arrow search cross



Lista Ewy Siedleckiej [część 4] – sędziowie w stanie spoczynku, którzy krytykują działania władzy

Udostępnij

„Mimo kuszenia stanowiskami, awansami i pieniędzmi PiS nie udało się przeciągnąć znaczącej liczby sędziów na swą stronę. Ani karami dyscyplinarnymi uciszyć środowiska. Nieliczna grupa odważnych sędziów wyznaczyła moralny standard całemu środowisku”

 

Warto „spisywać czyny” odważnych sędziów. Zrobiła to Ewa Siedlecka w książce „Sędziowie mówią. Zamach PiS na wymiar sprawiedliwości”. Sporządziła również listę takich sędziów, którą przekazała Archiwum Osiatyńskiego. Publikujemy ją w „Alfabecie buntu”.

 

Kiedy w 2016 roku PiS zaczynał „dobrą zmianę” w sądownictwie liczył na poparcie dużej części, jeśli nie większości sędziów sądów rejonowych, który stanowią ok 90. proc. sędziów sądów powszechnych.

 

Obiecywał im awanse, zniszczenie „układu”, który – w przekonaniu części sędziów blokował ich awanse. Początkowo sędziowie brali to za dobrą monetę. Wkrótce jednak okazało się, że zmiany zmierzają do zwiększenia politycznej kontroli nad sądownictwem. A przykład tego, co stało się z Trybunałem Konstytucyjnym pokazał, czego władza PiS oczekuje od sędziów.

 

Niektórzy awansowali…

 

Mimo to część sędziów miała nadzieję, że dzięki nowej władzy awansuje. I tak się stało: dostali stanowiska funkcyjne w sądach, w tym prezesów i wiceprezesów, delegacje z dodatkami mieszkaniowymi, zostali członkami Krajowej Rady Sądownictwa, dostali posady w Ministerstwie Sprawiedliwości, zostali Komisarzami Wyborczymi (pensja – ponad 5 tys. miesięcznie, oprócz płacy sędziego).

 

Zostali sędziami Sądu Najwyższego (czasem prosto z sądu rejonowego), lub awansowali – dzięki nowej KRS, do sądów wyższych instancji. Są wśród nich niedawni członkowie Stowarzyszenia Iustitia. Najbardziej spektakularny transfer, to Łukasz Piebiak, który przesiadł się z fotela członka Zarządu Iustitii, na fotel wiceministra sprawiedliwości, tworzy i wdraża „dobrą zmianę” w sądach.

 

Były rzecznik Iustitii, Rafał Puchalski z Sądu Rejonowego w Jarosławiu, został delegowany do ministerstwa, by potem zostać członkiem Krajowej Rady Sądownictwa i prezesem Sądu Okręgowego w Rzeszowie.

 

Maciej Nawacki został powołany przez ministra Ziobrę na prezesa Sądu Rejonowego w Olsztynie i wybrany do KRS. Marek Jaskulski, sędzia Sądu Rejonowego Poznań Stare Miasto (i b. prezes poznańskiego oddziału Iustitii), został wybrany do KRS.

 

Dariusz Drajewicz – też wybrany do KRS i jako sędzia sądu rejonowego, awansowany na wiceprezesa Sądu Okręgowego w Warszawie, a potem delegowany do Sądu Apelacyjnego. Konrad Wytrykowski w ramach „dobrej zmiany” z Sądu Okręgowego w Legnicy awansował na prezesa Sądu Apelacyjnego w Krakowie, a potem wybrany został do Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego. To tylko niektóre z transferów członków Stowarzyszenia Iustitia w ramach „dobrej zmiany”.

 

…inni odrzucili „dobrą zmianę”

 

Jednak znakomita większość sędziów nie wzięła udziału w tym rozdawnictwie posad i awansów. A stowarzyszenia sędziowskie odrzuciły „dobra zmianę”. I wykluczyły sędziów, którzy przyjęli stanowiska od władzy. PiS być może liczył, że powstanie jakieś sędziowskie stowarzyszenie, które poprze „reformy”, na którego stanowiska można się będzie powoływać tak jak na stanowiska i poparcie „Solidarności” Piotra Dudy. Nic takiego się nie stało.

 

Zamiast tego sędziowie protestują przeciwko niszczeniu niezależności sądownictwa i próbom łamania sędziowskiej niezawisłości.

 

Aktywiści sędziowscy są nieliczni – może 150 w skali kraju. Przypomina to opozycję lat 70.

 

Ryzykują wydalenie z zawodu, które ułatwiają nowe przepisy o postępowaniu dyscyplinarnym.

 

„Strachu nie odczuwam, bo nie wyobrażam sobie, że mógłbym się zachowywać inaczej. W czasie wojny mówiono, że najlepszym żołnierzem jest ten, który nie liczy na to, że wróci do domu. Wtedy walczy najlepiej na polu walki, bo nie żyje nadzieją, że przeżyje. Już się pożegnał ze wszystkimi i uważa, że umarł. Można powiedzieć, że wchodząc w to wszystko przyjąłem założenie, że najgorsze musi się stać”. – mówi sędzia Bartłomiej Przymusiński, członek Zarządu Stowarzyszenia Iustitia w książce „Sędziowie mówią. Zamach PiS na wymiar sprawiedliwości”.

 

I nie są to słowa przesadzone zważywszy, że władza robi postępowania dyscyplinarne sędziom nawet za akcje edukacyjne, jak symulacje rozpraw organizowane dla dzieci i młodzieży.

 

Nadają ton środowisku

 

Sędziów aktywnie walczących jest niewielu, ale to oni nadają ton całemu środowisku. Oni ustanawiają standard tego, co wypada sędziemu, a za co trzeba się wstydzić. Np. za branie stanowisk po wyrzuconych przez władze PiS koleżankach i kolegach, za ubieganie się o awanse rozdzielane przez nową Krajową Radę Sądownictwa, a wcześniej – za wzięcie udziału w konkursie do owej Rady, po bezprawnym rozwiązaniu poprzedniej.

 

To garstka odważnych sędziów inicjuje uchwały zgromadzeń poszczególnych sądów, okręgów i apelacji w obronie sądów, Sądu Najwyższego, Konstytucji. Żąda też dymisji nowej Krajowej Rady Sądownictwa. A potem cierpliwie namawia innych sędziów do przyjścia na zgromadzenie i zagłosowania „za”.

 

Znakomita większość sędziów nie działa w stowarzyszeniach, nie „stoi ze świeczką” w proteście pod sądami, ale po prostu robi swoje, to znaczy sądzi.

 

I kluczowe jest, by w tym sądzeniu nie ulegali oczekiwaniom władzy. Bo wtedy sędzia sprzeniewierza się swojej służbie.

 

Niebezpieczne zajęcie

 

Sądzenie zgodnie z prawem i sumieniem staje się w Polsce PiS niebezpiecznym dla sędziów zajęciem. Ale – i to jest m.in. zasługa sędziów walczących – też oczekiwanym standardem. Sędziowie coraz częściej przywołują w swoich orzeczeniach Konstytucję, Konwencję Praw Człowieka czy unijną Kartę Praw Podstawowych.

 

Sądy w okręgach, w których aktywnie działa obywatelska opozycja, wykreowały już opartą na konstytucji linię orzeczniczą w sprawach dotyczących wolności słowa i zgromadzeń.

 

Represje są

 

Sędziowie mają świadomość, że za orzekanie wbrew oczekiwaniom władzy grożą im represje: przeniesienie do innego wydziału, stworzenie gorszych warunków pracy – np. nieprzydzielenie asystenta i obsługi sekretarskiej, nękanie kontrolami, odpowiedzialność dyscyplinarna do wydalenia z zawodu łącznie.

 

To, co powinno być  standardem: orzekanie zgodnie z prawem i sumieniem, staje się aktem odwagi.

 

Spisywać czyny

 

Dlatego warto „spisywać czyny” odważnych sędziów. Zrobiłam to w książce „Sędziowie mówią. Zamach PiS na wymiar sprawiedliwości”. I sporządziłam listę takich sędziów. Teraz przekazuję ja Archiwum Osiatyńskiego. Będzie na bieżąco uzupełniana.

 

Autor tekstu: Ewa Siedlecka

 


 

Lista sędziów wolności

 

IV. SĘDZIOWIE W STANIE SPOCZYNKU, KTÓRZY KRYTYKUJĄ DZIAŁANIA WŁADZY narażając się na postępowanie dyscyplinarne i utratę stanu spoczynku i są publicznie atakowani przez polityków partii rządzącej i funkcjonariuszy państwa.

 

prof. Stanisław Biernat, sędzia TK w stanie i wiceprezes – publicznie recenzuje i krytykuje działania władzy politycznej wymierzone w praworządność

 

Prof. Ewa Łętowska, sędzia TK w stanie spoczynku

 

Irena Kamińska, sędzia NSA w stanie spoczynku, działaczka Stowarzyszenia Themis

 

Małgorzata Kluziak, sędzia SO w Warszawie w stanie spoczynku. Jest współinicjatorką utworzenia Komitetu Obrony Sprawiedliwości liczącego 12 organizacji sędziowskich i broniących praw człowieka i praworządności. Komitet zajmuje się dokumentowaniem represji wobec sędziów i udzielaniem im pomocy

 

Prof. Andrzej Rzepliński, sędzia TK w stanie spoczynku

 

Prof. Marek Safjan, sędzia TK w stanie spoczynku (obecnie sędzia Trybunału Sprawiedliwości UE)

 

Jerzy Stępień, sędzia TK w stanie spoczynku

 

Prof. Adam Strzembosz, sędzia Sądu Najwyższego w stanie spoczynku

 

Prof. Mirosław Wyrzykowski, sędzia TK w stanie spoczynku – aktywnie krytykuje działania władzy przeciwko praworządności i niezależności sądownictwa, współpracuje z Archiwum Osiatyńskiego

 

prof. Andrzej Zoll, sędzia TK w stanie i prezes – publicznie recenzuje i krytykuje działania władzy politycznej wymierzone w praworządność

 


 

Od redakcji: Na przedstawionych listach są tylko czynni sędziowie. Nie ma więc zaangażowanych w obronę praworządności

 

Na przedstawionych listach są tylko sędziowie, w tym także w stanie spoczynku. Nie ma więc zaangażowanych w obronę praworządności:

 

  • adwokatów (np. działających w Inicjatywie Obywatelskiej „Wolne Sądy”),
  • radców prawnych, odważnych prokuratorów (np. ze Stowarzyszenia Prokuratorów „LEX super omnia”),
  • działaczy organizacji pozarządowych występujących w obronie praworządności, np. z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, Instytutu Prawa i Społeczeństwa INPRIS, Amnesty International czy Fundacji im. Stefana Batorego.

 


 

Przeczytaj też:

 


Opublikowano:





Wesprzyj bunt!