arrow search cross



Joanna Scheuring-Wielgus

Udostępnij

Skoro brałabym udział w protestach, gdybym nie była posłanką, to tym bardziej teraz powinnam w nich uczestniczyć. Bo miejsce posła jest tam, gdzie wyborcy wyrażają swój obywatelski sprzeciw  – mówi Joanna Scheuring-Wielgus, jedna z najbardziej aktywnych polityczek opozycji

 

Jolanta Scheuring-Wielgus – polska działaczka społeczna i samorządowa, polityczka i menedżerka kultury, posłanka na Sejm VIII kadencji.

 

Słynie z odwagi i bezkompromisowości w swojej walce o prawa człowieka. Kiedy 11 stycznia 2018 roku w Sejmie przepadł projekt „Ratujmy kobiety” liberalizujący prawo aborcyjne, bo w głosowaniu nie wzięło udziału 29 posłów Platformy Obywatelskiej i 10 posłów Nowoczesnej, powiedziała dziennikarzom:

 

Jestem wkurzona, zawiedziona i rozczarowana. Przyszłam do polityki, aby słuchać ludzi. To, co się wydarzyło jest absolutnym skandalem.

 

Wraz Joanną Schmidt i Krzysztofem Mieszkowskim zawiesiła na miesiąc swoje członkostwo w klubie poselskim Nowoczesnej, a jako warunek powrotu podała złożenie przez Nowoczesną projektu Joanny Schmidt o świadomym rodzicielstwie (jest w nim m.in. mowa o edukacji seksualnej i o prawie do aborcji do 12. tygodnia poprzedzonej konsultacją z psychologiem). Jak tłumaczyła Joanna Scheuring-Wielgus:

 

Kiedy poprosiłam Grzegorza Schetynę, by podpisał się pod projektem Ratujmy Kobiety, powiedział, że nie może tego zrobić, bo PO uważa, że jest to projekt kontrowersyjny. A mówimy przecież o prawie zwiększającym zakres wolności, a nie o prawie wolność ograniczającym. W 2016 roku, kiedy projekt liberalizujący aborcję składany był po raz pierwszy, za liberalizacją ustawy opowiadało się 20 proc. Polaków. Dziś – około 50 proc.

 

Od 3 października 2016 i „czarnych protestów” organizowanych przez Ogólnopolski Strajk Kobiet przeszliśmy błyskawiczną edukację i przy okazji sejmowej debaty nad projektem znowu o sprawie będzie głośno.

 

W Polsce temat edukacji seksualnej jest nie tylko tematem tabu, ale niemal automatycznie sprowadzany jest do kwestii aborcji. To efekt wieloletnich zaniedbań wszystkich rządów po 1989 roku oraz wspomnianej już ingerencji Kościoła.

 

Jolanta Scheuring-Wielgus regularnie uczestniczy w protestach i demonstracjach na rzecz praw kobiet. 1 października 2016 roku podczas manifestacji przeciwko zaostrzaniu prawa antyaborcyjnego przemawiała:

 

Obronimy nasze prawa tylko wtedy, gdy będziemy razem. Nie pozwólmy, by nas, kobiety, podzielono. Nie może być tak, że fanatyczny margines będzie nam dyktować, co mamy robić. PiS zrobi wszystko, by nas, kobiety, podzielić. Będą mówić, że jesteśmy głupie, że zwariowałyśmy, że jesteśmy morderczyniami. Nie zgódźmy się na to i nie pozwólmy na to, by nas podzielono.

 

Była również jednym z najbardziej zaangażowanych polityków na rzecz osób z niepełnosprawnościami, które wraz ze swoimi opiekunami protestowały w Sejmie przez czterdzieści dni w kwietniu/maju 2018 roku.

 

To właśnie na jej zaproszenie 18 kwietnia do Sejmu weszli rodzice i osoby z niepełnosprawnościami. Zgłaszali dwa postulaty – zrównania renty socjalnej z minimalną rentą z tytułu niezdolności do pracy oraz wprowadzenia dodatku „na życie”, zwanego też „rehabilitacyjnym” dla osób niepełnosprawnych niezdolnych do samodzielnej egzystencji po ukończeniu 18. roku życia w kwocie 500 złotych miesięcznie.  Jolanta Scheuring-Wielgus opowiadała się za bezwzględnym spełnieniem postulatu dotyczącego wprowadzenia tzw. dodatku rehabilitacyjnego. Codziennie pomagała protestującym matkom: robiła pranie, organizowała leki. Wnosiła do Sejmu koce, materace, prowiant, środki czystości. Część osób protestujących – Jakub Hartwich, Iwona Hartwich, Marzena Stanewicz, Aneta Rzepka i Michalina Rosicka – została jej asystentami społecznymi. Dzięki tej funkcji mieli wstęp na obrady Sejmu.

 

Podczas protestu Joanna Scheuring-Wielgus dostała od swojej partii zakaz wypowiedzi na temat osób z niepełnosprawnościami w Sejmie. Na znak protestu wystąpiła z Nowoczesnej.

 

Posłanka od lat aktywnie angażuje się również w akcje sprzeciwu wobec pedofilii w kościele. M.in. wraz z Markiem Lisińskim z fundacji „Nie Lękajcie Się” oraz Agatą Diduszko-Zyglewską stworzyła interaktywną mapę kościelnej pedofilii w Polsce. Na razie umieszczono na niej kilkaset przypadków, ale ma być ona systematycznie uzupełniania.

 

8 października 2018 roku zorganizowała w Sejmie spotkanie parlamentarnego zespołu ds. przeciwdziałania mowie nienawiści i ochrony praw człowieka poświęcone problemowi pedofilii w Kościele, którego jest szefową. Podczas tego spotkania mówiła:

 

To wstyd i dyshonor dla państwa i dla nas, parlamentarzystów, że stworzyliśmy takie ramy prawne i pozwoliliśmy na takie praktyki organów państwa, które powodują, że księża pedofile mogą w Polsce bezkarnie krzywdzić dzieci.

 

Scheuring-Wielgus krytycznie wypowiada się na temat kościoła i relacji łączących go z państwem. W lutym 2018 roku wraz z posłem Krzysztofem Mieszkowskim zorganizowała debatę pod tytułem „Co nam dał konkordat?”. W jednym z wywiadów tłumaczy:

 

Po pierwsze, powinien (konkordat – red.) być przestrzegany. Po drugie, jest nadużywany. Po trzecie, problemem nie jest konkordat sam w sobie, ale uległość polityków wobec polskiego Kościoła. Autonomiczność Kościoła i państwa powinna być fundamentem tej relacji.

 

Tymczasem zamiast potępienia przez Kościół rosnącej nienawiści, rodzącego się neofaszyzmu, zamiast walki z pedofilią w Kościele mamy donośnie rozbrzmiewający głos Kościoła w sprawach kobiet i ingerencje w kształt edukacji szkolnej. Debatę współorganizowałam z organizacją Świeckie Państwo i zależało nam na merytorycznej dyskusji wszystkich stron.

 

Niestety, z zaproszenia na debatę nie skorzystali przedstawiciele Episkopatu.

 

Osoby, które przy różnych okazjach uczestniczyły w protestach i demonstracjach przeciwko naruszaniu praworządności w Polsce podkreślają, że zawsze mogły liczyć na pomoc Joanny Scheuring-Wielgus. Ona sama podkreśla wagę obywatelskiego protestu.

 

Jestem wdzięczna protestującym, bo ich nieustępliwość przynosi efekty. Gdyby nie grudzień, kiedy to Obywatele RP stanęli pod Sejmem, nie byłoby lipca, gdy na ulice wyszli młodzi. Obywatele są korbą, która rozkręca emocje. Są wszędzie tam, gdzie łamane są prawa człowieka.

 

 

Opracowanie sylwetki: Jagoda Grondecka (na podstawie rozmowy Doroty Wodeckiej z Joanną Scheuring-Wielgus)

 

Czytaj także:

 

Joanna Scheuring-Wielgus: „Kościół powinien odpowiadać za czyny przestępców, których ma u siebie w organizacji”


Opublikowano:





Wesprzyj bunt!