lewica–prawica Lewica (1–3)

68%

82%

77%

Centrum (4)

50%

71%

65%

Prawica (5–7)

71%

87%

85%

Obóz rządzący/opozycja Sympatycy obozu rządzącego

72%

87%

87%

Sympatycy opozycji

74%

87%

85%

Nie sympatyzuję ani z rządzącymi, ani z opozycją

42%

63%

58%

Trudno powiedzieć

33%

56%

50%

Okres zamieszkiwania w swojej miejscowości lub gminie Od urodzenia

53%

75%

70%

Nie od urodzenia, ale dłużej niż 20 lat

63%

74%

73%

Od 10 do 20 lat

54%

70%

71%

Od 3 do 9 lat

52%

74%

70%

Krócej niż 3 lata

63%

79%

63%

Częstotliwość udziału w praktykach religijnych Zazwyczaj kilka razy w tygodniu

74%

86%

84%

Raz w tygodniu

63%

81%

77%

Przeciętnie jeden lub dwa razy w miesiącu

54%

75%

67%

Kilka razy w roku

45%

63%

64%

W ogóle nie uczestniczy

51%

68%

66%

 

Uwaga: W przypadku wyborów parlamentarnych deklaracje uczestnictwa są odpowiedziami na pytanie o hipotetyczne wybory, które „odbywałyby się w najbliższą niedzielę”. W przypadku wyborów samorządowych – są odpowiedziami na pytanie o wybory 21.10.2018. (Źródło: CBOS)

 

Po pierwsze, w indywidualnych deklaracjach słabo potwierdza się wzorzec obserwowany w faktycznych danych wyborczych, w którym mieszkańcy większych miast głosują w wyborach samorządowych mniej chętnie niż mieszkańcy wsi i małych miast. Być może jest tak, że zjawisko „uczestnictwa deklarowanego na wyrost” intensywniej występuje w miastach. A może jednak w 2018 roku mamy do czynienia z większą mobilizacją elektoratu wielkomiejskiego i relatywną demobilizacją elektoratu wiejskiego, na co wskazywałoby porównanie wyników dwóch sondaży – z września 2018 roku i października 2014 roku (ryc. 3). O ile deklarowany poziom uczestnictwa w wyborach samorządowych wzrósł między rokiem 2014 a 2018, o tyle wiele wskazuje na to, że te przyrosty nie rozkładały się równo (przypadkowo) w miejscowościach o różnej wielkości. Jeśli deklaracje badanych znajdą swoje odzwierciedlenie w październikowych wyborach, to można spodziewać się m.in. wzrostu znaczenia elektoratu ze średnich i dużych miast względem elektoratu wiejskiego.

 

Ryc. 3. Porównanie deklaracji uczestnictwa w wyborach samorządowych według wielkości miejscowości przed wyborami 2014 roku i przed wyborami 2018 roku (Źródło: CBOS)

 

Po drugie, wyniki ostatnich badań sondażowych pokazują, że wybory samorządowe nieco bardziej niż parlamentarne przyciągają obywateli deklarujących poglądy lewicowe. Różnica w gotowości uczestnictwa w wyborach parlamentarnych między Polakami deklarującymi poglądy lewicowe a tymi o poglądach prawicowych jest większa w przypadku pytania o wybory parlamentarne, a mniejsza, gdy są pytani o wybory samorządowe. Można to interpretować jako skutek swoistego „stanu zawieszenia” lewicowego elektoratu przed wyborami do Sejmu – na lewicy trwa jeszcze partyjna rekonfiguracja i w tym momencie alternatywy stojące przed lewicowymi wyborcami w wyborach samorządowych wydają się dużo bardziej konkretne niż te, które staną przed nimi jesienią 2019 roku w wyborach parlamentarnych.

 

Po trzecie, w wynikach sondażu widać wyrównany poziom mobilizacji wyborczej zarówno wśród sympatyków obozu rządzącego, jak i opozycji (te porównania są alternatywą wobec porównań elektoratów poszczególnych partii, które okazują się problematyczne ze względu na ograniczoną liczebność zwolenników większości partii opozycyjnych; ryc. 4). Polacy, którzy nie umieją się zadeklarować po żadnej ze stron (a we wrześniowym badaniu CBOS było ich w sumie 52%, co warto mieć na uwadze, gdy mówi się o głębokości podziałów politycznych w Polsce), są wyraźnie mniej gotowi do udziału w najbliższych wyborach. Przy czym nie należy tego interpretować jako związku przyczynowego – nie jest to wystarczający dowód na to, że na wybory samorządowe nie chodzą obywatele zniechęceni polaryzacją polskiej sceny politycznej. Można przypuszczać, że w wielu przypadkach trudność odnalezienia się w podziałach międzypartyjnych jest wynikiem trwalszego braku zainteresowania polityką i wyborami.

 

Ryc. 4. Porównanie deklaracji uczestnictwa w wyborach samorządowych w 2018 roku w zależności od sympatii względem rządu/opozycji (Źródło: CBOS)

 

Po czwarte wreszcie, nie widać w Polsce występującego w wielu krajach europejskich związku pomiędzy gotowością uczestnictwa w wyborach lokalnych (przy czym wybory samorządowe w Polsce są w pierwszej kolejności wyborami lokalnymi) a okresem zamieszkiwania na terenie gminy. Wyniki wrześniowego sondażu CBOS pokazują, że nowi mieszkańcy zgłaszają gotowość udziału w wyborach władz lokalnych nie mniej chętnie niż ci dłużej „zakorzenieni” w swoich społecznościach lokalnych.

 

Ważność wyborów różnych szczebli: gmina przede wszystkim, wójtowie ponad radnymi

 

Badania opinii publicznej potwierdzają, że wybory samorządowe od dłuższego czasu regularnie są oceniane przez respondentów jako najważniejsze wśród różnych wyborów odbywających się w kraju – nieco ważniejsze od wyborów parlamentarnych i prezydenckich, dużo ważniejsze od tych do Parlamentu Europejskiego [4]. Wiadomo jednak, że wybory samorządowe to w istocie kilka głosowań dotyczących różnych szczebli samorządu terytorialnego. Z dotychczasowych badań CBOS wynikało, że najważniejsze wśród nich są wybory do rad miast/gmin oraz bezpośrednie wybory wójtów, burmistrzów i prezydentów miast (a więc wybory szczebla lokalnego).

 

Wrześniowe badanie CBOS potwierdza zidentyfikowaną wcześniej hierarchię głosowań w wyborach samorządowych, pokazując obraz dokładniejszy niż dotychczas, bo oparty o rangowanie poszczególnych głosowań w kolejności od najważniejszego do najmniej ważnego5. Wyniki są przedstawione na wykresach na ryc. 5.

 

Warto zacząć od obserwacji, że jedynie niewielki odsetek badanych nie widzi żadnej hierarchii głosowań składających się na wybory samorządowe (uważa tak 8% badanych we wrześniu, dalsze 7% udzieliło wymijającej odpowiedzi „trudno powiedzieć”). Dla tych, którzy widzą w nadchodzących wyborach hierarchię głosowań, najważniejsze okazują się wybory najniższego szczebla, najbardziej spersonalizowane – wójtów, burmistrzów i prezydentów miast. Przeważająca część respondentów przypisywała im najwyższą rangę, przy czym relatywnie wyższą w większych miastach. Wybory do rad gmin i miast były oceniane jako mniej ważne, choć wyraźnie ważniejsze niż wybory radnych wyższych szczebli samorządu.

 

Wybory do rad powiatów prawie w ogóle nie są postrzegane jako pierwszorzędne wśród wyborów samorządowych, zdobyły najmniej „pierwszych lokat” w rankingach tworzonych przez badanych, przy czym najwięcej mieszkańców powiatów ziemskich ulokowało je na przedostatniej pozycji. Wybory do sejmików województw najczęściej były umieszczane przez badanych na ostatniej pozycji, choć wśród mieszkańców powiatów ziemskich zdobyły nieco więcej „pierwszych lokat” niż wybory do rad powiatów. Istnieje zatem jedynie niewielki odsetek wyborców, dla których to wybory sejmikowe są najistotniejsze. Stoi to w dużym kontraście z tym, jaką wagę przywiązują do wyników wyborów sejmikowych politycy największych partii politycznych, a także część publicystów.

 

 

 

Ryc. 5. Oceny ważności wyborów różnych organów samorządu terytorialnego (Źródło: CBOS)

 

Preferencje wobec kandydatów

 

W kontekście wyborów władz gminy, uznawanych za najważniejsze wśród wyborów samorządowych, rzetelna odpowiedź na pytanie: „Jak będą głosować Polacy?” nakazywałaby wykonać niemal 2,5 tys. sondaży – po jednym w każdej gminie. Lokalne sceny polityczne są w Polsce niezwykle różnorodne, a ogólnokrajowe partie parlamentarne stanowią tylko jeden z wielu elementów tej różnorodności. Afiliacje partyjne są czasem nieformalne lub celowo maskowane przez kandydatów, lokalnie pojawiają się też egzotyczne sojusze, które trudno wyobrazić sobie w parlamencie. Uniwersalna pozostaje jednak oś rywalizacji pomiędzy sprawującymi urząd i ubiegającymi się o reelekcję (inkumbentami) a tymi, którzy rzucają im wyzwanie (pretendentami). Można przyjąć, że większa preferencja dla pretendentów w badaniach przedwyborczych to oznaka społecznego oczekiwania zmiany kadrowej w samorządzie.

 

Wyniki wrześniowego sondażu CBOS – zwłaszcza w zestawieniu z analogicznymi pomiarami sprzed poprzednich wyborów samorządowych (tab. 2) – sugerują, że wśród wyborców samorządowych nie ma nastroju rewolucyjnego, a gotowość głosowania na dotychczasowe władze (wójtów i „kandydatów związanych z obecnymi władzami”) jest nawet wyższa niż w poprzednich cyklach wyborczych. W wyborach włodarzy gmin preferencję dla inkumbentów deklaruje 45% (a gdybyśmy ograniczyli się do tych pewnych swojego udziału w wyborach – 47%). Analogicznie poparcie dla osób „związanych z obecnymi władzami” w wyborach radnych deklaruje 40% (lub 42%, gdybyśmy ograniczyli się tylko do badanych pewnych swojego udziału w wyborach).

 

Warto przy tym zauważyć, że wyższe odsetki badanych deklarujących gotowość głosowania na kandydatów niezwiązanych z ówczesnymi władzami w 2014 roku istotnie miały przełożenie na wyraźnie wyższą rotację kadrową wśród samorządowców. Nawet jeśli zbliżające się wybory samorządowe przyniosą spektakularne zmiany w niektórych gminach, to wyniki sondażu CBOS pozwalają spodziewać się w sumarycznym ujęciu większej stabilności na szczeblu lokalnym.

 

Tab. 2. Preferencje wobec kandydatów na urzędy wójtów i radnych (Źródło: CBOS)

 

Preferencja w wyborach

Termin badania

V 1994

IX 1998

VI 2002

VIII 2006

VIII 2010

X 2014

IX 2018

%

Wójta

Osoba obecnie sprawująca ten urząd (jeśli będzie kandydować)

40

40

45

Inny kandydat niż ten, który obecnie sprawuje urząd

38

45

36

Do rady

Kandydat związany z obecnymi władzami

36

35

27

31

38

35

40

Kandydat niezwiązany z obecnymi władzami

45

47

41

42

35

47

35

 

We wrześniowym badaniu CBOS znalazło się również pytanie o preferencje wobec kandydatów na radnych w wyborach do rad gmin. Choć prawie nigdy realny wybór w dniu głosowania nie pozwala uwzględnić wszystkich kryteriów, a na ostateczną decyzję mogą wpływać również czynniki zupełnie niezwiązane z osobistymi przymiotami kandydatów, to mimo wszystko odpowiedzi respondentów dają dość ciekawy obraz kryteriów branych pod uwagę przy ocenie ich politycznych reprezentantów (ryc. 6).

 

Najważniejszym atrybutem kandydata, tzn. najczęściej wskazywanym jako bardzo ważny i najrzadziej uznawanym za czynnik bez znaczenia, jest doświadczenie pracy w samorządzie. Ta preferencja po części wyjaśnia przewagę, jaką cieszą się w wyborach inkumbenci. W dalszej kolejności wskazywane było wyższe wykształcenie, choć jeśli weźmie się pod uwagę łączną liczbę wskazań „bardzo ważne” i „dość ważne”, to okaże się, że istotniejsza była wcześniejsza działalność na rzecz lokalnej społeczności.

 

Lokalność wyborów samorządowych objawia się również w wyraźnej preferencji dla kandydatów mieszkających w najbliższej okolicy – terytorialna reprezentacja ma przewagę nad reprezentacją partyjną (w sumie tylko nieco ponad 30% badanych stwierdziło, że to ważne, aby kandydat na radnego reprezentował popieraną przez nich partię, podczas gdy ponad 50% uważa, że to ważne, by mieszkał w najbliższej okolicy).

 

Ciągle obecne w świadomości wielu wyborców jest historyczne kryterium braku przynależności do PZPR, choć ze względów demograficznych dotyczy ono coraz mniejszej grupy kandydatów i coraz mniejszej liczby wyborców. Dla kontrastu jednak działalność w „Solidarności” w okresie PRL jest cechą o marginalnym znaczeniu przy ocenie kandydatów na radnych. Można powiedzieć, że biografia kandydatów ma znaczenie, ale ograniczone do tego, co w życiorysie niepożądane.

 

Nieco ponad połowa badanych zadeklarowała, że bierze w wyborach pod uwagę to, czy kandydat/-ka jest katolikiem/katoliczką, ale tylko dla 9% to kwestia bardzo ważna, dla dalszych 21% – dość ważna. Wyznanie – choć nie deklarowane przecież wprost przez wszystkich kandydatów – pozostaje mimo wszystko ważniejszym kryterium decyzyjnym niż podobieństwo demograficzne: pod względem wieku czy płci. Więcej niż połowa badanych twierdzi, że nie jest dla nich ważne, by kandydat/-ka na radnego/radną był/była tej samej płci bądź w podobnym wieku co osoba głosująca.

 

Ryc. 6. Ocena ważności różnych kryteriów przy wyborze radnych gminy/miasta (Źródło: CBOS)

***

W tej analizie badań opinii publicznej celowo abstrahowałem od omawiania preferencji partyjnych wyborców i szacowania szans poszczególnych partii parlamentarnych na zdobycie mandatów w samorządach. Ten wątek jest bowiem w moim przekonaniu eksploatowany ponad miarę w istniejących opracowaniach i często odbiera wyborom samorządowym i samym samorządom należną im autonomię. Owszem, partie są obecne w samorządach – i władza w samorządach dla każdej dużej partii politycznej jest ważnym zasobem. W obecnej sytuacji politycznej, uwarunkowanej również kalendarzem wyborczym (wybory samorządowe otwierają „wyborczy maraton” lat 2018–2020), wyniki wyborów będą miały znaczenie symboliczne dla partii i ich elektoratów. Ich prognostyczny walor (np. dla wyborów parlamentarnych) uważam za wątpliwy, choćby ze względu na różnice w tym, kto w nich głosuje i kto w nich kandyduje. W wyborach samorządowych – przede wszystkim tych gminnych, najważniejszych dla ogromnej większości wyborców – trzeba dostrzec osobną wartość.

 


 

Przypisy

 

(uwaga: przypisy w tekście podane zostały w kwadratowym nawiasie)

 

1 Sondaż „Aktualne problemy i wydarzenia” został zrealizowany w dniach 16–23 sierpnia 2018 roku metodą wywiadów bezpośrednich (face-to-face) wspomaganych komputerowo (CAPI) na reprezentatywnej próbie losowej dorosłych mieszkańców Polski liczącej 1066 osób.

2 W przypadku wyborów samorządowych respondenci mogli zniuansować swoją deklarację udziału w wyborach dzięki określeniu, że pójdą głosować „na pewno” lub „raczej”. Sondażowe oszacowania w raportach CBOS zwykle sumują obie kategorie respondentów, co przyczynia się do zawyżenia wskaźnika uczestnictwa.

3 A. Gendźwiłł, M. Żerkowska-Balas, Polacy o samorządach. Opinia publiczna u progu samorządowej kampanii wyborczej, Fundacja im. S. Batorego, Warszawa 2018.

4 Więcej na ten temat w raporcie Fundacji im. S. Batorego: A. Gendźwiłł, M. Żerkowska-Balas, Polacy o samorządach. Opinia publiczna u progu samorządowej kampanii wyborczej, Warszawa 2018.

5 Inny zestaw odpowiedzi do wyboru otrzymywali mieszkańcy miast na prawach powiatu – tam bowiem nie przeprowadza się oddzielnych wyborów do rady powiatu.



Autor


- doktor socjologii, adiunkt w Katedrze Rozwoju i Polityki Lokalnej na Wydziale Geografii i Studiów Regionalnych Uniwersytetu Warszawskiego, obecnie na…


Więcej

Opublikowany

16 października 2018







Wesprzyj nas!

Archiwum Osiatyńskiego powstaje dzięki obywatelom i obywatelkom gotowym bronić państwa prawa.


10 
20 
50 
100 
200