arrow search cross



Fundacja „Światło dla Syrii”

Udostępnij

Dopóki ludności cywilnej w Syrii grozi śmierć, chciałabym dać im tutaj bezpieczne schronienie – mówi Renata Grzybczak, szefowa Fundacji „Światło dla Syrii”

 

Fundacja „Światło dla Syrii” – założona w 2017 roku organizacja pozarządowa, która pomaga mieszkańcom Syrii.

 

Misją Fundacji jest:

 

  1. Organizowanie pomocy humanitarnej i charytatywnej dla ludności cywilnej w Syrii, masowo  wysiedlanej ze swoich domów rodzinnych wskutek działań wojennych trwających od 2011 roku.
  2. Pomoc w zakresie wyżywienia.
  3. Pomoc w zakresie osiedlania na terenie Syrii.
  4. Pomoc w zakresie osiedlania na terenie Rzeczypospolitej Polskiej i poza jej granicami.
  5. Inna pomoc humanitarna i charytatywna świadczona dla ludności cywilnej w Syrii.

 

Założycielką i prezeską Fundacji jest Pani Renata Grzybczak – absolwentka Uniwersytetu Jagiellońskiego, starsza bibliotekarka, za działalność w opozycji antykomunistycznej odznaczona Krzyżem Wolności i Solidarności oraz Medalem „Niezłomnym w Słowie”. W rozmowie z „Archiwum Osiatyńskiego” wspomina początki swoj

ego zainteresowania sprawą Syrii i dramatem Syryjczyków:

 

Mój przyjaciel Wojciech Szumowski w 2013 był w Syrii w Aleppo i razem z Michałem Przedlackim nakręcili film „Aleppo – notatki z ciemności”. Zobaczyłam film oraz zdjęcia Wojtka z Aleppo. To był moment, w którym zainteresowałam się tym, co dzieje się w Syrii. Emocjonalna potrzeba pomocy zrodziła się w momencie, gdy zobaczyłam zdjęcie małego dziecka przy zwłokach ojca, na ulicy pełnej krwi. Poznałam Mohammada Alahmada (przedstawiciel fundacji w Syrii – red.). Mieszkał z rodziną w Aleppo, studiował prawo, jego młodszy brat Mahmoud zginął w bombardowaniu. Podczas oblężenia Aleppo bardzo uważnie śledziłam przebieg wydarzeń, dramaty, śmierci, kalectwa moich znajomych – opowiada.

 

W święta Bożego Narodzenie w 2016 dostałam życzenia od Mohammada Alahmada i drugiego znajomego. Obaj z rodzinami mieszkali w namiotach. Ich dzieci były ranne, a sytuacja dramatyczna – brak pracy, pomocy, środków do życia. Wtedy zebrałam pieniądze na wynajęcie domów dla dwóch rodzin. Dwa, trzy miesiące później Mohammad powiedział mi, że wraz z przyjaciółmi z Candle Team chcą zbierać fundusze na mleko dla najmłodszych dzieci w Aleppo. Zostałam zaproszona na spotkanie do kościoła środowisk twórczych w Warszawie przez Maję Jaszewską i tam przed wspólnotą WCCM (Światowa Wspólnota Medytacji Chrześcijańskiej) przedstawiłam potrzeby ludzi wysiedlonych z Aleppo do zachodnich wsi Aleppo. Wspólnota bardzo wtedy pomogła. 3 października 2017 roku zarejestrowałam fundację i co miesiąc robię regularne zbiórki na żywność, ubrania, środki czystości, pomoc medyczną.

 

 

Dorota Szelezińska (więcej o niej w tekście OKO.press), która na portalu pomagam.pl ogłosiła zbiórkę na rzecz ofiar wojny w Syrii, opisuje tragiczne warunki, z jakimi zmagają się przesiedleni wewnętrznie Syryjczycy.

 

Wysiedlonym ludziom brakuje wszystkiego: wody, prądu, ogrzewania. Rynek pracy jest bardzo ograniczony. Cały czas, w związku z eskalacją bombardowań na pobliskie Idlib i wsie Idlib – przybywają ludzie uciekający przed śmiercią. Ludzie w domach nie mają ogrzewania. W pobliżu są obozy, gdzie mieszkają osoby, które umierają z zimna i braku podstawowych środków do życia. Sieroty potrzebują opieki i psychicznego wsparcia, miłości przypominającej miłość rodziców, dzieci niepełnosprawne potrzebują również rehabilitacji.

 

W XXI wieku, mimo dostępu do internetu i wszelakich komunikatorów, dzieci syryjskie umierają z głodu. Nie dopuśćmy do tego! Bomb nie powstrzymamy, ale możemy nakarmić głodujących! Nasza

akcja wpisuje się zatem w politykę  naszego kraju dotyczącą kryzysu uchodźczego – pomagać na miejscu!

 

Tymczasem Pani Renata Grzybczak mówi o systemowych przeszkodach, jakie napotyka Fundacja próbując nieść pomoc Syryjczykom:

 

Nie ma pomocy w prostych rzeczach. Jeśli Fundacja ma na przykład chore dziecko, nie ma możliwości, żeby to dziecko przewieźć do Turcji z rodziną lub z przedstawicielem Fundacji w Syrii. Nie ma rozporządzeń które to ułatwiają. Generalnie nic nie ma.

 

Mimo tych trudności Fundacja nie poddaje się i kreśli coraz odważniejsze plany na przyszłość. Podstawowym celem pozostaje comiesięczne zapewnienie pieniędzy na podstawowe potrzeby. W dalszej perspektywie Pani Renata chce stworzyć w zachodnich wsiach Aleppo centrum psychoterapii dla dzieci, wśród których jest bardzo dużo sierot. Marzy także o organizowaniu spotkań i koncertów charytatywnych. Plan na najbliższą przyszłość to przyjęcie świąteczne dla dzieci, z poczęstunkiem i prezentami.

 

 

 

 

 


Opublikowano:





Wesprzyj bunt!