arrow search cross



Maciej Sobieraj

Udostępnij

„Jako historyk mam prawo do swojej opinii, cytowałem wyłącznie źródła historyczne. Cała ta sytuacja jest dla mnie bardzo trudna. Walczyłem o wolność słowa, a tymczasem dziś, w instytucji naukowej, próbuje się ją tłumić za pomocą dyrektyw politycznych”.

 

Maciej Sobieraj w lubelskim Instytucie Pamięci Narodowej pracuje od 18 lat. Przed 1989 r. działał w opozycji, był inwigilowany przez SB. W IPN zajmuje się działaniami Służby Bezpieczeństwa wobec Kościoła i opozycji na Lubelszczyźnie.

 

21 lutego 2017 roku podczas posiedzenia miejskiego zespołu do spraw nazewnictwa ulic Maciej Sobieraj skrytykował pomysł nadania imienia płk. Leonarda Zub-Zdanowicza jednej z lubelskich ulic. Tym samym podważył stanowisko Instytutu i – sam głosując przeciwko – wpłynął również na niezgodny z intencjami IPN wynik głosowania.

 

– Opierając się na dokumentach Armii Krajowej, stwierdziłem, że Leonard Zub-Zdanowicz, jako dezerter w czasie wojny, nie powinien być patronem ulicy – relacjonował historyk.

 

Zub-Zdanowicz należał do „Związku Jaszczurczego”, organizacji wojskowej skrajnej prawicy narodowej (która nie podporządkowała się rządowi RP w Londynie). Razem z Brygadą Świętokrzyską Narodowych Sił Zbrojnych nawiązał współpracę z Niemcami w grudniu 1944 r. i opuścił ziemie polskie razem z wycofującymi się na Zachód żołnierzami armii hitlerowskiej.

 

Po wystąpieniu Macieja Sobieraja odbyło się głosowanie. Na 10 członków zespołu 9 opowiedziało się przeciwko kandydaturze żołnierza NSZ. Za był jedynie radny miejski PiS (Stanisław Brzozowski). Maciej Sobieraj:

 

– Jeszcze tego samego dnia wieczorem zaczęła się na mnie nagonka na stronach związanych z NSZ. Zostałem nazwany „komuchem”, „lewakiem,”„ubekiem”. Pojawiały się propozycje, by mnie „sczyścić”. Za kilka dni wezwał mnie na rozmowę dyrektor lubelskiego oddziału IPN Dariusz Magier. Poprosił o wyjaśnienia. Sporządziłem dla niego notatkę, dołączyłem dokumenty i sądziłem, że na tym sprawa zostanie zakończona. Jak się okazało, nie była.

 

17 marca 2017 roku historyk został ponownie wezwany do dyrekcji lubelskiego IPN:

 

– Tym razem usłyszałem od dyrektora Magiera, że warszawskie kierownictwo IPN utraciło do mnie zaufanie i chcą, bym odszedł za porozumieniem stron, a jak nie, to znajdzie się sposób, by mnie zwolnić. Uznałem, że absolutnie nie mogę się na to zgodzić.

 

Jako historyk mam prawo do swojej opinii, cytowałem wyłącznie źródła historyczne. Cała ta sytuacja jest dla mnie bardzo trudna. Walczyłem o wolność słowa, a tymczasem dziś, w instytucji naukowej, próbuje się ją tłumić za pomocą dyrektyw politycznych.

 

List w obronie Macieja Sobieraja podpisało kilkadziesiąt osób, w tym wielu zawodowych historyków (m.in. tak znani specjaliści od historii powojennej Polski jak prof. Andrzej Friszke, prof. Marcin Zaremba czy prof. Rafał Wnuk).

 

– Mamy do czynienia z człowiekiem z piękną demokratyczną i opozycyjną kartą. Jest człowiekiem wielkiej odwagi, a jednocześnie naukowcem – skomentował swoje poparcie Rafał Wnuk – Leonard Zub-Zdanowicz jest obecnie czczony w Polsce przez środowiska radykalnych nacjonalistów. Maciejowi Sobierajowi jest głęboko obcy taki rodzaj patriotyzmu i ma do tego pełne prawo. Za to żadna instytucja nie ma prawa ograniczenia autonomii badań naukowych i naukowców – podkreślił historyk.

 

Finalnie Maciej Sobieraj nie został zwolniony, jednak dyrekcja IPN w Lublinie podtrzymała swoje   stanowisku, że instytucja, taka jak IPN, ma prawo narzucać interpretację historii swoim pracownikom. Dyrektor lubelskiego IPN w wydanym oświadczeniu napisał, że:

 

„Maciej Sobieraj, członek Zespołu a jednocześnie pracownik Oddziałowego Biura Lustracyjnego IPN w Lublinie, który w swej wypowiedzi podważył stanowisko Instytutu i – sam głosując przeciwko – wpłynął również na niezgodny z intencjami IPN wynik głosowania. Na nieetyczność tego zachowania względem pracodawcy zwróciłem uwagę w rozmowie z Panem Maciejem Sobierajem, wskazując, że pracownicy Instytutu są z nim identyfikowani i nawet po godzinach pracy wpływają na jego wizerunek”.

 

– Stoję na stanowisku, że w takich sytuacjach powinno wstrzymać się od głosu a nie wypowiadać przeciwko własnej instytucji. Dla naukowca są jasne sfery działania: można pisać artykuły publicystyczne, naukowe, występować na konferencjach, pisać książkę ale nie podważać zdania pracodawcy na takich forach jak ciała administracyjne – dodał dyrektor Magiera w rozmowie z Gazetą Wyborczą.

 

Co na to Maciej Sobieraj?

 

– Przede wszystkim chciałbym podziękować wszystkim sygnatariuszom listy w mojej obronie. Jeżeli chodzi o stanowisko dyrektora Magiera, mogę je tylko przyjąć do wiadomości.

 

Przeczytaj również:

 


Opublikowano:





Wesprzyj bunt!