Bartłomiej Nowotarski: Konstytucja albo śmierć

Udostępnij

W Archiwum Wiktora Osiatyńskiego od 2017 roku dokumentujemy, analizujemy i objaśniamy zmiany w zakresie praworządności w Polsce.

Więcej

Nie ma powodu, by ulegać władzy, która sama postawiła się poza prawem, łamiąc ustawę zasadniczą.



Constitución o muerte. Słowa, nomen omen, kubańskiego dyktatora Castro nadają się jak nic dziś w Polsce do sparafrazowania. Wybory powszechne naruszające wartości konstytucyjnej demokracji, w ciągu ostatnich 30 lat, stały się przyczyną upadków ok. 20 proc. państw z nie w pełni, jak Polska, skonsolidowanymi demokracjami. Ze zrozumieniem modelu upadku tamtych demokracji nie mamy dziś kłopotu. Paradygmat upadku nazywany jest przez naukę wprost ześlizgiwaniem się w otchłań tzw. wyborczych dyktatur, którego końcem wieńczącym dzieło są pozakonstytucyjne, kombinowane i manipulowane wybory. Może wydawać się to dziwne, wszak mówimy, że wybory to święto demokracji. Tak, ale tylko te zgodne z zasadami konstytucyjnej demokracji, inaczej mogą stać się jej pogrzebem.

 

Wybory prawem kaduka

 

Tak, jak jeden cykl wyborczy nie rodzi jeszcze demokracji, tak nigdy jej od razu nie zabija. Nawet Hitler posłużył się w roku 1933 wyborami dwukrotnie, Putin potrzebował dwóch kadencji, 16 krajów Afryki dwóch–trzech cykli wyborczych, a Erdogan w Turcji nawet czterech.

 

W Polsce jesteśmy w 2,5 cyklu, trzeci zamkną najbliższe wybory parlamentarne, po których, jeśli nie zmieni się układ, zastygniemy na dłużej w kategorii wyborczych dyktatur. Na wynik wyborów wpływa się tam poprzez: polityzację instytucji, czyli obsadzenie swoimi, głównie PKW i mediów publicznych, oraz pozakonstytucyjne manipulowanie prawem wyborczym. W Polsce PKW osłabiono już w poprzedniej kadencji parlamentu (nominacja przez sejmową większość, odejście od standardu sędziowskiego składu, komisarze mianowani na wniosek ministra). Zgodnie z najnowszą wersją ustawy PKW ma także nie kontrolować kalendarza wyborczego. A ustawa jest niekonstytucyjna nie tylko z powodu jej uchwalenia w Sejmie poza właściwym trybem, ale także wprowadzenia do niej kuriozalnej instytucji, dosłownie: „wyborów, w których nie odbyło się głosowanie” (art. 14). W demokracji wybory i głosowanie nie mają prawa się nie odbyć, gdyż jest to równoznaczne z zamachem na suwerena.

 

A jeśli zalewa nas Bałtyk czy atakuje wirus, to mamy konstytucyjne stany nadzwyczajne, których już samo nieogłoszenie jest naruszeniem Konstytucji RP, gdyż może być wykorzystane do niekonstytucyjnego, bo drogą rozporządzenia, ograniczania prawa do zgromadzeń, uwalniania rządowych przestępców od odpowiedzialności oraz dewastacji prawa wyborczego. W tym ostatnim przypadku idzie o oswajanie nas, społeczeństwa, z możliwością przeprowadzania na przyszłość każdych wyborów prawem kaduka, w kompletnym chaosie.

 

Dodatkowo marszałek Sejmu nie ma podstaw prawnych do zarządzenia tych ponownych wyborów. Po pierwsze, z powodu antykonstytucyjności ustawy, która sankcjonuje nieodbywanie wyborów jako takich. Po drugie, nie może nią być uchwała PKW jako akt nienormatywny. Dziwię się także samej uchwale, zupełnie fikcyjnie uznającej stan „nieodbycia głosowania” (10 maja) za stan ustawowy „braku kandydatów” w ogóle (art. 293 § 3 kodeksu wyborczego), umożliwiający niezwłoczne rozpisanie ponownych wyborów za wszelka cenę. Przecież przy takiej fikcji rak stał się rybą i każdy będzie mógł podważyć ważność nadchodzących wyborów.

 

Fikcję potwierdza sama nowa ustawa, w której właśnie ci kandydaci, których jakoby nie było, otrzymali prawo uczestniczenia w ponownych wyborach na uprzywilejowanych zasadach (w kwestii limitów finansowania, podpisów poparcia). A to czyni zbliżające się wybory nierównymi.

 

Rejtanowski obowiązek

 

PKW powinna sugerować rządzącym powrót na drogę konstytucji, do art. 128, 131 lub do stanów nadzwyczajnych. Dla opozycji to wręcz rejtanowski obowiązek. Argument rządzących o konieczności dochowania konstytucyjnego terminu przed 6 sierpnia zasługuje na odpowiedź, że bardziej konstytucyjnym terminem, w epidemicznej sytuacji, byłby termin następujący po 90 dniach od uchylenia któregoś ze stanów nadzwyczajnych (art. 228). Bez stanu nadzwyczajnego władza znalazła się w sytuacji „hulaj dusza, piekła nie ma”. I o to jej chodziło. Rozumiem, że rządzący boją się zmniejszania się szans prezydenta Dudy. Ale dlaczego reszta społeczeństwa ma ustępować władzy, która wielokrotnie naruszając i obchodząc konstytucję, sama postawiła się poza jej ramami?

 

Polska stała się – jak jej socjalistyczna poprzedniczka – „republiką powielaczową”: kolejny raz szykujemy się do wyborów nie na podstawie konstytucji, lecz prawa, które ją i nas zamula. Tym bardziej demokraci muszą obstawać przy konstytucji i oponować przeciw organizowaniu wyborów w chaosie. Inaczej ośmieli to rządzących do urządzenia podobnych pozakonstytucyjnych wyborów do Sejmu oraz Senatu. Idzie o koordynację demokratów przed drugą turą.

 

Niejednokrotnie demokraci stawali w szranki wręcz w hańbiących władzę nierównych warunkach. I wygrywali. Kluczową rolę odegrała taka mobilizacja na Słowacji (1998), w Serbii, Chorwacji (2000), na Ukrainie (2004), w Armenii (2018). Badania pokazują, że tylko z powodu wyborczej jedności szanse na zwycięstwo wzrastają nawet o 40 proc.

 

Autor, Bartłomiej Nowotarski jest prawnikiem konstytucjonalistą i politologiem, prof. UE we Wrocławiu. Artykuł ukazał się pierwotnie 26 maja 2020 roku w „Rzeczpospolitej”. AO dziękuje za możliwość przedruku.



Autor


W Archiwum Wiktora Osiatyńskiego od 2017 roku dokumentujemy, analizujemy i objaśniamy zmiany w zakresie praworządności w Polsce.


Więcej

Opublikowany

1 czerwca 2020







Inne artykuły tego autora

23.06.2020

Ważny apel prawników do kandydatów: prawo powinno chronić przed homofobiczną nienawiścią

23.06.2020

Groźne triki w tarczy 4.0. Za pomoc w aborcji, znieważenie prezydenta, błąd lekarski do więzienia!

23.06.2020

Ambasadorowie RP: Czy kandydat na prezydenta powinien szukać poparcia w stolicy zagranicznego mocarstwa?

20.06.2020

Duda bezkarnie atakuje osoby LGBT, bo prawo w Polsce nie chroni przed homofobicznym szczuciem

16.06.2020

Małgorzata Manowska do Adama Bodnara: Izba Dyscyplinarna SN może badać sprawy o uchylenie immunitetu sędziów

14.06.2020

RPO o Czarnku, Dudzie i Żalku: Homofobiczna mowa wykluczenia i pogardy jest niedopuszczalna

11.06.2020

Marc van der Woude: Odrzucanie unijnego prawa to w istocie wyjście z Unii

09.06.2020

„My to robimy dla obywateli”. Wzruszony Tuleya dziękuje za wsparcie

08.06.2020

Stanowisko Prezydium Komitetu Socjologii PAN dotyczące działań prokuratury ograniczających autonomię uczelni

08.06.2020

Warszawscy adwokaci solidarni z sędzią Igorem Tuleyą – stanowisko ORA w Warszawie

08.06.2020

Oświadczenie Międzynarodowego Stowarzyszenia Sędziów w sprawie wniosku o pozbawienie sędzięgo Igora Tuleyi immunitetu

29.05.2020

Fake demokracja Kaczyńskiego. Czy Polska już jest wyborczą dyktaturą? Analiza konstytucjonalisty

28.05.2020

Konstytucyjna kompetencja Zgromadzenia Ogólnego Sędziów Sądu Najwyższego do przedstawienia Prezydentowi kandydatów na stanowisko Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego

25.05.2020

Jak żaba gotowana w garnku. Polska na drodze do autorytaryzmu

25.05.2020

Kim jest prof. Włodzimierz Wróbel, kandydat na prezesa SN? „Prawnik to zawód, w którym trzeba walczyć o innych”

24.05.2020

Sąd to nie lokal do wynajęcia przez polityków. Słowa sędziego Wróbla jak wyrzut sumienia władzy

22.05.2020

Dawne spotkanie komisarza Stępkowskiego. Kamera OKO.press na półzamkniętej konferencji Ordo Iuris

22.05.2020

Kto za niezawisłością, a kto nie? Wyjątkowy ranking kandydatów na pierwszego prezesa Sądu Najwyższego przygotowany przez Iustitię

21.05.2020

Czujność w czasach zarazy

19.05.2020

Apel Inicjatywy Wolne Sądy – wyrazy wsparcia i uznania dla prawidłowo powołanych Sędziów Sądu Najwyższego



Wesprzyj nas!

Archiwum Osiatyńskiego powstaje dzięki obywatelom i obywatelkom gotowym bronić państwa prawa.


10 
20 
50 
100 
200