arrow search cross



Adrian Jechowicz

Udostępnij

„Queer Solidarnie to środowisko, które również jest wykluczone, powinno zatem krzyczeć głośniej zarówno w obronie swoich praw, jak i w momentach, gdy łamane są prawa innych. Doświadczamy niesprawiedliwości, więc tym bardziej powinniśmy być wyczuleni, kiedy dotyka ona innych”

 

Adrian Jechowicz – student socjologii na UW, artysta, aktywista LGBTQ. Współtworzy kolektyw Queer Solidarnie – społeczność Queer wspierającą wszelkie mniejszości oraz walkę o prawa człowieka, w tym prawa pracownicze. Uczestnik protestów antyrządowych, antyfaszystowskich, protestów w obronie wolnych sądów, praw kobiet, kontrmiesięcznic smoleńskich i wielu, wielu innych.

 

Wychowywała go babcia. Mówi, że „może nie było to wychowanie obywatelskie, ale na pewno moralne”.

 

Zaangażowałem się politycznie już w gimnazjum. Zaczęło się od protestów w sprawie ACTA. Zakładałem wtedy grupy w Internecie, zwoływałem ludzi na protesty oraz zachęcałem do aktywizmu internetowego. Potem zacząłem chodzić na protesty antyrasistowskie, a na początku liceum wylądowałem w Ostrej Zieleni (OZ) – młodzieżówce Zielonych, nawet trafiłem do Zarządu OZ. Dzięki temu poznałem wiele świetnych osób, dało mi to szansę bardziej poznać swoje poglądy i je rozwinąć.

 

Po dojściu PiS do władzy  zaczął chodzić na protesty organizowane przez KOD, a następnie Obywateli RP:

 

16 grudnia 2016 roku pierwsza blokada Sejmu. Pamiętam, że jak tam przyszedłem, w całym tym tłumie kodowców była mała grupka Obywateli RP. Stali już za pierwszą blokadą. Krzyczeli, że mamy prawo wejść do Sejmu, że to nie jest czas na śpiewy i tańce. Ludzie ich ignorowali, ale w pewnym momencie zaczęliśmy nawoływać do przyłączenia się i doszło tak dużo ludzi, że udało się zablokować Sejm. Po poznaniu Obywateli bardzo się nimi zainteresowałem i zacząłem chodzić na ich protesty, blokady, przeskakiwanie przez barierki. A przy tym na wszystkie dema antyrasistowskie, antyfaszystowskie i antyhomofobiczne.

 

Podczas protestów w grudniu 2016 i styczniu 2017 roku codziennie był pod Sejmem. Wtedy też wstąpił do Obywateli RP i pierwszy raz brał udział w akcjach obywatelskiego nieposłuszeństwa. Zaangażował się w organizację ich kontrmiesięcznic – „Czasem prowadziłem transmisje, czasem siedziałem na ziemi, czasem pomagałem »ogarniać«”.  W lipcu 2017 roku koordynował i animował blokady Sejmu oraz spontaniczne marsze, a we wrześniu 2017 roku współorganizował kino plenerowe pod Sejmem.

 

W Obywatelach RP byłem od końca 2016 do czerwca 2018 roku. Poznałem tam wspaniałych ludzi. Profil działania Obywateli RP przez te dwa lata się zmienił, mój zresztą też i nie było sensu się tego kurczowo trzymać, wszystko się zmienia i to jest normalne. Zdecydowanie nie podoba mi się część ich obecnych działań, dlatego się rozstaliśmy, ale życzę im dobrze.

 

Adrian Jechowicz realizuje też własne akcje protestacyjne. Gdy w grudniu 2016 roku wyszła sprawa masakry w Aleppo, zorganizował wydarzenie przed ambasadą Syrii. Utworzył wydarzenie #Aleppo na Facebooku. Apelował, by 14 grudnia zapalić znicze pod ambasadą. Odzew przerósł jego oczekiwania, w proteście udział wzięło kilkadziesiąt osób.

 

W sierpniu 2017 roku wraz ze znajomymi założył kolektyw Queer Solidarnie. Tak opisuje ideowe założenia grupy:

 

W trakcie protestów pod Sejmem poznałem masę świetnych ludzi, również w moim wieku. W pewnym momencie, kiedy razem siedzieliśmy na blokadach czy byliśmy ściskani w kordonach policji, zrobiła się z nas fajna ekipa. W wakacje 2017 roku obejrzałem film „Pride” (pol. „Dumni i Wściekli”). To historia o grupie znajomych LGBTQ, którzy postanawiają włączyć się w walkę o prawa górników, łamiąc pewien stereotyp i barierę pomiędzy dwoma na pozór skrajnie różnymi środowiskami. I zaczęliśmy o nim gadać w grupie.

 

Jesteśmy zawiedzeni i zawiedzione walką o wybiórcze prawa. Nie wierzymy również w kapitalizm, który prawa daje tylko tym, których na to stać. Większość społeczeństwa LGBTQ jest obecnie strasznie neoliberalna, a czasem nawet alt-right’owa. Często też wykluczająca czy obojętna na inne mniejszości. Dlatego nazwaliśmy się „queer”. A „solidarnie”, bo ważne są dla nas takie wartości jak wolność społeczna, prawa człowieka i prawa pracownicze.

 

Działamy, aby ludzie zrozumieli, że mogą organizować się oddolnie ze swoimi znajomymi, że nie muszą być częściami ruchów masowych i kontekstualnych, by robić cokolwiek.

 

Pierwszym protestem, na którym pojawili się jako Queer Solidarnie były protesty ZNP, Rodziców przeciwko reformie edukacji i Obywateli dla Edukacji w sprawie reformy edukacji 4 września września 2017.

 

Mieliśmy wtedy baner “QUEER SOLIDARNIE ZE ZWIĄZKOWCAMI”. Nie wiedzieliśmy jakiego przyjęcia mamy się spodziewać, ale wyszło świetnie. Było trochę zabawne, że co chwila ktoś nas pytał co znaczy “Queer”, ale reakcje nie były złe, po prostu ludzie byli zdziwieni z powodu wsparcia ze strony, z której się raczej go nie spodziewali. Spłynęło do nas potem dużo wiadomości z podziękowaniami i wyrazami radości, że byliśmy i było nas widać.

 

Od tego czasu Queer Solidarnie brało udział w kilkudziesięciu protestach. Angażują się w walkę o prawa pracownicze, lokatorskie:

 

Chcemy pokazać osobom nieheteronormatywnym, że to też kwestie, które nas dotyczą. Też jesteśmy pracownikami i pracowniczkami, lokatorami i lokatorkami.

 

Queer Solidarnie bierze też udział w marszach antyfaszystowskich, na których współtworzy tzw. tęczowy blok (09.08.2017 Blok antyfaszystowski na paradzie równości oraz 11.11.2017 Tęczowy blok na marszu antyfaszystowskim):

 

Niestety, w grupach LGBTQ na Facebooku łatwo zauważyć, że wiele osób nie jest świadoma zagrożeń, wynikających z rozwoju radykalnie prawicowych kręgów. Myślę, że osoby queer muszą się pojawiać na takich wydarzeniach. W innym przypadku dojdzie do odebrania im tych nielicznych praw, które jeszcze mają.

 

 

 

Podczas protestów Adrian Jechowicz wielokrotnie spotykał się z brutalnością ze strony policji. Był kopany, szarpany, popychany:

 

„Były dziesiątki takich sytuacji przez ostatnie dwa lata. Bezpodstawne zatrzymywanie, przeszukiwanie rzeczy osobistych, ciąganie po chodniku z blokady, spisywanie trwające czasem po kilka godzin, popchnięcia, stawanie na nodze, odprowadzanie do domu czy odzywki w stylu »wypierdalaj« i »pedałów nie powinno być na ulicach«”.

 

Gdy pytam, czy za swoje zaangażowanie w protesty uliczne obawia się represji – np. na uczelni – odpowiada:

 

„Na pewno nie robię nic, co by było moralnie złe czy nieuzasadnione. Na początku wiele razy płakałem w domu, np. po powrocie z Manify. Po pewnym czasie się uodporniłem. Już się tak nie stresuję, gdy widzę wezwanie na przesłuchanie albo wyrok nakazowy. Staram się myśleć, że będzie dobrze i nie dać sobie zniszczyć zdrowia przez idiotyczne przesłuchania”.

 

 

 

 

Opracowanie sylwetki: Aleksandra Gieczys-Jurszo

 

Autorką zdjęcia profilowego jest Marta Puczyńska. Autorką pozostałych zdjęć w tekście jest Marta Bogdanowicz. Archiwum Osiatyńskiego dziękuje za nieodpłatne udostępnienie zdjęć.

 

Zobacz też:

 


Opublikowano:





Wesprzyj bunt!